Matko, prowadź do Syna

Pielgrzymi u bram sanktuarium Ojców Paulinów na Jasnej Górze w Częstochowie
| Fot. wikipedia

Od Maryi uczymy się, że trzeba powracać tam, gdzie serce tęskni najbardziej. To jest sedno uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na Jasnej Górze – mówi o. Michał Legan, paulin. 15 sierpnia w częstochowskim sanktuarium znów zjawią się tłumy pielgrzymów.

Po którymkolwiek rejonie Polski podróżowałoby się w sierpniu, co rusz natrafia się na rozśpiewane grupy pielgrzymkowe. Wszystkie zmierzają do jednego celu. Do częstochowskiego sanktuarium Ojców Paulinów na Jasnej Górze, by oddać pokłon, złożyć intencje i modlić się przed słynącym cudami wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. Pielgrzymi przybywają w dwóch strumieniach. Większym na przypadającą 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i zwykle nieco mniej licznym na odpust Matki Bożej Częstochowskiej obchodzony 26 sierpnia.

Ich nie zatrzyma nic

Przemierzanie setek kilometrów i odprawienie „rekolekcji w drodze” to polski fenomen na skalę światową, którego nie zatrzymała nawet pandemia. – W ubiegłym roku mimo obowiązywania bardzo silnych obostrzeń nie było żadnej diecezji w Polsce, z której by pielgrzymki na Jasną Górę nie wyruszyły. Wszystko dzięki olbrzymiemu zaangażowaniu biskupów, kapłanów, ale także oddolnie wiernych – mówi Mirosława Szymusik, sekretarz jasnogórskiego biura prasowego.

– Oczywiście formy były różne, my się ich tutaj cały czas uczyliśmy. Były tzw. pielgrzymki na czarno, czyli reprezentacje samych kapłanów. Na przykład kapłani świdniccy, tak się pięknie, ewangelicznie złożyło, pielgrzymowali w dwunastu. Z diecezji rybnickiej przyszło ich pięciu, reprezentujących wszystkich rybniczan, którzy z powodu pandemii pielgrzymować nie mogli. To zresztą też miało symboliczne znaczenie, bo w 1946 r. na Jasną Górę pielgrzymowało także pięciu rybniczan w ślubowanej pielgrzymce za ocalenie życia w czasie wojny – wspomina Mirosława Szymusik.

– Wypracowana została też forma pielgrzymowania sztafetowego. Bardzo dobrą formułę wymagająca mnóstwa pracy i zaangażowania zrealizowała pielgrzymka krakowska, w której najwięcej pątników, łącznie około tysiąca osób, przeszło całą trasę. Było to możliwe, ponieważ według zasad sanitarnych zarejestrowali każdą grupę jako oddzielną 150-osobową pielgrzymkę, nocującą w namiotach. Bodaj najliczniejsza była jednak grupa pielgrzymów duchowych, którzy ze względu na okoliczności programy duszpasterskie pielgrzymek pieszych realizowali w swoich parafiach, spotykając się w kościołach stacyjnych – opowiada.

Trzeba podkreślić, że w zeszłym roku sierpniowe pielgrzymki nie stały się rozsadnikiem zakażeń. Tylko w jednej grupie, tarnowskiej, pojawiła się osoba, u której stwierdzono koronawirusa. Zareagowano błyskawicznie. Cała grupa została wycofana z trasy i nawet po przeprowadzonych testach, które wykazały, że nikt się nie zaraził, nikt z niej nie wszedł na Jasną Górę.

Czytaj więcej: Niezrealizowane wizje architektów wileńskich – kościół projektu Wiwulskiego

Pątnicy przed cudownym wizerunkiem Matki
Boskiej Częstochowskiej
| Fot. Jarosław Tomczyk

Wiano Jadwigi

– Tak naprawdę nie wiemy nic o początkach naszej ikony, do której zmierzają wierni – mówi ojciec Michał Legan OSPPE, rzecznik Jasnej Góry. – Jej historia jest pogrążona w mrokach dziejów. Poza tą pobożną legendą, że została namalowana przez św. Łukasza na desce z blatu stołu Świętej Rodziny. Z faktami nie ma to nic wspólnego, ale z duchem Ewangelii jak najbardziej, bo w duchu Ewangelii Łukasza obraz Matki Bożej został rzeczywiście pięknie odmalowany.

– Mamy do czynienia z relikwią, która opowiada dzieje chrześcijaństwa. Powstała prawdopodobnie gdzieś w Bizancjum w X w., na drzewie prawdopodobnie ściętym w IX w. Od tamtego czasu przeszła wiele zmian. Do Polski trafiła jako dar króla Ludwika Węgierskiego dla jego córki Jadwigi, króla [!] Polski. Była jej wianem przywiezionym do nowej ojczyzny. Gdy została zniszczona, Władysław Jagiełło zlecił w Krakowie dwóm włoskim malarzom – co nie jest przypadkiem, bo Włosi bardzo długo, jeszcze w okresie renesansu pisali ikony – by tę ikonę odnowili. A odnawianie polegało wtedy tak naprawdę na namalowaniu nowej. Mamy więc przepiękny obraz Matki Bożej z liliami andegaweńskimi, czyli symbolem rodu Jadwigi, a gdzieś pod farbą, którą znamy, jest wizerunek starszy, bizantyjski.

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej jest namalowany na zaprawie klejowo-kredowej o grubości 2–3 mm, techniką temperową na płótnie naklejonym na trzy sklejone na styk deski lipowe, tzw. podobrazie, o grubości 3,5 cm i mające wymiary 122,2×82,2 cm, a uwzględniając ramę – nawet 137×97,2 cm.

Obraz w ikonografii należy do typu określanego mianem hodegetrii. Maryja, będąca centralną sylwetką obrazu, pokazana jest w półpostaci frontalnie do widza, z lekkim zwróceniem głowy w prawo. Prawą rękę trzyma skośnie na wysokości piersi, a lewą podtrzymuje siedzące na niej Dzieciątko.

Zróbcie, co wam powie

– Ikona jasnogórska jest cenna nie dlatego, że przedstawia Matkę Bożą – kontynuuje o. Michał. – Pamiętajmy, że ikon się nie maluje, tylko pisze, bo są przepisywaniem Ewangelii. Ikona jasnogórska to przepisane jedno konkretne zdanie z Ewangelii pochodzące ze sceny w Kanie Galilejskiej, gdzie Matka Boża mówi do sług, by uczynili wszystko, co jej Syn im powie. Widzimy więc moment, gdy Maryja prosi nas, byśmy spojrzeli na jej Syna. Matka Boża jako przewodniczka prowadzi do Jezusa, wskazuje na Jezusa. To on, Jezus Chrystus, jest w centrum ikony i on jest w centrum sanktuarium.

Ikona została dokładnie zbadana, co roku poddawana jest szczegółowej kontroli, a jeśli to potrzebne – renowacji. Jest przechowywana w ołtarzu w kaplicy Matki Bożej. Tam widzimy ją w hermetycznej kasecie, w której ma własną atmosferę dla zachowania bezpieczeństwa obrazu. Raz do roku kaseta jest otwierana na badania i zmianę sukni. Stan zachowania obrazu jest bardzo dobry.

– Czytelników może jeszcze zainteresować historia blizn, które wyróżniają tę ikonę – dodaje o. Legan. – Oto historia napadu, podczas którego złodzieje próbowali okraść ikonę z cennych przedmiotów na niej wiszących. Te rany na twarzy zostały zadane zupełnie bezcelowo, nie służyły do tego, by zdobyć skarby, tylko by sprofanować obraz. Stąd wywodzi się konkretna nauka pokazująca, kim naprawdę jest Maryja. Kimś głęboko zranionym, kimś o trudnym życiu, kobietą bardzo cierpiącą, która przeżyła najdramatyczniejsze chwile, jakie można sobie wyobrazić. Ale w związku z tym, że zachowała wiarę, nadzieję i miłość, może nas przeprowadzić przez te najtrudniejsze, zranione chwile naszego życia.

Czytaj więcej: Po powstaniu styczniowym zagłada kościołów wileńskich

Pielgrzymi bram sanktuarium Ojców Paulinów na Jasnej Górze w Częstochowie
| Fot. Jarosław Tomczyk

Wilniuków brakuje

– W tym roku przepisy sanitarne są łagodniejsze, w grupie pielgrzymkowej może iść 300 osób, a nawet więcej, bo bez limitu mogą iść osoby zaszczepione. Wiele osób dołącza na trasie. Dlatego trudno szacować nam liczbę pielgrzymów, którzy przyjdą na Jasną Górę w sierpniu. W lipcu wszystkie założenia ruchu pielgrzymkowego okazały się mocno zaniżone w stosunku do faktycznie przybywających. Na pewno nie będzie już takich reprezentacji jak przed rokiem, tylko duże grupy pątników – wyjaśnia sekretarz biura prasowego.

Najdłuższą pielgrzymkową trasę pokonują pątnicy maszerujący z Helu, nieco krótszą – grupa z Pustkowa z Pomorza Zachodniego, z diecezji szczecińskiej. Jedni i drudzy mają do pokonania ponad 600 km. Idą 19–21 dni. Tradycyjnie największe grupy na 15 sierpnia to krakowska, radomska i warszawska paulińska, a na 26 sierpnia – tarnowska.

– Na pewno w grupach z Warmii pielgrzymują osoby związane z pielgrzymowaniem do Ostrej Bramy. Pewnie pojedynczy pielgrzymi z parafii wileńskich też się zdarzają, ale nie ma tradycji pielgrzymowania całych grup z Wilna na Jasną Górę, a byłaby to piękna sprawa. Może dzięki materiałowi w „Kurierze Wileńskim” taką tradycję zaszczepimy – rozmarza się Mirosława Szymusik.

– Uczestników spoza granic Polski jest dużo. Tradycyjnie w pielgrzymce z diecezji bielsko-żywieckiej kroczyło w ubiegłych latach sporo Węgrów. W krakowskiej chodzili Włosi z Comunione e Liberazione, niekiedy w grupie nawet do tysiąca osób. Z kolei w pielgrzymce lubelskiej wiele jest zawsze osób z terenu Ukrainy. Abp Józef Życiński stworzył dla nich specjalny fundusz, żeby wspierać tych, których niekoniecznie jest stać na pobyt w Polsce i piesze pielgrzymowanie – przypomina Mirosława Szymusik.

– Od kilku lat obserwujemy na Jasnej Górze prawdziwy boom pielgrzymek rowerowych – kontynuuje pani sekretarz. – Pątników rowerowych jest coraz więcej, na trasach łączą się z pielgrzymkami pieszymi i często wspólnie wkraczają na Jasną Gorę. Pielgrzymki rowerowe mają taki sam program: msza, rekolekcje, modlitwy różańcowe, koronka do Miłosierdzia Bożego. Rower łatwiej pozwala zmieścić się w krótkim urlopie. Swoistym fenomenem są też pielgrzymki biegowe. Niezależnie od sposobu dotarcia przed oblicze Matki Bożej, wszyscy pielgrzymi zawsze podkreślają, że niosą intencje wszystkich braci i sióstr ze swojej parafii.

O ustanie pandemii

Nad programem pielgrzymek, opracowaniem tras i organizacją pracuje się cały rok. Efekt widzimy 14 sierpnia. Pielgrzymi wchodzą już od 5.30 rano przez cały dzień. O godz. 20 jest zawsze msza święta z udziałem pielgrzymów warszawskich z abp. Kazimierzem Nyczem na czele. Przez całą noc Jasna Góra jest rozśpiewana i rozmodlona.

– 15 sierpnia przypada uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czyli moment, który na Jasnej Górze przeżywamy jako główny doroczny odpust. Z drugiej strony ma charakter corocznego powracania do miejsca świętego – tłumaczy o. Michał Legan. – Tak robił Jezus i jego rodzice. Co roku chodzili do Jerozolimy. A jednocześnie można mówić o regularnym powracaniu do domu rodzinnego, nawyku corocznego przychodzenia do Matki, a przecież jej wniebowzięcie to też powracanie do domu Ojca. Od niej się uczymy się, że trzeba powracać tam, gdzie serce tęskni najbardziej, i to jest sedno naszej uroczystości.

– Oczywiście dzień 15 sierpnia zaczynamy od mszy porannych, po nich jest suma pontyfikalna i jeszcze wieczorem msza w intencji miasta sprawowana przez biskupa częstochowskiego – dodaje Mirosława Szymusik.

– Tegoroczne uroczystości to swoiste dziękczynienie pielgrzymów za 30-lecie Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się tu z inicjatywy i z udziałem św. Jana Pawła II w 1991 r. Wydarzenie to było przełomowe w historii zjazdów młodych świata. Po raz pierwszy wzięli w nim udział pielgrzymi zza wschodniej granicy i wreszcie, jak mówił święty papież, Europa mogła oddychać dwoma płucami – cieszy się pracowniczka sekretariatu Jasnej Góry.

– Z okazji rocznicy na Jasnej Górze odbędzie się też Festiwal Muzyki Chrześcijańskiej „Jasna Strona Mocy”. W trakcie dwóch dni koncertowych wystąpią artyści polskiej i zagranicznej sceny muzycznej – dodaje.

Każda pielgrzymka ma swoje przesłanie. W tym roku brzmi ono „Zgromadzeni na wieczerzy”, Będzie to wielka, wspólna modlitwa o ustanie w pandemii koronawirusa, ale także za rodziny, młodzież, za Polskę i Kościół.

„Rekolekcje w drodze” stanowią też przygotowanie do beatyfikacji prymasa Stefana Wyszyńskiego, która nastąpi 12 września. Pątnicy, idąc, poznają jego życie i duchowość, rozważają jego słowa i szukają ich aktualności. Jasna Góra z radością oczekuje na sierpniowy szczyt. Paulini zapewniają, że są gotowi na przyjęcie pielgrzymów. Czynią wszystko, by było tu bezpiecznie i zachęcają do spotkania z Matką.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 33(94) 14-20/08/2021