Więcej

    Litwa powinna doczekać się inwestycji ze strony Tajwanu

    O Tajwanie stało się ponownie głośno w litewskiej przestrzeni publicznej. Czy Tajwan, czyli Republika Chińska, jest faktycznie zainteresowany litewskim rynkiem? Czym Tajwan różni się od pozostałych nieuznawanych państw na świecie?

    Czytaj również...

    Od 2021 r. na Litwie działa przedstawicielstwo Tajwanu, która nieoficjalnie odgrywa rolę ambasady nieuznawanego przez większość podmiotów międzynarodowych kraju. Ten fakt wpłynął na ochłodzenie relacji między Wilnem a Pekinem.

    Konflikt dotyczy przede wszystkim nazwy. Chińska Republika Ludowa sprzeciwia się używaniu samej nazwy – przedstawicielstwo Tajwanu. Pekin toleruje nazwę Tajpej.

    Zwycięstwo Pekinu

    Decyzja Litwy była reakcją na działania administracji Stanów Zjednoczonych, która powoli swoją uwagę skupia na regionie Pacyfiku i Azji Wschodniej. Tym samym oddala się od Europy. Litwa w ten sposób chciała zamanifestować powagę, z jaką traktuje relacje transatlantyckie. Ostatnio premier Inga Ruginienė nie wykluczyła, że przedstawicielstwo może zmienić nazwę.

    Była minister ochrony kraju Dovilė Šakalienė alarmuje, że zmiana nazwy może zostać potraktowana przez Waszyngton jako wizerunkowe zwycięstwo Chin. „Przypomnę, że w czasie, gdy doświadczyliśmy ogromnej presji ze strony Chin, w tym represji gospodarczych, Stany Zjednoczone podjęły pewne dodatkowe działania, aby nam pomóc – skróciły procedury biurokratyczne i przyspieszyły wydawanie pozwoleń dla litewskich produktów rolnych. Ponadto administracja USA przyznała nam kredyt eksportowy w wysokości 600 mln dolarów jako środek mający pomóc Litwie wytrzymać presję Chin” – powiedziała agencji ELTA polityk.

    Tajwan, Abchazja, Cypr Północny

    Tajwan, oficjalnie Republika Chińska, jest krajem uznawanym jedynie częściowo. Państwowość Tajwanu uznaje kilka krajów Ameryki Łacińskiej oraz Oceanii.

    Na świecie istnieje kilkanaście państw nieuznanych, uznanych częściowo lub są terytoriami o nieustalonym statusie. Część tych bytów leży nieopodal Litwy. Mołdawia ma rosyjskojęzyczne Nadniestrze, a Cypr – tureckojęzyczny Cypr Północny. W Gruzji funkcjonują Abchazja i Osetia Południowa, które są kontrolowane przez Rosję.

    Dr Tomasz Lachowski, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Łódzkiego, redaktor naczelny serwisu Obserwator Międzynarodowy, twierdzi, że w każdym z tych przypadków mamy do czynienia z trochę inną sytuacją.

    – Cypr Północny powstał w wyniku inwazji Turcji w 1974 r. Mamy do czynienia ze zbrojną agresją, czyli naruszaniem zakazu użycia siły wedle art. 2 pkt 4 Karty Narodów Zjednoczonych. To powoduje, że cała społeczność międzynarodowa jest zobowiązana do nieuznawania tej sytuacji za legalną. I faktycznie nikt oprócz Turcji nie uznaje państwowości Cypru Północnego. Podobna sytuacja panuje na Krymie lub w Donbasie – podkreśla w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” ekspert.

    Inna przypadek to Abchazja, która ogłosiła niepodległość na początku lat 90. XX w. po wojnie z Gruzją. – Przyjmuje się, że powstanie Abchazji było nielegalne, ponieważ doszło do jednostronnej secesji. W myśl prawa sowieckiego, w ostatnim etapie jego istnienia, Abchazja była częścią Gruzji. Przyjęto zasadę, że prawo do niepodległości mają tylko republiki związkowe. Wspólnota międzynarodowa obstaje za integralnością terytorialną Gruzji. Państwowość uznaje tylko kilka państw. Wśród nich jest Rosja, możemy mówić o okupacji części Gruzji przez Rosję – wyjaśnia Lachowski.

    Tajwan, zdaniem eksperta, jest najbardziej skomplikowanym przykładem. – Tajwan jest konsekwencją polityki „jednych Chin”, która jest oficjalną polityką Chińskiej Republiki Ludowej. Mamy konflikt, kto jest prawowitym reprezentantem Chin, czy Chińska Republika Ludowa, czy Republika Chińska. Trzeba pamiętać, że to Republika Chińska, czyli Tajwan, była jednym z założycieli ONZ. Do początku lat 70. była stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Praktyka międzynarodowa, mimo braku uznania, poprzez pewne niedopowiedzenie traktuje ten obszar jako chroniony przez prawo międzynarodowe. Dlatego nie może być przedmiotem chińskiej agresji – zapewnia dr Lachowski.

    Atrakcyjny rynek

    Kiedy Litwa otwierała się na Tajwan, mówiono o wielkich tajwańskich inwestycjach w kraju. Na razie tego nie widać. Ekonomista banku „Citadele” Aleksandras Izgorodinas w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” zauważa, że duże inwestycje nie przychodzą z dnia na dzień.

    Litewskie MSZ ze swojej strony przekazało Tajwanowi plan mający na celu wspieranie inwestycji na Litwie. Minister Kęstutis Budrys podkreślił, że obejmuje on różne obszary, w których można osiągnąć przełom. „Uzgodniliśmy to z innymi resortami i przygotowaliśmy pakiet naszych propozycji. Przekazaliśmy go stronie tajwańskiej, zachęcając do kreatywnego podejścia i wykorzystania całej tej sytuacji do stworzenia dużego sukcesu. Mam nadzieję, że nam się to uda, jest obecnie uzgadniany” – oświadczył dziennikarzom szef dyplomacji.

    Na ile Tajwan potrzebuje Litwy? – Litewski rynek z pewnością jest interesujący dla Tajwanu. Zwłaszcza że Litwa jest członkiem Unii Europejskiej. To oznacza, że tajwańskie inwestycje na Litwie mają de facto otwarte drzwi do rynku całej Unii. Poza tym na Litwie panuje dobry klimat ekonomiczny. Mamy stabilną sytuację gospodarczą, infrastrukturę logistyczną, prowadzimy odpowiednią politykę podatkową – wymienia Izgorodinas.

    Z inwestycjami lub eksportem litewskiej produkcji do Tajwanu sytuacja wygląda inaczej. – Na wstępie warto podkreślić, że generalnie litewskie spółki mają bardzo wąską specjalizację. Generalnie specjalizują się w produkcji komponentów dla większych producentów europejskich, np. części do samochodów. Nasi przedsiębiorcy są zainteresowani w otrzymaniu jak największej liczby zamówień z Niemiec lub Skandynawii. Teoretycznie tajwański rynek może być atrakcyjny dla litewskich spółek, ale w praktyce litewskie firmy musiałyby dokonać pewnej reorientacji – mówi ekonomista. – Trzeba też pamiętać, że tam jest inna sytuacja biurokratyczna, panują inne zasady. Dostosowanie się do nich będzie kosztować.

    Potrzeba strategii

    Mimo wszystko nasz rozmówca sądzi, że litewskie produkty mogą zainteresować Tajwan. – Chociażby same lasery. Niemniej, jeśli litewskie podmioty będą chciały dostarczać swoją produkcję do Tajwanu, to na początku warto zainwestować w badania rynku, aby zrozumieć, jak tamten rynek funkcjonuje i na co konkretnie jest zapotrzebowanie. Żaden kraj nie wpuszcza na swój rynek producentów z innych krajów ot tak po prostu – zastrzega Aleksandras Izgorodinas.

    Nasz rozmówca jest przekonany, że ostatecznie tajwańskie inwestycje trafią na Litwę. – W obu przypadkach, czyli tajwańskich inwestycji na Litwie oraz eksportu litewskich towarów do Tajwanu, trzeba opracować odpowiednią strategię. Ze strony litewskiej największy problem tkwi w tym, że nasze spółki nie są zbyt duże i dlatego inwestowanie w nowy rynek niesie pewne ryzyko. Poza tym dochodzi wiele czynników obiektywnych. Tajwan leży daleko od Litwy, Tajwan i Litwa funkcjonują w różnych strefach czasowych. To znacznie utrudnia współpracę, jeśli porównamy z Europą, gdzie wszystkie kraje plus minus działają w podobnym czasie. Sądzę, że doczekamy się pewnych inwestycji ze strony Tajwanu oraz pojedyncze litewskie spółki zaczną eksportować produkcję do Tajwanu. Ale inwestycje tajwańskie nie będą jakimś dużym wkładem w PKB Litwy – ocenia Izgorodinas.

    Zwolennikiem zmiany nazwy przedstawicielstwa Tajwanu jest lider „Świt Niemna” Remigijus Žemaitaitis. Polityk oświadczył, że w pierwszej kolejności Litwa powinna dbać o własne interesy, a jeśli interes Litwy leży w poprawie relacji z Pekinem, to trzeba do tego dążyć.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 14 (39) 11-17/04/2026

    Afisze

    Więcej od autora

    Logika matematyczna a geopolityka

    Szef litewskiej dyplomacji Kęstutis Budrys oświadczył, że państwa europejskie popełniły błąd, wycofując swoje poparcie dla działań Stanów Zjednoczonych wobec Iranu. „To jest sprawa nas wszystkich, ma to globalne skutki....