Więcej

    Dziwaczny Franz Kafka. O tym pisarzu znów głośno!

    Patrząc przez pryzmat jego twórczości, „dziwaczność” to cecha, którą faktycznie można przypisać Franzowi Kafce. Jego powieści charakteryzują się surrealistycznymi motywami i poczuciem absurdu.

    Czytaj również...

    „Splot błazeństwa i bólu” – tak w jednym ze swoich dzienników określił siebie pisarz. Echa takiego myślenia widoczne są w jego „Dziennikach”, intymnym zapisie walki wewnętrznej, codziennych zmagań i filozoficznych rozważań. Jego kultowy „Proces” to powieść ponadczasowa i wciąż żywa. Mówi o zniewoleniu człowieka przez panujące prawo, gdzie to władza decyduje o życiu i losach człowieka, o bezsilności jednostki w starciu z bezdusznym i absurdalnym systemem. Życie pisarza też było naznaczone dojmującym poczuciem wyobcowania. A on sam nie do końca mógł określić swą tożsamość. Dziś o Kafkę, niemieckiego autora żydowskiego pochodzenia, upomina się wiele miejsc na świecie.

    Czytaj także: Józef Mackiewicz, pisarz na wskroś nowoczesny i bardzo wileński

    Urodził się w Pradze w rodzinie żydowskiej. I chociaż żył w Austro-Węgrzech, pisał po niemiecku, a zmarł w sanatorium w Kierling w Austrii, to dziś jest najważniejszą postacią literacką w Czechach i w czeskim krajobrazie kulturowym jest mocno zakorzeniony.

    Jakub Medek, Czech i polski dziennikarz, prowadzący czesko-polski podcast „Czechostacja”, opowiada o jego złożonej tożsamości i mówi, że pisarza jest trudno zaszufladkować: językowo, kulturowo czy etnicznie. Pochodził z mniejszości, rodziny niemieckojęzycznych Żydów żyjących w zdominowanym już wówczas przez Czechów i czeski język mieście. Dziś Czechy są dumne ze swego pisarza, a jego obecność w mieście jest upamiętniana licznymi miejscami i wydarzeniami, w których uczestniczą turyści przybywający do pięknej stolicy Czech.

    Spacerkiem po Pradze Franza Kafki

    W Pradze tłumy turystów gromadzą się nie tylko na placu św. Wacława czy pod Orlojem, słynnym zegarem na Ratuszu – coraz tłoczniej robi się też na placu obok popularnej galerii handlowej Quadio. Tam co godzinę 11 ton blachy zaczyna się kręcić i wirować, formując ogromną głowę Franza Kafki. Tę mierzącą 10,6 m wysokości instalację zbudował przed laty David Černy, słynny czeski rzeźbiarz i instalator, inkasując za nią ponad 30 mln koron, co daje dziś 1,2 tys. euro. Do budowy instalacji wykorzystał 1 km kabli i wykonał 2039 rysunków technicznych.

    Część turystów, idąc dalej, mija pobliską „wiekową” kawiarnię „Luwr”, w której przesiadywali bracia – pisarz i malarz Čapkowie, sam Albert Einstein, który w Pradze, w latach 1911–1912, pełnił funkcję profesora fizyki na niemieckim Uniwersytecie Karola, no i Franz Kafka, prawnik towarzystwa ubezpieczeniowego Generali oraz absolwent tejże uczelni.

    Upamiętnień Kafki jest w Pradze więcej, jak opowiada Jakub Medek. Snujący się po mieście turysta trafi zapewne na placyk obok Starego Miasta, gdzie się pisarz wychowywał i gdzie stoi jego popiersie. Niedaleko stamtąd, na Josefovie, między Synagogą Hiszpańską a kościołem św. Ducha, stoi od ponad 20 lat inny pomnik, w którym małego wzrostem Kafkę niesie wielki pusty garnitur.

    Koneserzy odwiedzą zapewne Muzeum Franza Kafki, które prezentuje świat pisarza za pomocą obrazów, światła i muzyki.

    Najmniej osób trafia na Nowy Cmentarz Żydowski, chociaż znaleźć na nim grób Kafki nie jest trudno, wystarczy od wejścia iść wzdłuż bramy jakieś kilka metrów. Spoczął on w grobowcu rodzinnym, znajdującym się na terenie kompleksu Cmentarzy Olszańskich (Olšanské hřbitovy). Grób Kafki zaprojektował Leopold Ehrmann w formie sześciobocznego kryształu, choć właściwie trudno się dopatrzeć w nim tego piękna i formy. Za to jest dużo kamieni, również podpisanych, które są składane na grobach według tradycji żydowskiej. To namacalny i trwały symbol pamięci o wielkim prażaninie.

    Niestety, Kafka stał się również towarem komercyjnym, gadżetem, którego przemysł turystyczny „przehandlował” do cna, jak dodaje red. Medek. Wielu turystów wraca do swoich domów, dzierżąc jakąś okolicznościową koszulkę, kubek czy talerzyk z wizerunkiem pisarza. Franz Kafka stał się, obok siedmiogrodzkiego ciastka trdelnik czy wojaka Szwejka, taką praską Myszką Miki, zwykłym suwenirem, na którym zarabia się krocie.

    Dwie dekady temu Tadeusz Różewicz napisał wiersz „Tego się Kafce nie robi”, w którym gorzko komentował podejście Czechów do pisarza. Stwierdził: „Franz Kafka zasłużył sobie na to/żeby nie stawiać mu pomników/nie produkować koszulek/podkoszulków filiżanek/chusteczek do nosa, majtek”.

    Kafka miłością Agnieszki Holland

    Kafka to postać fascynująca, a umysł pisarza wymyka się z ram, jak to określiła Agnieszka Holland, twórczyni filmu „Franz Kafka”, który miał wejść na ekrany w setną rocznicę śmierci pisarza, a więc w 2024 r. Film był gotowy rok później. Stanął do konkursu 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i zdobył tam Srebrne Lwy. Jest także polskim kandydatem do Oscara 2025.

    Do polskich kin trafił 24 października (do czeskich miesiąc wcześniej). W związku z tym wydarzeniem Czesi zadecydowali, że obchody rocznicy śmierci pisarza w postaci wystaw, koncertów i przedstawień teatralnych będą rozciągnięte w czasie, a film Agnieszki Holland stanie się ich podsumowaniem.

    Laureatka czterech Złotych Lwów w twórczości Kafki zakochać się miała już jako nastolatka. Jak mówiła w wywiadach udzielanych licznie po premierze, poczuła z nim wyjątkową więź, gdy wczytywała się w jego korespondencję czy wnikała w jego biografię. To ta relacja pchnęła ją do studiów na praskiej Akademii Sztuk Scenicznych FAMU, do nauki języka i związania się z Czechami.

    W listopadzie 1980 r., wspólnie ze swoim ówczesnym mężem, czeskim reżyserem filmowym i teatralnym Laco Adamikiem, wystawiła w Teatrze Telewizji „Proces”. Od tamtej premiery upłynęło już sporo czasu, a reżyserka przemierzyła z kamerą wiele krajów europejskich, stała się sławna w Hollywood, lecz o swojej młodzieńczej fascynacji nie zapomniała. W 100. rocznicę śmierci „spotkała się” z Kafką na ekranie swojego filmu o Franzu. Towarzyszymy w nim Franzowi od pełnej konfliktów z rodzicami młodości do przedwczesnej śmierci na gruźlicę w podwiedeńskim hospicjum. Niezwykle ważnym wątkiem jest relacja pisarza z Pragą – w jednym z listów nazwał ją „mateczką, która ma pazury”.

    O co chodzi z tym miastem? Czas, w którym żył Kafka, to przełom XIX i XX w., czas dramatycznego spadku ludności niemieckojęzycznej w Pradze, a także wzrastających prześladowań nieczeskich mieszkańców miasta, zrównania z ziemią całego żydowskiego getta. Pisarz kochał to miasto, które jednocześnie nigdy jego w pełni nie zaakceptowało. W filmie to poczucie obcości i odrzucenia, również we własnym domu, w relacjach z rodziną, jest wszechobecne. To znalazło odbicie w jego twórczości.

    Kafka-2025-12-13-3-PORTAL
    Grób Kafki na Nowym Cmentarzu Żydowskim w Pradze jest odwiedzany przez zaczytanych w jego powieściach fanów | Fot. Adobe Stock

    Literacki geniusz i trudny człowiek

    Z jednej strony to jeden z największych twórców literackich XX w. Autor „Procesu”, „Zamku”, „Przemiany”, „Ameryki”, wielu opowiadań, listów i dzienników. Z drugiej – człowiek dręczony obsesjami, zdominowany przez ojca, nieumiejący poradzić sobie w relacjach z kobietami, chorobliwie nieśmiały. Jednym słowem, literacki geniusz i życiowy niedorajda. Wiadomo, że Kafka miał wyjątkowo skomplikowane i trudne stosunki z despotycznym ojcem. Z rodzicami mieszkał do 35. roku życia, wyprowadził się dopiero pod wpływem uczucia, jakim obdarzył Dorę Diamant.

    Franz pochodził z szacownej żydowskiej rodziny. Miał piątkę rodzeństwa: dwóch braci, którzy zmarli niedługo po urodzeniu, oraz trzy siostry, z których dwie zginęły w trakcie zagłady, po wywiezieniu do łódzkiego getta. Jego ojciec był sprzedawcą galanterii, a matka wywodziła się z bogatej rodziny. To połączenie mariażu z biznesem spowodowało, że rodzina dobrze prosperowała, co dało pisarzowi możliwość dostatniego dorastania i ukończenia studiów prawniczych, a w konsekwencji dobrego zawodu.

    Zatem dobre urodzenie, niezaprzeczalny talent literacki i wyjątkowa inteligencja, z jednej strony. Z drugiej – trudna relacja z despotycznym ojcem, o której dowiadujemy się z opublikowanego listu pisarza w 1966 r. Kafka opisuje w nim swoje uczucia do niego jako: wstyd, upokorzenie, niepewność i strach. Dziś nazwalibyśmy taką sytuację przemocą emocjonalną. Takie relacje ojciec–syn nie pomogły zbudować w dziecku stabilności i poczucia pewności siebie. To zapewne owocowało trudnymi kontaktami z ludźmi, w tym związkami z kobietami i seksualnością. Kafka, choć bardzo przystojny, przez cale życie pozostał kawalerem.

    Kobiety Kafki

    Swatano go z niejaką Felice Bauer, ale w niejasnych okolicznościach zaręczyny zostały zerwane. Później wplątał się w relację z Mileną Jesenską, czeską dziennikarką, pisarką i tłumaczką (również jego powieści), która zachwycona jego twórczością usilnie dążyła do tego, aby być kimś więcej niż tylko przyjaciółką.

    I te dwa zupełnie odmiennie charaktery – zamkniętego i nieśmiałego Franza i ekstrawertycznej Mileny – połączyło burzliwe uczucie. Jesenská umiała na nim grać, wciąż zachwycała się jego twórczością, co łechtało ego pisarza i doprowadziło do tego, iż Franz obsesyjnie zainteresował się wielbicielką. Jednak ona coraz częściej dostrzegała słabość jego charakteru, co zresztą mocno podkreśliła po jego śmierci, w nekrologu: „Był płochy, lękliwy, spokojny i dobry, ale książki pisał okrutne i bolesne”.

    I tu jest bardzo ciekawy polski wątek związany z tą kobietą, o czym pisze Remigiusz Grzela, kierownik literacki Teatru Żydowskiego i Festiwalu „Warszawa Singera’, a także autor książki „Poszukiwany Franz Kafka”.

    Dora urodziła się w 1898 r. w Polsce, w Pabianicach, ale po śmierci matki rodzina przeniosła się do Będzina, który wtedy w większości zamieszkiwali Żydzi (80 proc.). Mimo iż ojciec Dory, Herschel Aron Diamant, był dobrze wykształconym i niezwykle szanowanym człowiekiem, poświęcającym się praktykom talmudycznym, w których ona uczestniczyła, to nie odpowiadało jej życie zgodne z żydowską tradycją. Chciała się uczyć, być wyzwolona. Wyjeżdża więc do Krakowa, do Berlina, a następnie do Müritz koło Roztoku. I tam poznała Franza Kafkę.

    Było to w 1923 r., kiedy pisarz pojechał z siostrą i jej dziećmi zażywać nadmorskiego powietrza. Dora pracowała tam na koloniach berlińskiego Żydowskiego Ogniska Ludowego. Młodzi zakochali się w sobie. Po powrocie (mimo sprzeciwu rodziny) Kafka postanowił wyprowadzić się z Pragi i zamieszkać wraz z kochanką w Berlinie. Para wynajęła na przedmieściach miasta małe mieszkanie, tam pisarz poczuł się pierwszy raz w życiu wyzwolony i szczęśliwy, choć czas, w którym znaleźli się w Berlinie, nie sprzyjał spokojnemu życiu. Szalała hiperinflacja, wartość renty, którą Kafce wypłacano jako byłemu urzędnikowi ubezpieczeniowemu, drastycznie spadła i para miała kłopoty z utrzymaniem się. Można rzec – żyli biednie, mimo to snuli marzenia o wyjeździe do Palestyny i otwarciu restauracyjki w Jerozolimie, w której Dora by gotowała, a Franz byłby kelnerem.

    Niestety, choroba Kafki, nieuleczalna wtedy gruźlica krtani, szybko postępowała. W marcu 1924 r. postanowiono, że pisarz będzie się leczyć sanatoryjnie. Kafka trafił do sanatorium w Kierling w Dolnej Austrii. Wraz z nim udała się Dora, która sprawowała nad nim opiekę do końca, jeszcze w maju, pomagając mu w korektach opowiadań. Niemogący już jeść i zmagający się z nieznośnym bólem Kafka zmarł 3 czerwca 1924 r., mając 40 lat.

    Kafka-2025-12-13-2-PORTAL
    Dom „Pod Minutą” w Pradze to bogato zdobiona renesansowa kamienica. Kafka mieszkał w niej z rodziną w latach 1889–1896 i spędził tam większość swoich lat szkolnych | Fot. Adobe Stock

    Niedoceniony za życia, sławny po śmierci

    Gdy Kafka zmarł ponad sto lat temu, był daleki od światowej sławy. Powieści „Proces”, „Zamek” i „Zaginiony” nie zostały jeszcze wówczas wydane. Fakt, że twórczość możemy dziś podziwiać, zawdzięczamy wyłącznie bliskiemu przyjacielowi Kafki, pisarzowi i kompozytorowi narodowości żydowskiej Maxowi Brodowi, a stało się to za sprawą pewnej zdrady.

    Ostatnia bowiem wola pisarza brzmiała tak: „Najdroższy Maksie, moja ostatnia prośba: wszystko, co znajduje się w mojej spuściźnie (w szafie bibliotecznej, w bieliźniarce, w biurku, w domu i w biurze lub co gdzie indziej się zawieruszyło i zwróciło Twoją uwagę), a więc dzienniki, rękopisy, listy, obce i moje własne, rysunki i tak dalej – spal doszczętnie, nie czytając, jak również wszystko, com pisał i rysował, i co jest u Ciebie lub u innych, do których zwrócisz się z prośbą w moim imieniu. A co do listów, których nie będą chcieli Ci oddać, powinni przynajmniej złożyć uczciwą obietnicę, że je sami spalą. Twój Franz Kafka”.

    Zachwycony twórczością i osobowością Kafki Max Brod nie mógł do tego dopuścić. Już rok po śmierci Kafki ukaże się „Proces”, później inne dzieła. Dziś śmiało można powiedzieć, że bez Maxa Broda nie byłoby Franza Kafki. Rękopisy, które Brod wywiózł po śmierci Kafki, wtedy jeszcze do Palestyny, a które teraz są w Izraelu, to są sensacyjne historie.

    Warto tylko wspomnieć, że przed swoją śmiercią Brod prawa do rękopisów przekazał testamentem swojej sekretarce i kochance Ester Koffe, z którą miał dwie córki, na które (po śmierci matki) przeszły prawa do nich. Od tego czasu zaczęła się toczyć prawdziwa batalia, bo o rękopisy „walczyły” również Niemcy. Ale to długa historia i materiał na długi artykuł…

    Ostatecznie w 2016 r. izraelski Sąd Najwyższy nakazał córce Broda, Evie Hoffe, przekazanie rękopisów na rzecz państwa Izrael jako żydowskiego dobra narodowego.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 50 (143) 13-19/12/2025

    Afisze

    Więcej od autora

    Kacper Olszewski – młody aktor z zaskakującym dorobkiem

    Brenda Mazur: Kacprze, czy możesz zdradzić, o czym jest ten film i jaką rolę w nim odgrywasz?Kacper Olszewski: Głównym wątkiem w filmie „Zgred” jest relacja między ojcem (Marcin Czarnik)...