Więcej

    Prorosyjski Polak z Solecznik obnażył błędy litewskiej polityki narodowościowej

    Litwę obiegła wieść o Polaku z Solecznik, który w internecie wysławiał Rosję, mówił o „wystrzelaniu sejmu”. Zdarzenie okazało się potwierdzeniem problemu, przed którym polska społeczność ostrzega państwo litewskie od lat – błędna i nieprzemyślana polityka narodowościowa stała się nawozem dla prorosyjskości i antypaństwowości.

    Czytaj również...

    O tym też niejednokrotnie ostrzegało Forum Wileńskie, Stowarzyszenie Polskich Mediów na Litwie, a w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” zaakcentowała to posłanka na Sejm RL, pochodząca z Solecznik Beata Pietkiewicz.

    Przypomnijmy: profil na YouTube demaskujący prorosyjskich internautów prowadzony przez ukraińskiego vlogera, Edgara Myrotworcewa, opublikował w listopadzie nagranie videorozmowy z Polakiem z Litwy, Genadijem. Młodzieniec mówił m.in., że gdyby dostał kałasznikowa, to by wystrzelał sejm, że Litwę „zajmiecie w trzy dni” i inne. Vloger wypytał o narodowość, okazało się, że oboje rodziców są Polakami. Sprawą zainteresowały się media litewskie, na początku grudnia wybuchł skandal. Wg informacji „Kuriera Wileńskiego”, kolega z nagrania również jest Polakiem, obaj odbyli służbę w wojsku litewskim, zostali już przesłuchani przez organy państwowe.

    Sylwetki bohaterów nagrań malują się następująco: brali udział w zawodach sportowych samorządu, nie zwracali na siebie większej uwagi, interesują się muzyką elektroniczną i popową, samochodami. Muzyka oczywiście niemal wyłącznie rosyjska. Jak się okazało, muzyka nie jest jedynym rosyjskim elementem w świecie młodzieńców – Polaków, jak wynika z deklaracji jednego z nich.

    Sprawa jest patowa dla społeczności polskiej na Litwie, ale przede wszystkim dla litewskich służb i oświaty. Młodzieńcy ukończyli państwowe szkoły i podstawowe szkolenie wojskowe, mają za sobą epizod w siłach zbrojnych. W przypadku rosyjskiej agresji to oni staliby (bądź właśnie nie) między agresorem, a broniącym się krajem, a jak dowiadujemy się z nagrania, „takich (prorosyjskich) tu dużo”.

    Wobec chłopaków radykałowie internetowi zastosowali doxing, czyli masowe udostępnianie w internecie danych na ich temat, włącznie z tymi najwrażliwszymi. Sytuacja w tym momencie stała się niekomfortowa nie tylko dla państwa, społeczności polskiej na Litwie, ale także dla samych bohaterów nagrań.

    Czytelny objaw, który większości nie zaskoczył

    Wybryk w internecie okazał się symptomatyczny – problem, przed którym ostrzegała państwo polska społeczność na Litwie, objawił się w pełnej krasie. Np. projekty Funduszu Wspierania Radia, Prasy i Telewizji zarządzanego przez Gintarasa Songailę faworyzowały media rosyjskie nad polskie – bo tak taniej, w końcu Polacy też znają rosyjski. Wobec tej sprawy rząd okazał się bezradny i nie chciał lub nie potrafił zdyscyplinować podległej sobie instytucji.

    Przewodniczący Państwowej Inspekcji Językowej porównywał Polaków na Litwie do „Rosjan w Donbasie”, rosyjskie święta mogły liczyć na państwowe wsparcie i uwagę mediów, które Polakom nie były tak lekko dostępne. W skrócie – bycie „rosyjskim” było bardziej w porządku niż bycie „polskim”. To widać też przy każdej okazji wypowiedzi litewskich historyków, która może być zinterpretowana, jako „propolska” – taki historyk często jest wyzywany od zdrajców.

    Brakuje spójnej polityki

    Tymczasem, dla dopełnienia czary goryczy, w Solecznikach znów goreje konflikt o polskie napisy, o czym pisze dziennikarz „Kuriera Wileńskiego” Antoni Radczenko. Choć narracja Republiki Litewskiej względem obywateli polskiej narodowości jest skrajnie inna, niż chociażby 10 lat temu, to wciąż państwo nie ma polityki „przekonania” do siebie Polaków. Egzamin państwowy z języka polskiego dopiero wraca, ustawa o pisowni nazwisk realizuje tylko część postulatów, ustawy o mniejszościach narodowych wciąż nie ma. Litwa nadal nie finansuje mediów polskich na Litwie tak, jak Polska finansuje media litewskie w Polsce.

    Postanowiliśmy zapytać o opinię na ten temat posłankę na Sejm RL, pochodzącą z Solecznik Beatę Pietkiewicz. Polityk uważa, że z problemem prorosyjskości części społeczności należy walczyć ciągle, a nie przy takich kryzysach.

    | Fotomontaż Apolinary Klonowski

    — Przez wiele lat na rejon solecznicki spadały oskarżenia o prorosyjskość, to oskarżenie gdzieś tam swoje źródła ma. Jeszcze kiedy pracowałam w urzędzie (w rejonie solecznickim — przyp. red.) chciałam by ten rejon był postrzegany zupełnie inaczej. Tu jest ta kwestia, ze trzeba z tym walczyć, nie tylko przy takich kryzysach — zaznaczyła w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” posłanka.

    Klucz to kształcenie postaw, nienakręcanie emocji

    – Przez 30 lat nie mieliśmy (jako Republika Litewska – przyp. red.) polityki państwowej, jeśli chodzi o poczucie patriotyzmu czy postawę obywatelską. Nie mamy pomocy państwa w tym, aby zmieniać to myślenie. Ogromną zasługą w walce z propagandą mają media polskie na Litwie, tak samo nowa telewizja, która działa już 5 lat. Liczymy na owoce tego procesu, chociaż wiemy, że jest bardzo niełatwo. Mamy też sekcję mniejszości w LRT. Jednak to są dopiero początki, bo przez 30 lat tej uwagi prawie nie było. Przez lata żyliśmy w tej bańce telewizji rosyjskiej i białoruskiej i to działa na młodzież – zaznaczyła Pietkiewicz, odnosząc się do łatwo dostępnych mediów rosyjskich i małej obecności mediów polskich o wysokiej jakości i charakterze lokalnym.

    Zapytaliśmy Pietkiewicz, jako solczankę, o postawę władz samorządowych rejonu solecznickiego w walce z propagandą rosyjską.

    — Raczej jest to postawa pasywna, nawet widzimy dzisiaj, jest ustawa o desowietyzacji, która rzeczywiście działa. Pomimo to w Solecznikach stoi w centrum żołnierz rosyjski, który powinien być odbierany jako symbol okupacji sowieckiej, nie zaś lokalny symbol. Takich symboli dziś już być nie powinno, to w pewnym sensie przynosi swoje niezbyt miłe rezultaty. Również warstwa językowa, wszyscy wiemy, że w Solecznikach dogadasz się łatwiej po rosyjsku. Wciąż. Jeśli nie możemy sami zadbać o język, to przynajmniej te symbole upadłego reżimu moglibyśmy z przestrzeni usunąć do odpowiednich magazynów historii — zaznacza polityk.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Na łamach „Kuriera Wileńskiego” piszemy także o sporze o polskie napisy w Solecznikach. Pytamy o to, jak mogą wpłynąć na relacje między mniejszością polską na Litwie a samą Litwą, szczególnie w kontekście wybryku prorosyjskich młodzieńców.

    — Mówimy o problemie, że część społeczeństwa jest nieufna wobec państwa, co zresztą słyszeliśmy po wypowiedziach młodzieńca. Ta decyzja będzie odebrana jako kolejny kamień na szyi mniejszości narodowych. Polacy są pełnoprawnymi obywatelami, obywatelami Litwy i Unii Europejskiej. Jakiekolwiek uderzanie w ich prawa jako mniejszości to przygotowywanie żyznego gruntu pod narrację antypaństwową. Państwo, które swoich obywateli nie broni, a ich zwalcza, nie będzie raczej popularne w umysłach nowych pokoleń – podkreśla posłanka na Sejm RL.

    Rosyjskie napisy w Solecznikach? Pietkiewicz: „nie potwierdzam”

    Na nagraniach relacjonujących niektóre zawody sportowe w Solecznikach, również te, w których udział brał jeden z opisywanych młodzieńców, znajdujemy wyniki sportowe zapisywane wyłącznie po rosyjsku. Ich kontekst jest jednak niejasny i nie wiadomo, czy tak wyglądały całe zawody. Posłanka również nie potwierdza, aby to było zjawisko częste.

    – Na ile uczestniczyłam w Solecznikach w takich imprezach, to były to święta polsko-litewskie, rosyjski dominował raczej w rozmowach młodzieży. Więc tego przypadku nie potwierdzam. Z kolei nie dziwi, że rosyjski jest językiem codziennym. To pozostałość czasów sowieckich, kiedy te samorządy były zdominowane przez przyjezdnych ze Związku Sowieckiego. Wiemy, że nikt z Polaków nie mógł liczyć na te stanowiska, a okupanci tak. I w ten sposób w latach 70. rosyjski stał się językiem międzyurzędowym i pozostał. Ten bagaż dźwigamy do dziś – podsumowuje Beata Pietkiewicz.

    Pytamy, co należy uczynić z młodymi ludźmi – czy karać, czy pouczyć, czy zastosować jeszcze inne narzędzia.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    – Oglądałam to nagranie, było bardzo emocjonalne i mówił to, co myśli (nie udawał – przyp. red.). Nie podważałabym prawdziwości sposobu myślenia. Człowiek żyje w świecie informacyjnym zdominowanym przez takie przekazy, nie ma innej perspektywy. Musi otrzymać wyrok sądowy, bo to nie były tylko przekleństwa. To były bardzo mocne słowa, usłyszeliśmy groźby, że trzeba wystrzelać Sejm. Weszliśmy w świat tego człowieka i on jest straszny – zauważa posłanka.

    Dodaje też, że taki scenariusz niesie ryzyko radykalizacji postaw u prorosyjskiej części, jednak są pewne granice, których ignorować nie wolno.

    – Najpewniej tak, zradykalizuje, ale tego nie można zignorować. Słowa mają swoje granice i niektóre słowa wymagają poniesienia odpowiedzialności – reasumuje.

    Więcej na ten temat w następnych numerach „Kuriera Wileńskiego”.

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    82 lat od utworzenia AK. Polscy i litewscy weterani pojednali się już 20 lat temu

    Armia Krajowa walczyła z okupantem, niemieckim jak i sowieckim. Działała także na terytorium Wileńszczyzny, co do dziś wywołuje dyskusje historyczne. Powstawała od początku wojny, chociaż armią krajową stanie się dopiero 3 lata później. 27 września 1939 r. powstała Służba...

    Kalinowcy krytycznie o 2020: „Białorusini w poniedziałek po prostu poszli do pracy”

    — Lubimy mówić o tym, co zrobimy po wyzwoleniu, ale mało mówimy o tym, co trzeba robić, aby kraj wyzwolić. U nas edukowany naród, który zrobił błąd w 1994 r., chociaż większość zagłosowała inaczej. Teraz dzieci, wnukowie wychodzą na...

    Kalinowcy w Wilnie: „Nikt nie chciał umierać za Gdańsk. W efekcie zginęło 50 mln ludzi”

    Obecni byli nawet dziennikarze francuscy z portalu Le Point, którzy przyjechali opisywać nastroje w krajach Wschodniej Europy przed zbliżającą się drugą rocznicą początku wojny na Ukrainie. Wydarzenie zorganizowało Towarzystwo Białoruskiej Kultury na Litwie, w skrócie TBK. Przewodniczący Alaksander Adamkowicz otworzył...

    Wyjeżdżający z Litwy Białorusini i Ukraińcy podnieśli statystyki emigracji

    Według danych agencji w 2023 r. z Litwy wyemigrowało 12 tys. obcokrajowców i 10 tys. obywateli Litwy. W porównaniu z 2022 r. liczba emigrantów wzrosła o 44 proc., wyjechało wówczas 15,3 tys. stałych mieszkańców. Główne kierunki emigracji pozostają takie...