0
Właściciele stacji paliwowych walczą o handel alkoholem

W grudniu w Sejmie pracownicy stacji paliwowych protestowali przeciwko zakazowi handlu alkoholem Fot. Marian Paluszkiewicz

W grudniu w Sejmie pracownicy stacji paliwowych protestowali przeciwko zakazowi handlu alkoholem Fot. Marian Paluszkiewicz

Już od dwóch tygodni na Litwie działa zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliwowych. Półki, na których kiedyś stały napoje alkoholowe, są teraz puste, z kolei właściciele stacji walczą przeciwko nowym przepisom. Część z nich  dalej żą da  przywrócenia byłego porządku oraz planuje zwrócić się do instytucji unijnych w tej sprawie.

„W tym miesiącu będziemy obserwować sytuację, liczyć straty, ale już przygotowujemy dokumenty do unijnych instytucji. To będzie pismo na zasadach konsolidacji, ponieważ nie tylko my ucierpieliśmy: zakaz dotknie cały sektor dostawczy. Towar stacjom paliwowym zapewniają firmy logistyczne, dostawcy itd.” ― w rozmowie z dziennikiem gospodarczym „Verslo žinios” powiedział Vidas Šukys, dyrektor wykonawczy Związku Litewskich Stacji Paliwowych.

Jak dodał, jeżeli ograniczeń będzie więcej i będą osiągane takimi metodami, Litwa najprawdopodobniej będzie odbiorcą jeszcze większej ilości unijnych pozwów.
Przedstawiciele stacji benzynowych są zgodni, iż zakaz sprzedaży trunków na stajach paliwowych nie zmniejszy spożywania alkoholu, gdyż w pobliżu znajdują się centra handlowe oferujące napoje wysokoprocentowe. Wprowadzenie zakazu, ich zdaniem, jest naruszeniem zasad konkurencji, dyskryminacyjnym wobec poszczególnych podmiotów gospodarczych. Ponadto, jak twierdzą, zakaz nie przyniesie spodziewanych wyników, ponieważ stacje paliwowe sprzedają zaledwie 2 proc. ogółu legalnej sprzedaży w kraju.
Przestrzegają także, że zakaz sprzedawania alkoholu poskutkuje masowymi zwolnieniami pracowników stacji paliwowych. Na przykład, w związku z obowiązującymi od 1 stycznia przepisami, spółka Saurida zarządzająca siecią ponad 30 stacji, od kwietnia planuje zwolnić około 100 pracowników.

Tymczasem sami mieszkańcy mają różne zdania na temat nowych przepisów. Jedni cieszą się, że władze nareszcie podjęły jakieś działania w walce z nietrzeźwymi kierowcami na drogach. Inni zaś oceniają zakaz sceptycznie i obawiają się, że chcąc zrekompensować straty, właściciele stacji podniosą ceny na paliwo.
35-letni wilnianin Andrzej popiera zakaz handlu alkoholem na stacjach, ale twierdzi, że należy pójść dalej i w ogóle zabronić sprzedawać napoje wysokoprocentowe w supermarketach.

― Stacja paliwowa jest przeznaczona do handlu paliwem i kropka. Im więcej jest punktów sprzedaży alkoholu, tym lżej jest go nabyć, więc decyzja zakazu handlu napojami alkoholowymi na stacjach jest dobra, ale niedostateczna ― sądzi rozmówca.
Mężczyzna także sądzi, że warto byłoby przyjąć ustawę, która zezwoliłaby handel alkoholem tylko w specjalnych sklepach.
― Tak na przykład jest w Szwecji. Tam w zwykłych sklepach spożywczych, w odróżnieniu od naszych, można kupić tylko słabe piwo. Jeżeli zaś chcesz napić się czegoś bardziej mocnego, to udajesz się do specjalnego sklepu. A nawet i ten specjalny bywa otwarty tylko do godziny 18. Jeżeli tak bardzo chcemy naśladować kraje skandynawskie, to można zacząć od zasad dotyczących handlu alkoholem. To byłby dobry początek, bo nawet w czasach sowieckich alkohol nie był tak jak dzisiaj wystawiany na wszystkich półkach, gdzie go widzą nastolatkowie — mówi Andrzej.

Tymczasem 34-letnia wilnianka Aurelija sądzi, że zakaz handlu alkoholem na stacjach paliwowych nic nie zmieni. Rozmówczyni obawia się, że może zdrożeć paliwo, bo stacjom trzeba będzie jakoś zrekompensować straty z powodu zakazu handlu alkoholem.
― Ci, którzy chcą kupić sobie butelkę, znajdą ją w innym miejscu. A skoro zrobić to będzie nieco trudniej, to zamiast jednej butelki kupią dwie. Obawiam się też, że pojawi się więcej nielegalnych punktów handlu alkoholem. Sądzę, że walczyć z alkoholizmem i nietrzeźwymi kierowcami na drogach należy nie poprzez zakazy. Można na przykład kilkakrotnie zwiększyć kary za prowadzenie w stanie nietrzeźwym. To byłaby znacznie lepsza motywacja nie siadać za kółko po spożyciu alkoholu. Zaś zakaz sprzedawania napojów wysokoprocentowych na stacjach  paliwowych bardziej denerwuje niż motywuje do trzeźwości — rozważa wilnianka w rozmowie z „Kurierem”.

Na razie minęło jeszcze zbyt mało czasu, aby robić jakieś wnioski na temat tego, w jakim stopniu na liczbę nietrzeźwych kierowców na drogach wpłynął zakaz sprzedawania alkoholu na stacjach.
Warto jednak zaznaczyć, że w większości państw Unii Europejskiej nie ma oddzielnych przepisów dla stacji benzynowych w zakresie handlu alkoholem i podlegają one ogólnym regulacjom, dotyczącym wszystkich sklepów. Także doświadczenia tych państw (na przykład Belgii i Holandii), w których wprowadzono całkowity lub częściowy zakaz alkoholu na stacjach paliw wskazują na brak jakiejkolwiek zależności między dostępnością alkoholu na stacjach a liczbą nietrzeźwych kierowców.
***
O zakazie sprzedaży napojów alkoholowych litewscy posłowie większością głosów zdecydowali w listopadzie ubiegłego roku. Przeciwko sprzedaży alkoholu na stacjach paliwowych głosowało 50 posłów, za – 9, 16 parlamentarzystów wstrzymało się od głosu.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.