Więcej

    Starcie mocarstw Zatoki Perskiej. Kto zatrzyma emirów?

    Niedawna nowa odsłona wojny domowej w Jemenie wyraźnie pokazała, jak eskaluje rywalizacja Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

    Czytaj również...

    W regionie Zatoki Perskiej powstały dwie zwalczające się koalicje: jedna oparta na osi Rijad–Ankara, druga oparta na niejawnym sojuszu Abu Zabi z Jerozolimą. Poszczególne kraje dołączają do jednego lub drugiego obozu, a walka rozgrywa się nie tylko w Jemenie, lecz także w Libii, Sudanie i w Rogu Afryki.

    Bliski Wschód zwykło się postrzegać jako region, gdzie rywalizują ze sobą i ścierają się cztery ośrodki: Izrael, Turcja, szyicki Iran z jego tzw. osią oporu oraz sunnickie państwa, z potężnymi monarchiami Zatoki Perskiej na czele. Jednak ostatnie wydarzenia pokazują, że mapa sojuszy i konfliktów jest dużo bardziej złożona i przecinająca wspomniany zasadniczy podział. Głębokie pęknięcie nastąpiło bowiem między tradycyjnymi sojusznikami, naftowymi potęgami – Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi a Arabią Saudyjską.

    Emirowie kontra Saudowie

    Konflikt wywołała agresywna polityka ZEA. Zjednoczone Emiraty Arabskie wspierają grupy paramilitarne i secesjonistyczne w całym regionie, podczas gdy Arabia Saudyjska buduje koalicje polityczne w celu zachowania ustalonych granic państw na Bliskim Wschodzie i w Rogu Afryki.

    Podczas gdy Emiratczycy wspierają siły paramilitarne RSF w sudańskiej wojnie domowej, Arabia Saudyjska popiera armię rządową SAF. W Jemenie, mimo że obie potęgi sprzeciwiają się związanym z Iranem Huti i popierają uznany na arenie międzynarodowej rząd, Zjednoczone Emiraty Arabskie od lat wspierały Południową Radę Przejściową (STC) dążącą do powstania oddzielnego państewka na południu kraju.

    Kolejnym obszarem sporów jest Róg Afryki. Arabia Saudyjska dołączyła do wielu krajów potępiających uznanie przez Izrael samozwańczego państwa w północnej części Somalii, czyli Somalilandu. ZEA nie potępiły Izraela, za to ściśle współpracują z tym krajem, aby uzyskać bazę wojskową w strategicznym miejscu, u wejścia do Morza Czerwonego. ZEA są też sprzymierzeńcami Etiopii chcącej uderzyć na sąsiednią Erytreę – przez etiopskie pograniczne z Sudanem i Somaliland biegnie jeden ze szlaków pomocy emirackiej dla sudańskich RSF.

    ZEA stawia na sojusz z Izraelem w ramach tzw. porozumień Abrahama, pomimo sytuacji w Strefie Gazy. W odpowiedzi Arabii Saudyjskiej wydaje się obecnie zapewnić sobie poparcie pozostałych krajów Zatoki Perskiej, pozyskała Egipt, nawiązała kontakt z Turcją, przyspieszyła strategiczny dialog z atomowym Pakistanem.

    Jest to coś więcej niż zwykła sprzeczka między sojusznikami z Zatoki Perskiej. Działania Arabii Saudyjskiej przeciwko ZEA to nie tylko próba powstrzymania emirackich zapędów, lecz także osłabianie Izraela. Głosy popierające ZEA potępiają Saudyjczyków za sprzymierzenie się z Bractwem Muzułmańskim, Turcją i Katarem w celu promowania islamizmu i radykalizmu.

    Zwolennicy Arabii Saudyjskiej potępiają z kolei Zjednoczone Emiraty Arabskie za wspieranie zbrojnych ruchów secesyjnych w całym regionie – nie tylko jemeńskiej STC czy sudańskich RSF, ale też LNA gen. Chalify Haftara w Libii i separatystów druzyjskich w Syrii.

    Od współpracy do konfrontacji

    Zjednoczone Emiraty Arabskie podczas arabskich powstań w 2011 r. ściśle współpracowały z Arabią Saudyjską, aby powstrzymać potencjalne zmiany demokratyczne w całym regionie. Dołączyły do interwencji w Libii w 2011 r. i interwencji Arabii Saudyjskiej w Jemenie w 2015 r.

    W 2017 r. ZEA i Arabia Saudyjska połączyły siły, aby nałożyć blokadę na Katar, rzekomo z powodu jego poparcia dla Bractwa Muzułmańskiego oraz islamskich i demokratycznych sił w całym regionie. Podpisanie przez ZEA w 2020 r. porozumień Abrahama z Izraelem zmieniło stosunki między Arabią Saudyjską a Emiratami, ale współpraca wciąż trwała. Oba państwa po cichu zakończyły blokadę Kataru, pogodziły się z Turcją, dążyły do zbliżenia z Iranem i ogólnie starały się zmniejszyć intensywność konfliktów regionalnych.

    Wszystko to legło w gruzach 7 października 2023 r., kiedy Hamas przeprowadził niespodziewany atak na Izrael, a następnie wybuchła wojna. Zniszczenie Gazy przez Izrael poruszyło arabską opinię publiczną i zmieniło kalkulacje Arabii Saudyjskiej dotyczące normalizacji stosunków. Tymczasem Zjednoczone Emiraty Arabskie utrzymały stosunki z Izraelem, pozycjonując się jako kluczowy arabski rozmówca w sprawie Gazy po upadku Hamasu i mając nadzieję na potwierdzenie słuszności swojej strategii ścisłej współpracy z Izraelem i Waszyngtonem.

    W koalicji saudyjsko-emirackiej zaczęły pojawiać się pęknięcia. W Sudanie Arabia Saudyjska i Egipt poparły sudańskie siły zbrojne dowodzone przez Abdela Fattaha al-Burhana, podczas gdy ZEA stanęły po stronie Sił Szybkiego Reagowania (RSF) Mohammeda Hamdana Dagalo. W Libii Zjednoczone Emiraty Arabskie i Egipt poparły działania gen. Chalify Haftara, które jednak zakończyły się niekończącą się wojną domową.

    W Jemenie, podczas gdy Saudyjczykom nie udało się obalić Huti i poświęcali tej sprawie jedynie sporadyczną uwagę, Zjednoczone Emiraty Arabskie po cichu przejęły kontrolę nad szeregiem portów (w tym Adenem i wyspą Sokotra) w ramach szerszej strategii morskiej na Morzu Czerwonym. Róg Afryki i Morze Czerwone należy postrzegać jako integralną część rywalizacji między Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi a Arabią Saudyjską. Niedawne uznanie Somalilandu przez Izrael miało współgrać z kontrolą Adenu przez ZEA w celu ustanowienia dominującej pozycji nad dostępem do Morza Czerwonego i Kanału Sueskiego.

    Kogo poprze Trump?

    Ofensywa STC w Jemenie na prowincje uznawane przez Rijad za ich wyłączną strefę wpływów oraz uznanie Somalilandu przez Izrael stały się punktem zwrotnym. Arabia Saudyjska postanowiła otwarcie uderzyć w budowaną od lat sieć wpływów ZEA i wsparły wojska rządowe w Jemenie. W efekcie Emiraty straciły budowane od lat wpływy w Jemenie.

    To cios w strategię emiracką, której celem jest uzyskanie kontroli nad wejściem do Morza Czerwonego poprzez bazy wojskowe na południu Jemenu (Aden, Sokotra) i na wybrzeżu Rogu Afryki (Somaliland – we współpracy z Izraelem). W kampanię przeciwko groźnym planom ZEA zaangażowały się też Turcja, sojusznik Somalii, oraz Egipt, wcześniej sojusznik Emiratów choćby w Libii (ZEA wpompowały też kilka lat temu w ten kraj wiele miliardów dolarów pomocy), który stawia w Sudanie na rywali wspieranych przez Abu Zabi paramilitarnych RSF.

    Należy jednak oczekiwać, że Zjednoczone Emiraty Arabskie nie złożą tak łatwo broni – zwłaszcza że ich cichym sprzymierzeńcem jest Izrael, a i Donald Trump unika jasnego opowiedzenia się po którejś ze stron konfliktu saudyjsko-emirackiego.

    Czytaj więcej: Papież Franciszek: „Niech będzie to rok braterskiej solidarności i pokoju”


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 02 (06) 17-23/01/2026

    Afisze

    Więcej od autora