Cmentarz, na którym nie palą się znicze

Nie wszystkie cmentarze 1 listopada odwiedzają tłumy. Nie wszystkie tonęły w kwiatach i migotały światłem kolorowych zniczy. O spoczywających na cmentarzu dla bezdomnych i samotnych w wileńskich Karwieliszkach prawie nikt nie wie.

A jeżeli nawet ludzie o nim wiedzą, to nie pamiętają o pochowanych na nim osobach i 1 listopada prawie nikt nie zapali tam chociaż jednego znicza.

Jest takie miejsce, gdzie ciepły ogień znicza nie wskaże zmarłemu drogi, gdzie nad grobem nie zostanie wspomniane imię
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Pochowani w bezimiennych mogiłach

– Wszystkie groby wyglądają tu niemal identycznie. Tam, gdzie są pochowane osoby zidentyfikowane, jest umieszczona tablica kamienna zawierająca nazwiska wszystkich pochowanych osób w jednym grobowcu. Na innych – drewniane krzyże z tabliczkami i napis „Nieznany mężczyzna/kobieta”, przybliżony wiek, data znalezienia zwłok i data pochówku, numer aktu zgonu. Są to groby bezdomnych i osób, których tożsamość nie została ustalona, a pochowani zostali w bezimiennych mogiłach – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Stasys Guja, zastępca dyrektora spółki komunalnej UAB „Laidojimo paslaugų centras”.

Na specjalnym cmentarzu w Karwieliszkach chowane są nie tylko osoby bezdomne, ale także samotne, niemające rodziny i przyjaciół, bez prawa do zasiłku pogrzebowego, osoby niezidentyfikowane, które zmarły na terenie Wilna i Wileńszczyzny. Takim osobom pochówek zapewnia spółka „Laidojimo paslaugų centras” (Centrum Usług Pogrzebowych). Obszar, na którym pochowane są osoby niezidentyfikowane i osoby samotne, jest nadzorowany przez firmę administrującą cmentarzem.

– Jeśli zmarła osoba zostanie zidentyfikowana, jej szczątki są kremowane i przechowywane do określonej daty pochówku. Zgodnie z umową z Samorządem Miasta Wilna skremowane szczątki są chowane raz na kwartał. Kapsułki ze skremowanymi szczątkami umieszcza się w jednym grobowcu, w kolejności zgodnej z datą kremacji. Grobowcem tym opiekuje się administrator cmentarza, a także krewni, jeśli istnieją. Niezidentyfikowane osoby są chowane w oddzielnych grobowcach, które są wydzielane przez samorząd wileński. Grobami tymi opiekuje się administrator cmentarza – mówi zastępca dyrektora.

Nikt nie wspomina zmarłego. Nie ma góry kwiatów, wieńców ani zniczy. Nie ma łez.

Pochowani w jednej kwaterze

Szczątki zmarłej osoby są przechowywane do czasu otrzymania potwierdzenia od organu śledczego lub placówki medycznej i posterunku policji, że nie ma krewnych zmarłego lub że ich odnaleziono, ale odmawiają dokonania pochówku. Po otrzymaniu takiego potwierdzenia organizowany jest pogrzeb.

– Jeśli zmarli mają być skremowani, to zwłoki są ubierane i umieszczane w trumnie. Trumna i ubrania są standardowe. Następnie zostają przetransportowane do kremacji. Skremowane szczątki są przechowywane do ustalonego terminu pochówku. Kiedy nadejdzie czas pochówku, prosimy samorząd wileński o przydzielenie grobowca. Jeśli są jakieś osoby, które chcą wziąć udział w pogrzebie, informujemy je którego dnia i o której godzinie zostaną pochowane, ale to bardzo rzadko się zdarza. W pogrzebie bierze udział przedstawiciel naszej firmy, przedstawiciel firmy administrującej cmentarzem oraz duchowny, ks. Ričardas Doveika. Przedstawiciel firmy administrującej cmentarzem sprawdza, czy wszystkie szczątki znajdują się w grobowcu. Ks. Ričardas Doveika modli się za duszy zmarłych z uczestnikami pogrzebu. Po modlitwie grób przykrywa się kamienną tablicą z imionami zmarłych – opowiada Stasys Guja.

Chowanie bezdomnych w jednej kwaterze ma swoje uzasadnienie. Wynika to z tego, że takimi grobami później najczęściej nikt się nie opiekuje. Nie stawia się im nagrobków, a teren wokół grobu pozostaje najczęściej niezagospodarowany.

Nie ma kwiatów, nie ma łez

W 2020 r. na cmentarzu w Karwieliszkach pochowano 55 osób, w 2021 r. – już 66 osób. W celu dokonania pochówku osoby niezidentyfikowanej składa się medyczny akt zgonu, pismo od policji lub od innych instytucji z wnioskami.

Ksiądz Ričardas Doveika zapewnia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”, że obrzędy religijne podczas pogrzebów bezdomnych niczym się nie różnią od innych pogrzebów. Różnica polega tylko na tym, że na takich pogrzebach nie ma czarnego, lśniącego karawanu. Grabarze nie ubierają czarnych garniturów, mają na sobie robocze kombinezony. Nikt nie wspomina zmarłego. Nie ma góry kwiatów, wieńców ani zniczy. Nie ma łez.

Chowanie osób samotnych i bezdomnych w jednej kwaterze nie jest zasadą, od której nie może być odstępstwa. Jeżeli rodzina zmarłego, którego pochówek jest organizowany przez ośrodek pomocy społecznej, wyrazi życzenie, żeby został on pochowany w innej kwaterze, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zadośćuczynić takiej prośbie.

Zdarzają się przypadki, że po kilku, a nawet kilkunastu latach zgłasza się rodzina, która dopiero teraz dowiedziała się o śmierci bliskiego. Wówczas ekshumuje zwłoki i przenosi do grobu rodzinnego. Tak zdarza się także w przypadku osób niezidentyfikowanych.

Czytaj więcej: Przez silne mrozy bezdomni garną się do schronisk

Fot. Marian Paluszkiewicz


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 44(127) 30/10/2021