Wojna na Bliskim Wschodzie wykosztuje mieszkańców Litwy. Ekonomista: Ropa to nie wszystko

Główny ekonomista Swedbanku tłumaczy, że wojna przede wszystkim jest tragedią, ale też złym zwiastunem dla portfela. Zwraca uwagę na jeden mało znany fakt – ropa jest tylko jednym z towarów, którego dostawy będą zaburzone.

Czytaj również...

Paliwo to jedna strona medalu

Po ataku USA i Izraela na Iran, na Bliskim Wschodzie rozgorzała wojna. Już przełożyła się na wyraźny wzrost cen ropy, gazu i paliw, ale jak ostrzega dr Nerijus Mačiulis, główny ekonomista Swedbanku, jej skutki ekonomiczne sięgają znacznie dalej niż dystrybutory na stacjach benzynowych.

W swoim komunikacie Mačiulis przyznaje, że poruszanie kwestii ekonomicznych w kontekście konfliktu zbrojnego może wydawać się niestosowne, ale podkreśla, że są one jak najbardziej realne.

„Każda wojna jest tragedią – utratą życia, zniszczeniem infrastruktury i rosnącym z każdym dniem prawdopodobieństwem kryzysu humanitarnego. W tym kontekście obawy ekonomistów dotyczące cen oleju napędowego i ogórków są niemal nie na miejscu, ale nadal aktualne” – pisze ekonomista.

Mačiulis wskazuje, że przeciętny mieszkaniec Litwy wydaje na paliwo ok. 5,5 proc. swoich dochodów, co przy obecnym wzroście cen o jedną czwartą oznacza dodatkowe 20 euro miesięcznie. Jednak to nie paliwo stanowi największe zagrożenie.

Nie tylko ropa, ale też… mocznik

Ekonomista Swedbanku zwraca uwagę na mało znany fakt – Bliski Wschód dostarcza nie tylko jedną piątą światowej ropy i gazu, ale także niemal 40 proc. mocznika, kluczowego nawozu azotowego.

Jego cena jest już o połowę wyższa niż rok temu, co przełoży się na droższe uprawy, a w konsekwencji – na wyższe ceny żywności. Według szacunków Mačiulisa, jeśli ceny energii utrzymają się na obecnym poziomie, produkty spożywcze w Europie podrożeją średnio o 5–7 proc.

Osobny problem stanowi perspektywa podwyżek stóp procentowych. Ekonomista przypomina, że Europejski Bank Centralny już zapowiedział, iż nie dopuści do powtórki scenariusza inflacyjnego z 2022 r., a jedynym dostępnym mu narzędziem jest zaostrzenie polityki monetarnej. Mačiulis tłumaczy, dlaczego taka decyzja może budzić niezrozumienie wśród zwykłych obywateli.

„Dlaczego w sytuacji drożejącego paliwa i żywności trzeba jeszcze utrudniać życie, podnosząc koszty kredytów mieszkaniowych?” – pyta retorycznie.

„Niestety, EBC ma tylko jeden cel – stabilność cen – i dąży do niego, nawet jeśli czasami oznacza to poświęcenie wzrostu gospodarczego” – czytamy.

Będzie powtórka 2011 r.?

Jako analogię przywołuje rok 2011, kiedy wzrost cen ropy z 80 do 120 dolarów za baryłkę skłonił EBC do dwukrotnej podwyżki stóp, co zakończyło się recesją w strefie euro i wymuszonym odwrotem z zacieśniania polityki jeszcze w tym samym roku.

Obecnie rynki wyceniają podwyżkę stóp w drugiej połowie roku – sześciomiesięczna stawka Euribor wzrosła już o ćwierć punktu procentowego. Jak wylicza Mačiulis, dla rodziny ze średnim kredytem hipotecznym rzędu 150 tys. euro oznacza to dodatkowe 30 euro miesięcznie – więcej niż kosztuje ich wzrost cen paliwa.

Ekonomista kończy swoją analizę jednak umiarkowanie optymistyczną konkluzją – mimo trudności prawdopodobieństwo recesji pozostaje na razie niewielkie. Wzrost wynagrodzeń wciąż wyprzedza inflację, a pensja minimalna i emerytury rosną w tempie przekraczającym dziesięć procent rocznie.

Afisze

Więcej od autora

Sprawozdanie z przeszkolenia praktykantów w redakcji „Kuriera Wileńskiego” 2026

W redakcji „Kuriera Wileńskiego” w roku 2026 szkoliło się troje praktykantów. Publikujemy sprawozdanie z praktyk z opisem założeń praktyk oraz przytaczamy opublikowane przez praktykantów artykuły i wywiady.

Plany przebudowy nieopodal „Lelewela”. Zbocze zaniedbane stanie się zadbane

Mieszkańcy wileńskiej dzielnicy Żyrmuny od lat sami wydeptywali ścieżki przez zalesione zbocze przy ulicy Žukausko. To ma się skończyć, jak dowiadujemy się z ogłoszonych planów władz miasta.