0
Gdzie na Litwie żyje się najlepiej, czyli wyniki rankingu samorządów

Rejon solecznicki zajmuje 15. miejsce na Litwie pod względem wzrostu liczby mieszkańców Fot. Marian Paluszkiewicz

Rejon solecznicki zajmuje 15. miejsce na Litwie pod względem wzrostu liczby mieszkańców Fot. Marian Paluszkiewicz

Tygodnik „Veidas” opublikował swój doroczny ranking dotyczący samorządów. Wilno znalazło się w nim na 2., rejon wileński na 24., zaś solecznicki na 56. spośród 60 miejsc.

Czy jednak miejsce w rankingu rzeczywiście odzwierciedla poziom życia mieszkańców? „Na tego rodzaju rankingi patrzę ze spokojem i dystansem” — powiedziała w rozmowie z „Kurierem” mer rejonu wileńskiego Maria Rekść.
Według tegorocznego rankingu najlepiej na Litwie żyje się nad morzem. Najwyższe wskaźniki dotyczą Neryngi, bardzo dobrze jest również w Kłajpedzie i Połądze. Jak co roku w czołówce samorządów znajdują się także duże miasta, jak Wilno i Kowno.
Nerynga to najmniejszy samorząd na Litwie — liczy zaledwie 3 tys. mieszkańców. W tym typowo turystycznym rejonie jest najniższe na Litwie bezrobocie i działa najwięcej podmiotów gospodarczych (w przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców). Rejon ma najmniej osób pobierających zasiłki i najmniej rodzin ryzyka, natomiast najwięcej osób w wieku produkcyjnym i najwięcej środków z budżetu samorządu przypadających na jednego mieszkańca. Wysoki jest również wskaźnik bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Mieszkańcy mogą się również cieszyć z najniższego na Litwie wskaźnika przestępczości i dobrego zdrowia. Mają też dobre drogi, nie muszą czekać w kolejce na miejsce w przedszkolu, nawet uczniowie na maturze osiągają całkiem niezłe wyniki. Narzekać mogą jedynie na zbyt małą liczbę lekarzy i pielęgniarek, wysokie ceny ogrzewania i zadłużenie swojego samorządu.

Na drugim miejscu w rankingu znalazło się Wilno, które niedawno w wynikach badań Eurostatu zostało określone jako najszczęśliwsza ze wszystkich 28 stolic krajów Unii Europejskiej. (Przypomnijmy, że aż 98 proc. mieszkańców Wilna jest zadowolonych ze swojego miejsca zamieszkania). Jak się okazuje, życie w stolicy Litwy kryje także ciemne strony. Jakie? Właśnie w Wilnie największe są kolejki do przedszkoli, tu również największy jest dług samorządu w przeliczeniu na mieszkańca. Dosyć wysoka (choć niższa niż w Kłajpedzie czy Kownie) jest także przestępczość — Wilno znalazło się pod tym względem na 46. miejscu. Zaskakującym może być również fakt, że miasto, w którym znajduje się większość litewskich wyższych uczelni, jest na szarym końcu pod względem liczby bibliotek. Najgorzej, jak i w poprzednich latach, wygląda sytuacja w przygranicznych rejonach: kalwaryjskim, pojeskim i łoździejskim. Na ostatnim, 60. miejscu, niezmiennie jest rejon kalwaryjski, który graniczy z Polską. Na niskie oceny wpływa przede wszystkim brak zagranicznych inwestycji i wysokie bezrobocie — prawie 15 proc. Brakuje również lokalnego biznesu, a średnie wynagrodzenie wynosi zaledwie 440 euro. Dlaczego kondycja przygranicznych rejonów wypada tak słabo? Komentatorzy zwracają uwagę, że nie ma tam perspektyw do rozwoju biznesu, gdyż nie ma ośrodków gospodarczych, ani dużych miast.
Wszystkie typowo przygraniczne problemy dotyczą również rejonu solecznickiego. Spośród wszystkich samorządów tam właśnie najniższa jest średnia wypłata, brakuje również zagranicznych inwestycji. Mimo to rejon zajmuje 15. miejsce na Litwie pod względem wzrostu liczby mieszkańców, buduje się w nim także stosunkowo dużo nowych domów i mieszkań. Powyżej średniej wypada również pod względem liczby działających centrów kultury.
Rejon wileński zajmuje miejsce 24., jest więc w rankingu nieco powyżej średniej litewskiej. Najmocniejsze strony rejonu to zwiększająca się liczba mieszkańców i nowych domów, mała liczba bezrobotnych i całkiem niezła średnia płaca. Rejon może cieszyć się również z wyników maturzystów, którzy dają mu 19. miejsce na Litwie. Co może utrudniać życie mieszkańcom? Zbyt mała liczba lekarzy, przedszkoli, asfaltowych dróg i niewielka liczba poddanych renowacji budynków. Negatywnie oceniono także ilość działających centrów kultury.
Mer rejonu wileńskiego Maria Rekść zapewniła „Kurier”, że co roku dokładnie analizuje wyniki rankingu, jednak uważa, że miejsce w tabeli nie do końca odzwierciedla rzeczywistość danego samorządu.
— Każdy rejon ma swoją specyfikę, np. w rejonie wileńskim, ze względu na bliskość stolicy, mieszka bardzo dużo osób, które pracują w Wilnie, tam też chodzą do lekarza czy posyłają dzieci do szkoły — zauważa mer. — Zdarza się również, że osoby zameldowane w rejonie mieszkają na stałe w stolicy. Jeszcze inną cechą naszego rejonu jest duża liczba ogródków działkowych, w których czasem tak do końca wiadomo, kto jest stałym mieszkańcem — dodaje.

Mer rejonu wileńskiego przyznaje, że stan dróg w rejonie nie jest zadowalający, jednak podkreśla, że rejon pod tym względem był wyjątkowo zaniedbany jeszcze w czasach sowieckich, a teraz, wraz z powstawaniem nowych osiedli, coraz bardziej zwiększają się potrzeby.
— Na remonty i nowe drogi przeznaczyliśmy w tym roku dodatkowe 3 mln euro — podkreśla Maria Rekść. — Staramy się odpowiadać na potrzeby młodych rodzin, budujemy przedszkola i tworzymy oddziały przedszkolne przy szkołach. Dzieci w rejonie wileńskim mają wiele możliwości rozwoju swoich zdolności, nie muszą płacić np. za zajęcia w szkole sportowej czy szkole sztuk pięknych. Pod tym względem wydaje mi się, że nasza sytuacja jest bardzo dobra.
W tegorocznym rankingu tygodnika „Veidas” samorządy były oceniane na podstawie 22 wskaźników statystycznych.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.