1 września 1939 r. — neutralna Litwa i sympatia do walczącej Polski

| Fot. domena publiczna

Nad ranem 1 września 1939 r. wojska III Rzeszy zaatakowały Polskę na całej długości polsko-niemieckiej granicy, która wspólnie z Czechami i Słowacją wynosiła ok. 1 600 kilometrów. W trakcie kampanii wrześniowej Litwa trzymała neutralność, ale sympatie społeczne były ewidentnie po stronie walczącej Polski.

W odróżnieniu od innych miast Polski Wilno odczuło skutki wojny nieco później. Tym niemniej, już pierwszego dnia rozpoczęło się rekwirowanie samochodów na potrzeby wojska. Od razu pojawiły się problemy z zaopatrzeniem. Jednak w pierwszych dniach wojny nastroje społeczne raczej były optymistyczne. Zakładano, że przy pomocy sojuszników zachodnich szybko uda się pokonać Niemcy. „Naród się zespala, przetapia w jedną bryłę. Wyjdziemy z walki zwycięscy, zwarci, mocni jak stal(…). Oto wielka prawda owego dnia. Niech dzieci polskie zapamiętają 1 września 1939 roku” – pisał patetycznie drugiego dnia wojny na łamach „Kuriera Wileńskiego” późniejszy pisarz i publicysta polski Stanisław Stomma. „Wiemy, że Niemcy są wygadani, że aż strach!… Ale wiemy też, że z Niemcami dogadać się bardzo łatwo. Nasi przodkowie dali nam przykład skutecznej rozmowy: pod Grunwaldem!… Nasi pradziadowie umieli porozumieć się z krzyżakami – czemuż my nie potrafimy. Ano – z Bożą pomocą – spróbujemy” – ironizował na łamach „Słowa” historyk i poeta Walerian Charkiewicz.

Jak pokazała historia, optymizm pierwszych dni wojny nie miał żadnych podstaw. Faktycznie walki z okupantami trwały do 6 października, ale o tym, że los jest przesądzony, wiadomo było już wcześniej. Szacuje się, że w kampanii wrześniowej zginęło ok. 66 tys. polskich żołnierzy i oficerów.

Czytaj wiecej: Ta wojna zaczęła się w Wilnie

W trakcie kampanii wrześniowej litewska opinia publiczna była po stronie Polski — sądzi Šarūnas Liekis
| Fot. VDU

Związki kulturowe i rodzinne

Historyk z Uniwersytetu Witolda Wielkiego Šarūnas Liekis twierdzi, że atak na Polskę dla władz w Kownie był dużą niespodzianką. Sympatie społeczne były jednak jednoznacznie po stronie ofiar.

– 1 września było zaskoczeniem nie tylko dla Polski, ale również dla samej Litwy. Litwa nie spodziewała się takiego rozwoju wypadków. Kiedy na przykład czytamy wspomnienia lub jakieś notatki policji bezpieczeństwa z tamtego okresu, to cała sympatia była po stronie polskiej, nie zważając na wszelkie perturbacje polityczne przez całe dwudziestolecie międzywojenne. Są nawet znane przypadki, że ktoś z Litwinów chciał iść na ochotnika do Wojska Polskiego. Tak było na początku, w pierwszym miesiącu. Później, kiedy na Litwę przychodzą rzesze polskich uchodźców, to stosunek zaczyna się trochę zmieniać. Bo wiadomo, uchodźcy to zawsze pewne obciążenie. Nie można też zapominać, że ówczesna litewska elita miała spore powiązania kulturowe i rodzinne z Polską. Przykładem może służyć Tadas Ivanauskas, założyciel ogrodu zoologicznego w Kownie. Jego dziecko uczestniczyło w Powstaniu Warszawskim – wskazuje w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” litewski historyk.

We wrześniu 1939 r. polsko-litewską granicę przekroczyło kilkadziesiąt tysięcy polskich cywili i wojskowych. Do 26 września 1939 r. w kilku obozach na terytorium ówczesnej Litwy internowano 12 767 żołnierzy i policjantów. Największy obóz znajdował się w Połądze. Znalazło się w nim ok. 4 tys. osób. Władze Litwy raczej przychylnie patrzyły na ucieczki Polaków z obozów.

Do 1938 r. między Polską a Litwą nie było stosunków dyplomatycznych. Zostały nawiązane po polskim ultimatum, niecałe dwa lata przed wybuchem II wojny światowej. Po normalizacji relacji z Polską część litewskich dyplomatów zaczęło zastanawiać się nad tym, aby nawiązać bliższe kontakty z krajami zachodnimi, takimi jak Wielka Brytania lub Francja. Zmiany zachodziły jednak zbyt szybko i we wrześniu 1939 r. Litwa ogłasza neutralność.

– Po rozpoczęciu się II wojny światowej ani Francja, ani Wielka Brytania de facto nie pomogły Polsce. Postawa we wrześniu 1939 r. była motywowana uwarunkowaniami geopolitycznymi, bo skąd można było pojechać z Litwy pociągiem lub samochodem? Dlatego angażowanie się po stronie Polski było czymś nierealnym. Jeśli weźmiemy wszelkie plany wojskowe sztabu generalnego – były skierowane albo przeciwko Polsce, albo Niemcom. Więc kiedy Niemcy są stroną zwycięską, to wspieranie Polski byłoby samobójstwem, ich zdaniem. Warto pamiętać, że Litwa też nigdy nie planowała walki ze Związkiem Sowieckim. Nie znaleziono żadnych planów wojskowych, które by planowały wojnę z ZSRS. Tak naprawdę, nie było bezpośredniej granicy ze Związkiem Sowieckim. Granica pojawiła się tylko w 1939 r. Dlatego polityka ZSRS przed wybuchem wojny względem etnicznych Łotyszy, Estończyków czy Polaków mieszkających na ich terytorium była absolutnie inna niż wobec Litwinów. Te grupy narodowościowe mieszkające w Rosji i z którym państwami narodowymi Związek Sowiecki miał bezpośrednią granicę, były traktowane jako potencjalni wrogowie. W ZSRS była mniejszość litewska licząca kilkadziesiąt tysięcy osób, ale nie była represjonowana tak, jak byli represjonowani Łotysze, Estończycy lub Polacy – uważa Liekis.

Czytaj wiecej: Białoruś między II wojną światową a Wielkim Księstwem Litewskim

| Fot. domena publiczna

Lepszy wariant

Władze niemieckie zaproponowały Litwie wspólny front przeciwko Polsce. W zamian obiecano oddać Litwie Wilno. Władze w Kownie jednak na wstępie odmówiły włączenia się do wojny. 17 września 1939 r. Polskę atakuje ZSRS. Po kilku dniach wojska sowieckie praktycznie bez walki zajmują Wilno. Szacuje się, że podczas zajęcia Wilna strona sowiecka straciła 13 żołnierzy, 24 żołnierzy i oficerów było rannych. 10 października między ZSRS a Litwą zostaje podpisana umowa o współpracy. Dzięki umowie Litwa odzyskiwała Wilno i Wileńszczyznę, natomiast sowieci rozlokowali swe wojska na terenie kraju. Teraz często mówi się, że ówczesna decyzja władz Litwy była krótkowzroczna. Liekis nie zgadza się z takimi zarzutami. Ówczesne elity rozumiały, że znalazły się pomiędzy dwoma agresywnymi totalitaryzmami. Sojusz z Moskwą wydawał się im bardziej odpowiedni.

– Decyzje były podejmowane w bardzo wąskim gronie współpracowników Antanasa Smetony. Trzeba pamiętać, że od 1926 r., a generalnie nawet wcześniej, Litwa była pod dużym wpływem ZSRS, w pierwszej kolejności ze względu na konflikt z Polską. Tym bardziej sowieci coś zaproponowali za tę umowę. Litwa otrzymała Wilno. Poza tym ZSRS był odbierany jako sojusznik przeciwko Niemcom, bo Niemców wtedy bano się o wiele bardziej. Tak było do lata 1940 r., kiedy Litwa została okupowana i zaanektowana. W ciągu tego czasu nie było żadnych przejawów antysowieckich – podkreśla historyk.