Więcej

    Rekordy w krajowej energetyce? Eksperci studzą entuzjazm

    O rekordowej produkcji energii elektrycznej mówi się dziś bardzo dużo, jednak — jak w rozmowie z „KW” podkreśla Algirdas Butkevičius — te dane wymagają spokojnej i trzeźwej oceny.

    Czytaj również...

    Jak mówi, becne wyniki wyglądają dobrze głównie dlatego, że porównujemy je z okresem, w którym Litwa produkowała znacznie mniej energii. W tamtych latach brakowało mocy wytwórczych, a część elektrowni i elektrociepłowni w praktyce nie pracowała.

    Tańszy prąd, realna korzyść

    — Inwestycje w energię słoneczną faktycznie zwiększyły produkcję prądu, ale nie oznacza to jeszcze, że Litwa stała się energetycznym mocarstwem czy znaczącym eksporterem energii. To raczej wyraźna poprawa po słabszym okresie niż powód do ogłaszania międzynarodowego sukcesu — mówi nam Algirdas Butkevičius, członek sejmowej Komisji Energetyki i Zrównoważonego Rozwoju.

    Zdaniem naszego rozmówcy, najbardziej odczuwalna zmiana dotyczy cen energii. W ubiegłym roku prąd potaniał zarówno dla firm, jak i dla mieszkańców. Dla przedsiębiorstw oznacza to konkretne oszczędności — niższe koszty energii przekładają się na większą konkurencyjność na rynkach zagranicznych i większą stabilność prowadzenia działalności.

    Eksport? Jeszcze nie teraz

    Patrząc w przyszłość, Algirdas Butkevičius studzi nastroje. Jak podkreśla, wiele zależy od tego, czy zapowiadane inwestycje rzeczywiście zostaną zrealizowane. Rozbudowa mocy — w tym projektów morskich — trwa, ale droga do realnego eksportu energii jest wciąż daleka. Bez nowych połączeń energetycznych, między innymi z Polską, nadwyżki energii pozostaną jedynie statystyką.

    — Zamiast triumfalnych haseł lepiej zachować rozsądek. Dzisiejsze wyniki są obiecujące, ale nie mogą przesłonić realnych wyzwań, które wciąż stoją przed litewską energetyką. Kierunek zmian jest właściwy, jednak prawdziwy test dopiero nadejdzie — wtedy, gdy kraj będzie musiał nie tylko produkować więcej energii, lecz także zapewnić jej stabilność, bezpieczeństwo dostaw oraz zdolność do eksportu. Bez dokończenia kluczowych inwestycji i rozbudowy infrastruktury przesyłowej obecne sukcesy mogą okazać się krótkotrwałe — podkreśla polityk.

    Rząd stawia na samowystarczalność

    Tymczasem minister energetyki Žygimantas Vaičiūnas zapowiada dalszy wzrost produkcji energii z odnawialnych źródeł. Jak podkreśla, w ubiegłym roku OZE pokryły około 70 proc. krajowego zapotrzebowania, a celem rządu jest osiągnięcie pełnej samowystarczalności energetycznej do 2028 r.

    „Rok 2025 był rekordowy. Aż przez 70 dni produkowaliśmy więcej energii elektrycznej niż wynosiło jej zużycie” — mówił minister na antenie LRT Radia. Dla porównania, w 2024 r. takich dni było jedynie pięć.

    Według danych resortu w ubiegłym roku Litwa importowała tylko 28 proc. energii elektrycznej, a ponad 70 proc. wytwarzała samodzielnie. W samym 2024 r. przybyło łącznie 1,7 gigawata mocy odnawialnych źródeł energii — słonecznych i wiatrowych. To aż jedna trzecia wszystkich mocy OZE zainstalowanych w kraju od 2009 r.

    Minister podkreśla, że ten rozwój był możliwy zarówno dzięki inwestycjom mieszkańców w instalacje fotowoltaiczne, jak i dzięki komercyjnym farmom wiatrowym oraz słonecznym. Rząd liczy, że w kolejnych latach tempo rozwoju jeszcze przyspieszy.

    Afisze

    Więcej od autora

    W 2026 będziemy mieli aż 6 długich weekendów. Podajemy, kiedy

    Rok 2026 zapowiada się wyjątkowo korzystnie dla pracowników na Litwie. Czeka nas aż sześć długich weekendów, w tym jeden czterodniowy.