Więcej

    Nie każdy opozycjonista wobec Putina popiera aspiracje niepodległej Ukrainy

    Reakcja na wypowiedź Leonida Wołkowa jest odzwierciedleniem nastrojów społecznych względem rosyjskiej opozycji – twierdzą politologowie Andrzej Pukszto oraz Matas Baltrukevičius, którzy dla „Kuriera Wileńskiego” komentują wybuch oburzenia na Litwie po upublicznieniu słów rosyjskiego opozycjonisty.

    Czytaj również...

    Słowa rosyjskiego opozycjonisty Leonida Wołkowa, który od kilku lat przebywa na Litwie, wywołały oburzenie litewskich polityków. Padły głosy o anulowaniu mu zezwolenia na pobyt w naszym kraju.

    „Po raz pierwszy rzeczywiście miała miejsce denazyfikacja. Zginął nazista, którego samo istnienie było darem dla kremlowskiej propagandy. On i jego »korpus klaunów« realizowali podejrzane plany nikczemnego wiejskiego stratega politycznego Budanowa” – napisał w prywatnej korespondencji Wołkow.

    Wypowiedź dotyczyła rzekomej śmierci dowódcy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego Dienisa Kapustina, która okazała się inscenizacją ukraińskich służb specjalnych. Słowa Wołkowa upubliczniła Anna Tiron, która wcześniej współpracowała z Fundacją Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego – do którego notabene należy też Wołkow – a teraz pracuje dla Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego.

    Czytaj więcej: Nawalny – osobisty opozycjonista Putina

    Dochodzenie departamentu

    Litewski Departament Migracji zwrócił się do Departamentu Bezpieczeństwa Państwa z prośbą o ocenę wypowiedzi rosyjskiego opozycjonisty.

    „Departament Migracji we wtorek zwrócił się do Departamentu Bezpieczeństwa Państwowa o dodatkowe konsultacje w sprawie możliwego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa oraz poprosił o ocenę wypowiedzi cudzoziemca, które pojawiły się w przestrzeni publicznej. Dalsze działania będą zależeć od informacji przedstawionych przez departament” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym na początku stycznia.

    Wróg Putina, przyjaciel Ukrainy?

    Matas Baltrukevičius, analityk powiązany z Wileńskim Instytutem Analizy Politycznej, sądzi, że sytuacja była do przewidzenia. – Niekoniecznie, jeśli jesteś przeciwnikiem Władimira Putina, oznacza to, że automatycznie jesteś przyjacielem Ukrainy. Opozycjonista względem reżimu Putina może mieć imperialne poglądy w kwestii polityki zagranicznej. Nie twierdzę, że nasze instytucje źle pracują. Po prostu przyjęliśmy bardzo dużą liczbę osób, dlatego trudno było każdego dogłębnie sprawdzić – mówi w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” politolog.

    Wypowiedź Leonida Wołkowa potępili jednogłośnie politycy opozycji i koalicji rządzącej. Premier Inga Ruginienė powiedziała, że wypowiedź rosyjskiego opozycjonisty jest absolutnie nie do przyjęcia. Szefowa rządu zapowiada, że dalsze działania Litwy będą zależały od opinii Departamentu Bezpieczeństwa Państwa.

    – Mam nadzieję, że dochodzenie będzie skrupulatne i w przyszłości będziemy mogli nie tylko uniknąć takich wypowiedzi, ale również osób, które sobie pozwalają na takie wypowiedzi – powiedziała premier.

    Lider „Świtu Niemna” Remigijus Žemaitaitis, który często wypowiada się w kontrze do swoich partnerów koalicyjnych, w tym przypadku zgodził się Ruginienė. – Sądzę, że powinno mu być anulowane zezwolenie na pobyt na Litwie. Będzie mógł wrócić do kraju, który kocha i wychwala dyktatorskie decyzje i inne działania. Niech wraca do Rosji i będzie prawdziwym opozycjonistą – skwitował polityk.

    Słowa Miedwiediewa?

    Podobnego zdania jest też lider konserwatystów Laurynas Kasčiūnas. Poseł napisał, że po przeczytaniu wypowiedzi Wołkowa na początku sądził, że to napisał były prezydent Rosyjskiej Federacji Dmitrij Miedwiediew, który od początku pełnoskalowej wojnie w Ukrainie słynie z kontrowersyjnych i ekscentrycznych wypowiedzi.

    „Ci działacze otrzymują prawną i fizyczną ochronę państwa litewskiego, ich działalność finansowa jest często omijana z daleka przez instytucje państwowe, aby nie »pobrudzić sobie rąk«, a oni sami świadomie wyolbrzymiają znaczenie swojej działalności, zasłaniając się rzekomą tajnością i wyjątkowością. Czas skończyć z taką polityką. Litwa nie powinna być przykrywką dla osób z wątpliwą reputacją” – napisał na Facebooku polityk opozycji.

    Politolog Andrzej Pukszto sądzi, że reakcja polityków wpisuje się w panujący trend. – Wydaje się, że społeczeństwo coraz słabiej toleruje opiekę nad rosyjską opozycją. To dotyczy nie tylko Litwy. Podobne tendencje zauważam w Polsce. Coraz częściej pojawia się stanowisko, że rosyjskiej opozycji nie można ufać. Jest taka ogólna opinia, że chociaż rosyjscy opozycjoniści potępiają Władimira Putina i wojnę z Ukrainą, to mimo wszystko zostają obywatelami Rosji i czują pewną sympatię względem swego kraju. W tym konkretnym przypadku litewscy politycy wybrali najprostsze rozwiązanie, ponieważ czują, że w społeczeństwie jest duża antyrosyjskość. Nie tylko względem rosyjskiej opozycji, lecz także kultury i języka. Nastroje antyrosyjskie są o wiele bardziej mocniejsze niż przed trzema laty. Sądzę, że obronić się przedstawicielom rosyjskiej opozycji z każdym dniem będzie trudniej i trudniej – skomentował sytuację dla „Kuriera Wileńskiego”.

    Aleksiej Nawalny, uważany za głównego wroga Putina, a za jego plecami widoczny Leonid Wołkow, zdjęcie z sierpnia 2013 r. | Fot. domena publiczna

    Reakcja prezydenta

    Gitanas Nausėda w wywiadzie udzielonym agencji informacyjnej BNS powiedział, że leksyka Wołkowa przypomina wypowiedzi Putina. Dlatego Litwa powinna być ostrożniejsza, jeśli chodzi o przyjmowanie rosyjskich działaczy opozycyjnych.

    – Osoby, dla których faszystami są liderzy kraju brutalnie zaatakowanego, albo nie rozumieją słowa „faszyzm”, albo są takimi samymi imperialistami, tylko o innym kształcie – powiedział prezydent Litwy.

    Przewodniczący Sejmu Saulius Skvernelis oświadczył, że wypowiedź Wołkowa nie można tolerować. – Dokonując takiej wypowiedzi, człowiek powinien sam zrozumieć i wybrać inne bezpieczne państwo. Takie wypowiedzi pod adresem walczącej Ukrainy i jej funkcjonariuszy są absolutnie nie do przyjęcia, są nieodpowiednie i powtarzają narrację Kremla – zaznaczył były premier.

    Sytuacja z Leonidem Wołkowem, jak twierdzi Matas Baltrukevičius, wpłynęła na retorykę polityków. – Politycy bardzo często używają mocnych wypowiedzi, ale trzeba podkreślić, że to nie politycy i ich oceny powinni dyktować, kogo Litwa ma przyjmować, a kogo nie. Oczywiście politycy mają wpływ na sytuację, ale tutaj trzeba przede wszystkim opierać się na ocenach odpowiednich służb. W tej chwili wypowiedź Wołkowa ocenia Departament Bezpieczeństwa Państwa. I to od decyzji departamentu będzie zależał jego dalszy los. Absolutnie nie jest ważne, co teraz powiedzą Gitanas Nausėda, Inga Ruginienė czy Saulius Skvernelis – zwraca uwagę analityk.

    12 marca 2024 r. Leonid Wołkow został zaatakowany młotkiem przed swoim domem w Wilnie | Fot. Telegram, domena publiczna

    Dylemat moralno-etyczny

    Wojna w Ukrainie trwa już prawie cztery lata. Nic nie wskazuje na to, że Władimir Putin i jego reżim w najbliższym czasie stracą władzę. Nasuwa się zasadne pytanie: na ile w ogóle warto wspierać rosyjską opozycję, jeśli ona praktycznie nie ma żadnego wpływu na sytuację wewnątrz kraju?

    Andrzej Pukszto uważa, że ta kwestia jest bardzo skomplikowana. – Oczywiście, gdyby tak się stało, że teraźniejsza opozycja przyjmuje władzę w Rosji, to teoretycznie te osoby miałyby dług wdzięczności wobec państw, które dały im schronienie. Tylko prawdopodobieństwo takie scenariusza jest bardzo małe. Mieści się w mikrym przedziale, od 3 do 5 proc. – nie ma wątpliwości politolog.

    Tymczasem oprócz kwestii politycznej, jak podkreśla nasz rozmówca, funkcjonuje również kwestia moralno-etyczna. – Warto pamiętać, że jeśli mówimy o opozycji białoruskiej względem Alaksandra Łukszenki oraz opozycji rosyjskiej względem Władimira Putina, to rola w tym Litwy jest niewielka. Opozycjoniści rosyjscy i białoruscy przede wszystkim utrzymywały się dzięki funduszom europejskim i amerykańskim. W przypadku funduszy amerykańskich mówimy przede wszystkim o rządach Joego Bidena, ponieważ administracja Donalda Trumpa w tej kwestii zajmuje inne stanowisko. Dla niej opozycja rosyjska i białoruska nie jest priorytetem. A więc pragmatyzm podpowiada, że nie ma żadnego sensu utrzymywanie opozycji. Pozostają jednak zagadnienia moralne i etyczne. I to już zależy od konkretnego człowieka, organizacji lub partii politycznej, na ile ona czuje potrzebę wspierania osób, które znalazły się w takiej, a nie innej sytuacji – podkreślił Andrzej Pukszto.

    Leonid Wołkow po kilku dniach od publikacji przeprosił za swoją wypowiedź. „Przykro mi, że napisałem tę wiadomość. To było głupie, niesłuszne i ostre emocjonalne przesłanie, którego nie powinno być” – wyznał w oświadczeniu dla LRT polityk.

    Mimo wyrażenia żalu Wołkow podkreślił, że jego stosunek względem Kapustina się nie zmienił. „Nie lubię neonazistów. Sądzę, że czymś niewłaściwym jest wspieranie ich lub współpracowanie z nimi. To jest zło. Walczyć ze złem przy pomocy innego zła – to nienajlepszy pomysł” – podkreślił polityczny emigrant.

    Dienis Kapustin w przeszłości był chuliganem futbolowym, był tez powiązany z ruchem nacjonalistycznym i neonazistowskim. W 2019 r. Niemcy ze względu na jego poglądy cofnęły mu zezwolenie na pobyt. Kapustin wówczas udał się na Ukrainę i stworzył w 2022 r. Rosyjski Korpus Ochotniczy.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 02 (06) 17-23/01/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Nie emocje, tylko fakty

    Departament Mniejszości Narodowych przy rządzie Litwy zapowiedział, że będzie prowadził cykliczne badania dotyczące położenia mniejszości narodowych na Litwie. Pierwsze badanie ma zostać przeprowadzone jeszcze w 2026 r., następne w...

    Mołdawia jest bliska Litwie. Wielu Mołdawian swój lepszy los upatruje w integracji z Europą

    Prezydent Mołdawii Maia Sandu w rozmowie z brytyjskim podcastem „The Rest is Politics” twierdzi, że popiera zjednoczenie jej kraju z Rumunią.„Głosowałabym za zjednoczeniem z Rumunią. Spójrzcie na to, co...

    Akt niepodległości Litwy 16 lutego: lewica, prawica, kompromis

    „Rada Litwy,jako jedyne przedstawicielstwo narodu litewskiego, opierając się na uznanym prawie narodów do samostanowienia oraz na uchwale litewskiej Konferencji Wileńskiej z dni 18-23 września 1917 roku, ogłasza przywrócenie niezależnego...