8
„Republoludy” grożą, a prokuratura śpi

Litewscy politycy i litewskie media często sami tworzą mit odrębności terytorialnej „polskich rejonów” Wileńszczyzny    Fot. Marian Paluszkiewicz

Litewscy politycy i litewskie media często sami tworzą mit odrębności terytorialnej „polskich rejonów” Wileńszczyzny Fot. Marian Paluszkiewicz

Polskie media donoszą o prowokacji narodowców ze skrajnie prawicowej organizacji „Falanga”, którzy organizują ćwiczenia przy granicy polsko-ukraińskiej mające na celu „przygotowanie oddziałów do walki z „banderowcami”, których nikt nie widział”. Sprawą zajęła się tamtejsza prokuratura.

Na Litwie od pół roku bez przeszkód działa i rozwija się wirtualna „Wileńska Republika Ludowa”, której celem jest zamach na chronione konstytucyjnie suwerenność i niepodzielność państwa litewskiego. Litewska prokuratura sprawą zajmuje się już od pół roku, ale jak na razie nie ma żadnych wyników dochodzenia. Tymczasem równolegle powstała również wirtualna „Lwowska Republika Ludowa” zaczyna powstawać również w rzeczywistości.

„Rzeczywistą autonomię dla Lwowa” — pod takim, między innymi, hasłem niedawno w stolicy Galicji Wschodniej odbył się wielotysięczny wiec domagających się przyznania regionowi statutu autonomii. I choć jego uczestnicy nie odwoływali się bezpośrednio do retoryki republik ludowych Donbasu, to jednak ich hasła, a zwłaszcza krytyka wobec władz centralnych w Kijowie, niewiele różniła się od propagandowej retoryki „republoludów” na Donbasie.

Akcja „Falangi” na pograniczu polsko-ukraińskim, wirtualne inicjatywy republik ludowych i ta, nabierająca realny charakter we Lwowie, szeroko były naświetlone w rosyjskich mediach kontrolowanych przez Kreml. Dlatego pytania, na czyją potrzebę, ale też, za czyje pieniądze, prowadzone są takie akcje i powstają takie inicjatywy, mają charakter raczej retoryczny.

„Podgrzewanie afery z banderowcami na Zachodzie Ukrainy to takie same działania jak wspieranie separatystów na Donbasie. Ci ludzie mogą być motywowani ideologicznie, ale równie dobrze mogą być po prostu wspierani przez Rosję” — ocenia w rozmowie z „Newsweekiem” Piotr Kościński, koordynator programu Europa Wschodnia w Polskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych.

„Akcją formowania antybanderowskich patroli obywatelskich zainteresowały się media, którym udzielono wszelkich niezbędnych informacji — materiał na ten temat wyemitowała rosyjska stacja NTV” — czytamy z kolei w serwisie XPortal założonym przez Bartosza Bekiera, byłego lidera mazowieckiego ONR-u. Bekier sam często jest wykorzystywany przez rosyjskie media, w których występuje w roli „młodego polskiego politologa”, który nie boi się mówić „prawdy o wydarzeniach na Donbasie” i sprzeciwia się polityce polskiego rządu „wspierania junty w Kijowie”.

Jeżeli prześledzimy działalność portalu „młodego polskiego politologa”, anonimowych na razie autorów Wileńskiej i Lwowskiej Republik Ludowych oraz „antybanderowskich” patroli „Falangi”, to widać, że wszystkie te inicjatywy, jeśli nie są wspólnie koordynowane, to co najmniej powiązane ze sobą ścisłą współpracą.
„Dobra inicjatywa, ale kiedy panowie nacjonaliści ruszą na Wileńszczyznę?” — tym pytaniem autorzy profilu „Wileńskiej Republiki Ludowej” natychmiast odreagowali na „antybanderowską” akcję „Falangi” zamieszczając informację z serwisu XPortal na swojej stronie.

W tym kontekście jedynie dziwić może słaba aktywność, a faktycznie ostatnio jej brak, administratorów „Lwowskiej Republiki Ludowej”. Ostatni wpis tam zamieszczono jeszcze w kwietniu tego roku. Może to jednak oznaczać, że koordynatorzy tych działań uznali, iż lwowska inicjatywa wirtualna nie zbiera należytego poparcia, a polski kontekst na zachodniej Ukrainie nie sprawdza się. Bo warto też zauważyć, że wiec ws. autonomii Lwowa 18 lipca nie miał charakteru narodowego. Autonomii domagano się na tle pogarszającej się sytuacji gospodarczej.

Poseł na Sejm RL Arvydas Anušauskas     Fot. M. P.

Poseł na Sejm RL Arvydas Anušauskas
Fot. M. P.

Może więc to oznaczać, że strategowie jątrzenia społecznego uznali, że na zachodniej Ukrainie pierwiastek ekonomiczny bardziej sprawdzi się w rozwoju separatystycznych inicjatyw niż narodowy. O słabym zainteresowaniu polską „Lwowską Republiką Ludową” świadczą też „lajki” (statystyka polubień stron), bo gdy lwowska wirtualna inicjatywa zebrała dotychczas 2 525 tzw. polubień, to autorzy wileńskiej strony cieszą się poparciem już ponad 4 200 osób.
„Żadna strona na Facebook czy vkontakte itp. nie posiada właściwości bojowych, a szkoda. Gdyby faktycznie tak było, a „lajki” przekładałyby się na siłę bojową, mielibyśmy już armię większą niż rząd Litwy” — mówią w wywiadzie dla XPortalu autorzy wirtualnej „Wileńskiej Republiki Ludowej”. Cieszą się też, że grono sympatyków inicjatywy stale rośnie, co może być prawdziwym powodem „do obaw dla okupantów Wilna”, bo to oznacza, że w opinii coraz większych rzesz Polaków na Litwie „skończyły się dni kołatania”.

„Naszą stronę lubią zarówno Polacy z Litwy, jak i z Państwa Polskiego, ale również miejscowi Rosjanie i Białorusini. Pytają: jak wam pomóc?” — przyznają się założyciele wileńskiego profilu.
Po jego pojawieniu się w litewskich mediach zawrzało. Zawrzało również wśród polityków. Konserwatywny poseł Arvydas Anušauskas, członek sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony uznał, że stroną powinni zająć się prokuratorzy i złożył w tej sprawie stosowne zawiadomienie.

„Nie możemy tego potraktować jak żartu. Konstytucja zawiera zapis o niepodzielności granic. Nie można żartować sobie z Konstytucji Litwy. Sprawcy powinni być wykryci i pociągnięci do odpowiedzialności” — mówił w lutym tego roku poseł Anušauskas.
Przed kilkoma miesiącami sprawdziliśmy, jaki jest postęp w postępowaniu prokuratorskim ws. zawiadomienia polityka.
„Odpowiadając na Państwa zapytanie informujemy, że dochodzenie w tej sprawie wciąż trwa. Zarzutów nikomu nie postawiono. Obecnie wykonywane są konieczne działania procesowe” — pod koniec marca informowała „Kurier” Rita Stundienė z Prokuratury Generalnej. Po pół roku od wszczęcia dochodzenia otrzymaliśmy od urzędniczki prokuratury identyczną odpowiedź na ponowne zapytanie o postępie w postępowaniu prokuratorskim.

Przypominamy, że profil na Facebooku „Wileńska Republika Ludowa — Виленская Народная Республика” pojawił się 28 stycznia tego roku. Jego autorzy nie kryją swoich sympatii wobec działań separatystów na Ukrainie, którzy stworzyli tamtejsze republiki ludowe w Ługańsku i Doniecku.
„Żądamy wprowadzenia polskich „zielonych ludzików” na Wileńszczyznę i przeprowadzenia tam referendum wśród autochtonicznej ludności”— tymi słowy moderatorzy strony witają odwiedzających wirtualną republikę.

Litewska prokuratura od pół roku prowadzi bez rezultatu dochodzenie ws. prowokacyjnej strony „Wileńskiej Republiki Ludowej”     Fot. Marian Paluszkiewicz

Litewska prokuratura od pół roku prowadzi bez rezultatu dochodzenie ws. prowokacyjnej strony „Wileńskiej Republiki Ludowej” Fot. Marian Paluszkiewicz

Zawiadomienie do prokuratury ws. strony złożył wtedy nie tylko poseł Anušauskas, ale też Europejska Fundacja Praw Człowieka. A rzecznik Departamentu Bezpieczeństwa Państwa (służb specjalnych) zapowiadał, że „jeśli się okaże, że zostało złamane litewskie prawo, zostaną podjęte stosowne kroki. Sprawą zajmą się instytucje praworządności”.
Tymczasem autorzy strony otwarcie przyznają się, że ich celem jest oderwanie Wileńszczyzny od Litwy. Zapowiadają, że podejmą taką próbę w drodze „referendum ludowego”, ale też nie wykluczają, że za przykładem ludności Donbasu podejmą też walkę zbrojną w obronie autonomii.

„Naszym celem jest zorganizowanie na Litwie ludowego referendum w sprawie autonomii podmiotu, który roboczo nazwaliśmy Wileńską Republiką Ludową. Projekt nawiązuje do Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego, polskiej autonomii brutalnie stłamszonej przez litewskich komisarzy w latach dziewięćdziesiątych. Strona powstała, by zbadać poparcie dla takiego projektu. Reakcja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. (…) Zgłasza się do nas wiele osób, chcą pomagać i zakładać struktury. Jestem pewien, że w razie próby zorganizowania referendum, zostalibyśmy zaatakowani przez siły rządowe i skończyłoby się tak jak 24 lata temu. Albo gorzej. Czeka nas długi marsz, ale jesteśmy zdeterminowani i pewnego dnia — może nie w tak odległej przyszłości — musi się udać i zwyciężymy” — mówią dla serwisu XPortal autorzy wileńskiego profilu i zapowiadają, że „jeśli sytuacja będzie wymagała eskalacji, np. podczas obrony referendum, to jesteśmy na to gotowi. Tak jak dzielny lud Donbasu. Agencje DRL i ŁRL informowały zresztą już o naszej inicjatywie, bo również widzą w nas siebie”.

Inicjatorzy „Wileńskiej Republiki Ludowej”, choć twierdzą, że chcą jedynie „równych praw” dla Polaków, Rosjan, Białorusinów, ale także Litwinów i nie interesuje ich polityka, ani ideologia, jednak występują przeciwko „szowinistów i baz NATO”. Analogiczne postulaty wykorzystano w swoim czasie na Donbasie dla wzniecenia tam ruchów separatystycznych. Dziś podobną retorykę powiela rosyjska propaganda dla usprawiedliwienia marionetkowych republik ludowych i dyskredytacji władz Ukrainy oraz wspierających ich w walce o suwerenność i integralność terytorialną państw Zachodu.

Print

8 odpowiedzi to „Republoludy” grożą, a prokuratura śpi

  1. JM mówi:

    w siedzibie FSB szukajcie patronów.
    w PL, LT, U, szukajcie “pożytecznych idiotów”, którzy mogą zamienić się w zielone ludziki.
    Sprawa operacyjna dla służb NATO + U.
    Nie dla polityków.
    Trudna.

  2. Bronislaw mówi:

    osobiscie liczę ježeli sama wladza choc jakiego režimu panstwowego nie možy swoich obywateli dac rowne žycie,prawo itd.to i pojawia się samodzielnosc w dzialaniu tak samo bylo z wladzą sowietow,w Polsce -Solidarnosc w Litwie -Sajudis gdzie indziej ina nazwa,ježeli wladza liczy siebie demokratyczną to i musi wszystko robic dla wszystkich ustawy demokratyczne czyli žeby byli owcy cale i wilki syte nato i jest wladza,nie tylko cieple krzeselki i forsa,dlaczego boi się režim polityczny nap.polskich tabliczek,językow mniejszosci itd,liczę to organizacyi spolecznosciowe tylko trzeba žeby byli bez hasel o zmianie granic a nazwa straszylaby ich politykow,pensyi male,zarobki male,cos gdzies robi się u nas to winien Putin, czy nie smiesznie,ile možno wieszac liudziom makarony,pokazucha robic že polityki w Litwie takie mądre jak w Senacie USA to smiech,dlatego będą miec stale przeciwdzialanie antydemokracyji,bo nie wiedzą jak zrobic jak mowi się obes…..sia ale nie poddamsia žeby tak nie bylo.będą zwolenikikow miec choc po cichu ale będą, nie možy tak byc dla czarnego takie prawo dla bialego takie,gęsi tež mają język swuj.

  3. Wereszko mówi:

    “Naszym celem jest zorganizowanie na Litwie ludowego referendum w sprawie autonomii podmiotu…”
    Można było legalnie zorganizować referendum w/s odłączenia się Szkocji od W. Brytanii, to dlaczego nie można zorganizować podobnego legalnego referendum na Wilenszczyźnie? Jaka różnica?

  4. JM mówi:

    taka że Wileńszczyzna zostanie republiką rosyjską.

  5. Bronislaw mówi:

    ježeli JM uwaža že republika rosyjska jest gorsza od republiki litewskiej to czym się ružni,dlaczego ma powstac rosyjska po wypowiadaniu Lansbergaisa že my ruskie,to byliby juž dawno,a nie teraz,režimy polityczne jakby oni nie przykrywali się haslami to zostają režimami bo žądzą partyji idiologiją,a že zabraniają rozwiązywac problemy demokratycznie to niechcą albo zostają uscikawaczami praw i swobud demokratycznych do czego szli liudzie Europy Wschodniej i Rosyja,byl ZSSR i bylo aby cicho i partjne rozpožądzenie co pozwolic a co nie,a demokracyja liczę ježeli liudzie,spolecznosc chce tak zrobic to wladza musi pomuc ustawowo a nie zabraniac ustawowo,ile lat Europejskie spolecznosci brali wladza za jaja žeby miec jakąs sprawiedliwosc,a my nie možemy niegalma gresmie valstybie.

  6. Wereszko mówi:

    @ JM
    “taka że Wileńszczyzna zostanie republiką rosyjską.”
    Mógłbyś rozwinąć tę myśl?

  7. WM mówi:

    A “ponas Tarasievicius” jak zawsze liże swym lituviskim panom! Głębiej głębiej!

    Moze tym razem w Ponarach szaulisy pochwalą małego Stanislavukasa

  8. Ja mówi:

    Falanga nie jest organizacją “skrajnie prawicową”, o czym najlepiej świadczy jej “sojusz taktyczny” z trzecioświatowymi maoistami oraz dopatrywanie się w Korei Północnej “ostatniego bastionu logiki sakralnej”. Działacze Falangi to grupka ludzi fascynujących się różnymi skrajnymi ideologiami, zarówno tymi z prawej strony sceny politycznej, jak i z lewej oraz tymi, które są eklektyczne ideowo i trudno je sklasyfikować ( jak np. włoski faszyzm ). Wielu spośród tych “falangistów” to resortowe dzieci i wnuki. Nazywanie tego “skrajną prawicą” – tym bardziej, że “falangiści” sami zrezygnowali z określania się mianem prawicy – jest nierzetelne. Autor nie powinien bezrefleksyjnie przepisywać lewackich kalek pojęciowych.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.