Sąd administracyjny rejonu wileńskiego tymczasowo wstrzymał decyzję samorządu rejonu wileńskiego dotyczącą przyłączenia 14 podstawowych i początkowych szkół do większych placówek. Z kolei parlamentarny Komitet ds. Oświaty i Kultury zaapelował do władz samorządu o ponowne rozpatrzenie decyzji z 19 lutego 2009 o łączeniu szkół i w razie potrzeby skorygowania tej ustawy.
— Przepisy obowiązują wszystkich, bez wyjątku. I Litwinów, i Polaków. W związku z tym, szkoły mniejszości narodowych i szkoły z litewskim językiem nauczania muszą być traktowane jednakowo. Samorząd podejmując tak istotną decyzję, nie wskazał jej podstawowych przyczyn , czyli braku środków pieniężnych — powiedział Jurgis Jurkevičius, przedstawiciel rządu w powiecie wileńskim, który pozwał samorząd i doprowadził do wstrzymania decyzji o przyłączeniu mniejszych placówek oświatowych do większych.
Tymczasem, zdaniem Jana Gabriela Mincewicza, wicemera rejonu wileńskiego, nieprzechylna decyzja sądu jest ciężkim ciosem dla reformy oświaty w rejonie.
— Zapewne odwołamy się wobec zakazu wydanego przez wileński sąd rejonowy. Prawnym argumentem, który zamierzamy wykorzystać jest wyrok sądu w rejonie kowieńskim, który wówczas przytaknął decyzjom miejscowego samorządu, odrzucając pozew przedstawiciela rządu — powiedział wicemer Mincewicz. Zdaniem Mincewicza, jednym z podstawowych powodów, dlaczego władze samorządu przystąpiły do reorganizacji szkół jest Ustawa Republiki Litewskiej o zatwierdzeniu wskaźników finansowych budżetu państwa oraz budżetów samorządowych na rok 2010 z dnia 10 grudnia 2009 r., która nie zezwala na skierowywanie niewykorzystanych środków koszyczka do szkół, którym brakuje środków.
— Właśnie dlatego, że chcemy zachować mniejsze szkoły, samorząd faktycznie jest zmuszony reorganizować je, łącząc z większymi placówkami. Łączenie szkół jest jedynie zmianą statusu prawnego szkoły. Staną się one filiami większych szkół. Toteż nie ma żadnej podstawy, aby twierdzić, że rzekomo litewska czy dowolna inna szkoła będzie przyłączona do innej szkoły i w taki sposób ulegnie likwidacji. Wszyscy uczniowie nadal będą pobierali naukę w tym samym języku, w którym uczyli się dotąd — powiedział „Kurierowi” Mincewicz.
Ze zdaniem wicemera zgadza się również Jarosław Narkiewicz, poseł na Sejm z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie oraz członek sejmowego Komitetu ds. Oświaty i Kultury.
Narkiewicz zaznacza, że rząd forsując reformę oświaty, nie uwzględnia specyfikę rejonu wileńskiego i solecznickiego jako rejonów zamieszkałych przez polską mniejszość narodową. Niestety, podczas posiedzenia Komitetu Oświaty, racje Polaków spotkały się z opozycją ze strony, między innymi, posła Gintarasa Songaily.
— W ramach reformy oświaty i szkół autorstwa samorządu rejonu wileńskiego wdrażanej w tym rejonie naszego kraju, dziwnym trafem znikają szkoły z państwowym językiem nauczania. Tymczasem szkoły z niepaństwowym językiem nauczania prosperują w najlepsze — ironicznie zauważył podczas posiedzenia Komitetu ds. Oświaty i Kultury Gintaras Songaila, poseł, który reprezentuje radykalne skrzydło współrządzącej partii konserwatywnej Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci. Poseł jest znany z tego, że rozpętał burzę wokół Karty Polaka, otwarcie powątpiewając w lojalności wobec państwa litewskiego dwóch posłów AWPL, którzy posiadają ten dokument — Waldemara Tomaszewskiego (obecnie posła do parlamentu Unii Europejskiej) oraz Michała Mackiewicza. Przytoczonym przez Songailę argumentom przytaknęła również dr Almeda Kurienė, zastępca doradcy prezydenta Litwy ds. oświaty, nauki, kultury i organizacji użyteczności publicznej.
— Prezydent jest zaniepokojona procesem reformy oświaty i optymalizacji sieci placówek oświatowych w rejonie wileńskim. Z informacji, które posiadamy, wygląda na to, że rozpoczął się proces rugowania szkół, w których uczniowie pobierają naukę w języku litewskim i ich łączenia z polskimi szkołami — powiedziała Almeda Kurienė.