Więcej

    Ona Šimaitė: „Byłam zbyt blisko Żydów w czasie ich wielkiego nieszczęścia”

    Ona Šimaitė jest jednym z symboli społeczności ratującej Żydów podczas II wojny światowej na Litwie. W trakcie wojny pracowała w Uniwersytecie Wileńskim. Po wojnie zamieszkała we Francji.

    Czytaj również...

    15 marca na Litwie jest obchodzony Dzień Osób Ratujących Żydów. Dzień został wybrany na cześć jednej z osób ratujących Żydów – Ony Šimaitė, która była jedną z pierwszych Litwinek, której przyznano tytuł Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. Tytuł przyznano jej 15 marca 1966 r.

    – W rzeczywistości Ona Šimaitė jest jedną z trzech pierwszych Litwinów uznanych w 1966 r. za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W alfabetycznej liście osób z Litwy wyróżnionych tym tytułem jej nazwisko znajduje się na pierwszym miejscu, obok Julii Vitkauskienė i Arėjusa Vitkauskasa, również uhonorowanych w 1966 r. – wyjaśnia „Kurierowi Wileńskiemu” Gintarė Žuravliovaitė, historyczka z Muzeum Historii Żydów im. Gaona Wileńskiego.

    Rygi do Rosji

    Gintarė Žuravliovaitė podkreśla, że jej pomoc w getcie wileńskim była bardzo szeroka. – W przypadku Ony Šimaitė informacje o jej działalności były znane i wielokrotnie publikowane w Izraelu, Francji i USA. Jednak do oficjalnego uznania potrzebne było konkretne świadectwo. W 1965 r. uratowana przez nią Tania Sterntal złożyła swoje zeznanie w Yad Vashem. Na podstawie tego świadectwa oraz innych zebranych danych 15 marca 1966 r. Onie Šimaitė przyznano tytuł Sprawiedliwej wśród Narodów Świata – dodała historyczka.

    Ona Šimaitė urodziła się 6 stycznia 1894 r. Przed I wojną światową jej rodzina przeniosła się do Rygi, gdzie ukończyła gimnazjum. Czas I wojny światowej spędziła w Rosji. – W 1922 r. wróciła do Litwy, do Kowna. Przez pewien czas pracowała jako nauczycielka w żydowskiej szkole podstawowej w Kownie. W 1924 r. rozpoczęła studia humanistyczne na Uniwersytecie Kowieńskim. W latach 1922–1937 pracowała jako tłumaczka w przedstawicielstwie Związku Sowieckiego – opowiedziała Žuravliovaitė.

    Praca w bibliotece

    Przed wojną Šimaitė przyjaźniła się z przedstawicielami litewskiej kultury, m.in. z poetką Salomėją Nėris, a także utrzymywała kontakty z pisarzem Kazysem Borutą, poetą i pisarzem Kazysem Jakubėnasem, krajoznawczynią i bibliotekarką Marią Čilvinaitė.

    – W 1937 r. rozpoczęła pracę jako bibliotekarka. Pracowała w Kownie – w bibliotece Balošerisa, w czytelni-bibliotece Towarzystwa „Lietuvos vaikai”, a później w bibliotece Uniwersytetu Witolda Wielkiego. W styczniu 1940 r. wraz z koleżankami została przeniesiona do pracy w bibliotece Uniwersytetu Wileńskiego. Jesienią tego samego roku została kierowniczką działu starych druków, a później sekretarką biblioteki. Współpracowała także z prasą i tłumaczyła książki dla dzieci – mówi historyczka.

    W uniwersyteckiej bibliotece pracowała również podczas wojny, aż do 1944 r., kiedy została zatrzymana przez gestapo i osadzona w obozie koncentracyjnym.

    Šimaitė, idąc do getta, opowiadała władzom okupacyjnym, że musi odzyskać książki uniwersyteckie, które jakoby wypożyczyli byli studenci pochodzenia żydowskiego. Podczas częstych wizyt przynosiła do getta żywność, pieniądze, dokumenty i listy, przekazywała wiadomości między uwięzionymi w getcie ludźmi, a ich znajomymi poza jego murami, pomagała szukać kryjówek i próbowała ratować dzieci. Poza tym przechowywała rękopisy, dokumenty i dziedzictwo kulturowe Żydów zamkniętych w getcie, rozumiejąc, że niszczone jest nie tylko życie ludzi, lecz także ich kultura i pamięć.

    – Z jej wspomnień wynika, że ogromne wrażenie zrobiło na niej to, co zobaczyła w getcie – stałe zagrożenie śmiercią, głód, przemoc i upokorzenie ludzi. Jednocześnie wielokrotnie podkreślała duchową siłę mieszkańców getta oraz ich wysiłki, by zachować godność i człowieczeństwo nawet w takich warunkach. Najważniejsze było dla niej wspieranie tych ludzi, pomaganie im przetrwać i nie stracić nadziei – podkreśla w rozmowie z naszym dziennikiem historyczka.

    Solidarność z prześladowanymi

    Gintarė Žuravliovaitė twierdzi, że główną motywacją dla Šimaitė była ludzka solidarność z prześladowanymi. Niemniej sama nigdy nie uważała swoich działań za bohaterskie i rzadko o nich mówiła.

    „Uhonorowano mnie izraelskim medalem. To wielki zaszczyt dla śmiertelnego człowieka. Ale nie chcę, aby ten medal był używany jako środek nacisku w celu poprawy mojej sytuacji. To, co zostało zrobione w czasie katastrofy narodu żydowskiego, zostało uczynione z nakazu sumienia. Nie mogę za to prosić o jakąkolwiek »zapłatę«. Ludzie mnie nie rozumieją. Wtedy było mi wstyd, że nie jestem Żydówką” – pisała po wojnie w artykule „Litwini i Żydzi w latach okupacji nazistowskiej”.

    Zdaniem historyczki wpływ na jej bohaterską postawę w czasie wojny miał jej dziadek. W wywiadzie udzielonym w Paryżu w 1966 r. Šimaitė wspominała, że pewnego razu dziadek, sadzając ją na kolanach, powiedział: „Wielu będzie mówić, że Żydzi są źli – nie słuchaj tego”.

    Śmierć we Francji

    Po wojnie Šimaitė zamieszkała we Francji, gdzie pracowała w bibliotekach, prowadziła obszerną korespondencję z przyjaciółmi mieszkającymi na Litwie i w innych krajach, wspierała twórców, interesowała się kulturą żydowską oraz losami ludzi, którzy przeżyli Holokaust.

    W latach 1953–1956 przez pewien czas mieszkała w Izraelu, później jednak wróciła do Francji, gdzie żyła w bardzo skromnych warunkach aż do śmierci. Zmarła w 1970 r. niedaleko Paryża. Zgodnie z jej wolą ciało zostało przekazane na cele nauk medycznych.

    „Byłam zbyt blisko Żydów w czasie ich wielkiego nieszczęścia, aby nie wyrazić podziwu dla ich niezłomnego bohaterstwa i moralnej siły w obliczu śmierci własnego narodu za drutami kolczastymi getta. Można powiedzieć, że każdy naród zostałby fizycznie i moralnie złamany, gdyby musiał przeżyć to, co przeżył każdy Żyd. Żydzi w getcie byli bohaterami, sami o tym nie wiedząc” – czytamy we wspomnianym już artykule Šimaitė.


    Dzień Osób Ratujących Żydów

    Został ustanowiony w 2022 r. Po raz pierwszy był obchodzony rok później. „To szczególny dzień, przypominający o prawdziwym blasku człowieczeństwa. Z szacunkiem i wdzięcznością wspominamy odważnych, szlachetnych ludzi, którzy nawet w najciemniejszych chwilach naszej historii nie ulegli strachowi – zachowali godność, nieśli nadzieję i, ryzykując swoją wolnością oraz życiem, ratowali innych. Szczególnie ważne jest to, że to upamiętnienie staje się nie tylko znaczącą, lecz także szlachetnie pielęgnowaną tradycją” – mówił przed rokiem ówczesny premier Gintautas Paluckas.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 10 (28) 14-20/03/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Afrykańskie doświadczenie

    Mój dziewięcioletni syn Bruno bardzo lubi historię. Jego marzeniem było odwiedzenie wyspy Kunta Kinteh (w przeszłości wyspa nazywała się również Wyspą św. Andrzeja oraz wyspą Jamesa) w ujściu rzeki...