0
Jabłek więcej, ale… droższych

W sieciach handlowych pojawiły się jabłka z jesiennego zbioru Fot. Anna Pieszko
image-74326

W sieciach handlowych pojawiły się jabłka z jesiennego zbioru Fot. Anna Pieszko

Jedno jabłko dziennie utrzyma cię z dala od lekarza („An apple a day keeps the doctor away”) — głosi popularne powiedzenie w Wielkiej Brytanii. Szczęśliwi posiadacze sadów już mogą się rozkoszować smakiem i aromatem soczystych owoców, ktoś udaje się po nie na targowiska lub do sklepów.

Zwłaszcza, że to najlepszy czas, by uzupełnić niedobory witamin i mikroelementów, które są w tych zdrowych owocach. Czy tegoroczna aura sprzyjała dobrym plonom i jak się odbiją one na cenie jabłek?
W ocenie Dariusa Kviklysa, członka Rady Izby Rolniczej RL ze Stowarzyszenia Sadów Przemysłowych Litwy „Owoce i jagody” bieżący rok sprzyjał dobrym zbiorom jabłek.

— Rok był dobry — mówił Darius Kviklys dla „Kuriera”. — Dobrze się rozpoczął, nie było zupełnie wiosennych przymrozków, które są charakterystyczne o tej porze roku na Litwie. Panowały również sprzyjające wzrostowi owoców warunki pogodowe. Gdyby nie zaniżona temperatura, być może osiągnęlibyśmy w tym roku rekordowe zbiory. Choć w porównaniu do roku ubiegłego i tak osiągnęliśmy większe zbiory. W większości sadów plon jabłek jest o 20 proc. wyższy.

Co prawda, dżdżyste lato spowodowało problemy z ochroną sadów od chorób i szkodników. Długa susza w końcu lipca i w sierpniu zaszkodziła niektórym sadom, rosnącym na tzw. lekkiej, przepuszczalnej glebie. Jak twierdzi Darius Kviklys, ogólnie jednak sady dobrze przetrwały tę suszę. W większości sadów obrodziły jakościowe jabłka. Z tym, że jak na potrzeby Litwy jest ich… za mało.

Jak zapewnia kierownik Litewskiego Stowarzyszenia Przemysłowych Sadów „Owoce i jagody” otrzymywany na Litwie plon jabłek jest zbyt mały w stosunku do popytu.
— Zbiory litewskich jabłek wynoszą zaledwie 40 proc. wewnętrznego popytu — mówił Darius Kviklys. — Oznacza to, że 60 proc. jabłek importuje się z zewnątrz. Podstawowym naszym importerem jest Polska.

W każdym sadzie 10-20 proc. jabłek nadaje się wyłącznie do przetwórstwa. Wiele gospodarstw wytwarza i sprzedaje soki lub oddaje do zakładów i fabryk na przeróbkę, skąd wychodzą w postaci soków zagęszczonych i koncentratów. Tym sposobem litewskie jabłka wędrują na przeróbkę do Polski, Niemiec.
— W tym roku mamy niezłe ceny na surowcowe jabłka, nadające się na przeróbkę. Obecnie ich cena wynosi około 13 eurocentów. Natomiast cena za pierwsze dorodne jabłka wynosiła 55-60 eurocentów.

Jeżeli w skupie jabłka kosztują 60 centów, to w sklepie przyjdzie za rodzimy produkt zapłacić drożej. Tu się ceny wahają od 69 do 98 eurocentów (czyli po staremu 2,38-3,38 Lt). Dla porównania cena jabłek w Polsce waha się od 1,49 zł do 3,49 zł. Na giełdzie — od 1 zł.

Polska od 12 lat zajmuje pierwsze miejsce w Europie i trzecie na świecie w produkcji jabłek, a od sezonu 2013/2014 pierwsze na świecie w eksporcie jabłek. W latach 2005-2013 zbiory wynosiły od 1,1 do 3,1 mln ton. Rekordowe okazały się zbiory w 2014 roku, które wyniosły 3,8 mln ton.
Na drugim miejscu pod względem uprawy jabłek znajdują się Włochy (nieco ponad 2 mln), na trzecim — Francja (1,5 mln ton jabłek rocznie). Na Litwie średnie zbiory jabłek sięgają 37 tys. ton.

Polskich jabłek w litewskich sklepach na razie nie znajdziesz. W sieciach handlowych kuszą rodzime owoce zerwane z jabłonek. Na torebkach i tabliczkach informacyjnych wskazane są dane dotyczące gospodarstwa (gdzie wyhodowano jabłka) i gospodarza (z imienia i nazwiska plus zdjęcie).
Trochę inaczej na targowisku pod Halą. W kolorowej różnorodności owoców przy skrzynkach z jabłkami na kartonikach z ceną (te się wahają od 0,80-1,30 euro) stoi wszędzie nie nazwa gospodarstwa, lecz „Lietuva”.
— Te najładniejsze jabłka pochodzą z Polski — zdradza sprzedawczyni — te mniejsze, zielone są litewskie.

Na obu rodzajach jabłek jako kraj pochodzenia jest wskazana Litwa.
— Gospodarz tak zarządził, więc na polskich jabłkach piszemy, że to litewskie — dodaje sprzedawczyni. — Sprzedają się bardzo dobrze, ludzie je teraz najchętniej kupują.

Czy litewskie jabłka są konkurencyjne w stosunku do polskich?
— Bez wątpienia, gdyż konsumenci na Litwie znają te jabłka, są przekonani o jakości produktu pochodzącego od konkretnego dostawcy i szukają tych jabłek — mówił Darius Kviklys. — Sieci handlowe litewskim hodowcom dodatkowo płacą 10-15 proc. więcej niż za polskie jabłka. Dlatego automatycznie wzrastają ceny na litewskie owoce.

Specjaliści od żywienia zapewniają, że ludzie zdecydowanie powinni spożywać sezonowe produkty, które są „w zasięgu ręki” i wyrosły na polu lub w ogrodzie w najbliższym otoczeniu, przestrzegając przed spożywaniem owoców egzotycznych lub niesezonowych. Czy wobec tego wolimy egzotyczne ananasy, czy może jednak spożywamy więcej owoców ze swego sadu?

— Powiedziałbym, że spożycie jabłek na Litwie to dość stabilny wskaźnik. Widoczne jest, że hodowlę i rynek litewskich jabłek można poszerzyć, ale jesteśmy ograniczeni powierzchnią sadów. Trzeba byłoby zakładać nowe sady. Faktycznie 10-15 proc. rynku moglibyśmy wywalczyć, gdyż jest taka potrzeba. Są teraz zainicjowane kampanie „Owoce i warzywa dla szkół”. To również zachęca młodzież do polubienia jabłek od dzieciństwa — mówił Darius Kviklys.

Na jednego mieszkańca Litwy średnio przypada zaledwie 60 g owoców i warzyw, co jest wskaźnikiem 7-krotnie mniejszym od zalecanej przez Światową Organizację Zdrowia dziennej normy spożycia.
— Spożycie owoców zależy też od sytuacji gospodarczej i materialnej. Człowiek z początku musi zjeść konkretne danie, a już owoce zostawia na deser — dodaje Darius Kviklys.

Print
image-74327

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.