Wojna na Ukrainie wpływa na konsumentów na Litwie. Co dalej?

Ekonomiści zauważają, że po kryzysie spowodowanym pandemią koronawirusa sytuacja społeczno-gospodarcza zaczęła się stabilizować. Gdy jednak konsumenci powrócili do wydatków na podobnym poziomie jak przed pandemią, w pierwszym kwartale tego roku doszło do kolejnego bezprecedensowego wstrząsu — rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Kolejka przed sklepem.
Szacuje się, że ludzie na wypadek wojny chcą zakupić na zapas więcej rzeczy, które mogą im być potrzebne
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Z bankomatów pobrano rekordową sumę pieniędzy

Z badań przeprowadzonych przez bank Swedbank wynika, że wojna miała zasadniczy wpływ na zmianę decyzji finansowych mieszkańców Litwy, w tym na nawyki dokonywania płatności gotówką oraz pobierania gotówki z bankomatów.

— Znajdując się w bliskości geograficznej z Rosją i Białorusią, część mieszkańców Litwy na rosyjską agresję wojenną zareagowała poszukiwaniami najbliższego bankomatu. Kolejki przy niektórych bankomatach ustawiały się już w pierwszym dniu wojny w Ukrainie. Według danych Swedbanku pobrano wówczas z bankomatów rekordową sumę pieniędzy, zaś płatności za usługi kartą płatniczą w pierwszym kwartale br. odnotowano o 39 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku — komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” Greta Ilekytė, ekonomistka Swedbanku.

Rozmówczyni zwraca też uwagę, że wzrost płac nominalnych spowodowany jest także wzrostem inflacji w kraju, inflacja zjada też realne podwyżki.

Czytaj więcej: Porady na niepewne czasy. Warto inwestować w coś, co szybko można zrealizować

Większe zapotrzebowanie na gotówkę

Jak zauważa Greta Ilekytė, niepokój spowodowany wojną w Ukrainie wpłynął na zmianę nawyków finansowych. W pierwszym dniu wojny mieszkańcy kraju pobrali z bankomatów pieniądze, żeby mieć część oszczędności w gotówce.

— W ciągu pierwszego tygodnia trwania działań wojennych nasi mieszkańcy pobrali z bankomatów dwa razy więcej gotówki niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Chociaż podobne tendencje odnotowano także w sąsiedniej Łowie i Estonii, na Litwie zapotrzebowanie na gotówkę było znacznie większe niż w innych krajach bałtyckich. Taka sytuacja spowodowana jest właśnie tym, że Litwa geograficznie znajduje się najbliżej strefy konfliktu oraz graniczy z Białorusią i Rosją — tłumaczy ekonomistka.

Najczęściej kupowano leki i artykuły higieniczne

Specjalistka informuje też, że po rozpoczęciu działań wojennych odnotowano wzrost liczby i wartości transakcji przeprowadzonych przy użyciu kart płatniczych w sektorze ochrony zdrowia. Taki wzrost może też świadczyć o tym, że ludzie kupowali i przekazywali Ukrainie najbardziej niezbędne lekarstwa, artykuły medyczne i higieniczne. W obawie przed wojną mieszkańcy Litwy kupowali na zapas zestawy pierwszej pomocy, apteczki, materiały opatrunkowe.

Czytaj więcej: Pomoc Ukrainie i uchodźcom wojennym wciąż potrzebna

Kupują na zapas

Według danych banku Swedbank w pierwszych tygodniach wojny znacznie wzrosło zainteresowanie różnego rodzaju towarami przydatnymi dla spędzania czasu wolnego. Szacuje się, że ludzie na wypadek wojny chcą zakupić na zapas rzeczy, które ich zdaniem będą im potrzebne, np. odbiorniki radiowe, ciepłe koce i wiele innych niezbędnych przedmiotów.

— Jednak te dosyć istotne zmiany w systemie wydatków naszych mieszkańców trwały tylko kilka tygodni. Już w połowie marca liczba rozliczeń kartami płatniczymi oraz kwoty pobierane z bankomatów wróciły do poziomu sprzed rozpoczęcia działań wojennych w Ukrainie — zaznacza rozmówczyni.

Chociaż sytuacja geopolityczna jest niezwykle napięta, coraz więcej ludzi decyduje się na podróże zagraniczne
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Ruch turystyczny

Ekonomistka zauważa, że od początku bieżącego roku zaczął się intensywnie odradzać ruch turystyczny. Zmęczeni ograniczeniami spowodowanymi pandemią mieszkańcy aktywnie kupowali usługi turystyczne. Po wybuchu wojny w tym sektorze odnotowano krótkotrwały spadek zainteresowań ofertami podróży i wczasów zagranicznych.

— Ale już w połowie marca liczbę rozliczeń na lotniskach odnotowano taką jak w 2019 r., w porównaniu z 2021 r. większą sześciokrotnie. Pomimo to prężnie wzrasta liczba opłat za usługi hotelarskie, tu poziom wydatków przekracza już ten sprzed okresu pandemii — dodaje Ilekytė.

Czytaj więcej: Litewski rząd opóźnił decyzje, a turystyka na tym straciła

Nie rezygnują z restauracji

Wydatki mieszkańców kraju na restauracje i inne lokale gastronomiczne świadczą o tym, że pomimo rosnącej inflacji czy niepokoju z powodu sytuacji w Ukrainie, nie są oni skłonni do zmiany swego stylu życia. Wydatki w tym sektorze w ciągu roku na Litwie wzrosły najbardziej, w porównaniu do trzech krajów bałtyckich.

Skutki inflacji

Po tym, jak poziom rocznej inflacji na Litwie osiągnął 15 proc., odnotowano wzrost rozliczeń z użyciem karty płatniczej. Ludzie częściej płacą kartą również dlatego, że wzrasta ogólny poziom cen. W pierwszym kwartale rozliczeń przy użyciu karty płatniczej odnotowano o około 20 proc. więcej w porównaniem z tym samym okresem ub.r.

— To wskazuje na to, że prężny wzrost płac na razie nie miał ujemnego wpływu na siłę nabywczą krajowych konsumentów. Świadczy też o tym, że ludzie nie są skłonni do zbytniego oszczędzania nawet w obliczu wojny — komentuje Ilekytė.

Czytaj więcej: Ceny na Litwie dziś i sprzed 10 lat. Zauważalna inflacja

Co nas czeka dalej?

Chociaż strach spowodowany wojną towarzyszy nadal, a sytuacja geopolityczna jest niezwykle napięta, szacuje się, że sytuacja w sektorze turystycznym będzie się sysytematycznie polepszać. Szczególnie oczekuje się tempa wzrostu w zagranicznej turystyce wyjazdowej.

— Po spowodowanych pandemią ograniczeniach w podróżach większość mieszkańców na pewno zechce fantastycznie spędzić wakacje z rodziną, przynajmniej przez jakiś czas nie słuchać niepokojących wiadomości o wojnie. Jednak warto kontrolować swoje wydatki, ponieważ w drugim kwartale br. siła nabywcza krajowych konsumentów może osłabnąć — podsumowuje ekonomistka.


Na podst.: inf. Swedbank