Taka przykra sprawa

Po trwającym przeszło dwa lata procesie Sąd Rejonowy w Białymstoku nakazał przywrócenie do obowiązków na Uniwersytecie w Białymstoku dr. hab. Jarosława Wołkonowskiego. Inicjator powstania wileńskiej filii został zwolniony dyscyplinarnie w październiku 2019 r. za krytykę działań władz uczelni.

| Fot. archiwum

Sprawa jest dobrze znana czytelnikom „Kuriera Wileńskiego” nie tylko dlatego, że od początku informowaliśmy o jej przebiegu. Dotyczy bowiem jednego z największych osiągnięć polskiej społeczności na Wileńszczyźnie – w okresie niepodległości Litwy – powstania wyższej uczelni, na której młodzi Polacy z Litwy będą mogli studiować i prowadzić badania naukowe w języku polskim bez wyjeżdżania z kraju.

Filia, z którą wiązano wielkie nadzieje

To właśnie Jarosław Wołkonowski, jako prezes Stowarzyszenia Naukowców Polaków Litwy (SNPL), podjął starania o umożliwienie polskiej mniejszości studiowania i prowadzenia badań naukowych w Wilnie w języku ojczystym. W 2007 r., dzięki wsparciu polskich władz, a także zrozumieniu litewskich polityków, udało się doprowadzić do utworzenia nowego wydziału, a SNPL, wsparte przez inne polskie organizacje na Litwie, jako partnera działań wybrało Uniwersytet w Białymstoku.

Jarosław Wołkonowski, jako pierwszy dziekan, tworzył jego podstawy organizacyjne. Na stanowisku dziekana pozostał do 2016 r., doprowadzając w tym czasie do akredytacji filii na Litwie i otwarcia studiów magisterskich. Po nim filią zaczęła kierować dr hab. Mieczysława Zdanowicz. Podjęła serię decyzji, które mogły co najmniej wzbudzać kontrowersje.

W październiku 2019 r. Jarosław Wołkonowski udzielił wywiadu, w którym skrytykował posunięcia w zarządzaniu filią, szczególnie nawiązanie przez nową dziekan współpracy z uczelniami w Rosji. W tym okresie rozpoczęto współpracę z uczelnią w Kaliningradzie, proponowano studentom i wykładowcom wyjazdy do Rosji, zapraszano także wykładowców z Rosji na wykłady do Wilna, by prowadzili zajęcia na kierunku… europeistyki.

Dr hab. Wołkonowski wskazywał też na nieprawidłowości w planowaniu budowy nowej siedziby filii w Wilnie, niewłaściwe wydawanie dyplomów, których nie chciała nostryfikować strona litewska, oraz zmianę profilu uczelni na praktyczny, co groziłoby degradacją do poziomu kolegiów.

Czytaj więcej: Wołkonowski: „Miałem rację, sprzeciwiając się wysyłaniu studentów do Kaliningradu”

Rektor nie widzi problemów

W piątek 25 marca do sprawy – zeznając podczas rozprawy w sądzie – ustosunkował się rektor Uniwersytetu w Białystoku, prof. Robert Ciborowski. Jak według niego wyglądają kwestie najbardziej istotne dla aktualnych i przyszłych studentów?

Sprawę wydawania wadliwych dyplomów rektor bagatelizuje, określając błędny zapis w dyplomach z 2019 r. (uniemożliwiający lub przynajmniej utrudniający absolwentom filii studiowanie na litewskich uczelniach) jako tzw. czeski błąd. „Brakowało, o ile pamiętam, formułki efektów kształcenia” – skwitował rektor.

W kwestii studiów magisterskich, których po raz pierwszy nie uruchomiono w roku akademickim 2019/2020, rektor również nie widzi problemu, bo… studenci z Wilna mogą kontynuować studia w Białymstoku. „Według mnie nie stanowi to ograniczenia w możliwości kontynuowania studiów przez naszych studentów, bo mamy taki sam kierunek, to jest ekonomię, na Uniwersytecie w Białymstoku” – stwierdził na sali rozpraw.

Dlaczego zrezygnowano z Wilna? „Zbyt mała liczba studentów przy uruchomieniu kierunku powoduje, że rosną nam koszty, dlatego czasami zdarza się, że niektórych kierunków studiów nie uruchamiamy. Nie była to więc sytuacja wyjątkowa ani jednostkowa. Co rok jest taka sytuacja, że nie otwieramy kilku kierunków. Nie są mi znane przypadki, by studenci naszej filii, a w szczególności absolwenci studiów I stopnia, mieli problemy z podejmowaniem studiów magisterskich na uczelniach litewskich. Nie twierdzę, że takich problemów nie było, ale do mnie głosy o ich występowaniu nie dochodziły” – wyjaśniał Ciborowski.

Rektor nie widzi też nic niestosownego w wysyłaniu studentów czy wykładowców do Kaliningradu, twierdzi, że sformułowanie o rusyfikacji jest tu mocnym nadużyciem. „Mamy współpracę z 17 uczelniami w Rosji i 23 uniwersytetami na Białorusi” – podkreślił, składając zeznania. Według niego problemu wówczas nie było, gdyż w 2019 r. Rosja nie znajdowała się na liście tzw. krajów nieprzyjaznych, którą publikuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP.

Jak rektor widzi możliwość przywrócenia do pracy Jarosława Wołkonowskiego? „Uważam, że jest i niemożliwe, i niecelowe. (…) Moje zaufanie do profesora jest zerowe, dlatego nie widzę celowości przywracania go do pracy” – stwierdził, nie kryjąc przy tym osobistego wątku sprawy.

Krytyka była zasadna

Innego zdania był Sąd Rejonowy w Białymstoku. Zgodnie z wyrokiem wydanym 25 marca uczelnia powinna przywrócić dr. hab. Jarosława Wołkonowskiego do pracy na uniwersytecie na poprzednich warunkach pracy i płacy, o co wnosił. W trwającym ok. 40 minut odczytywaniu uzasadnienia wyroku sędzia Dorota Michalak po kolei omawiała przykłady informacji, które uczelnia uznała za „nieprawdziwe lub niepełne”.

Jak ustalił sąd, w 2019 r. faktycznie wydawano absolwentom dyplomy z błędem, który polegał na braku oznaczenia poziomu VI Polskiej Normy Kwalifikacji, co potwierdza ukończenie studiów I stopnia. Zauważyła też, że faktycznie zdarzały się sporadyczne przypadki, że uczelnie litewskie nie honorowały dyplomów wydawanych absolwentom kierunków I stopnia na wileńskiej filii.

Sędzia odniosła się ponadto do zarzutu krytyki współpracy z rosyjskimi uczelniami, stwierdzając, że zarzuty byłego dziekana „oparte były na własnych doświadczeniach i opiniach studentów. Powód uczestniczył też w wykładzie, który przeprowadził na wileńskiej filii profesor uniwersytetu w Kaliningradzie. Po nim sformułował swoje krytyczne słowa, zwracając uwagę na pewne zagrożenie szerzeniem propagandy kremlowskiej i idei zaprzeczających wartościom UE. Można powiedzieć, że zarzuty pana powoda boleśnie zweryfikowało życie. Biorąc pod uwagę aktualną sytuację geopolityczną, były uzasadnione” – podsumowała sędzia Michalak.

Sędzia zauważyła także, że wypowiedzi profesora w mediach zachowywały należytą formę, nie były obraźliwe ani agresywne i nie naruszył on granicy dopuszczalnej dozwolonej krytyki.

Jak zauważyła, zwolnienie dyscyplinarne musi być uzasadnione szczególnymi okolicznościami, które w zakresie winy pracownika polegają albo na jego złej woli, albo na rażącym niedbalstwie, a nic z tego nie można przypisać dr. hab. Wołkonowskiemu.

Czytaj więcej: Prof. Jarosław Wołkonowski: „Pierwszym państwem, które postawiło opór była Polska”

Troska o rozwój filii UwB w Wilnie

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, wiadomo też, że uczelnia planuje odwołanie. – Zamierzamy odwołać się od tego wyroku, zatem sprawa najpewniej będzie miała ciąg dalszy przed sądem. W tej sytuacji nie będziemy jej komentować – poinformowała „Kurier Wileński” Katarzyna Dziedzik, rzecznik prasowy UwB.

W imieniu Jarosława Wołkonowskiego sprawę skomentowała reprezentująca go w sądzie adwokat, mec. Ewa Kosior. – Wyrok jest dla nas satysfakcjonujący, zwłaszcza że w całości uwzględnia nasze żądania. Sąd przychylił się także do wniosku o zobowiązanie UwB do zatrudnienia powoda jeszcze przed uprawomocnieniem wyroku, tj. na czas postępowania międzyinstacyjnego. Liczymy na to, że sprawę uda się prawomocnie rozstrzygnąć do końca br., ale zależy to oczywiście od szybkości procedowania sądu II instancji – przekazała „Kurierowi Wileńskiemu”.

Adwokat uważa, że dalsza współpraca Jarosława Wołkonowskiego z uczelnią jest jak najbardziej możliwa, zwłaszcza że – jak podkreśliła – wszelkie działania, jakie dotychczas on podejmował, miały na względzie wyłącznie dobro uczelni. Mec. Kosior podkreśla, że dr hab. Wołkonowski był zawsze nastawiony koncyliacyjnie wobec pracodawcy, i ma nadzieję, że w taki sam sposób zachowa się pracodawca wobec niego. – Główny cel, jaki przyświecał Jarosławowi Wołkonowskiemu od początku działalności filii UwB na Litwie, to troska o rozwój i lepsze kształcenie zamieszkujących tam Polaków, a przez to ułatwienie im znalezienia pracy. Ma on nadzieję, że uniwersytet nie odrzuci jego propozycji współpracy jeszcze przed uprawomocnieniem rozstrzygnięcia, a współpraca ta będzie owocna i pożyteczna nie tylko dla stron, ale przede wszystkim dla mniejszości polskiej na Litwie – powiedziała adwokat.

***

Na ostateczne zakończenie sprawy dr. hab. Jarosława Wołkonowskiego trzeba będzie jeszcze poczekać. Bez wątpienia nie jest ona miła zarówno dla UwB, jak i dla Wileńszczyzny. Przy odrobinie dobrej woli można z niej jednak wyciągnąć dobre wnioski na przyszłość, jeśli oczywiście władze uczelni będą otwarte na zrozumienie realiów Wileńszczyzny. Albowiem niezależnie od osobistych relacji między profesorami z Wilna i Białegostoku nie da się polskiej kalki realizować na Litwie bez korekty.


Ilona Lewandowska; współpraca Rajmund Klonowski


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 13(39) 02-08/04/2022