Więcej

    Po Wilnie przeszedł królewicz w mitrze. Kształt Kaziuka, także tego „na eksport”, powoli ewoluuje

    W Wilnie w weekend 6-8 marca odbył się Jarmark Kaziukowy. Przyglądamy się, jak wyglądał w tym roku i warto zauważyć, że część tradycji zanika, a jednocześnie istniejące tradycje ulegają modyfikacjom i pojawiają się niespójności w komunikowaniu historii tej pięknej tradycji.

    Czytaj również...

    Tegoroczny Kaziuk — tradycja w nowym kształcie

    Teatralna procesja z kilkumetrową postacią świętego Kazimierza na czele, pięć kilometrów straganów wzdłuż centralnych ulic, półtora tysiąca handlowców i ponad sto zespołów muzycznych i artystów ulicznych. Tak w tym roku wyglądało Wilno na Jarmark Kaziukowy z okazji dnia patrona Litwy, świętego Kazimierza. To właśnie postać królewicza, w tradycyjnej i wyjątkowej dla Litwy „czapce wielkoksiążęcej”, mitrze — która zastąpiła symbol korony w Wielkim Księstwie Litewskim — była najbardziej charakterystycznym bohaterem pochodu i samego jarmarku.

    Jak na łamach wydania magazynowego „Kuriera Wileńskiego” pisał w słowie wstępu redaktor naczelny Robert Mickiewicz, tegoroczny Kaziuk najprawdopodobniej był 390. edycją kiermaszu. Właśnie niemal cztery wieki temu, w 1636 r. jarmark mógł odbyć się po raz pierwszy, przy okazji przeniesienia relikwii patrona Litwy do specjalnie przygotowanej kaplicy w wileńskiej katedrze.

    Tradycyjnie uroczystość zainaugurowała teatralizowana procesja, która wyruszyła z Placu Niepodległości w kierunku Placu Katedralnego. Rzemieślnicy, twórcy, muzycy i aktorzy — wszyscy pod przewodnictwem królewicza Kazimierza — przemaszerowali Aleją Giedymina, reprezentacyjną ulicą Wilna. Jarmark trwał przez cały weekend, zakończył się po południu w niedzielę 8 marca.

    „Jarmark Kaziukowy w Wilnie to żywe zjawisko kulturalne, które co roku gromadzi ludzi z całej Litwy i krajów sąsiednich. Jest to święto, podczas którego spotykają się tradycja i współczesność, a bycie razem staje się najważniejszym doświadczeniem” — mówiła wicemer Wilna Simona Bieliūnė.

    WYYDA-kaziukowy-2024-03-10-6
    Tradycyjne kaziukowe serca są obowiązkowe — były też z napisami po polsku i wariacjami dla syna, córki, córki chrzestnej itp. | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Nowa mapa jarmarku

    Jedną z najbardziej odczuwalnych zmian tegorocznej edycji była nowa topografia wydarzenia. Po raz pierwszy od lat jarmark nie rozlał się po ulicach Barbary Radziwiłłówny i Maironisa. W zamian organizatorzy zaproponowali dwa nowe kręgi handlowe: wielki — otaczający wzgórze Giedymina — oraz mały, obejmujący ulice Stuokos-Gucevičiaus, Liejyklos i Universiteto.

    Bezwzględną nowością była jednak „Dzyvų alėja” na Placu Katedralnym — serce tegorocznych uroczystości. Tłumacząc z dzukijskiego narzecza języka litewskiego — „aleja dziwów”. Tutaj rzemieślnicy i producenci z pięciu etnograficznych regionów Litwy prezentowali nie tylko swoje wyroby, ale i ich historię. Te regiony to Dzukia, Auksztota, Żmudź, Suwalszczyzna i Mała Litwa.

    „»Aleję Dziwów« tworzymy jako serce Jarmarku Kaziukowego — miejsce, gdzie tradycyjne rzemiosło i współczesne interpretacje współistnieją, a autentyczność rozumiana jest jako żywa kontynuacja. Chcemy, aby odwiedzający nie tylko zobaczyli, ale także doświadczyli, jak stare odradza się na nowo, a różne pokolenia tworzą wspólną opowieść o rzemiośle i kulturze” — tłumaczył Renaldas Gražys, jeden z organizatorów jarmarku.

    W tym roku do Wilna przybyło ponad 1,5 tys. kupców — wśród nich ponad 900 rzemieślników i twórców prezentujących własnoręcznie wykonane przedmioty oraz około 600 producentów żywności, nie tylko z Litwy, ale też z Polski, Łotwy i Estonii.

    WYYDA-kaziukowy-2024-03-10-5
    Rzemieślnicy twierdzą, że cen nie podnosili | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Głosy ze straganów

    Tegoroczny Kaziuk był też okazją do rozmów z rzemieślnikami — tymi z długim stażem i tymi, którzy jarmark traktują jak coroczne spotkanie ze znajomymi.

    Uwagę mediów i odwiedzających przyciągnęła także Renata Rynkiewicz-Jančiauskienė, adwokatka, córka słynnej palmiarki Stanisławy Rynkiewicz, która, swoją drogą, w październiku ub. r. otrzymała tytuł „Osobowości Roku Polonii Świata”, o czym pisaliśmy na łamach „Kuriera Wileńskiego”.

    Jak zaznaczała Renata Rynkiewicz-Jančiauskienė, ceny jej wyrobów pozostały na poziomie ubiegłorocznym. Tegoroczne palmy utrzymane były w barwach ziemi, ognia i nieba — z dominacją odcieni żółci, fioletu i zieleni. Zwróciła jednak uwagę na rosnące ceny miejsc handlowych.

    „Kiedy zmniejsza się liczba kupujących, a my mamy trochę wolnego czasu, dajemy gałązki, a w zamian otrzymujemy koszyk, gliniane naczynie, obrus, drewnianą skrzynkę lub deskę. To taka starodawna wymiana, żeby przywieźć coś z jarmarku do domu, nie wracać z pustymi rękami” — opowiadała.

    Tymczasem Raminta Ciūnienė, producentka świec ze Święcian, przyniosła tym razem wyjątkowo duży zapas pisanek. W ubiegłym roku sprzedała wszystko już w piątek — tym razem chciała zostać dłużej, żeby samej pospacerować po targach.

    Mniej szczęścia miał Rimantas Valenta, sprzedawca drewnianych sztućców, który w tym roku nie otrzymał swojego stałego miejsca na Alei Giedymina. „Stali klienci nie znajdą mnie. Sprzedaż spadnie” — mówił z nieukrywanym żalem.

    Z kolei nasz fotoreporter Marian Paluszkiewicz zauważył, że szczególnym zainteresowaniem wileńskie palmy cieszyły się u turystów z Polski, szli obładowani i szczęśliwi. Trudno jest stwierdzić, czy palmy wileńskie cieszą się takim samym zainteresowaniem wśród litewskich kupców.

    WYYDA-kaziukowy-2024-03-10-4
    Od lat na jarmarku pojawiają się stragany ze smakowitymi daniami | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Różne interpretacje tego samego targu

    Jarmark Kaziukowy ma korzenie sięgające początku XVII w. Część uważa, że początki mogą wiązać się z rokiem nawet 1604, kiedy to mieszkańcy Wilna powitali przywiezioną z Rzymu flagę królewicza Kazimierza, poświęconą przez papieża. Jeden z organizatorów tegorocznego jarmarku Renaldas Gražys twierdził, że w 2027 r. może minąć dwieście lat od chwili, kiedy rzemieślnicy wywalczyli prawo organizowania targu na Placu Katedralnym.

    Jest to jednak pewna nieścisłość, gdyż przez wiele lat, od początku XX w., jarmarki miały miejsce na Łukiszkach, ponieważ na Placu Katedralnym stanął pomnik carycy Katarzyny II w rocznicę zaborów Rzeczpospolitej. Z kolei w okresie okupacji sowieckiej, jarmarki miały miejsce na Placu Kalwaryjskim, zwanym wtedy Kołchozowym.

    Tak to też w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” wspominała Janina Gieczewska, Polka, która urodziła się jeszcze przed II wojną światową i pamięta dawne tradycje.

    — W dniu 4 marca zjeżdżała się masa ludzi, kursowały nawet specjalne pociągi do Wilna. Na Placu Łukiskim gromadziły się wozy pełne beczek, balii, przerożnych tkanin i wyrobów z lnu. Można było kupić wszystko — poczynając od piszczałek, drewnianych łyżek, kolorowych balonów czy zabawek. Zawsze też było dużo wypieków. Smorgonie [dziś miasto na Białorusi — przyp. red.] należały wówczas jeszcze do Polski, smorgońskie obwarzanki sprzedawano całymi sznurami. I lukrowane kaziukowe serca. Z imionami czy napisami: „Ja kocham Cię”. Kawalerowie kupowali je swoim pannom. Tak było przyjęte, że z Kaziuka trzeba przyjść z sercem kaziukowym — dzieliła się wspomnieniami zasłużona wilnianka Janina Gieczewska.

    Co ciekawe, w rozmowie z Renatą Dunajewską, dziennikarką redakcji LRT, Janina Gieczewska zwróciła uwagę na fakt, że zmianie uległa nazwa. Nie ocenia tego pozytywnie.

    – Kaziuk był, ale nie żadne Kaziuki, jak teraz, ja nie wiem, kto to wymyślił liczbę mnogą. Teraz są Kaziuki. Uważam, że krzywdzące dla samej tej nazwy — mówiła w rozmowie z LRT. Dodała też, że był to przede wszystkim jarmark nastawiony na rzemieślników, a nie kulinarię.

    WYYDA-kaziukowy-2024-03-10-3
    Wiklinowe kosze — na zakupy! | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Kaziuk na eksport!

    Wileńska tradycja od lat przekracza granice Litwy, także za sprawą dawnych mieszkańców Wilna. Zespół „Wilia” zagrał w Polsce cztery koncerty z tej okazji, w Kętrzynie, Olsztynie, Szczytnie i Lidzbarku Warmińskim. Jarmarki odbyły się także m.in. w Suwałkach, gdzie przy parafii pod wezwaniem świętego Kazimierza Królewicza zorganizowano już 26. edycję imprezy.

    WYYDA-kaziukowy-2024-03-10-2
    Była to okazja pochwalić się rzemieślnikom swoimi wyrobami | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Afisze

    Więcej od autora

    Sondaż wskazał, kto w litewskim rządzie korzysta z AI. Głównie z zewnętrznych komercyjnych platform

    Z narzędziami AI korzystają minister środowiska Kastytis Žuromskas, minister gospodarki i innowacji Edvinas Grikšas, minister finansów Kristupas Vaitiekūnas oraz minister obrony narodowej Robertas Kaunas.Również minister kultury Vaida Aleknavičienė, minister...

    Exposé szefa MSZ RP: „Cytuję Giedroycia: musimy utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy”

    Wśród kluczowych wątków znalazły się wsparcie dla Ukrainy, zagrożenia hybrydowe ze strony Rosji, przyszłość Unii Europejskiej oraz bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO. Gdy opisywaliśmy exposé ministra w zeszłym roku, Czytelnicy...