Klawesyn i podróże: pasje, które mogą współgrać

Stanisław Łopuszyński opowiada o swoich pasjach: muzyce i podróżach rowerem Fot. Bartosz Seifert
| Fot. Materiały prasowe

W niedzielę, 12 września, w Bazylice Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Trokach będziemy mogli wysłuchać koncertu duetu Harp & Chords, który tworzy rodzeństwo. Julia Łopuszyńska jest harfistką, a jej brat Stanisław Łopuszyński klawesynistą i pianistą. Już dziś w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Stanisław Łopuszyński opowiada o swoich pasjach: muzyce i podróżach rowerem.


W czerwcu i lipcu zorganizował i zrealizował Pan projekt Zamość-Odessa Tour 2021, podczas którego zagrał ponad 11 charytatywnych recitali i koncertów na terenie Polski, Ukrainy i Mołdawii, a trasę z Zamościa do Odessy przemierzył Pan na rowerze. Jakie były początki tej inicjatywy?

Po raz pierwszy taka propozycja wyszła od mojego serdecznego przyjaciela, który w 2018 r. rzucił hasło wyjazdu na południowy wschód od Polski. Co roku staramy się wybierać w taką kilkutygodniową rowerową podróż. Jeździmy oczywiście po Polsce, ale udało nam się dojechać nawet do Triestu we Włoszech przez Słowację, Węgry, Chorwację i Słowenię. Tegoroczna podróż rzeczywiście była wyjątkowa, bo połączyłem w niej wszystkie moje pasje: muzykę, turystykę, organizowanie festiwali… To wszystko złożyło się na ten projekt.

Była to nie tylko podróż muzyczno- turystyczna, ale także sentymentalna, bo odwiedzał Pan miejsca, z których pochodzi Pana rodzina…

Tak. Zacząłem od Zamościa, gdzie urodził się mój dziadek. Moja rodzina pochodzi z Kresów, bardzo silnie byliśmy związani ze Lwowem. Najbardziej godny uwagi spośród moich przodków jest zapewne pradziadek – Juliusz Kleiner, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, gdzie kierował Oddziałem Filologii Polskiej Nowszej Zakładu Filologii Polskiej, jeden z najwybitniejszych badaczy polskiego romantyzmu. Przemierzając te tereny, odwiedzałem również miejsca, z którymi czułem bardzo osobistą więź.

Czytaj więcej: Metal śpiewają czystym dziewczęcym wokalem

Jak Pan tworzył trasę wyprawy? Kto Pana wspierał organizacyjnie?

To nie był łatwy projekt. Przygotowania do podróży trwały dwa lata, moje pierwotne plany zmieniła pandemia, dlatego wyjazd był możliwy dopiero w tym roku. Z prośbą o pomoc w realizacji projektu zwróciłem się do Instytutu Polonika. Mój pomysł spotkał się z bardzo życzliwym przyjęciem, dzięki wsparciu instytutu udało mi się zorganizować koncerty w takich miastach, jak na Ukrainie Lwów, Tarnopol, Złoczów, Kamieniec Podolski, Chocim i Odessa, w Mołdawii – Kiszyniów, Rasztów oraz Tyraspol.

Czy wszędzie udało się Panu spotykać z Polakami?

Tak, nie było dnia, żebym nie rozmawiał po polsku. Spotykałem wspaniałych, chętnych do pomocy ludzi, bardzo zaciekawionych moją wyprawą i instrumentem, bo klawesyn należy raczej do rzadkich instrumentów. Doświadczyłem też ogromnego otwarcia, wrażliwości na muzykę, bardzo cenię każde spotkanie z tego okresu.

Klawesyn budzi zainteresowanie, ale na pewno nie jest instrumentem wygodnym, zwłaszcza dla muzyka, który podkreśla, że kocha podróże. Skąd właśnie ten wybór?

Na mój wybór tego instrumentu miało wpływ spotkanie z prof. Lilianną Stawarz, na które zabrała mnie moja mama, gdy miałem 15 lat. Już po pierwszej lekcji ten instrument zrobił na mnie ogromne wrażenie i od tej pory towarzyszy mi jako kolejny z instrumentów, na jakich gram. Rzeczywiście, jest to instrument rzadko spotykany, choć muzyka barokowa cieszy się dużą popularnością. Jestem przekonany, że straciłbym bardzo wiele, gdybym był tylko pianistą. Grając na klawesynie, spotykam się z muzyką w zupełnie wyjątkowym brzmieniu.

Pana siostra również wybrała dosyć rzadki instrument…

Tak, moja siostra, Julia, gra na harfie. Razem tworzymy duet harfowo-klawesynowy Harp&Chords. Myślę, że nie pomylę się, jeśli powiem, że nasze instrumenty należą do najbardziej nieruchomych i trudnych w transporcie. Rzeczywiście, żebyśmy mogli wybrać się z nimi w drogę, trzeba nie tylko się nagłowić, ale także chodzić na siłownię. Mamy jednak już opracowany sposób transportu, zakupiliśmy specjalnie samochód, który mieści wszystko i dzięki temu możemy dużo koncertować i już niedługo – spotkać się na Litwie.

Jaki repertuar zaprezentujecie podczas koncertu w Trokach?

Będziemy chcieli zaprezentować całą gamę możliwości naszych instrumentów. Gramy w duecie, ale bardzo ważnym elementem każdego naszego koncertu są solowe popisy. Na pewno zagramy utwory Jana Sebastiana Bacha, prawdopodobnie też jednego z jego synów. Zaprezentujemy także muzykę bardziej współczesną oraz nasze własne kompozycje. Mam nadzieję, że słuchacze w Trokach nie będą mieli wątpliwości, dlaczego wybieramy tak wymagające pod wieloma względami instrumenty, gdy przekonają się o ich możliwościach.


Stanisław Łopuszyński (ur. w 1993 r. w Lille) – klawesynista i pianista, konferansjer, magister sztuki, absolwent klasy klawesynu prof. Lilianny Stawarz (UMFC), laureat licznych konkursów, działacz społeczny.

Od 2012 roku ze swoją siostrą Julią Łopuszyńską współtworzy duet harfowo-klawesynowy Harp&Chords, a dzięki swoim szerokim zainteresowaniom swobodnie porusza się we wszystkich stylach. Artysta specjalizuje się także w improwizacji (fortepian, klawesyn), aranżacji utworów i piosence aktorskiej, jest członkiem jednego z najlepszych teatrów improwizacji w Polsce – BCA Flash.

W latach 2014–2016 był koordynatorem Juwenaliów Artystycznych. Pracował przy tworzeniu ogólnopolskiego Festiwalu Mikstury Kultury (2016–2018), a od 2019 roku współorganizuje polską edycję międzynarodowego festiwalu „Bach in the Subways”. Jego ostatnim przedsięwzięciem jest stworzenie festiwalu „Tak brzmi październik”, który był finansowany przez stypendium m. st. Warszawy.