5
W 2016 roku co sześć minut chrześcijanin ginął za wiarę

Zniszczona świątynia chrześcijańska Fot. archiwum

Papież Franciszek nie jeden raz przypominał, że wyznawcy Chrystusa są dzisiaj bardziej prześladowani niż w pierwszych wiekach. Szacuje się, że w 2016 r. zabitych zostało 90 tys. chrześcijan, a od 500 do 600 mln doświadczyło represji z powodu swej wiary.

— Już w czasach Ojców Kościoła mówiono, że „krew męczenników jest posiewem chrześcijan”. Także teraz, świadectwo tych, którzy nie wyrzekają się Chrystusa nawet w obliczu śmierci, jest dla nas wszystkich wezwaniem do odnowienia swojej wiary — mówi „Kurierowi” ks. Andrzej Szuszkiewicz, wicerektor Seminarium Duchownego im. Św. Józefa w Wilnie.

Na temat prześladowań z powodów religijnych powstaje co roku wiele raportów. Ich autorzy zgodni są co do tego, że obecnie najbardziej prześladowaną grupą są chrześcijanie, którzy na całym świecie doświadczają różnorodnych represji za wyznawaną wiarę.
Zgodnie z raportem opracowanym przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, kraje w których sytuacja chrześcijan jest najgorsza i gdzie najbardziej zagrożona jest wolność wyznawania religii chrześcijańskiej to: Arabia Saudyjska, Irak, Syria, Afganistan, Somalia, Nigeria i Korea Północna.

Prześladowania w Korei Północnej mają szczególnie okrutny charakter m. in. ze względu na obowiązywanie w tym kraju zasady zbiorowej odpowiedzialności. Przykładem tego może być zamordowanie tam ostatnio za posiadanie Biblii młodej kobiety, a następnie wymordowanie całej jej rodziny.

Twórcy raportu odnotowali również wyraźne pogorszenie sytuacji, gdy chodzi o przestrzeganie wolności wyznawania chrześcijaństwa w ciągu ostatnich dwóch lat. Wśród krajów, gdzie sytuacja pogarsza się najbardziej drastycznie, wymieniany jest m. in. Bangladesz, gdzie dochodzi do radykalizacji islamu, oraz Sudan, gdzie aresztowano ministra ds. wyznań, a rząd bezprawnie konfiskuje ziemie należące do Kościoła.

Raport przypomina też o masowej akcji niszczenia ponad 2 tysięcy krzyży na kościołach, jaka ma miejsce w Chinach, i o co najmniej 3 tysiącach chrześcijan więzionych za swą wiarę w Erytrei.
„Raport ten to nie powieść, ale jasny dowód ceny, jaką płacą dziś ludzie za wyznawanie swej wiary” – podkreślają jego autorzy, zauważając, że „nie można pomóc prześladowanym braciom, jeśli nie zna się prawdziwych realiów ich życia”.

„Nadal odczuwamy brak kapłanów” – zauważa ks. Andrzej Szuszkiewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Twórcy raportu wprowadzili nową kategorię prześladowców, która wcześniej nie była obecna: hiperekstremizm islamski, ultrafundamentalizm. W ten sposób określono działalność grup terrorystycznych takich jak tzw. Państwo Islamskie w Syrii i Iraku, Boko Haramw Nigerii, fundamentalistów z Asz-Szabab w Somalii i Kenii.

Chrześcijanie giną na całym świecie, nie tylko w krajach, w których rządzą wrogie im systemy. Prawie o połowę w ostatnim roku wzrosła liczba zamordowanych misjonarzy. Mimo że ich praca często wiąże się z zagrożeniem życia, nadal nie brakuje tych, którzy chcą wyjechać, by pomagać najbardziej potrzebującym.

— Wyjechałam do Rwandy w 1996 r. To był okres tuż po wojnie, w której doszło do ludobójstwa – opowiada „Kurierowi” misjonarka, s. Barbara Pustułka. — Doskonale wiedziałam, że jadę do kraju, w którym nie jest bezpiecznie, w którym mogę zginąć. Ale w takich sytuacjach chyba człowiek nie myśli o zagrożeniu. Ważniejsze jest pragnienie, by być z tymi, którzy potrzebują pomocy.

Niedługo po przyjeździe s. Barbary w Rwandzie wybuchła kolejna wojna domowa. Wojny doświadczyła też w czasie swojej pracy w Kongo. Tam właśnie przeżyła chwile największego zagrożenia.
— W 2007 r. w czasie ataku zbrojnego w naszej wiosce, przeżyłyśmy bardzo trudne momenty. Podczas takich ataków w poprzednich latach ludzie schodzili masowo do bezpiecznych miejsc w innych wioskach. Kiedy wracali, ich domy były rozkradzione i zdemolowane. Takie sytuacje przeżywaliśmy wiele razy. Tym razem atak zastał nas wszystkich zupełnie niespodziewanie w wiosce, kilka kobiet z dziećmi schroniło się w naszej misji. Nie miałyśmy możliwości ucieczki. Cały dzień bomby świszczały nam nad głowami, a odłamki spadały na dach. Cały dom się trząsł od spadających bomb. Prosiłyśmy żołnierzy Misji Stabilizacyjnej Organizacji Narodów Zjednoczonych, aby przyjechali po nas, ale powiedzieli na ten teren nie mogą wjechać i mamy poradzić sobie same. Kiedy już się trochę uspokoiło, postanowiłyśmy zaryzykować i wyjechać. Do samochodu, w którym było 13 miejsc, wsiadło ponad 20 osób. Po drodze mijaliśmy leżące martwe ciała. To był straszny widok dla nas, ale oglądały go przecież także dzieci, które były z nami — opowiada misjonarka.
Czy w takiej sytuacji myślała o porzuceniu misji?
– Zawsze zostawałyśmy z ludźmi. Jeśli oni uciekali – my wyjeżdżaliśmy także, razem z nimi. Byłyśmy z nimi, aby pokazywać im przez nasza obecność Miłość Boga do każdego z nich, dawać poczucie, że nie są sami. W czasie wojny, kiedy są obok misjonarze, ludzie czują się bezpieczniej, mają nadzieję – podkreśla s. Barbara.

„Kiedy są obok misjonarze, ludzie czują się bezpieczniej, mają nadzieję – podkreśla s. Barbara Pustułka Fot. archiwum

Litwa należy zapewne do najbardziej przyjaznych dla chrześcijan krajów na świecie. Litewski Kościół cieszy się wolnością jednak dopiero od ćwierć wieku.
– Nadal odczuwamy brak kapłanów. Bardzo mało jest także kandydatów do kapłaństwa. Księża wyjeżdżają co prawda, ale raczej nie do krajów misyjnych. Kościół troszczy się przede wszystkim o zapewnienie duszpasterzy Litwinom, którzy rozproszeni są na całym świecie. Nie znaczy to jednak, że nie jest otwarty na misje, czy też nie pamięta o chrześcijanach prześladowanych na całym świecie – zauważa w rozmowie z „Kurierem” ks. Andrzej Szuszkiewicz, wicerektor Seminarium Duchownego im. Św. Józefa w Wilnie.

— Nasza solidarność z prześladowanymi chrześcijanami wyraziła się chyba najpełniej w otwartości na uchodźców. W czasie spotkania na temat pomocy dla nich, arcybiskup Gintaras Grušas mówił wyraźnie, że nie zastanawiamy się nad tym, czy przyjmować uchodźców, ale ilu możemy ich przyjąć – dodaje.

Kościół na Litwie jest zaproszony w szczególny sposób do wsłuchania się w świadectwo męczennika, gdyż niedługo odbędzie się beatyfikacja litewskiego arcybiskupa Teofiliusa Matulionisa, wieloletniego więźnia sowieckich łagrów, który z końcu zapłacił za swoją posługę życiem.

Teofilas Matulionis swoją pracę duszpasterską rozpoczął w Petersburgu. Po raz pierwszy został uwięziony w 1923 r. Odzyskał wolność dopiero po 10 latach, dzięki wymianie więźniów między Litwą a ZSSR. Po zajęciu Litwy przez Armię Czerwoną w 1940 roku ponownie trafił do łagrów. Ogółem z niemal 90 lat życia 25 spędził w sowieckich więzieniach. Powrócił z nich w 1956 r., ale reżim nie pozwolił mu na objęcie rządów w diecezji. Otoczony był ścisłą kontrolą policyjną. W sierpniu 1962 r. podczas rewizji w jego mieszkaniu w Szadowie (lit. Šeduva) arcybiskupowi wstrzyknięto preparat, na skutek czego po trzech dniach zmarł.
— Jeszcze niedawno to Kościół na Litwie dawał świadectwo wiary wśród prześladowań. Teraz to my jesteśmy wezwani do pomagania innym – zauważa ks. Andrzej Szuszkiewicz.

ROZWAŻANIA MASSIMO INTROVIGNE

„Nie zapominamy ani też nie próbujemy umniejszyć cierpień przedstawicieli innych religii, jednak wyraźnie musimy powiedzieć, że to chrześcijanie stanowią grupę religijną najbardziej prześladowaną na świecie. Różnice w liczbach podawanych przez niektóre organizacje związane są z różnym podejściem do omawianego zjawiska. Niektórzy zaliczają tylko te przypadki, gdy ktoś staje w obliczu tragicznego wyboru: »albo zanegujesz swą wiarę, albo umrzesz«, a takich sytuacji są rokrocznie setki. Inni wymieniają kategorię osób, które świadomie zdawały sobie sprawę z tego, że za pełnienie pewnych dzieł, gestów, czy praktyk może czekać je śmierć. I tu można już mówić o tysiącach ludzi. Jeśli jednak skupimy się na osobach, którym odebrano życie tylko dlatego, że były chrześcijanami, liczba ta sięga 90 tys., co znaczy, iż ktoś zostaje zabity co sześć minut” — dla Radia Watykańskiego powiedział prof. Massimo Introvigne, dyrektor Centrum Studiów nad Nowymi Religiami.

MISJONARZE ZAMORDOWANI W 2016 R.

Co najmniej 31 osób pełniących w Kościele katolickim posługę duszpasterską zginęło w roku 2016 w różnych krajach świata. Jest to poważny wzrost (o 41 proc.) w porównaniu z rokiem 2015, w którym – według danych ogłaszanych co roku przez watykańską agencję misyjną Fides – było ich 22, czyli o 9 mniej.
Prawie połowa z nich to księża, których w tym roku zamordowano 14 – o jednego więcej niż rok wcześniej. Zaskakująco duży, bo ponad dwukrotny, jest wzrost liczby zabitych zakonnic – z 4 do 9. Wśród tegorocznych męczenników więcej jest także zaangażowanych duszpastersko świeckich – 7, podczas gdy rok temu było ich 5. Życie oddał też nigeryjski seminarzysta. Według Fidesu, w latach 2000-15 zginęło 396 osób pełniących posługę duszpasterską, w tym 5 biskupów.
Smutny prymat pod tym względem dzierży już od 8 lat Ameryka, głównie Łacińska. W mijającym roku poniosło tam śmierć 16 ludzi Kościoła, z czego najwięcej, bo aż 7, w tym 3 księży – w Meksyku. W Afryce było 8 takich ofiar, w Azji – 6, w tym 4 marca zastrzelono 4 misjonarki miłości w Jemenie. Również w Europie, a konkretnie we Francji, zginął 26 lipca z rąk islamskich fundamentalistów ks. Jacques Hamel.

5 odpowiedzi to W 2016 roku co sześć minut chrześcijanin ginął za wiarę

  1. Dudak mówi:

    A nikt nie pomyślał – dlaczego ? Wypadkowa czego czy może kogo i jego nieprzemyślanych,ale raczej ŚWIADOMYCH działań.Rzeź niewiniątek ? Absurd !

  2. Ja mówi:

    do Dudak: sugerujesz, że ludzie mordowani za wiarę przez komunistyczny reżim lub przez islamskich fanatyków są sami sobie winni?

  3. schlange mówi:

    ,,z kości moich Bóg wskrzesi Mocarza!!!”
    Tak mówił Wielki Hetman Żółkiewski pogromca Moskali w 1610 roku, w przeddzień walki z Turkami pod Cecorą w 1620 roku, kiedy to widział słabość Rzeczpospolitej i Jej wojsk.
    Bóg z Jego Kości wskrzesił Króla Sobieskiego, pogromcę Turków pod Wiedniem w 1683 roku.
    Ile jeszcze Boże naszych ofiar i krwi trzeba, my zmyć wszystkie grzech świata …

    dudak
    chrzanisz jak potłuczony, dość twojego paplania prawie jak przekupek z jarmarku.

    ,,Ja”
    dokładnie, dudak tak sądzi.

  4. Wereszko mówi:

    A mnie zawsze dziwiło, że ci nasi misjonarze katoliccy pchają się gdzieś na koniec świata, do jakiejś Rwandy, Sudanu, Papui Nowej Gwinei czy innego Peru podczas gdy teren misyjny leży… tuż pod bokiem – to coraz bardziej bezbożna Europa Zachodnia. We Francji, Holandii, Niemczech kościoły stoją puste, często są sprzedawane, zamieniane na sale koncertowe, na meczety lub burzone – bo nie ma już wiernych. Czemu tam nie jadą nasi misjonarze? To jakiś absurd!
    Czy celem misji jest pomoc ludziom w ich materialnym bycie, czy głoszenie Ewangelii? Czy Kościół to jeszcze jedna instytucja charytatywna? Czy Chrystus powiedział “Idźcie i pomagajcie wszystkim narodom, budując im szkoły, szpitale, rozdając żywność…” czy “Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego’?
    Ks. Szuszkiewicz mówi: “Nasza solidarność z prześladowanymi chrześcijanami wyraziła się chyba najpełniej w otwartości na uchodźców. W czasie spotkania na temat pomocy dla nich, arcybiskup Gintaras Grušas mówił wyraźnie, że nie zastanawiamy się nad tym, czy przyjmować uchodźców, ale ilu możemy ich przyjąć”. Ten ksiądz chyba ma jakieś problemy z głowa? Jeśli jest taki miłosierny, to niech na drzwiach swojej plebanii wywiesi plakat: “Zapraszam wszystkich uchodźców!” ale na własny koszt, nie parafian! A ilu “uchodźców” przyjął pod SWÓJ dach w Watykanie miłosierny papież Franciszek? Ilu “uchodźców” przyjęła do SWOJEGO domu miłosierna Makrela?
    Kardynał St. Wyszyński kiedyś mądrze powiedział: “Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny”.

  5. schlange mówi:

    @ wereszko
    od kiedy piszesz na tym forum Kuriera, zwłaszcza na początku, wynikało z twojego pisania, że jesteś lewak, gdzieś masz wartości Chrześcijańskie. Ostatnio tu na tym forum zacząłeś pisać z nachyleniem prawicowym.
    Teraz w tym komentarzu starasz się polemizować.
    A przecież cała zachodnia Europa ,Jej duch Chrześcijański, został zniszczony przez m.in. twoich mocodawców, bo został zniszczony przez masonów.
    To masoni przyczynili się do zeświecczenia Europy zachodniej.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.