Więcej

    Andrzej Wajda, twórca arcypolski

    Co roku Sejm i Senat RP ogłaszają patronów roku. Zostają nimi ważne postacie z polskiej kultury i historii. Senat RP uhonorował m.in. Andrzeja Wajdę, którego setna rocznica urodzin przypadła 6 marca.

    Czytaj również...

    6 marca 1926 r. w Suwałkach urodził się Andrzej Wajda – jeden z największych polskich twórców drugiej połowy XX w., reżyser teatralny i przede wszystkim filmowy, laureat wielu najważniejszych nagród polskich i międzynarodowych, przewodniczący wielu gremiów, senator, fundator Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” w Krakowie. Jego ogromny dorobek nacechowany był rozpoznawalnym stylem, tematycznie najczęściej ukazywał zmagania jednostki z dwoma totalitaryzmami XX w.: komunizmem i nazizmem.

    Bez cienia przesady można określić Wajdę największym polskim reżyserem filmowym, bo polskość była obecna w większości jego filmów, co być może nieco osłabiło światowe uznanie – bo mniej w jego filmografii było dzieł uniwersalizujących przeżycia bohaterów, jak w przypadku Krzysztofa Kieślowskiego czy Romana Polańskiego, ale bez wątpienia jego dorobek i spuścizna są największe w historii najnowszej kultury polskiej.

    Rodowód, fundamentalne fascynacje oraz doświadczenia

    Jego ojcem był Jakub Wajda (ur. 1900 r.) – kapitan piechoty Wojska Polskiego, ofiara zbrodni katyńskiej (rozstrzelany w kwietniu 1940 r. w Charkowie); matką Aniela z domu Białowąs, nauczycielka (1901–1950).

    W wieku 12 lat Andrzej zostaje zastępowym w 30. Radomskiej Drużynie Harcerskiej i przystępuje, bez powodzenia, do egzaminu we Lwowskiej Szkole Kadetów. W sierpniu 1939 r. Jakub Wajda zostaje zmobilizowany, pożegnanie z ojcem syn będzie wspominał do końca życia. Po wybuchu wojny Wajdowie opuszczają Radom, Andrzej zakopuje w ogrodzie szablę oficerską ojca. W 2011 r. na ścianie domu, gdzie w czasie wojny mieszkała rodzina Wajdów, zostaje wmurowana tablica poświęcona pamięci ojca, a synowi zostaje przekazana odnaleziona po latach szabla.

    W 1942 r. Andrzej wstępuje do Armii Krajowej i zostaje łącznikiem. Rozwija pasję malarską, która towarzyszyć mu będzie przez dziesięciolecia; powstaje jego pierwszy obraz olejny. W 1944 r. ogląda wystawę w krakowskich Sukiennicach, która stała się dla niego olśnieniem i wpłynęła na decyzję po kilkudziesięciu latach – to wystawa sztuki japońskiej, drzeworytów ukiyo-e ze zbiorów Feliksa „Mangghi” Jasieńskiego.

    W pierwszych latach po wojnie intensywnie chłonie wydarzenia kulturalne, zaczyna pracę w teatrze, najpierw amatorskim (scenografia) i dostaje się, początkowo jako wolny słuchacz, do Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, na Wydział Malarstwa i Rzeźby. Jest bardzo aktywny: wstępuje do Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej, a po jego rozwiązaniu – do Związku Młodzieży Polskiej i Grupy Samokształceniowej założonej przez Andrzeja Wróblewskiego, którego sztuka i poglądy na jej rolę społeczną wywrą ogromny wpływ na twórczość i życiowe decyzje Wajdy.

    Jednak film!

    Po obejrzeniu obrazów z cyklu „Rozstrzelani” w pracowni Wróblewskiego postanawia rzucić malarstwo i zdawać do Szkoły Filmowej w Łodzi, do której dostał się od razu na drugi rok. Na studiach poznaje m.in.: Konrada Swinarskiego, Janusza Nasfetera, Stanisława Bareję, Kazimierza Kutza, Jana Łomnickiego, Janusza Morgensterna i Andrzeja Munka.

    Terminuje przy filmach Aleksandra Forda, który proponuje mu zrobienie pełnometrażowego debiutu według opowiadania Bohdana Czeszki pt. „Pokolenie”. Po premierze w 1955 r. Antoni Bohdziewicz wprowadza pojęcie „polska szkoła filmowa”, określające fenomen w dziejach nie tylko polskiego kina, porównywalny z czeską szkołą filmową czy francuską nową falą. Czołowymi reżyserami polskiej szkoły filmowej byli: Andrzej Munk („Eroica”), Jerzy Kawalerowicz („Matka Joanna od Aniołów”), Kazimierz Kutz („Nikt nie woła”), Wojciech Jerzy Has („Pętla”), Tadeusz Konwicki („Ostatni dzień lata”), Stanisław Różewicz („Świadectwo urodzenia”) i Andrzej Wajda.

    Takiego skupienia talentów i wielkich filmów, jakie wystąpiło w latach 1956–1963, nie było już nigdy (jak do tej pory) w polskim filmie. Choć były to filmy estetycznie różne, jak różne były temperamenty twórców, to miały one kilka cech wspólnych – w tym na pewno zerwanie z estetyką socrealizmu i krytycyzm w podejściu do historii współczesnej. Większość z nich czerpała inspirację z włoskiego neorealizmu, poetyki noir i polskiego romantyzmu (niepogodzony z rzeczywistością, najczęściej zbuntowany bohater), którego najwybitniejszym przedstawicielem był Wajda, z takimi filmami jak: „Kanał” (pierwszy, wielki sukces polskiego kina po wojnie: Srebrna Palma na festiwalu w Cannes, ex aequo z „Siódmą pieczęcią” Ingmara Bergmana), „Lotna” i przede wszystkim „Popiół i diament” (1958).

    „Nie umiem wytłumaczyć, jak wielki wpływ miało wasze kino – w tym Wajda (…) cała grupa tego czasu – na moją twórczość filmową. I ma do dziś, bo gdy robię film, zazwyczaj łapię się na tym, że pokazuję aktorom czy operatorom właśnie polskie filmy z lat 50.” – powiedział o Wajdzie wielki amerykański reżyser Martin Scorsese. Twórca „Taksówkarza” po obejrzeniu „Popiołu i diamentu” nosił przez jakiś czas ciemne okulary na cześć Zbigniewa Cybulskiego, odtwarzającego główną rolę Maćka Chełmickiego w ekranizacji legendarnej powieści Jerzego Andrzejewskiego.

    W 1959 r. Andrzej Wajda debiutuje w teatrze repertuarowym sztuką „Kapelusz pełen deszczu” Michaela Vincenta Gazzo w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku ze Zbigniewem Cybulskim w roli głównej. Od tego momentu będzie przeplatać swoją twórczość filmową z teatrem, z czasem dojdą też realizacje telewizyjne (np. film „Przekładaniec” według Stanisława Lema czy przeniesienie na ekran spektaklu „Noc listopadowa” według Stanisława Wyspiańskiego).

    Lata 70. przyniosą przede wszystkim ekranizacje polskiej literatury, których w ogólnym podliczeniu filmografii reżysera „Popiołów” było najwięcej. Od roku 1971 do 1979 r. ekranizuje m.in. dzieła: Tadeusza Borowskiego („Krajobraz po bitwie”), Jarosława Iwaszkiewicza (bardzo liryczne „Brzezina” i „Panny z Wilka” – nominacja do Oscara), Stanisława Wyspiańskiego („Wesele”) i Władysława Reymonta („Ziemia obiecana”). Ten ostatni film przez wielu uważany jest za szczytowe osiągnięcie Andrzeja Wajdy.

    W 2007 r. powstaje „Katyń” (czwarta i ostatnia nominacja do Oscara), ostatni wielki film reżysera, który był najbardziej z polskich filmowców predestynowany, by podjąć próbę przeniesienia na ekran wielkiej tragedii narodowej.

    Wajda-2026-03-07-2-PORTAL
    Andrzej Wajda wydawał się najbardziej z polskich filmowców predestynowany, by podejmować próby przeniesienia na ekran wielkich polskich tematów | Fot. Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy

    Wajda i Oscary

    Filmy Andrzeja Wajdy czterokrotnie były nominowane do najbardziej prestiżowej nagrody filmowej na świecie – to rekord wśród polskich filmowców. Najbliżej wygranej były „Ziemia obiecana” w 1975 r. i „Człowiek z żelaza” (1981). W obu przypadkach o nieprzyznaniu Oscara decydowały względy pozaartystyczne. „Ziemia obiecana” nie dostała nagrody pod pretekstem rzekomego antysemityzmu, możliwość otrzymania statuetki za „Człowieka z żelaza” zablokowały polskie władze mimo wcześniejszej nominacji i sporych szans na zwycięstwo.

    „Człowiek z żelaza” był najbardziej „gorącym” filmem reżysera „Kanału”, w którym wykazał się niezwykłą intuicją i profetyzmem. Zaraz po podpisaniu umowy między Komitetem Strajkowym i rządem PRL 31 sierpnia 1980 r. (tzw. porozumienia sierpniowe) Wajda zamawia u Aleksandra Ścibor-Rylskiego scenariusz do drugiej części „Człowieka z marmuru” (1977). Już w listopadzie tekst jest gotowy, w grudniu film zostaje zatwierdzony do produkcji, w styczniu zaczynają się zdjęcia ukończone w kwietniu.

    28 maja „Człowiek z żelaza” zdobywa Złotą Palmę dla najlepszego filmu na festiwalu w Cannes – to najbardziej prestiżowa na świecie nagroda dla filmu artystycznego. Film wchodzi do kin w lipcu i do 12 grudnia ogląda go ponad 5 mln widzów. Jesienią 1981 r. zostaje zgłoszony przez Polską Komisję Oscarową do nagrody w kategorii „najlepszy film nieanglojęzyczny” i uzyskuje nominację amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. 13 grudnia wybucha w Polsce stan wojenny, 28 lutego 1982 r. władze PRL wycofują film z konkursu.

    W jednej z końcowych scen filmu Badecki, aparatczyk partyjny z Trójmiasta (grany przez Franciszka Trzeciaka), wyławia z tłumu rozentuzjazmowanych strajkowiczów, wychodzących ze Stoczni im. Lenina po podpisaniu gdańskiej umowy sierpniowej, dziennikarza Winkla (Marian Opania), którego nakłonił do inwigilowania strajkujących stoczniowców. Wyluzowany aparatczyk z uśmiechem pociesza dziennikarza słowami: „Co pan taki zmartwiony? Przecież to porozumienie nie jest ważne. (…) Ot, kawałek papieru”.

    Andrzej Wajda wykazał się podwójnie niezwykłą intuicją. Ekspresowe tempo powstawania wieloobsadowego, wielkiego filmu wynikało z jednej strony z chęci uchwycenia „na gorąco” emocji niezwykłego czasu, z drugiej zaś – z braku zaufania do realizacji zobowiązań władz komunistycznych zapisanych w umowach. Wajda przeczuwał, że karnawał „Solidarności”, jak nazywa się okres od sierpnia 1980 r. (porozumienia) do grudnia 1981 r. (stan wojenny), może nie trwać długo, dlatego trzeba reagować błyskawicznie i dać świadectwo wyjątkowego momentum. To przeczucie klęski patriotycznego zrywu, na szczęście tylko w perspektywie krótkoterminowej, jest przykładem wyjątkowej znajomości rzeczy, czyli funkcjonowania reżimu PRL.

    Andrzej Wajda ostatecznie doczekał się Oscara. 26 marca 2000 r., podczas 72. gali rozdania Oscarów w Shrine Auditorium w Los Angeles, otrzymał honorowego Oscara za całokształt twórczości z rekomendacji m.in. Stevena Spielberga, Francisa Forda Coppoli i Meryl Streep. Statuetkę wręczyła mu Jane Fonda. Laureat swoje przemówienie wygłosił w języku polskim, dedykując statuetkę polskiemu kinu.

    „Będę mówił po polsku, bo chcę powiedzieć to, co myślę, a myślę zawsze po polsku” – powiedział reżyser „Ziemi obiecanej”. W kwietniu 2000 r. przekazał statuetkę Oscara do Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

    Wajda-2026-03-07-3-PORTAL
    Filmy Andrzeja Wajdy czterokrotnie były nominowane do Oscara – to rekord wśród polskich filmowców. Honorową statuetkę otrzymał w 2000 r. | Fot. EPA-ELTA

    Obywatel Wajda

    Wielu polskich artystów działających w epoce komunizmu ugięło się pod naporem propagandy oraz presji służb bezpieczeństwa, niewielu się im przeciwstawiło. Andrzejowi Wajdzie, jak każdemu wybitnemu człowiekowi tamtych czasów, próbowano zarzucać współpracę z reżimem czy niewłaściwą postawę, ale nie znaleziono nigdy dowodów na kolaborowanie z komunistami. Wydaje się to niewiarygodne, bo przecież niemożliwe wydawało się osiągać takie sukcesy bez pomocy służb. A jednak jest to prawdą, co jeszcze bardziej podnosi wartość jego dorobku.

    Wajda już od 1950 r. był na celowniku służb, początkowo UB/SB, potem także KGB. Był przez nie uważany za element niebezpieczny, antysocjalistyczny, stanowił zagrożenie ze względu na rezonans jego twórczości filmowej i kontakty z opozycją. Reżyser, a potem także jego ostatnia żona Krystyna Zachwatowicz, był inwigilowany. Bezpieka nadała kryptonim jego sprawie „Luminarz” i śledziła każdy krok artysty.

    1191 stron akt komunistycznych służb specjalnych dokumentuje operacje przeciwko Andrzejowi Wajdzie, w które zaangażowanych było dziesięciu generałów i trzech ministrów spraw wewnętrznych (a także szef sowieckiego KGB), którzy opracowywali strategie działań i prowokacji wobec reżysera! Pracowało nad nim 30 oficerów i 22 donosicieli. Przez blisko 40 lat nie ugiął się – owszem, wiele razy jego projekty lądowały na półkach, ale czasami wracały (scenariusz „Człowieka z marmuru” był gotowy już w 1963 r., ale dopiero w 1976 r. został dopuszczony do realizacji). Jak to się udawało?

    Wajda miał nie tylko charakter w genach, ale do tego był dyplomatą i dobrym negocjatorem, potrafił rozmawiać z władzą w sposób, który nie tworzył uszczerbku na jego wizerunku. Niewątpliwie pomagała mu międzynarodowa recepcja jego twórczości. Reżim nie mógł sobie pozwolić na szykanowanie najwybitniejszego filmowca, a przecież film, jak powiadał Lenin, to najważniejsza ze sztuk.

    Długa jest lista zasług społecznych i politycznych Andrzeja Wajdy, szczególnie po 1976 r., gdy bardziej się ośmielił w swych deklaracjach i czynach. Wspierał ruch „Solidarność”, był senatorem w pierwszym, niezależnym Senacie (1989–1991). Nagrodę Kioto (w wysokości 340 tys. dolarów) przeznaczył na sfinansowanie Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” w Krakowie (1994).

    Wspierał wiele ważnych inwestycji oraz idei (m.in. Europejskie Centrum Solidarności, Muzeum II Wojny Światowej i Pomnik Poległych Stoczniowców 1970 w Gdańsku), aktywnie działał na rzecz środowiska filmowego, nie tylko w Stowarzyszeniu Filmowców Polskich. W 2002 r. założył Szkołę Wajdy, niepubliczną szkołę artystyczną, której absolwentami jest wielu czołowych dzisiaj filmowców.

    Godny patron

    Zasługi i sukcesy Andrzeja Wajdy dla Polski i naszej kultury można wymieniać jeszcze długo. Jego filmografia liczy 66 pozycji, w tym blisko 40 pełnometrażowych, kinowych filmów fabularnych. Laureat najważniejszych nagród w Polsce i na świecie, honorowany najwyższymi tytułami, pozostawił po sobie gigantyczną spuściznę, która jest niemożliwa do uzyskania w dzisiejszych realiach nie tylko ekonomicznych. Życie i twórczość Andrzeja Wajdy predestynują go wybitnie do bycia patronem nie tylko roku, ale dziesięcioleci.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 09 (26) 07-13/03/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Zimowe Igrzyska Paralimpijskie: igrzyska skażone polityką

    Paralimpiady, nowa nomenklatura oraz symboleParalimpiady (igrzyska paralimpijskie), dawniej paraolimpiady (igrzyska paraolimpisjkie) to nazwa zawodów z udziałem sportowców z niepełnosprawnościami fizycznymi. Pierwsza paralimpiada odbyła się w Rzymie w 1960 r. z...

    ZIO Mediolan-Cortina 2026: igrzyska rekordów, wzruszeń i dramatów

    Piękną ceremonią w historycznym amfiteatrze w Weronie zakończyły się włoskie igrzyska. Trwające oficjalnie od 6 lutego święto sportu przyniosło wiele wzruszeń, radości, niespodzianek i rekordów.Rekordy sportoweRozdano największą liczbę medali, bo...

    Srebrno-brązowe igrzyska

    Historyczny występ skoczkówPrzed igrzyskami mówiono o szansach ostrożnie, pesymiści obawiali się nawet, że będą to pierwsze zawody olimpijskie bez medalu od czasu igrzysk w Nagano w 1998 r. Stało się jednak...