No i doczekaliśmy się. Prezydent Donald Trump ni stąd, ni zowąd łaskawie pozwolił Rosji na miesięczne odstępstwo od sankcji. Rosja przez miesiąc może sprzedawać ropę naftową i produkty pochodne komu chce i ile chce. Eksperci obliczyli, iż dzienny dochód Kremla za handel ropą może wynieść nawet 150 mln dolarów, a to dzięki radykalnym podwyżkom na giełdach światowych tego surowca.
Wywołany przez USA i Izrael konflikt przeciwko Iranowi dźwignął ceny ropy naftowej powyżej 100 dolarów za baryłkę, co może destabilizować gospodarki narodowe wielu krajów, w tym Polski. Przed wojną Irańską cena baryłki oscylowała powyżej 60 dolarów za baryłkę. W tym wypadku zyska wojenna gospodarka Rosji – otrzyma do swego budżetu co najmniej 4 mld dolarów! Pozwoli to Kremlowi nasilić ataki rakietowe i dronowe na Ukrainę, oraz wzmocnić szturmy na froncie.
Prezydent Trump nie dość, że nie doprowadził do zakończenia agresji rosyjskiej na Ukrainę, co obiecywał od ponad roku, to jeszcze zainicjował nowy konflikt na Bliskim Wschodzie. Tym samym zachował się niczym chłopczyk w piaskownicy, zastępując jedną zabawkę, którą się znudził, zabawką nową. Cała uwaga świata skupiła się na Iranie i kwestiach ekonomicznych, wynikających z blokowania cieśniny Ormuz przez Iran, natomiast sprawy zbrodni wojennych, które Rosja popełnia codziennie na Ukrainie, zostały odłożone na plan dalszy.
Wojna na Ukrainie miała się wyciszyć w ciągu 24 godzin po tym, gdy tylko Donald Trump obejmie ster w Białym Domu. Od tego czasu minął ponad rok, a wojna jak trwała, tak trwa do dnia dzisiejszego. Prezydent Trump pobudził jedynie bezczelność zbrodniarza wojennego Putina i jego szajki. Wystarczyło rozwinąć przed tym przestępcą czerwony dywan w Anchorage na Alasce, by przywrócić go do międzynarodowej polityki i umocnić w nim niebywałą butę i pychę.
Wątpię, czy Ukraina w najbliższym czasie będzie mogła liczyć na jakiekolwiek zakupy tego rodzaju sprzętu od USA. Tym czasem prezydent Trump zażądał od krajów NATO natychmiastowej pomocy przy zabezpieczeniu cieśniny Ormuz przed atakami Iranu na przepływające tankowce. W odpowiedzi usłyszał głuchą ciszę.
Nie ma się czemu dziwić, gdyż rozpoczynając wraz z Izralelem powietrzną inwazję na Iran, nie raczył podzielić się swoimi planami z sojusznikami aliansu. I sojusznicy NATO poczuli się tym faktem bardzo dotknięci. W perspektywie podrożeje paliwo, a co za tym idzie – podskoczą ceny żywności i transportu. W konsekwencji przeciągnie się również wojna na Ukrainie, zginą kolejni ludzie.
Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 11 (31) 21-27/03/2026

