Na rynku brakuje nowych i używanych aut

W branży samochodowej trwa kryzys. Nie brakuje klientów, za to brakuje samochodów, zarówno nowych, jak i używanych. Samochody, które dzisiaj jeszcze można znaleźć w ogłoszeniu, w przeważającej większości są już sprzedane. Czas oczekiwania na odbiór nowego pojazdu w skrajnych przypadkach może trwać nawet rok.

Wraz ze spadkiem podaży szybko rosną również ceny samochodów: zarówno nowych, jak i starych
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Brak używanych aut

Zadzwoniliśmy na numery z siedmiu ogłoszeń w Autoplius.lt. 2 auta były zarezerwowane, 4 już sprzedane i tylko jedno można było kupić, Audi A4 z 2002 r. za 1 500 euro.

– Auta sprowadzam z Niemiec. Zwiększony popyt odczuwa się już od kilku dobrych miesięcy. Jeszcze tak dobrej sprzedaży nie było. Dzisiaj sprzedałem ostatni samochód. Teraz będzie cisza, bo w Niemczech też jest trudno dzisiaj znaleźć samochód. Ale zarobiłem, teraz, jeżeli ktoś ma samochody, których nie mógł sprzedać, może to zrobić bez problemu. Ludzie dzwonią ciągle, niektórzy są tak zdesperowani, że nie widząc samochodu, od razu proponują zaliczkę, żeby tylko był – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Marius, nie kryjąc radości.

Zadzwoniliśmy do spółki Garantiniai automobiliai, która sprzedaje kilkuletnie samochody i zapytaliśmy, jak wygląda sytuacja u nich. „Wszyscy mówią, że dzieje się jakaś anomalia, nic podobnego, to normalny proces, spowodowany brakiem nowych samochodów. Na świecie zmniejszyła się bardzo liczba produkowanych aut, z powodu braku części produkcyjnych i samych materiałów do produkcji. Producenci samochodów prognozują, że taka sytuacja na rynku potrwa jeszcze rok. To wszystko spowodowało, że nie można sobie kupić samochodu wtedy, kiedy chcemy. A więc trzeba jeździć tym, co mamy. Dlatego dużo mniej używanych aut trafia na sprzedaż. Ludzie po prostu teraz kupują to, co jest, ponieważ nie mają wyboru. Jeździć trzeba. Co dotyczy cen, owszem, wzrosły u nas średnio o tysiąc euro” – poinformowano „Kurier Wileński” telefonicznie.

Czytaj więcej: Zakup samochodu elektrycznego będzie częściowo refundowany

Brak części do produkcji samochodów

Sprzedaż nowych samochodów jest utrudniona przez brak niezbędnych części i spowolnienie podaży. Samochody używane są trudniejsze do kupienia na rynkach europejskich, więc import spada. Wraz ze spadkiem podaży szybko rosną również ceny samochodów nowych i starych.

– Na rynku samochodowym sytuacja jest bardzo zła. Samochodów brakuje, zarówno nowych, jak i używanych. Taka sytuacja jest na całym świecie. Ceny aut wzrosły bardzo. Dzisiaj za używane musimy zapłacić nawet 30 proc. drożej, a nowe zdrożało 10-20 proc. Właśnie brak nowych samochodów powoduje wyższe ceny i większy popyt na używane. Tak samo firmy, jak i osoby fizyczne, które kupowały nowe samochody, dzisiaj są zmuszone kupować używane, których także brakuje. Na przykład, firma Auto Nuoma, która zajmuje się wypożyczaniem samochodów, nie ma wyboru. Musi klientom udostępnić samochód, a że dzisiaj nie może kupić nowego, to kupuje używane. Tak samo i inne firmy – mówi dla „Kuriera Wileńskiego” Laurynas Boguševičius, założyciel firmy Deals on Wheels zajmującej się sprzedażą samochodów.

Producenci samochodów nie są już w stanie zaspokoić popytu. A prognozy są ponure: na przykład Renault wyprodukuje w tym roku łącznie 500 000 samochodów, o wiele mniej niż zwykle (przed pandemią liczba ta wynosiła 3,75 mln), a Škoda o jedną piątą mniej aut. Japońska Honda ogłosiła już, że produkcja tych aut spadła o 27 proc. w drugim kwartale tego roku w porównaniu z rokiem poprzednim. Dlatego na nowy samochód być może trzeba będzie poczekać już nie kilka miesięcy, ale cały rok.

Na nowe auto trzeba czekać nawet rok

– Przed tym kryzysem na nowe auto czekało się 3-4 miesięcy. To, jak długo dzisiaj trzeba czekać na nowy samochód na Litwie, zależy od konkretnego modelu. Na Volkswagena Passata trzeba czekać 6-7 miesięcy (wcześniej były to trzy miesiące lub nawet mniej), natomiast na Volkswagena Golfa trzeba czekać ponad rok. Na toyotę trzeba czekać 6-7 miesięcy – tłumaczy Laurynas Boguševičius.

Kryzys półprzewodników (od red. – obejmują obszerną grupę materiałów, które ze względu na przewodnictwo elektryczne zajmują pośrednie miejsce pomiędzy metalami a izolatorami) pogłębia się z każdym dniem. Jeśli kryzys w fabrykach aut nie zakończy się na czas, fabryki nie będą produkowały lub będą produkować samochody, które będą wyglądały dziwnie. Dzisiaj, zamawiając samochody, należy się liczyć z licznymi ograniczeniami. W wielu markach niedostępne są dodatkowe, a nawet standardowe elementy wyposażenia. Dotyczy to zarówno tych drobnych udogodnień, jak elektryczna regulacja kolumny kierowniczej czy drugi „pilot” kluczyka, ale także istotnych z punktu widzenia eksploatacji, jak reflektory ledowe czy system nawigacyjny. Wszyscy producenci zmuszeni są w pewien sposób do upraszczania wyposażenia samochodów, a co za tym idzie – klient musi zrezygnować z pożądanych funkcji, ale musi za nie zapłacić tylko po to, by dostać samochód.

Czytaj więcej: Kto płaci za podatek od aut?

Na nowy samochód być może trzeba będzie czekać już nie kilka miesięcy, ale cały rok
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Brak półprzewodników

Producenci aut będą kompletnie osaczeni, jeśli zabraknie nie tylko półprzewodników, ale i innych materiałów. I to już jest zauważalne – nastąpił deficyt aluminium. Już pod koniec października zaczęły pojawiać się doniesienia medialne o akcjach aluminium w Europie. Niemiecka gazeta „Handelsblatt” napisała, że ​​były one o połowę niższe niż w marcu, a analitycy spekulowali, że wystarczy ich do końca listopada. W branży motoryzacyjnej ten metal ma kluczowe znaczenie. Niemcy oszacowali, że do wyprodukowania jednej maszyny potrzeba 150-200 kg aluminium. Czeski premier Andrei Babish powiedział nawet, że przemysł samochodowy stoi na krawędzi katastrofy. Wydaje się, że przyczyną kryzysu był niedobór innych surowców, takich jak magnez, często stosowany w stopach aluminium.

Brak magnezu z Chin

Magnezu brakuje z powodu zakłóceń w dostawach z Chin, które stanowią 95 proc. dla Europy i 87 proc. światowego rynku tego surowca. Pekin nakazał zamknięcie co najmniej do końca roku 35 z 50 hut w jednej z prowincji, w których produkuje się najwięcej magnezu. Pozostałe 15, według „Financial Times”, zmniejszyło wolumen o 50 proc. Powodem tych zmian jest chęć ograniczenia zanieczyszczeń. Co prawda, szef China Magnesium Association zapewnił gazetę „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że problemy z magnezem są tymczasowe, a Chiny nie planują już ograniczać eksportu. Wydobycie magnezu miało miejsce w Europie w przeszłości, ale zostało wstrzymane w 2001 r., kiedy stało się jasne, że surowce z Chin można uzyskać znacznie taniej.

Zainteresowanie samochodami elektrycznymi

W wyniku problemów z dostępnością samochodów wzrosło zainteresowanie samochodami elektrycznymi, które „zalegały” w magazynach. Tym samym, jest to nie tylko promocja elektromobilności, ale także wymierna korzyść w postaci zmiany proporcji sprzedaży: spalinowe – elektryczne. To z kolei jest ważne z punktu widzenia kar nakładanych przez Unię Europejską za zbyt mały udział samochodów „pro-ekologicznych”, względem „trucicieli”, czyli tradycyjnie napędzanych paliwem.