On stworzył miłość do munduru

Goście honorowi uroczystości upamiętniających rocznicę Bitwy Warszawskiej Fot. Krzysztof Subocz

Mały cmentarzyk wojenny przy narodowej nekropolii na Rossie. Tu spoczywają najwierniejsi żołnierze Marszałka, a i On sam, a raczej Jego serce według woli twórcy państwa polskiego, spoczywa u boku Matki.

We wtorek w samo południe przy sercu jednego z najwybitniejszych Polaków wartę zaciągnęli kombatanci, weterani II Wojny Światowej, harcerze z hufców polskich na Litwie, harcerze z Gdańska, przedstawiciele polskich organizacji społecznych, polscy parlamentarzyści do Sejmu RL, polscy samorządowcy z Wileńszczyzny, uczestnicy wycieczek i pielgrzymek z Macierzy.

Girl in a jacket

Pochyliły się sztandary, gdy oficjalne delegacje składały wieńce, bo dzień 15 sierpnia to dzień triumfu polskiego oręża nad bolszewikami, dzień Cudu nad Wisłą, dzień, w którym taktyka Marszałka Piłsudskiego pozwoliła odetchnąć całej Europie Zachodniej. To w tym dniu nad Wisłą zostały zatrzymane hordy Armii Czerwonej kroczącej w imię socjalistycznej rewolucji aż do brzegów Atlantyku. Bitwa Warszawska przez historyków oceniana jest jako jedna z osiemnastu najważniejszych bitew świata. Jednak to, co nie udało się w 1920, Sowieci zrealizowali w maju 1945.

Nabożeństwo wypominkowe poległych w wojnie z bolszewikami i na wszystkich frontach świata poprowadził proboszcz parafii z Nowej Wilejki pw. Królowej Pokoju ks. Wojciech Górlicki. Modlono się o pokój na świecie, o szacunek dla człowieka, o godność ludzką pod każdą szerokością geograficzną.

Mauzoleum Matki i Serca Syna pokryły wieńce i kwiaty, zapalono setki zniczy.

— Przyjechałam do Wilna z Melbourne, musiałam tu i teraz być, by oddać hołd Marszałkowi, oddać szacunek polskiemu żołnierzowi, pochylić głowę przed coraz mniej licznymi już kombatantami. Mój dziadek był legionistą. Walczył pod dowództwem Marszałka pod Warszawą. To taki jakby jego testament — mówi „Kurierowi” Krystyna Dzieszkiewicz.

— Widzi pan, jest słońce i ono jeszcze zaświeci i nad Polską, i nad Litwą — powiedział mi ambasador RP w Wilnie Janusz Skolimowski, w odpowiedzi na moją uwagę o nie najlepszych wzajemnych stosunkach.

Daj Panie Boże, niech to słońce świeci, a słowa ambasadora niech będą prorocze, bo i Polsce, i Litwie potrzeba rozwagi, a przede wszystkim wzajemnego szacunku.

Na zakończenie uroczystości na Rossie JE ambasador RP wraz z małżonką zaprosił kombatantów, weteranów rożnych frontów i wielu zacnych gości na okolicznościowy raut w ambasadzie.