2
Hanuszyszki: podwileńska posiadłość prototypu Zagłoby

Murowany parafialny kościół katolicki śś. ap. Filipa i Jakuba w Hanuszyszkach wzniesiony kosztem obywatela Szetkiewicza w r. 1829 Fot. Marian Paluszkiewicz

Murowany parafialny kościół katolicki śś. ap. Filipa i Jakuba w Hanuszyszkach wzniesiony kosztem obywatela Szetkiewicza w r. 1829 Fot. Marian Paluszkiewicz

Hanuszyszki? Szetkiewicz? Zagłoba? — skojarzenia te wywoływały niezmiennie zdumienie moich rozmówców, kiedy pytałam o litewskie ślady Sienkiewiczowskiej „Trylogii”.

Niewielu już dziś pamięta, że właściciel majątku Hanuszyszki w powiecie trockim Kazimierz Szetkiewicz został ukochanym teściem przyszłego polskiego noblisty Henryka Sienkiewicza. To właśnie Szetkiewicz, tryskający humorem „Litwin z krwi i kości” udzielił wielu swych charakterystycznych cech stworzonej przez Henryka Sienkiewicza barwnej sympatycznej postaci Zagłoby, osoby o przewrotnym humorze i nietuzinkowej osobowości. Profesor Marceli Kosman napisze o tej postaci: „Kiedy w 1647 r. w gospodzie czehryńskiej spotykamy szlachcica, który się przedstawia: „Zagłoba sum (jestem)” — nawiązujemy kontakt z jedną z najwspanialszych postaci w literaturze polskiej”.

Warto o tych faktach przypomnieć zwłaszcza w kontekście przypadających w tym roku rocznic: 100. rocznicy śmierci pisarza i 170. rocznicy jego urodzin. Rok 2016 został ustanowiony przez Senat RP Rokiem Henryka Sienkiewicza. „Poprzez swoją twórczość, publicystykę i działalność społeczną budził świadomość narodową, uczył dumy z polskości, umiłowania ojczyzny i zdolności do poświęceń” — podkreślili senatorowie. W roku bieżącym przypada też 120. rocznica napisania „Quo vadis” (za którą to powieść pisarz dostał nagrodę Nobla). Odbierając w grudniu 1905 roku Nobla Sienkiewicz mówił, że zaszczyt ten jest szczególnie cenny dla syna Polski.
— Głoszono ją umarłą, a oto jeden z tysięcznych dowodów, że żyje. Głoszono ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać — powiedział pisarz.

Stasė Masilionienė Fot. Marian Paluszkiewicz

Stasė Masilionienė Fot. Marian Paluszkiewicz

Ale wróćmy do osoby, która użyczyła swych rysów literackiej postaci Zagłoby. „Kazimierz Szetkiewicz, ojciec przyszłej Sienkiewiczowej, typowy „Litwin”, posiadał znaczny majątek, do 200 włók ziemi liczący w powiecie trockim. Mówiąc nawiasem, sam las Hanuszyszek wart był milion rubli wedle rządowej ceny” — pisał poeta i gawędziarz Czesław Jankowski.
Za udział w Powstaniu Styczniowym Szetkiewicz został zesłany na Syberię i pozbawiony posiadłości. Dziedzic hanuszyski został wywieziony do Ufy „na wolnoje posielenije”, zaś Hanuszyszki uległy przymusowej sprzedaży za bezcen generałowi Ołsufjewowi. Mimo to Szetkiewicz nie tracił właściwego sobie humoru i skłonności do żartów, nawet na zesłaniu pod Ural autoironicznie kwitował swój zapał do dowcipów i docinków. „Kaziuniu, co za ochota bredzić, co za ochota!” — powtarzał te słowa przy różnych okazjach. „Tęsknota gorzej od pcheł kąsa i proszek perski nie pomaga” — skarżył się w liście do żony, która sama z dwiema córkami została bezradna wobec „sekwestrów, arend i kontrybucji”. Choć w listach z zesłania Szetkiewicz przyznaje, że „Nie iest tu tak źle, żeby nie można było żyć. Was mi tylko nie dostaje (…). Ludzie tutaj godni, klimat dobry, miasto czyste, życie niedrogie, woda doskonała, położenie piękne”. A nawet prosi o przysłanie mu na Syberię… fraka, paru lżejszych dywanów, czapki niedźwiedziej, pieczątki herbowej… „Właściwie to jest na tym zesłaniu strasznie zajęty: czyta o życiu Petrarki, tłumaczy powieści francuskie i tak zagłębia się w tajniki dzieł filozoficznych, że wkrótce będzie mógł z czystym sumieniem oświadczyć żonie: „Uważam, że iestem kollegą Platona i Arystotelesa, bo filozof ze mnie niepośledni, okropny filozof twój Kazio — choć nie umie nic powiedzieć ani napisać filozoficznego, ale to iedynie dlatego, że wielki rozum przez małą gębę nie wyłazi” (Belebej, 1 lutego 1864 r.) — cytuje Barbara Wachowicz w książce „Marie jego życia”. Uczył się na zesłaniu „geodezyi” od inżyniera znajomego, słuchał sonat Beethovena i dyskutował o Liszcie, a nawet miał osobliwe hobby — prowadził prace porównawcze między językiem litewskim a sanskrytem.

„Teść Sienkiewicza, przezacny i nieskończenie dobry człowiek starej daty, a nie pozbawiony wielu oryginalnych właściwości w sposobie zwłaszcza dosadnego wyrażania się, obdarzony nadto humorem, z którego aż biło staropolszczyzną arcy- nawet stylową, był dla Sienkiewicza istną kopalnią nie tylko szczegółów obyczajowych, lecz zwrotów mowy, koordynacji myśli, powiedzeń, wyrażań się, a nawet całych dowcipów, poprzenoszonych potem żywcem do „Trylogii”. Zwłaszcza imć pan Zagłoba mógłby za niejeden rys i za niejeden koncept nisko, z głęboką wdzięcznością pokłonić się grodzieńskiemu „hreczkosiejowi”, do którego również staropolskie określenie „nie bity w ciemię” pasowało, jak można lepiej!” — pisał o Kazimierzu Szetkiewiczu Jankowski.

W dzisiejszych Hanuszyszkach język polski już wyszedł z użycia. Piękna arcystylowa polszczyzna z Litwy Sienkiewicza, którą się posługuje Longinus Podbipięta z Myszykiszek, czy też nieustanne koncepty i wywołujące szczere rozbawienie wywody filozoficzne Zagłoby ostały się już tylko na kartach „Ogniem i mieczem”, „Potopu”, „Pana Wołodyjowskiego”. Pozwolę tu sobie przytoczyć jeden z ulubionych fragmentów z udziałem Zagłoby z „Ogniem i mieczem”:
„ — Mości namiestniku, oto jest pan Powsinoga.
— Podbipięta — poprawił szlachcic.
— Wszystko jedno! Herbu Zerwipludry…
— Zerwikaptur — poprawił szlachcic.
— Wszystko jedno. Z Psichkiszek.
— Z Myszykiszek — poprawił szlachcic.
— Wszystko jedno. Nescio, co bym wolał, czy mysie, czy psie kiszki. Ale to pewna, żebym w żadnych mieszkać nie chciał, bo to i osiedzieć się tam nie łatwo, i wychodzić niepolitycznie. Mości panie! — mówił dalej (Zagłoba) do Skrzetuskiego ukazując Litwina — oto tydzień już piję wino za pieniądze tego szlachcica, któren ma miecz za pasem równie ciężki jak trzos, a trzos równie ciężki jak dowcip. Ale jeślim pił kiedy wino za pieniądze większego cudaka, to pozwolę się nazwać takim kpem, jak ten, co mi wino kupuje”.

O polskich śladach w Hanuszyszkach przypominają dziś jedynie inskrypcje na nagrobkach Fot. Marian Paluszkiewicz

O polskich śladach w Hanuszyszkach przypominają dziś jedynie inskrypcje na nagrobkach Fot. Marian Paluszkiewicz

Po drodze z Wilna do Hanuszyszek mijamy Troki (to jakieś 30 km), dalej Rudziszki, Panoszyszki, Tolkiszki (kolejne 30 km). Czy zza zakrętu ukażą się też Myszykiszki? Niestety, Myszykiszek można by ze świecą szukać, ale są za to Hanuszyszki, do których prowadzi niezwykle urozmaicona droga, raz ostro skręcająca w prawo albo w lewo, to znów nagle wznosząca się do góry albo raptownie spadająca w dół. Zbliżamy się do Hanuszyszek — bez żadnej przesady — z zamieraniem serca i „setnie” rozbawieni.
„Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” t. 3, pod red. F. Sulimirskiego, B. Chlebowskiego, W. Walewskiego, Warszawa 1882, s. 31. podaje, że „Hanuszyszki to miasteczko w powiecie trockim o 28 w. od Trok ku płd.-zachodowi, o 72 i pół w. od st. dr. żel. Koszedary, z którą się komunikuje przez Żyżmory, Jezno i Butrymańce, w 3-im okręgu administr., nad jez. Samawa, posiada murowany parafialny kościół katolicki śś. ap. Filipa i Jakóba, wzniesiony kosztem obywatela Szetkiewicza w r. 1829, zarząd włościańskiej gminy, szkółkę wiejską, stacyą pocztową i liczy 197 mk. (1879). Gmina włość. H. dzieli się na 24 okręgi, liczy 65 wsi, 308 dm., 5179 włościan. Parafia katolicka H. kl. 4-ej dek. mereckiego liczy 5550 wiernych. Hanuszyszki jest to bardzo starożytna osada litewska, dziś w posiadaniu hr. Ołsufjewa; dawniej Naruszewiczów, Chodkiewiczów, ostatnio Szetkiewiczów, którzy tu mieli 1850 r. 5000 dzies. ziemi”. (7120)
Dzisiaj jest to Onuškis, litewskie miasteczko w rejonie trockim, centrum starostwa. W 1980 r. mieszkało tu 764 mieszkańców, w 1998 r. — już 666, w 2011 — 519. Jest tu gimnazjum, przedszkole, kościół, szpital, apteka, poczta, biblioteka z dostępem do internetu, 4 sklepy, sala domu kultury, dom wspólnoty.
— Czy mieszkają tu Polacy? — pytam naszą przewodniczkę po Hanuszyszkach, wicedyrektor Gimnazjum im. Donatasa Malinauskasa, lituanistkę Stasė Masilionienė.

 Kamień przy drodze pamięta czasy międzywojennej granicy polsko-litewskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

Kamień przy drodze pamięta czasy międzywojennej granicy polsko-litewskiej Fot. Marian Paluszkiewicz

— Polacy? Są przyjezdni, o miejscowych raczej trudno. Podczas wyborów np. do Sejmu zazwyczaj jest 7-9 głosów na przedstawicieli polskiej partii. Wcześniej, przed 35 laty, kiedy jeszcze uczyłam się w szkole, mowę polską było słychać na ulicy, przy sklepie, kobiety w starszym wieku rozmawiały po polsku. Obecnie miasteczko się przerzedziło — opowiada.

Dzisiaj Hanuszyszki wyludniają się, podobnie zresztą jak inne wsie i miasteczka Litwy. 25 lat niepodległości Litwy zdziesiątkowały mieszkańców. Jeszcze kilkadziesiąt lat wstecz szkoła w Hanuszyszkach liczyła ok. 360 uczniów, poza tym działało w okolicy 5 szkół podstawowych, 8 szkół początkowych. Szkoły te zostały zamknięte, pozostało tylko gimnazjum w Hanuszyszkach ze 157 uczniami, którzy dojeżdżają do niego również z pobliskich miejscowości. Status gimnazjum szkoła otrzymała przed rokiem. W roku bieżącym szkoła przygotowuje 18 maturzystów, pierwszaków jest już tylko siedmiu.

Zupełnie niedaleko stąd w okresie międzywojennym rozciągała się granica. Jakbyśmy się cofnęli w drogę powrotną, na skrzyżowaniu za Hanuszyszkami i Panoszyszkami (brzmi jak muzyka) w stronę Rudziszek leży przy drodze ogromny kamień. Za nim jakieś 300 metrów dalej rozciąga się lasek — wzdłuż jego obrzeży w okresie międzywojennym przebiegała granica polsko-litewska.

(Cdn.)

2 odpowiedzi to Hanuszyszki: podwileńska posiadłość prototypu Zagłoby

  1. andrzej mówi:

    W ubiegłoroczne wakacje przejeżdżałem przez miasteczko Hanuszyszki w drodze do domu w Polsce, akurat z Troków. Było to przed godziną 22 wieczorem, gdy niebo na zachodzie jeszcze srebrzy się i złoci mijającym dniem, a wschodnia strona jest już granatowa. Nie było ciemno. W wieczornych szarościach rozróżniało się zarysy budynków, a nawet niektóre szczegóły z bliska. Po kilku minutach jazdy ulicą dotarliśmy do centrum. I w tym momencie zaskoczenie: na niewielkim wzgórku przy rozstaju ulic mijamy budynek kościoła. Fronton jest wspaniale oświetlony, światło eksponuje białe kolumny i oparty na nich trójkątny tympanon. Całość sprawia wrażenie, iż jest to miniatura greckiego Partenonu. Zaskoczenie było tak duże, że pojazd zwolnił, a cały czas oglądaliśmy się w lewo i do tyłu. Świadomość, że późna pora i przed nami długa droga do domu nie pozwoliła na zatrzymanie się i spacer wokół świątyni. Do dzisiaj żałuję, że jednak nie zatrzymaliśmy się i nie zrobiłem kilku zdjęć obiektu szczególnie od ulicy. Gdyby Pan Paluszkiewicz kiedyś zabłądził w Hanuszyszkach i wykonał kilka zdjęć oświetlonej po zmroku świątyni, a Kurier Wileński je zamieścił na swoich łamach, wielka to byłaby przyjemność dla czytelników.

  2. Maur mówi:

    Napis na fasadzie kościoła jest tu wyśmienitym przykładem poczucia humoru pierwowzoru Zagłoby.
    Bo cóż tu mamy? “DE TUIS DONIS TIBI DOMINE OFFERO” – co dzisiaj możemy rozumieć na kilka sposobów. Dosłownie znaczy: “Twoje dary Tobie Panie ofiaruję”. I pokora i przekora, i pycha i cień skromności, i szczodrość i wyrzut. Ot, cały Zagłoba w tym jednym zapisie.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.