Więcej

    Wojenne stosunki rosyjsko-ukraińskie — znaczenie rocznicowej konfiguracji: 30, 20 i 10

    O dekonstrukcji państwowości Ukrainy, problemach armii ukraińskiej, protestach rolników i działaniach Kremla rozmawiamy z prof. dr. hab. Marcinem Orzechowskim z Instytutu Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Szczecińskiego.

    Czytaj również...

    Leszek Wątróbski: Bieżący rok jest szczególny, jeśli chodzi o wojenne stosunki rosyjsko-ukraińskie…

    Prof. dr hab. Marcin Orzechowski: …mamy bowiem kilka ważnych rocznic. Można tu nawet powiedzieć o rocznicowej konfiguracji, a mianowicie: 30, 20 i 10.

    Co masz na myśli?

    W tym roku mija 30 lat od podpisania Memorandum Budapesztańskiego o Gwarancjach Bezpieczeństwa, na mocy którego USA, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się do respektowania suwerenności i integralności całego terytorium Ukrainy oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej, a Ukraina zobowiązała się do przekazania strategicznej broni nuklearnej Rosji i przystąpienia do układu o nierozpowszechnianiu broni jądrowej.

    Jest to znacząca data z perspektywy obecnej sytuacji i tego, co pozwoliłem sobie określić na poziomie naukowym, jako dekonstrukcja ukraińskiej państwowości. Bo integralność terytorialna to jeden z atrybutów państwowości. Okazało się, już po raz kolejny, że porozumienia międzynarodowe są nic nieznaczącą deklaracją.

    Czytaj więcej: „Rosja wykorzystała cztery scenariusze”. O dekonstrukcji państwowości Ukrainy (cz. 1)

    Mija też 20 lat od rewolucji pomarańczowej…

    To były lata 2004-2005, a właściwie — grudzień 2004. A tak naprawdę, to dopiero wtedy zaczęły się protesty i zainicjowały powtórkę drugiej tury wyborów.

    Wreszcie 10 lat od rewolucji godności

    To było, tak naprawdę, rozpoczęcie dekonstrukcji państwowości Ukrainy: aneksja Krymu i federalizacja Donbasu.

    Oraz 2 lata od pełnoskalowej i pełnowymiarowej wojny…

    …nazywanej cały czas i w dalszym ciągu przez Rosję, specjalną operacją wojskową. Tak więc ten rok jest szczególny pod względem tragicznego bilansu stosunków rosyjsko-ukraińskich po rozpadzie ZSRS. Można powiedzieć, że są obawy, jest ambicja oraz determinacja tego, kto tak naprawdę wygra tę wojnę. Przez rosyjski aparat wpływu generowane i podsycane są nadal liczne problemy. Dotyczą one m.in. sposobu, w jaki ukraińska władza nadal nie radzi sobie z problemem korupcyjnym. Chodzi tu np. o kwestię zaopatrzenia oddziałów w broń czy też kwestie gospodarcze z tym związane, co ujawniło się w momencie odsunięcia od dowodzenia wojskiem ukraińskim gen. Załużnego. I bardzo wielu uznało, że jest to egzemplifikacja przesilenia, nie tylko rywalizacji interpersonalnej pomiędzy Zełenskim i Załużnym, ale w pewnym sensie załamanie konsekwencji i strategii działań prowadzonych do tej pory. Mówi się także o kwestiach rekrutacji do armii ukraińskiej i uzupełnienia braków kadrowych.

    Jednym z największych, obecnych problemów armii ukraińskiej jest brak amunicji…

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    To jest problem, który został w pewnym sensie zaniedbany przez zachodnich sojuszników Ukrainy. Chodzi o to, że jeżeli patrzymy ogólnie, jak ilościowo wygląda wsparcie Rosji, chociażby ze strony Korei Północnej, to niestety sojusz państw zachodnich nie jest w stanie wygenerować i dostarczyć Ukrainie nawet połowy obiecanej ilości amunicji. To jest smutne i demobilizujące. Abstrahując też od nazywania rządu i władzy w Ukrainie przez Rosję, która nazywa ją nazistowską czy faszystowską, chodzi tu o to, że coraz więcej elementów wskazuje na słabnące zaangażowanie w pomoc dla Ukrainy. Na szczęście widzimy, że Europa budzi się z tego letargu.

    Stany Zjednoczone były wcześniej gwarantem i głównym donatorem pomocy militarnej. Obecnie sytuacja polityczna w samych Stanach komplikuje się. Republikanie, a zwłaszcza tzw. frakcja trumpistów, bardzo mocno blokują pomoc z racji potencjalnego już, prawie osiągniętego, porozumienia na temat wygenerowania środków w budżecie amerykańskim na zabezpieczenie granic z Meksykiem.

    Minęły 2 lata od rozpoczęcia pełnoskalowejwojny w Ukrainie nazywanej cały czas i w dalszym ciągu przez Rosję „specjalną operacją wojskową”
    | Fot. EPA-ELTA

    W Polsce przebywają nadal trzy miliony Ukraińców…

    Około połowa z nich to ludzie, którzy przyjechali do nas jeszcze przed dwudziestym drugim rokiem, przed wybuchem wojny. Druga to uchodźcy wojenni. Uważam, że nie można porównywać emigracji zarobkowej z emigracją — w pewnym sensie przymusową, z obawy o własne bezpieczeństwo i własne życie. Duży procent Ukraińców, którzy przybyli tu zaraz po wybuchu wojny, w momencie rozpoczęcia eskalacji, widząc co się dzieje, planuje pozostać u nas dłużej albo na stałe i planuje pod wszelkimi względami sformalizować swój pobyt. Widać to chociażby po ilości dokumentów, które tłumacze przysięgli dostają do przetłumaczenia — takich absolutnie podstawowych. I ta liczba osób się ciągle zwiększa.

    Jak widzisz przyszłość naszych stosunków? Czy warto np. teraz wracać do sprawy zbrodni wołyńskiej, czy chwilowo zapomnieć?

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Trudne pytanie. Zapomnieć się nie da, jeszcze przynajmniej dopóki żyją osoby pamiętające te wydarzenia bezpośrednio bądź z opowieści bliskich, którzy pamiętają te czasy albo przekazali tę wiedzę swoim bliskim. Politycznie będzie to w dalszym ciągu wykorzystywane do podsycania antagonizmów i nastrojów antyukraińskich, co, jakby tego nie określać patriotyzmem czy jakkolwiek inaczej, jest bardzo wygodne dla narracji kremlowskiej. I z tego punktu widzenia jest Rosjanom potrzebne. Dodałbym jeszcze, że pewne środowiska polityczne nie dadzą nam o tym zapomnieć, wykorzystując to do narracji antyukraińskiej, antagonizującej te relacje na wielu poziomach. Biorąc natomiast pod uwagę obecną sytuację na froncie i nieustanne apetyty Rosji, aby przesuwać się w kierunku zachodnim, myślę, że potrzebna jest determinacja we wspieraniu Ukrainy. (…) Można nawet powiedzieć, że w pewnym sensie siła demokracji została przekuta w słabość, z racji tego, że widzimy jakim stosunkowo niewielkim nakładem środków i sił, można zdestabilizować pewne procedury decyzyjne na poziomie Unii i na poziomie narodowym. Jedno, niewielkie państwo środkowoeuropejskie potrafiło przez dłuższy czas blokować ważne strategiczne decyzje z punktu widzenia całego kontynentu i łaskawie po dwóch latach podjąć decyzję o zgodzie, aby Szwecja została 32 członkiem NATO.

    Czytaj więcej: „Ukraińcy wiedzą, że to język okupanta”. O dekonstrukcji państwowości Ukrainy (cz. 2)

    A jak układają się obecnie stosunki polsko-ukraińskie?

    Również komplikują się na poziomie i społecznym, mentalnym i politycznym. Niestety, społeczeństwo Polski dostrzega coraz większe zniechęcenie, zmęczenie wojną, co z kolei przekłada się na apatię i niechęć do Ukraińców. Wykorzystują to pewne środowiska w Polsce — tak polityczne, społeczne i analityczne, „podpinając się” np. pod protesty rolników. Bo są takie podejrzenia, że mamy tam osoby kreujące się na liderów protestu, wobec których są podejrzenia o zarabianie na handlu rosyjskim zbożem, które dorobiły się albo nadal zarabiają fortunę na handlu rosyjskim zbożem tranzytowanym przez Kazachstan i Turcję. Powiedziałbym, że środowiska rolnicze nie zawsze mają świadomość, iż są wykorzystywane do pewnej operacji wpływu ze zbożem, z olejem rzepakowym czy z innymi surowcami, obciążając tylko i wyłącznie stronę ukraińską. Nie patrząc także, jak my tam dużo eksportujemy różnych towarów. I te akcje wysypywania zboża są bardzo sugestywne i się przekładają na reakcję społeczną, która zaczyna się uzewnętrzniać coraz bardziej. Widzimy to z okazji drugiej rocznicy rozpoczęcia tej pełnowymiarowej inwazji. I nadal odbywają się wiece wsparcia, ale są już wyraźnie mniej liczne. Z drugiej natomiast strony organizowane są coraz liczniejsze kontrmanifestacje. Może nie są duże, ale wskazują, że część społeczeństwa ma dość ponoszenia dalszych kosztów, że wystarczy już gościnności, to nie nasza wojna itp. I że wystarczy, aby Polska nie ponosiła dalszych kosztów politycznych, ekonomicznych i społecznych. Symbolem tego był transparent wzywający Putina do zrobienia porządku z Ukrainą, Unią i naszym rządem.

    Czy Twoim zdaniem ten transparent był efektem podłączania się pewnych środowisk, które umownie uznać możemy za piątą kolumnę?

    Oni, tzn. ludzie utożsamiający się z treścią tego transparentu, przyznają się tylko i wyłącznie do polskiego patriotyzmu a nie do prorosyjskości. Nie przyznają się również do współpracy z Rosją. Są nawet gotowi do wniesienia oskarżeń cywilnych. Stosunki pomiędzy naszymi prezydentami Andrzejem Dudą i Wołodymyrem Zełenskim ostatnio też się popsuły i nie są najlepsze.

    Nie można dać się rozgrywać Rosjanom i ich agentom wpływu poprzez szerzenie narracji i ubieranie tego w biało-czerwone barwy, twierdząc, że to nie Rosja jest naszym największym problemem, tylko jest nim Ukraina…

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Podsycanie tych antagonizmów i, w pewnym sensie, usprawiedliwianie działań Putina i jego żołnierzy w Ukrainie, jest interpretacją zafałszowaną. Czego bowiem możemy oczekiwać od agentury wpływu w Polsce, skoro słyszymy wypowiedzi płynące z Rosji o tym, że Piłsudski kolaborował z Hitlerem, czy że Wołyń jest nadal naszym problemem. A nie mówi się wcale o tym, co Rosjanie robili w Polsce w roku 1920, ani o Pakcie Ribbentrop-Mołotow oraz jak zachowała się armia radziecka 17 września 1939 r.! Myślę, że bardzo sensownie wypowiedział się Radosław Sikorski, który określił bitwę z 1920 roku, zadając pytanie: czy Rosjanie wybierali się do Polski na wycieczkę topograficzną? Odniósł się również do wypowiedzi Ambasadora FR przy ONZ, w której Polacy zostali nazwani rusofobami. Sikorski powiedział również, że fobia oznacza irracjonalny strach. I my już nie jesteśmy irracjonalni w stosunku do Rosji. I że to Zachód cały czas jest winien i jest tym złym agresorem. Rosja, jak zawsze, tylko się broni, tylko wyzwala. Putin cały czas wierzy, że to Zachód cały czas jest winien i jest tym złym agresorem. Rosja jak zawsze tylko się broni, tylko wyzwala.

    Mamy na szczęście świadomość, do czego on może się posunąć. I to już jest stały element. To jest jego obsesja, wywodząca się z czasów zimnej wojny. I dlatego Putin nie zrezygnuje z przetestowania reakcji NATO, gdyby zdecydował się na zajęcie któregoś z państw bałtyckich czy Mołdawii. Czy jednak Putin się na to odważy? Mam tu na myśli, jak ta decyzja może wyglądać z punktu widzenia Kremla. Przekonamy się o ich reakcji na wiosnę. To testowanie zaczęło się wcześniej na obszarze poradzieckim — od Naddniestrza, poprzez Abchazję, Osetię aż do Krymu i Donbasu. Teraz przecież, gdyby, hipotetycznie zakładając, miałoby dojść do rozmów pokojowych, i wszystko byłoby super, to musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: jaka będzie pozycja startowa minimum strony rosyjskiej? Czy oprócz Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej znajdą się tam jeszcze Zaporoże i Chersoń? A poza tym Rosji jest potrzebny korytarz lądowy, czyli Odessa i obwód odeski. Jednym zaś z wariantów przewidzianych przez amerykańską Agencję Strat w roku 2015 było utworzenie korytarza lądowego łączącego Donbas z Naddniestrzem, czyli scenariusz wybrzeżowy, który miał zapewnić ciągłość kontroli na całej północnej linii brzegowej Morza Czarnego.

    Miejmy nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie i że to Ukraina zwycięży.

    Stany Zjednoczone były wcześniej głównym donatorem pomocy militarnej. Obecnie sytuacja polityczna w samych Stanach komplikuje się, przede wszystkim z powodu nastawień Republikanów, zwłaszcza tych popierających Donalda Trumpa
    | Fot. EPA-ELTA

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    „Olza Pro”: młode stowarzyszenie, które wiele dokonało. „Chcemy zadbać o miejsca, które zanikają”

    Leszek Wątróbski: Wasze Stowarzyszenie „Olza Pro” założone zostało w końcu 2021 r.  Marek Konieczny: Dokładnie 22 grudnia. Jesteśmy stowarzyszeniem pozarządowym — non profit. Zrzeszamy wszystkich obywateli, którzy chcą aktywnie rozwijać swoje otoczenie, zgodnie z naszym statutem w granicach prawa Republiki...

    Prezes PZKO: „Zdajemy sobie sprawę z tego, że następców trzeba zachęcić do działania”

    Leszek Wątróbski: Wasz związek jest nadal największą organizacją polską na Zaolziu. Helena Legowicz: Staramy się kontynuować naszą działalność, którą prowadziliśmy wcześniej, jeszcze przed rokiem 1989, czyli przed aksamitną rewolucją. A byliśmy wtedy jedyną polską organizacją istniejącą na Zaolziu, ponieważ władze...

    „Antidotum na tęsknotę za rodzinnym Wilnem”. Jubileusz 35-lecia szczecińskiej „Świtezi”

    Jego celem było i nadal jest upowszechnianie wiedzy o przeszłości i teraźniejszości Kresów, tworzenie więzi emocjonalnych i kulturowych między jego członkami i Polakami zza wschodniej granicy oraz wzbogacanie kulturowego pejzażu Szczecina. Czytaj więcej: Konsul honorowy RL w Szczecinie: „Niestety, Litwinów...

    Słyszałem tam katastroficzne prognozy — sprawdziły się. Dziś Awdijiwki już nie ma

    Mieszkańcy już wtedy nie wróżyli świetlanej przyszłości i wyczuwali, że to urośnie do czegoś większego. Wtedy, gdy pojechałem w pobliże donieckich separatystów razem z byłym prezesem Związku Polaków w Ukrainie, Stanisławem Kosteckim, było jeszcze inaczej. Ale każdy czuł, że...