0
Jak wrócić z urlopu bez depresji?

Po powrocie z wczasów za granicą warto znaleźć kilka dni na adaptację do codzienności
Fot. Marian Paluszkiewicz

Statystyka dowodzi, że niemal połowa mieszkańców Litwy w ciągu co najmniej kilku dni po powrocie z wypoczynku czuje się przygnębiona i nie potrafi się odnaleźć w pracy.

Tylko kilkanaście procent osób przyznaje, że podczas urlopu nabrało energii. Zazwyczaj jednak efektywność pracy tuż po urlopie znacznie spada, a perspektywa spędzenia całego dnia w biurze wydaje się nie do zniesienia. Według specjalistów, tzw. depresja pourlopowa jest bardzo częstym zjawiskiem, ale są też sposoby, by jej uniknąć albo przynajmniej zminimalizować skutki.

Jak mówi psycholog Laima Žybutienė, zazwyczaj chandra pourlopowa dopada tych, którzy nie lubią swojej pracy, chociaż często skarżą się na nią również osoby lubiące to, czym się zajmują.

– W takim przypadku można podejrzewać, że po prostu mieli zbyt krótki urlop. Jeżeli sumiennie i starannie pracujemy w ciągu całego roku, potem wybieramy się na tydzień do ciepłych krajów, a tuż po wyjeździe wracamy do pracy, to tego czasu nam po prostu nie wystarcza, aby wypoczęły ciało i umysł. Czasem nawet dwóch tygodni nie wystarczy – wyjaśnia Laima Žybutienė.

Jak zaznacza psycholog, idealny czas trwania urlopu to trzy tygodnie – w pierwszym przyzwyczajamy się do zmienionego reżimu dnia, zaczynamy się odprężać. W drugim tygodniu występuje tzw. czas prawdziwego wypoczynku, gdy już nie myślimy o sprawach roboczych i możemy całkowicie skupić się jedynie na wakacyjnych sprawach. Natomiast podczas trzeciego tygodnia powoli i bez stresu zaczynamy szykować się do pracy i powrotu do rutyny.

– Taki wariant doskonale pasuje osobom, które w pracy są obciążone dużą odpowiedzialnością i z tego powodu nie potrafią szybko się odprężyć. Właśnie one potrzebują tego pierwszego tygodnia, podczas którego powoli zaczną wchodzić we „wczasowy rytm”, a tylko potem będą mogły się zrelaksować. W przeciwnym wypadku, wrócą do pracy z poczuciem, że zebrało się bardzo dużo niezałatwionych spraw, ale nie będą dostatecznie wypoczęci, żeby efektywnie nad nimi popracować – mówi Žybutienė.

Jak dodaje specjalistka, dłuższego urlopu potrzebują także osoby o spokojnym, powolnym temperamencie – melancholicy i flegmatycy. Natomiast sangwinicy i cholerycy, którzy z natury są bardziej aktywni, znacznie łatwiej dostosowują się do zmian i dla nich zwykle wystarcza krótszy urlop.

– Oczywiście, nie wszyscy możemy pozwolić sobie na ten idealny trzytygodniowy urlop. Warto jednak na adaptację wydzielić sobie przynajmniej kilka dni, zwłaszcza jeżeli wybieramy się na wczasy za granicę. Najgorszym wariantem jest taki – najpopularniejszy wśród naszych mieszkańców – w niedzielę wieczorem lądujemy na lotnisku, a w poniedziałek już idziemy do pracy. Myśl o tym, że jeszcze wczoraj byliśmy nad morzem czy w górach, a dziś już siedzimy w biurze, może być zbyt trudna do zniesienia – mówi psycholog.

Dodaje, że wówczas nie ma szans na to, że będziemy czuli się wypoczęci.
– Szczególnie trudno bywa, jeżeli wróciliśmy z kraju w innym pasie czasowym. Musimy więc pamiętać o tym, że potrzebujemy co najmniej dzień-dwa na adaptację, czyli odpoczynek po wypoczynku – reasumuje Žybutienė.Psycholog radzi również, aby jeszcze przed rozpoczęciem urlopu uzgodnić z szefem przebieg pierwszego dnia pracy tuż po powrocie, aby wiedzieć, że będziemy mogli zająć się czymś, co nie wymaga stuprocentowej koncentracji.
– Świadomość tego, że nie będziemy musieli od razu wpadać w wir obowiązków, ale stopniowo wdrożyć się do roboczej rutyny, na pewno ulży powrotowi, wówczas zaległości, które zebrały się w ciągu czasu naszej nieobecności, będziemy mogli nadrabiać systematycznie i bez stresu. Będzie czas na przeczytanie maili, zaplanowanie pracy na tydzień oraz chwile na wspomnienia z wakacji i omawianie ich z kolegami. Warto dzielić się przyjemnymi wspomnieniami, gdyż to pozwala jeszcze raz przeżyć miłe chwile – wyjaśnia rozmówczyni.

Ważne jest też to, jak spędzamy czas po pracy. Laima Žybutienė radzi spędzać go aktywnie, wybierając przejażdżki rowerem, kąpiele w basenie czy spacery w parku.
– Wysiłek fizyczny sprzyja wydzielaniu się endorfin i serotoniny, które uśmierzają ból, redukują stres, odpowiadają za poczucie zadowolenia i zwalczają zmęczenie, dlatego aktywność fizyczna będzie pomocna w przywróceniu „wakacyjnego” samopoczucia – mówi psycholog.

Jak dodaje, doskonałym sposobem na pozbycie się pourlopowej chandry jest też planowanie następnych wakacji.
– Nawet jeżeli do następnego urlopu pozostaje pół roku czy rok, warto tuż po powrocie do pracy zacząć planować, co będziemy robić podczas następnego wypoczynku. Chodzi o to, że ważny jest sam proces planowania, który dostarcza prawie tyle samo przyjemności, co realny urlop. Myśląc o relaksie i nowych wrażeniach, które czekają na nas w przyszłości, łatwiej będziemy mogli wrócić do codziennej rutyny i nie żałować, że urlop już się skończył – wyjaśnia Žybutienė.

Psycholog doradza, że jeżeli przykre objawy nie miną w ciągu dłuższego czasu, warto zwrócić się do specjalisty, gdyż w takim przypadku może chodzić już o problemy głębsze niż pourlopowe przygnębienie.

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.