Więcej

    Polska Miss Świata, dla której piękno to coś więcej niż uroda

    Z kim kojarzy się miss? Z pewnością znaczna część z nas powie, że z ładną i zgrabną dziewczyną, której hobby to podróże, a największym marzeniem – pokój na świecie. A dosadniej, że miss to osoba, dla której wiedza i intelekt to cechy bardzo odległe. To dziś już stereotyp. Jak do tego opisu wpisuje się Aneta Kręglicka, która 23 marca skończyła 61 lat?

    Czytaj również...

    Ostatnio wpadła mi w ręce książka autorstwa Katarzyny Jurkowskiej i Katarzyny Kościelak pt. „Kobiety przełomu” – o czasach, gdy w Polsce upada komunizm, pojawiają się pierwsze supermarkety, reklamy, zachodnie rozrywki, następują zmiany w życiu gospodarczym i społecznym. Zmieniają się i kobiety, dla których nastąpiło otwarcie na wiele możliwości, zaczynają odkrywać swój potencjał. Mogą realizować marzenia czasem za cenę rezygnacji z tego, co kiedyś było stałe i bezpieczne.

    Przełomowy rok 1989 w Polsce można nazwać rokiem wolności i… piękna. Tę wolność ogłosiła aktorka Joanna Szczepkowska w telewizji, słowami „Proszę państwa, czwartego czerwca osiemdziesiątego dziewiątego roku skończył się w Polsce komunizm”. Zaczął się czas przemian.

    Dla wielu ludzi w Polsce ten pamiętny 22 listopada 1989 r., wybory Miss Świata w Hongkongu i sukces Polki, wywołały powszechny zachwyt i zapisały się jako coś niezwykłego. Bo oto Polka z dalekiego, szarego, komunistycznego kraju, stając w szranki z innymi dziewczynami z Zachodu o wybór najpiękniejszej na świecie, wygrywa. Polacy potraktowali to jak „wejście do lepszego świata”. Afrykę prezentował Mauritius, Obie Ameryki – Kanada, Azję – Tajlandia, Karaiby – Amerykańskie Wyspy Dziewicze, Oceanię – Australia a Europę – Polska. II Wicemiss została Kolumbijka, I Wicemiss – Kanadyjka, a tytuł Miss Word dostał się Polce (później taki tytuł zdobyła Karolina Bielawska w 2021 r.).

    Piękno to coś więcej niż uroda

    Byliśmy dumni, bo Aneta Kręglicka była przez komisję, ale i publiczność gali, postrzegana jako nie tylko piękna, ale i inteligentna. Wiele finalistek, w tej drugiej ocenie wypadało bardzo słabo. Na końcowe pytanie jurorów na temat środowiska – ze swobodną, elokwentnie, mądrze i uroczo odpowiedziała tylko nasza reprezentantka. Jurorzy byli nią zachwyceni. Zapytana przez samą Joan Collins (pamiętną Alexis z serialu „Dynastia”), czy woli być piękna, czy inteligentna, z uroczym rumieńcem na twarzy odpowiedziała, że „zdecydowanie woli być inteligentna”.

    Pierwszym etapem do sięgnięcia po koronę Miss Świata było zdobycie w 1989 r. przez Kręglicką tytułu Miss Polonia. Na tę finałową galę krajowych wyborów była fatalnie ustylizowana, bowiem fryzjerka utworzyła jej burzę gęstych loków niepasujących do jej urody, miała też za mocny makijaż. Aneta była niezadowolona, czuła się w tym sztucznie, dlatego na finał Miss Świata postanowiła sama dopilnować, by mieć ładną fryzurę oraz delikatny, pastelowy makijaż. O garderobę także sama zadbała. I w pełni świadoma własnego wizerunku zaprezentowała się olśniewająco podczas finału.

    Pewność siebie wyniosła z rodzinnego domu

    Jak podkreśla, najwięcej zawdzięcza swemu ojcu. Wspomina na łamach książki, że od zawsze była niezależna i bardziej dojrzała, niż wskazywałby na to wiek. Była jedynaczką, ale nie rozpieszczaną, nie taką, której się spełnia wszystkie marzenia. Zarówno rodzice, jak i dziadkowie, zapewnili jej dom bezpieczny, pełen miłości, ale i taki, w którym się rozmawia z dzieckiem, które bierze udział w pracach domowych.

    „Z jednej strony dla rodziców byłam ukochaną córeczką, którą troskliwie się opiekowali, z drugiej czułam, że bez względu na to, ile mam lat, jestem dla nich równorzędnym partnerem (…). Nie było tematów tabu. Nie mówili do mnie: »Zrób to, bo tak chcemy, bo wiemy lepiej!«. Nigdy nie usłyszałam od nich słowa »nie« i zakazów: »Nie możesz!«, »Nie wyjdziesz!«, »Nie pojedziesz!«”.

    Pozwalano jej dość wcześnie brać sprawy w swoje ręce, ale i ponosić konsekwencje swych decyzji. W szkole była prymuską i zapowiadała się na matematyczny talent. Była też wojowniczką. Kiedy rodzice przeprowadzili się ze Szczecina do Gdańska i musiała zmierzyć się z nową szkołą i brakiem przyjaciół, ku jej zdumieniu koleżanki i koledzy szybko wybrali ją na klasową gospodynię roku, widząc w niej odważną aktywistkę. Poczuła się liderką, zwłaszcza gdy na szkolnych akademiach „ku czci” wstawała i recytowała wiersze i na sali zapadała cisza… To było w podstawówce. Potem było III LO w Gdańsku, tak zwana Topolówka, z tradycjami, w której było czuć ducha Solidarności lat 80. Chodziła więc na wiece i roznosiła ulotki.

    Był to czas, kiedy stała się dziewczyną zamkniętą w sobie. A wszystko za sprawą polonistki, która miała na nią oko, wszystko jej przeszkadzało, dawała jej też złe oceny. Mówiąc żargonem dziatwy szkolnej: „uwzięła się na nią”. Dopiero kiedy zmienił się nauczyciel, okazało się, że Aneta jest dobra z polskiego. Kiedy miała problemy z historykiem i groziła jej ocena niedostateczna, zainterweniował ojciec, wierząc, że córka zna materiał i jest źle oceniana. Egzamin komisyjny to potwierdził. Czas licealny wspomina więc jako okres załamania wiary w siebie, jednak bez dramatyzowania.

    Przed maturą postanowiła wyjechać do Londynu na kurs językowy. Żeby w latach 80. wyjechać do Wielkiej Brytanii, trzeba było mieć paszport, a żeby go dostać, należało się udać do Naczelnika Wydziału Paszportów i przedstawić mu swoją sprawę. W urzędzie usłyszała, że jeżeli chce go otrzymać, musi mieć rekomendację ze szkoły i z Ministerstwa Oświaty. Odmowy paszportu były nagminne, lecz ona postanowiła działać. Przeszła więc wszystkie szczeble od nieżyczliwej sekretarki Urzędu Paszportowego, naczelnika urzędu, aż do urzędnika Ministerstwa Oświaty. Z gabinetu wyszła zwycięsko, z rekomendacją. I otrzymała paszport.

    W 1989 r. Aneta Kręglicka była przez komisję Miss Świata i przez publiczność gali postrzegana jako nie tylko piękna, ale i inteligentna | Fot. materiały prasowe Fundacji „Miss Polonia”

    Droga do korony

    Pod koniec lat 80. studiowała na Wydziale Ekonomiki Produkcji Uniwersytetu Gdańskiego (w późniejszych latach kontynuowała edukację na studiach doktoranckich w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym SGH w Warszawie). Znała biegle angielski, znała też włoski, bo odbyła praktyki studenckie we Włoszech – pracowała tam we florenckim hotelu, ucząc się pilnie języka.

    Wiosną 1989 r. wróciła do kraju i aby nie stracić roku, musiała podejść do dwóch sesji egzaminacyjnych i nie w głowie jej były jakieś konkursy piękności. A tu, zupełnie nieoczekiwanie, do udziału w wyborach miss zaczął ją namawiać tato – jej konserwatywny ojciec, któremu np. nie podobało się to, że tańczy nowoczesne tańce w zespole studenckim. Wiedziała, jak wyglądają takie przygotowania, bo rok wcześniej wystartowała w konkursie Miss Polonia jej koleżanka i całą grupą z zespołu pojechali jej kibicować. Koleżanka zdobyła tytuł wicemiss. Wówczas koleżanki stwierdziły, niby w żartach, że teraz kolej Kręglickiej. I znajomi zaczęli ją namawiać, a na końcu decydujący głos oddał tato. Bardzo ją to zdziwiło, gdyż przed nią były egzaminy i pragnienie zrobienia dwóch lat w jeden rok. A tutaj – trzeba jeździć na eliminacje, potem pojechać na obóz przygotowawczy dla kandydatek. Tata dziwnie był uparty i ostatecznie namówił córkę.

    Droga do korony zaczęła się w Klubie Studenckim „Wysepka”, do którego chodziła na dyskoteki jeszcze jako licealistka. Tam odbyły się pierwsze eliminacje. Przeszła je jak burza, a potem były kolejne, zorganizowane przez „Dziennik Bałtycki”. Dostała się do konkursu Miss Wybrzeża, który wygrała. Półfinał konkursu Miss Polonia odbył się w Radomiu. Towarzyszyli jej rodzice. Dostała się do finału, który odbył się w Sopocie w Operze Leśnej. Mimo tej „okropnej”, jak mówiła, fryzury i drapieżnego make-upu, zdobyła koronę Miss Polonia. Potem były wybory Miss Świata w Hongkongu, na których została oceniona najwyżej, zostając światową królową piękności. To otworzyło jej drogi na cenione wybiegi modowe (między innymi w agencji modelek Wilhelmina w Nowym Jorku), ale i biznesowe, które umiała wykorzystać.

    Jak definiuje piękno?

    „Dla mnie to kombinacja ciała, duszy i umysłu” – mówi. Dziś Aneta Kręglicka jest panią po sześćdziesiątce (ur. 23 marca 1965 r.) wciąż zachwycającą swą urodą i osobowością. Choć na czerwonym dywanie często towarzyszą jej projektanci i ludzie ze świata mody, prywatnie od prawie trzech dekad (od 1998) związana jest z reżyserem Maciejem Żakiem. W 2000 r. przyszedł na świat ich syn, Aleksander, oczko w głowie pary, dziś już samodzielny dorosły mężczyzna. A mąż przez te lata stał się przyjacielem, największym oparciem w jej życiu. Aneta Kręglicka wielokrotnie podkreśla, że jest on nie tylko utalentowanym reżyserem, ale też wspaniałym ojcem i partnerem życiowym. Łączy ich miłość do sztuki i filmu, co pozwala się wzajemnie inspirować.

    Aneta Kręglicka znakomicie radzi sobie w biznesie. Pierwsze duże pieniądze, które wygrała w konkursach miss, dobrze zainwestowała. W 1991 r. otworzyła agencję PR „ABK Kręglicka”. Następnie założyła firmę Hannah Hooper. W 2002 r. została współwłaścicielką Studia Filmowego St. Lazare. Wraz z mężem prowadzą również firmę producencką. Ostatnio na Warszawskim Festiwalu Filmowym premierę miały „Zapiski śmiertelnika” w reżyserii Macieja Żaka. To druga produkcja po „Supermarkecie”, którą wyprodukowali samodzielnie, choć tworzenie kina niezależnego w Polsce nie jest łatwe.

    Próbowała też szczęścia w telewizyjnym show – w 2006 r. wzięła udział w trzeciej edycji programu „Taniec z gwiazdami”. Była też jurorką podczas finałowej gali Miss Word 2000 w Warszawie. W 2008 r. została ambasadorką marki Apart Diamonds. W 2013 r. przewodniczyła jury w programie „Projektanci na start”. W 2020 r. została ambasadorką marki kosmetycznej Yoskine, pozostaje też w ścisłej współpracy ze słynnym polskim projektantem mody Maciejem Zieniem, dla którego jest muzą. Na jego pokazach wygląda niezwykle, spektakularnie, „zieniowo”, czyli kobieco, sensualnie, z pazurem. I mimo upływu lat pozostaje piękna, z nienaganną sylwetką. Młoda ciałem i duszą.


    Aneta Kręglicka – promotorka zdrowego stylu życia

    W 1991 r. założyła Kręglicka Foundation, dzięki której promowała zdrowy tryb życia. Na swoim Instagramie (obserwuje ją prawie 100 tys. osób) odsłania kulisy swojego życia, zachęca obserwatorów do aktywności fizycznej, informuje o organizowanych przez nią imprezach sportowych: marszobiegach, turniejach tenisa, koszykówki, imprezach hipicznych itp. Zdrowe odżywianie i ruch to od zawsze jej codzienność, a nie desperacja w utrzymaniu szczupłej sylwetki. Szanuje swój organizm i nie robi mu krzywdy. Żyje higienicznie, jak podkreśla.

    Nadal wierzy, że fizyczność nie jest tak istotna, jak to, jakimi ludźmi jesteśmy. Jest aktywna, uprawia regularnie sport, 30 minut dziennie, codziennie. Stawia na treningi mądre, funkcjonalne, dobrane indywidualnie, uwzględniające jej możliwości i kondycję, które sprawią, że organizm staje się bardziej wydajny. Choć jest szczupła, podkreśla, że nigdy się nie odchudzała i nie stosowała żadnych diet. Lubi dobrze zjeść, ale instynktownie wybiera produkty, które jej służą („często organizm sam mówi, co jest dla nas dobre” – powtarza). Wierzy w systematyczność we wszystkim: dbałość o potrzebę ruchu, regularne zdrowe posiłki i sen – taki porządek daje organizmowi siły.

    Na dbanie o siebie nigdy nie jest za późno! Organizm ma możliwości regeneracji i samodoskonalenia. Co prawda, z wiekiem pogarsza się nasza wydolność, ale zawsze możemy próbować osiągnąć lepsze wyniki. Stałe treningi, nawet domowe, poprawiają kondycję. Chodzi o to, żebyśmy naprawdę ruszyli się z kanapy, zaczęli myśleć o aktywności na co dzień, a nie „od czasu do czasu”. Ćwiczenia fizyczne działają świetnie nie tylko na sprawność fizyczną, ale i na intelektualną, poprawiają nastrój, humor. Drogą do sukcesu jest systematyczność.

    Niektórzy myślą, że korzysta z jakichś nadzwyczajnych zabiegów estetyki kosmetycznej. Twierdzi, że stosuje wyłącznie naturalne zabiegi. Jej ulubionym jest mezoterapia i poddaje się jej mniej więcej trzy razy w roku. Sama też masuje sobie ciało i twarz, wierząc w ich skuteczność. Poleca nawilżanie ciała, dostarczanie mu wartościowych minerałów i witamin.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 12 (34) 28/03-03/04/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Alleluja – radujmy się i weselmy! O pięknie i radości wiary

    Brenda Mazur: W Święta Zmartwychwstania Pańskiego słyszymy, że trzeba świętować, że to czas radości. Warto w takim razie zapytać, dlaczego właściwie mamy się radować i jak mamy świętować?Ks. Rajmund...

    Elżbieta Tolokonikova, kreatorka mieszkań

    Home staging nie jest nowym pojęciem czy zawodem, ma już 54-letnie tradycje. Wdrożyła go w Stanach Zjednoczonych Barb Schwarz. Do krajów Europy dotarł znacznie później. Zaczął zyskiwać popularność i...