24
Odnowiono Szkołę Średnią im. ks. Józefa Obrembskiego w Mejszagole

Uczniowie w dowód swej wdzięczności wręczyli zebranym własnoręcznie wykonane serduszka Fot. archiwum ASRW

Uczniowie w dowód swej wdzięczności wręczyli zebranym własnoręcznie wykonane serduszka Fot. archiwum ASRW

W dniu 14 maja br. w odnowionej Szkole Średniej im. ks. Józefa Obremskiego w Mejszagole odbyła się impreza dziękczynna z okazji ukończenia remontu szkoły, który został sfinansowany przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” oraz Samorząd Rejonu Wileńskiego.

Ogólna wartość prac opiewała na 2 mln 444 tys. Lt (850 tys. Lt przeznaczyło Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, pozostałe zaś środki pochodzą z budżetu samorządu). 118 tys. Lt z tej sumy przeznaczono na zakup nowych mebli. W trakcie prac został wymieniony dach placówki, odnowiono i wymalowano elewację budynku, uporządkowano teren głównego wejścia do szkoły, wykonano gruntowny remont pomieszczeń wewnętrznych (klas, korytarzy, auli, sali sportowej, stołówki). Odremontowano również schody i ogrodzenia. Częściowo został wymieniony system grzewczy placówki.

Równolegle wymieniono instalacje elektryczne pomieszczeń wewnętrznych, urządzono system przeciwpożarowy oraz instalację odgromową. W uroczystości wzięli udział: Waldemar Tomaszewski, poseł do Parlamentu Europejskiego, Stanisław Kargul, Radca-Minister, kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie, Longin Komołowski, prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, Marek Różycki, członek zarządu stowarzyszenia, Maria Rekść, mer Samorządu Rejonu Wileńskiego, Józef Aszkiełowicz, ksiądz dziekan parafii mejszagolskiej, Józef Chaninowicz, dyrektor firmy „Chanita” – wykonawcy prac remontowych – oraz przedstawiciele samorządu, dyrektorzy szkół rejonów wileńskiego i szyrwinckiego, społeczność szkolna.

Podczas uroczystości ze sceny płynęły radosne i przepełnione siłą budzącej się wiosny słowa wdzięczności za wykonaną pracę. Te słowa, jak rzeka, wypełniły całą salę po brzegi. Uczniowie w dowód swej wdzięczności wręczyli wszystkim zebranym własnoręcznie wykonane serduszka.

24 odpowiedzi to Odnowiono Szkołę Średnią im. ks. Józefa Obrembskiego w Mejszagole

  1. miejscowy mówi:

    Bardzo cieszy ten fakt, że samorząd własnymi siłami i również przy wsparciu naszych rodaków-przyjacieli ze Wspólnoty Polskiej remontuję, budują, odnawiają, czyli dbają o nasze szkolnictwo na Wileńszczyźnie, czego nie możno powiedzieć o władzach centralnych państwa i ministerstwa oświaty litewskiej.

  2. józef III mówi:

    wszystkiego najlepszego !

  3. Astoria mówi:

    To bardzo ładnie brzmi, gdy większość środków na remont szkoły pochodzi z budżetu samorządu. Pozostaje pytanie: ile pieniędzy z budżetu samorządu na ten cel pochodzi od Litwy? Nie wiem, ale znając marną sytuację gospodarczą rejonu wileńskiego – który ma niskie przychody i generalnie żyje z subsydiów państwowych – oraz znając dotychczasową politykę samorządu – nie zaciągania pożyczek inwestycyjnych, to remont szkoły sfinansował: polski podatnik z RP w 1/3 i etniczny podatnik litewski w pozostałych około 2/3. Być może jakiś wkład w ten projekt miał polski podatnik z rejonu wileńskiego: na poziomie 1 – 2%? Ale najprawdopodobniej w okolicach zera. Co nie umniejsza sukcesu samorządu w zainicjowaniu remontu, pozyskaniu na niego funduszy i pomyślnym jego zakończeniu.

  4. miejscowy mówi:

    Astoria dlaczego jesteś zawsze takim pesymistą? Rejon wileński dostaje takie same subsydia jak i wszystkie inne rejony. Czy ty uważasz może, że 6 proc. Polaków litewskich niepłacą dla państwa podatków?

  5. Astoria mówi:

    @ miejscowy:

    Wiem, że rejon wileński dostaje proporcjonalnie takie same subsydia, jak wszystkie inne rejony. Przez to właśnie remont szkoły sfinansowała przede wszystkim Litwa, po niej Polska, a samorząd prawdopodobnie nie wyłożył na niego ani grosza z pieniędzy podatnika z rejonu lub własnych pieniędzy z pożyczek. Zwróć uwagę, że artykuł ASRW całkowicie pomija pierwszorzędną rolę państwa litewskiego w finansowaniu remontu szkoły i sugeruje, że został on przeprowadzony tylko ze środków samorządu i przy pomocy RP. Nieuważny czytelnik odniesie wrażenie, że to kolejny przykład dbałości o polskie szkolnictwo przez polski samorząd i Polskę i braku zainteresowania Litwy. To niestety typowa, antylitewska propagandówka ASRW.

    Nie wiem, jak to się ma do mojego pesymizmu. Wydaje mi się, że tu jestem tylko realistą.

  6. Astoria mówi:

    PS. do miejscowego: Wydaje się, że skromne własne przychody z podatków samorząd marnuje w znacznym stopniu na takie inicjatywy, jak dotowanie opłat za ciepło (czyli oddawanie podatnikom pieniędzy wcześniej im zabranych czyli przelewanie pieniędzy z kieszeni do kieszeni) i wspomaganie uprawy rzepaku (najmniej dochodowej na całej Litwie).

    Obawiam się, że jeśli ty i twoi miejscowi ziomkowie nie obudzicie się z sielskiego letargu jedności i nie zaczniecie patrzeć na ręce politykom AWPL i sprawdzać, co też oni dla was gospodarczo i edukacyjnie tak naprawdę robią, to za pokolenie albo wcześniej pozostanie na Litwie po was tylko ślad. Przez kilkanaście lat rządów w polskich rejonach, AWPL nie wypracowała żadnego programu rozwojowego (co dopiero mówić o wprowadzeniu jakiegoś w życie), pogłębiając ich gospodarczy niedorozwój i zacofanie. Polskie szkolnictwo – trzymane w garści przez awupeelowską koterię – sypie się od 12 lat i prawdopodobnie przekroczyło już Rubikon niekompetencji i nic go już nie zdoła uratować przed zpostępującym upadkiem. Tak, tu jestem pesymistą, bo to wynika z mojego realizmu.

  7. Piotrek Trybunalski mówi:

    Kawał dobrej roboty ze strony samorządu, w takiej szkole na pewno będzie się dzieciom przyjemniej uczyć.

    do Astoria: Samorząd Rejonu Wileńskiego dostaje pieniądze do budżetu tak jak i inne samorządy na Litwie więc gadka o “pieniądzach z Litwy” i pieniądzach “etnicznego litewskiego podatnika” są zwykłą złośliwością. Pieniądze z budżetu to są pieniądze samorządu i cieszy fakt, że są one wykorzystywane w taki pożyteczny sposób a nie roztrwaniane. I jest to jak najbardziej przykład dbałości o polskie szkolnictwo, przecież samorząd nie musiał tego remontu robić.

  8. Kmicic: mówi:

    Do przedmówców:
    Gdyby 6.7% wszystkich środków ,które RL przeznacza na oświatę, szło na polskie szkoły i przedszkola to polskie placówki oświatowe na LT miałyby się świetnie. Niestety z pieniędzy płaconych przez polskich podatników budowane są luksusowe rządowe szkoły litewskie mające za cel wynarodowienie polskiej młodzieży.Niestety, ale pieniądze polskich podatników idą na cele antypolskie i antypolskie programy oświatowe. Wśród żądań polskich środowisk szkolnych powinien być postulat, by 6.7% wszystkich wydatków lt państwa na oświatę było przeznaczane zgodnie z życzeniami i interesem polskich podatników- obywateli RL.
    To dziwne ,że tak długo, tyle lat, Polacy na LT tolerują fundowanie z ich ciężko wypracowanych pieniędzy budowanie antypolskich szkół na Wileńszczyżnie.

  9. dobrze mówi:

    do Astorii: moj znajomy, autochton, Polak, jest profesorem na Uniwersytecie, wiec zarabia powyzej sredniej krajowej, mieszka w rejonie Wilenskim i tam placi podatki.
    Drugi jest przedsiebiorca i tez podatki placi dla rejonu Wilenskiego.
    Czym innym jest przykorytnie bractwo AWPL, ktore madrych ludzi niszczy w sposob bezwzgledny. Tutaj baba czesia, chroniona przez tomaszewskiego, staroscina podwilenska za lapowke od faszysty i zlodzieja n.p. litewskojezycznego zniszczy kazdego porzadnego Polaka. Nie moze byc ktos madry i porzadny wsrod autochtonow polskojezycznych, skoro tomaszewski jest przyglupi i chroni skorumpowana babe czesie.

  10. miejscowy mówi:

    Do Astoria: Zarzucasz, że ten artykuł jest kłamliwie napisanym, że to nie samorząd a państwo litewskie sfinansowało odnowę szkoły? Wiesz jakoś niewidzę konkretnego zainteresowania Litwy w odnawianiu polskich szkół na Wileńszczyźnie. Widoczne czemuś było i jest silne zainteresowanie Litwy w budowie i remoncie szkół litewskich – powiatowych, które nawet niepodlegają do tej pory demokratycznie wybranym samorządom w dwuch podwileńskich rejonach .
    Gdyby nie setki milionów złotych pomocy z Polski – to dziś nie mielibyśmy nawet połowy odnowionych polskich szkół na Wileńszczyźnie. I gdzie tutaj właśnie była Litwa na pierwszym miejscu, która chociażby proporcjonalnie musiała dotować szkoły swoich mniejszości narodowych na równie z litewskimi? Chyba, że obywatele nierówni jedni mają narodowość litewską, a inni mają inną?

  11. Piotrek Trybunalski mówi:

    do dobrze: wiesz dla mnie liczą się fakty a nie pomówienia. Prawda jest taka, że to AWPL i Waldemar Tomaszewski jako jedyna partia na Litwie, interesują się i walczą o prawa mniejszości polskiej.

  12. Astoria mówi:

    @ miejscowy:

    Polskie szkolnictwo na Litwie nie cierpi na brak szkół ani nauczycieli, ani na brak pieniędzy i sprzętu dydaktycznego, ale na brak uczniów (ubytek o ponad 40% w ciągu 12 lat). Wiele szkół świeci pustkami i powinno być pozamykanych. Szkoły tracące uczniów powinny być konsolidowane w większe szkoły zbiorcze, a uczniom dojeżdżającym powinien być zapewniony transport. RP prowadziła dotychczas nieracjonalną politykę subsydiowania remontów szkół bez perspektyw, które będą musiały być wcześniej czy później zamknięte. Jest nadzieja, że Sikorski, który przejął pulę dotacji od Senatu, zmieni to. Lepiej za pieniądze RP wybudować supernowoczesną szkołę zbiorczą (konkurującą np. wyposażeniem sportowym z litewską szkołą powiatową), niż rozdrabniać pieniądze na remonty miniszkół (z kilkoma/kilkunastoma uczniami) i szkół systematycznie tracących uczniów.

    Koszyszek ucznia w polskich szkołach na Litwie jest o 20% wyższy niż w szkołach litewskich. Liczba komputerów dostępnych uczniom w polskich szkołach jest wyższa niż w szkołach litewskich i w szkołach w RP. Problemem polskich szkół na Litwie jest brak reform, które uczyniłyby je atrakcyjniejszymi dla Polaków, masowo z nich rezygnyjących od 12 lat. Polskie szkoły charakteryzuje (generalizując): 1) słabe uczenie polskiego i nie wpajanie uczniom przywiązania do języka i kultury polskiej; 2) słabsze niż w szkołach litewskich uczenie litewskiego; 3) niski poziom kadry nauczycielskiej, kadry – należy dodać – sztucznie utrzymywanej liczebnie na tym samym poziomie, mimo drastycznego ubytku uczniów – co wpływa na niskie zarobki i morale pedagogów. Bez kapitalnych reform wewnętrznych polskie szkolnictwo na Litwie nie przetrwa. Niestety, nic nie wskazuje na to, by tandem AWPL/PMS skłonny był do jakichkolwiek działań reformatorskich.

  13. pani mówi:

    Astorio! Gdy piszesz kolejny, …kolejny raz: “…samorząd marnuje w znacznym stopniu na takie inicjatywy, jak dotowanie opłat za ciepło (czyli oddawanie podatnikom pieniędzy wcześniej im zabranych czyli przelewanie pieniędzy z kieszeni do kieszeni), ze jestes tym, kim sie przedstawiasz w swoich innych, nienawiazujacych do lokalnej polityki postach.

  14. Majka mówi:

    Madrze gad ten Astoria, calkowicie sie zgadzam.

  15. Paweł1 mówi:

    Piotrek Trybunalski
    „to AWPL i Waldemar Tomaszewski jako jedyna partia na Litwie, interesują się i walczą o prawa mniejszości polskiej”
    No to пиши пропало, teraz AWPL będzie partią ogólnokrajową, a Tomaszewski też będzie „ogólnokrajowy”

  16. dobrze mówi:

    do Piotrek Trybunalski: sprobuj zyc w gminie zarzadzanej przez czeslawe, badz Polakiem rozsadnym, a zobaczysz jak Cie bedzie sprzedawac skorumpowanym antypolakom, nawet tym z dna moralnego, byle za lapowke. A tomaszewskiemu pasuje, bo czesia jest czescia maszyny wyborczej AWPL. Reszta sie nie liczy.

  17. Piotrek Trybunalski mówi:

    Astoria lubi się powtarzać więc i ja się powtórzę, jeśli chodzi o ilość uczniów w polskich szkołach

    Autorzy danych,na których opiera się Astoria sami stwierdzają, że spadek liczby uczniów w polskich szkołach jest wynikiem czynników takich jak demografia i emigracja. Co do samych danych to proszę zauważyć, że obecnie ilość dzieci w polskich szkołach i tak jest większa niż w początkach niepodległej Litwy. Ogólnie ilość dzieci w latach 1990-1991, 2008-2011 oscyluje mniej więcej na tym samym poziomie, z niewielką tendencją spadkową w ostatnich latach, co wynika głównie z emigracji zarobkowej. Astoria jednak snuje straszną wizję o upadku polskiego szkolnictwa porównując obecny stan z rokiem 2000-2001, kiedy to Litwa przeżywała gwałtowny wzrost gospodarczy, szkoły polskie też przeżywały boom, później wszystko wróciło do „normy”, liczba dzieci w polskich szkołach spadła, chociaż i tak była dalej większa o ponad 32% niż w latach 1990-1991. Porównując rok 2008-2009 i lata 2010-2011, spadek uczniów w polskich szkołach wyniósł 11,2%, czyli biorąc pod uwagę to, że na Litwie ubyło 12% Polaków, nie ma powodów do tragizowania.
    Analizując ten problem trzeba być rówież świadomym tego, że Polacy żyjąc w środowisku multikulturowym często tworzą małżeństwa mieszane, nie wiemy jak w tym wypadku wygląda oddawanie dzieci do polskich szkół. Trochę dzieci „odebrały” polskich szkołom szkoły litewskie z wypasionymi basenami itp, jednak myślę, że po takim pierwszym zachwycie „ładną” szkołą litewską dużo rodziców idzie po rozum do głowy, tym bardziej jeśli znają wyniki badań, które mówią, że dzieci z polskich szkół lepiej zdają maturę niż ich rówiesnicy ze szkół litewskich. Jednym słowem wiedza jest lepiej przyswajana w języku ojczystym.

    A na koniec dodam, że fragment o rzekomym słabym nauczaniu litewskiego jest wypisz wymaluj wycięty z typowo litewskiej propagandy. Już nie wspomnę, że Bóg raczy wiedzieć na jakiej podstawie Astoria ocenia poziom kadry nauczycielskiej w polskich szkołach na Litwie.

  18. Piotrek Trybunalski mówi:

    do paweł: ogólnokrajową to nie znaczy ignorującą problemy litewskich Polaków.
    do dobrze: może jakieś konkrety? Bo takie coś to każdy o każdym może napisać.

  19. Senbuivs mówi:

    Astoria nie pisze o faktach, on pisze o swoich wyobrażeniach. Np. cyt.: “Polskie szkolnictwo na Litwie nie cierpi na brak szkół ani nauczycieli, ani na brak pieniędzy i sprzętu dydaktycznego,”
    Pieniędzy to faktycznie szkoły mają nadmiar. Nawet kredę trzeba oszczędzać, a bieżące remonty trzeba opłacac tym, co rodzice dadzą. Astorio – nawet wypłaty dla nauczycieli są opóźnione o dwa miesiące! Może jakiś dyrektor szkoły opisze finanse szkoły polskiej i powiatowej – tej z basenami za 1 milion litów rocznie.
    Sprzętu dydaktycznego jest też pod dostatkiem – czasem nawet z czasów Związku Radzieckiego. Gdyby nie pomoc z Polski, szczególnie Wspólnoty Polskiej, to dzieci uczyłyby się geografi z map sowieckich, bo nawet nie z litewskich.
    Nauczyciele to odrębny temat. Nie brak wysokokwalifikowanych kadr ale też sporo osób absolutnie nieprzygotowanych do pracy w polskiej szkole. Nauczyciele to w dużej mierze spuścizna po Związku Radzieckim, gdzie wszystkiego uczono po rosyjsku i w zgodzie z radziecką wersją dziejów (Matematyka. Spis treści: 1. osiągnięcia matematyki w ZSSR. 2. Wybitni matematycy radzieccy. itp.).
    Litewskiego przeważnie uczą Litwini, poziom jak na naukę języka obcego jest bardzo wysoki. Już uczniowie II klasy biegle posługują się tym językiem. Ograniczona wiedza wynika jedynie z niewielkiej ilości godzin nauki. A to sprawa Ministerstwa Oświaty – wystarczy zarządzić zwiększona liczbę godzin nauki języka państwowego w szkołach mniejszości, przyjąc do pracy więcej nauczycieli czy dołożyć im więcej godzin – czyli wyłożyć parę milionów litów rocznie z państwowej kiesy. Tylko po co? Lepiej szermować hasłem – uczniowie po polskiej szkole nie znają litewskiego i wprowadzać różne durne ustawy o oświacie niż faktycznie likwidować problem.

  20. Senbuivs mówi:

    I jeszcze o Astorii. Cyt.: “Problemem polskich szkół na Litwie jest brak reform, które uczyniłyby je atrakcyjniejszymi dla Polaków, masowo z nich rezygnyjących od 12 lat”.

    Może napisz nam, Astorio, jakie reformy masz na myśli? Pragnę tylko zwrócić ci uwagę, że polskie szkoły są częścią systemu oświatowego Litwy a nie samorządu wileńskiego. Muszą realizowac program taki, jak wszystkie szkoły. Nie wyobrażam sobie, że samorząd gminy Piaseczno uchwala i wprowadza w życie w szkołach na terenie gminy własny program nauczania czy zmienia ilości godzin czy wreszcie reformuje naukę czy życie szkolne według swoich wyobrażeń. A jeśli chodzi o działalność szkół po lekcjach czyli tę pozaszkolną to zachęcam do kontaktu np. z szkołą w Bezdanach czy jakąkolwiek inną – wtedy szybko zmienisz zdanie.
    A dlaczego rodzice posyłają do litewskich szkół polskie dzieci? A dlaczego Brzeziński, pomimo kilkudziesięciu lat przebywania w USA posługuje się piekną, literacką polszczyzną, a świeży emigrant, po paru latach pobytu w Anglii, ma duże problemy w posługiwaniu się językiem polskim? Bo są ludzie mądrzy i durnie. wysocy i niscy, blondyni i łysi. A na to nikt praktycznie nie ma wpływu. AWPL też.

  21. Astoria mówi:

    @ Senbuvis:

    Sposób finansowania szkół jest taki sam dla wszystkich szkół na Litwie i opiera się na koszyczku ucznia. Szkoła dostaje tyle kasy, ilu ma uczniów. Ponieważ polskie szkoły systematycznie tracą uczniów, to systematycznie otrzymują mniej pieniędzy. Przy tym liczba nauczycieli, którym trzeba płacić, utrzymywana jest sztucznie na podobnym poziomie, i spada rentowność budynków szkolnych (z powodu spadku liczby uczniów i przez to pieniędzy z puli koszyczka ucznia na ich utrzymanie). Gdyby nierentowne polskie szkoły konsolidowały się szybciej a liczba nauczycieli odpowiadała rzeczywistym potrzebom pedagogicznym czyli malała proporcjonalnie do spadku uczniów, wtedy byłoby więcej pieniędzy na uczniów i ich potrzeby dydaktyczne.

    Jest faktem, że polskie szkoły otrzymują więcej pieniędzy od szkół litewskich: identyczny koszyczek ucznia plus około 15% dodatku dla szkół mniejszościowych. Jeśli – jak piszesz – trzeba oszczędzać na kredę, to jest to zastanawiające i może powinieneś porozmawiać z dyrekcją “twojej” szkoły i wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje; dlaczego polską szkołę, która otrzymuje więcej pieniędzy od litewskiej, nie stać na kredę, gdy stać na kredę szkoły litewskie. Kreda jest tania, drogie są komputery – a ty pominąłeś w komencie, że komputerów przypada na ucznia w polskiej szkole więcej niż w szkole litewskiej i w polskiej szkole w RP. Komputery załatwiają też problem map z czasów sowieckich, o którym piszesz, bo każdą mapę starą i nową uczniowie polskich szkół mogą znaleźć w internecie, czyż nie? Dodatkowo, połowę kosztów remontów polskich szkół na Litwie pokrywa RP. Podsumowując, polskie szkoły otrzymują od Litwy więcej pieniędzy od szkół litewskich, ich remonty pokrywa w połowie RP, która również dotuje pomoce dydaktyczne, w tym komputery. Słowem, finansowo i dydaktycznie nie powinno być źle, więc dlaczego jest tak źle?

    Warto też zauważyć, że polskie szkoły nie cierpią na brak podręczników w języku polskim. Problemem jest ich cena – wyższa od ceny podręczników litewskich. Litwa pokrywa z koszyczka ucznia koszt polskich podręczników, ale tylko do poziomu ceny podręczników litewskich – co zmusza polskich rodziców do pokrywania reszty ceny z własnej kieszeni. To rodzi pytanie, dlaczego PMS do tego dopuszcza? Czy wyższe ceny polskich podręczników wynikają z tego, że polskie szkoły zamawiają je indywidualnie, zamiast zbiorowo – co PMS powinna koordynować, obniżając ich cenę? Pytam, bo nie wiem. A jeśli nie da się obniżyć ceny polskich podręczników, to czemu nadwyżka nie jest pokrywana z funduszy PMS/RP, narażając polskich rodziców na dodatkowy koszt, co może ich zniechęcać do polskich szkół?

    Piszesz, że nauczyciele to odrębny temat, gdy, ewidentnie, to oni są m.in. istotą problemu. Ich kwalifikacje opisałeś sam. Dodam (generalizując), że są niezdolni zakrzewić w polskich uczniach przywiązania do języka i kultury polskiej ani na krótką metę – na przerwach lekcyjnych i po zajęciach szkolnych uczniowie nie rozmawiają nawet po polsku – ani na długą metę – po ukończeniu szkoły absolwenci wydają się raczej uciekać od polskiej kultury, niż przy niej być i ją rozwijać. (Czytam właśnie regulamin polskiej szkoły przy Konsulacie RP w Nowym Jorku: rozmawianie w innym języku niż polski na terenie szkoły jest zabronione.) Nadwyżka nauczycieli powoduje, że pieniądze z koszyczka ucznia są marnowane na niepotrzebne pensje, zamiast być przeznaczane na uczniów, a z drugiej strony, biją po kieszeni samych nauczycieli. Pensje spadają, bo ubywa lekcji, ponieważ ubywa uczniów – co wpływa na obniżenie morale ciała pedagogicznego, które skupia się na swoim biologicznym przetrwaniu, zamiast na edukowaniu. Tu dodam od razu, żeby nie być przesadnie negatywnym, że z tego co mi wiadomo, zajęcia pozalekcyjne w wielu polskich szkołach są liczne i prowadzone na dobrym poziomie i jest to z pewnością zasługa polskich nauczycieli, ale też ich sposób na dorabianie sobie do coraz marniejszej pensji podstawowej.

    Pytasz, jakie reformy w polskim szkolnictwie mam na myśli. Wielokrotnie wyciągałem zdroworozsądkowe wnioski z ogólnie dostępnych faktów. Jednym z takich wniosków jest potrzeba zmiany kierownictwa PMS. Józef Kwiatkowski jest związany z PMS od samego jej początku, przez pierwsze 3 lata jako wiceprezes, przez następnych 19 lat jako prezes. Jeśli przypisać mu zasługę za dramatyczny wzrost liczby uczniów w polskich szkołach w pierwszym dziesięcioleciu po odzyskaniu przez Litwę niepodległości, to również należy go obciążyć odpowiedzialnością za dramatyczny spadek liczby uczniów w polskich szkołach od roku 2000 do dzisiaj. W tym czasie, liczba Polaków na Litwie zmniejszyła się o 12%, ale liczba uczniów w polskich szkołach spadła trzykrotnie wiecej – z 22 do 12 tys. czyli o przeszło 40%. Kolejnym wnioskiem zdroworozsądkowym jest potrzeba uniezależnienie PMS od AWPL. Dopóki na czele PMS będzie stał polityk AWPL, dopóty PMS będzie działać w koniunkturalnym interesie partii, a nie przede wszystkim w interesie polskiego szkolnictwa. AWPL jest partią wodzowską, która nie toleruje dyskusji i poszukiwania najlepszych rozwiązań, i ten schemat działania przenosi na PMS, z widocznymi skutkami dla polskiego szkolnictwa.

    To są moje zdroworozsądkowe konkluzje komentatorskie, ale w żadnym razie nie pozoruję się na eksperta od uzdrawiania jakiegokolwiek szkolnictwa, tym bardziej polskiego na Litwie, gdzie nigdy nawet nie byłem. Postuluję, natomiast, eksperckie zbadanie sprawy. Czy to takie trudne wynająć profesjonalną firmę, która zbada stan polskiego szkolnictwa w pół roku, odpowie na pytanie, dlaczego polscy rodzice masowo rezygnują od 12 lat z posyłania dzieci do polskich szkół i zasugeruje reformy ku jego naprawie? Jestem przekonany, że Sikorski byłby taką ekspertyzę skłonny sfinansować. To, co go zniechęca, to ładowanie pieniędzy polskiego podatnika w sprawy umierające i ledwo wegetujące. Z pewnością sensownie jest zainwestować w zbadanie powodu choroby i jej leczenie.

    Zgodnie z ustawą oświatową, wszystkie szkoły średnie na Litwie zostaną po roku 2015 przekształcone albo w gimnazja albo szkoły podstawowe. Wszystko będzie zależeć od liczby skompletowanych klas. Polskie szkoły świecą pustkami, więc trudno im będzie skompletować konieczną liczbę klas do funkcjonowania jako gimnazja. Według PMS oznacza to, że z 40 placówek dających wykształcenie średnie w języku polskim po roku 2015 pozostanie jedynie 13. W Wilnie z sześciu szkół średnich i dwóch gimnazjów pozostaną w roku 2015 tylko trzy gimnazja. W jedenastych klasach będzie się uczyło mniej niż 300 osób. W mieście, w którym mieszka sto tysięcy Polaków. (Służę źródłami przytaczanych przeze ze mnie faktów i prognoz.)

  22. Piotrek Trybunalski mówi:

    Może na początek kilka słów o finansowaniu polskich szkół na Litwie: podczas gdy koszyczek ucznia na szkoły litewskie w Polsce wynosi 150%, na szkoły polskie na Litwie zaledwie 115% (obniżono go ze 120%). Różnica jest znaczna, mimo wszystko szkoły polskie sobie nieźle radzą, jak sam wspominasz mają dobrze wyposażone pracownie komputerowe itp.
    Ceny podręczników- wyższa cena wynika z tego, że trzeba je po prostu przetłumaczyć na polski a to kosztuje niestety. To nie PMS decyduje o tym i nie ma wpływu na obniżenie ich cen.
    Jeśli chodzi o reformy w szkolnictwie widzę, że nie masz nic konkretnego do zaproponowania (oprócz wywalenia Kwiatkowskiego). Jeśli to ma być dla ciebie celem samym w sobie, to cóż… Dla mnie szkoła powinna dobrze uczyć, to są jej podstawowe zadania, z których polskie szkoły na Litwie bardzo dobrze się wywiązują. Świadczą o tym chociażby wyniki badań:
    jeśli porównamy wyniki dwóch sąsiadujących ze sobą szkół (jedna polska, druga litewska- ta właśnie szkoła stworzona specjalnie żeby wykończyć polskie szkoły rejonowe),to okaże się, że w 57% przypadków w ciągu ostatnich 5 lat polska szkoła jest lepsza od litewskiej.
    Polskie szkoły w Wilnie natomiast zanotowały ostatnio ogromy wzrost w rankingach szkół. Obecnie wszsytkie szkoły wileńskie są wśród 20% najlepszych szkół na Litwie.
    Mało tego, polscy uczniowie zdają egzamin maturalny z j. litewskiego średnio o 2% lepiej niż ich rówieśnicy w szkołach litewskich. Dużo się mówi, że taki egzamin w polskiej szkole jest łatwiejszy, ale nie wspomina się, że średnia wymagana ilość punktów aby zaliczyć egzamin jest tam o 16% wyższa niż dla absolwentów szkół litewskich. Polskie dzieci uzyskują z egzaminu z j.litewskiego średnio o 9% więcej punktów niż uczniowie szkół litewskich. Na koniec jeszcze dodam, że ilość osób, którym nie udało się zdać tego egzaminu jest o 4,4% mniejsza w polskiej szkole.
    Poza tym Astoria sam sobie przeczy raz pisząc, że nauczyciele polscy nauczają na niskim poziomie by zaraz stwierdzić, że na zajęciach pozalekcyjnych poziom jest już dobry. Wychodzi jakiś absurd, że ten sam nauczyciel w szkole rzekomo uczy źle a już na zajęciach dodatkowych dobrze.
    Kiedyś zdaje się pisałeś, że pensje nauczycieli obniżane są bo jest ich za dużo, teraz twierdzisz, że pokrywane są z koszyczka ucznia. Zdecyduj się…
    Na koniec dodam, że AWPL działa w interesie polskich szkół i oświata jest jednym z jej priorytetów. W tym wypadku interesy partii pokrywają się z interesami polskich szkół, dlatego odsunięcie AWPL od szkolnictwa może tylko mu zaszkodzić. Wsparcie ze strony organizacji politycznej jest w aktualnych warunkach niezbędne.

  23. Senbuvis mówi:

    do Pitrek Trybunalski – Astoria ma wiedzę … internetową (pamiętam jak pisał o pstrokaciźnie kamienic na krakowskim rynku, bo takie było zdjęcie w internecie – w rzeczywistości kamienice te mają piękne pastelowe kolory – dlatego zbytnio nie chce mi się dyskutować z nim, chociaż podchodzi do moich argumentów bardzo poważnie i pozornie również rzeczowo. Dziękuję ci za pomoc. Od siebie tylko dodam, że ilość nauczycieli nie zależy od chciejstwa samorządów ale od ilości klas. Dlatego mimo, ze w szkole jest np. 14 nauczycieli to etatów jest tylko 4, podzielonych na kawałki. Ale tego nie piszą w internecie to Astoria o tym nie wie. I taki nauczyciel np. chemii uczy w czterech szkołach, często oddalonych od siebie o kilkanaście kilometrów. Jakie ma problemy on i szkoła to łatwo sobie wyobrazić. I tak można w nieskończoność …

  24. Piotrek Trybunalski mówi:

    do Senbuvis: mam podobne spostrzeżenia co do Astorii. Początkowo jego wywody wydawały się rzeczowe i bezstronne, jednak potem pradziwe intencje wypłynęły na wierzch… Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.