Więcej

    Strach powrócił

    Z Pacyfiku w kierunku Stanów Zjednoczonych zostaje wystrzelony pocisk z głowicą nuklearną. Amerykańscy wojskowi próbują zestrzelić rakietę. Próba się nie udaje. Wszyscy rozumieją, że co najmniej 10 mln mieszkańców Chicago zostanie zamienionych w nuklearny popiół… To krótkie streszczenie najnowszego filmu Kathryn Bigelow „Dom pełen dynamitu”. Film można obejrzeć legalnie na platformie streamingowej Netflix. Również po polsku.

    Zimna wojna zakończyła się przed ponad 30 laty. Wydawało się, że groźba wojny atomowej odeszła wraz z upadkiem ZSRS. Niestety, przez inwazję Rosji na Ukrainę strach powrócił. Jak potwór z powieści Stephena Kinga „To”. Film Bigelow jest przejawem powracającego strachu. Bertrand Russell nie miał racji, pisząc: „Być może ludzkość tak się przestraszy bomby wodorowej, iż otrzeźwieje i stanie się tolerancyjna. Gdyby to nastąpiło, mielibyśmy powód, by błogosławić jej wynalazców”.

    Jestem przekonany, że w najbliższym czasie będziemy mieli wysyp podobnych produkcji filmowych, jakie wyszły spod ręki Bigelow. Podobnie było w trakcie zimnej wojny. Rywalizacja między dwoma systemami miała wpływ nie tylko na wyścig zbrojeń i gospodarkę, lecz także na kulturę. Oprócz dzieł wybitnych, jakim niewątpliwie jest „Doktor Strangelove” Stanleya Kubricka z 1964 r., było mnóstwo tytułów przejściowych i ewidentnie słabych. Strach przed nuklearną zagładą był wyrażany na różne sposoby. Wysyp filmów o zombie z lat 60.–70. ubiegłego stulecia był w dużym stopniu reakcją na panujący w społeczeństwach zachodnich strach. Nowy podgatunek przyszedł na świat w 1968 r., kiedy na ekran weszła „Noc żywych trupów” George’a Romero. „W tej optyce obrazy apokalipsy zombie odczytywane były jako nośniki treści krytycznych wobec polityki imperialnej (zimna wojna, lęk przed wojną atomową) czy, w epizodach późniejszych, wobec systemu neoliberalnego” – pisze kulturoznawca Jędrzej Burszta.

    Jeśli wierzyć Zegarowi Zagłady, to na początku bieżącego roku mieliśmy 89 sekund do końca świata. Na koniec dobra wiadomość. Historia pokazuje, że ludzkość nawet w najbardziej dramatycznych sytuacjach znajdowała wyjście. Czego nam wszystkim życzę.

    Czytaj także: Jurij Felsztinski dla „Kuriera Wileńskiego”: 24 lutego rozpoczęła się III wojna światowa


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 50 (143) 13-19/12/2025