Borusewicz o sukcesie Polski i o litewskich błędach

180
Bogdan Borusewicz wygłosił wykład na temat transformacji demokratycznej w Polsce i Europie Środkowej i Wschodniej pt. „25-lecie przemian polityczno-ustrojowych w Polsce” Fot. Marian Paluszkiewicz
Bogdan Borusewicz wygłosił wykład na temat transformacji demokratycznej w Polsce i Europie Środkowej i Wschodniej pt. „25-lecie przemian polityczno-ustrojowych w Polsce” Fot. Marian Paluszkiewicz

W Instytucie Spraw Międzynarodowych Uniwersytetu Wileńskiego we wtorek, 8 kwietnia, marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz wygłosił wykład na temat transformacji demokratycznej w Polsce i Europie Środkowej i Wschodniej pt. „25-lecie przemian polityczno-ustrojowych w Polsce”. Podczas spotkania mówił także o przypadających w tym roku ważnych rocznicach dla Polski i Senatu, o sytuacji na Ukrainie oraz o stosunkach polsko-litewskich.

— W Polsce wkrótce będziemy obchodzili 25. rocznicę zwycięstwa „Solidarności”. 4 czerwca 1989 roku odbyły się pierwsze w powojennej historii Polski częściowo wolne wybory do Sejmu oraz całkowicie wolne do Senatu — powiedział Bogdan Borusewicz.
Marszałek Senatu podkreślił to, że Polska dzisiaj jest krajem sukcesu, stabilnym i rozwijającym się. Nawet w czasie kryzysu 2008 roku Polska miała wzrost gospodarczy. Te sukcesy można zawdzięczać przemianom społeczno-politycznym, które zaszły po 1989 roku. Ale to nie jest niebo na ziemi.

— Zanim jednak doszło do tych zmian, był to okres walki pokojowej, który, co prawda, również pochłonął pewną liczbę ofiar śmiertelnych. Stworzyliśmy takie państwo podziemne, które było analogiczne do czasów II wojny światowej lub powstania styczniowego. W Polsce działała opozycja, były podziemne wydawnictwa, prasa oraz radio — mówił marszałek Senatu.

Bogdan Borusewicz z domu wyszedł 12 grudnia 1981, a wrócił dopiero we wrześniu 1986 roku i to nie była przechadzka. 4 lata współkierował oporem, nie siedział w piwnicy. To nie jest jedyna i szczególna historia, jest ona podobna do wielu innych.
Jak wspomniał polityk, obecnie w Polsce są prowadzone dyskusje na temat tego, czy to była dobra decyzja, czy zła.
— Teraz dyskutujemy zaopatrzeni w doświadczenie rumuńskie. Wtedy nie mieliśmy tego doświadczenia. Nie mogliśmy wiedzieć, co z tego wyniknie dla opozycji i dla Polski. Ale dzisiaj śmiało mogę powiedzieć, że się opłacało i że to była dobra decyzja — mówił.
Te 25 lat dla Polski były czasem wielkich osiągnięć.

— Kiedy 20 lat temu rozpoczynaliśmy zmiany, Polska była na poziomie 40 proc. średniej PKB Unii Europejskiej. Obecnie mamy ponad 60 proc. Przed dwudziestoma laty średnia długość życia Polaka była o 5 lat krótsza. To pokazuje zmiany na lepsze nie tylko w aspekcie ilościowym, ale także jakościowym — powiedział zaznaczył Bogdan Borusewicz.
Kolejną rocznicą, która przypada w 2014 roku — przypomniał — to 10-lecie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, oraz 15. rocznica przystąpienia Polski do NATO.
— Gdyby Polska nie weszła do NATO 15 lat temu i do UE przed 10 laty, to teraz na pewno nie zostałaby tam przyjęta. Dopóki są możliwości, należy je wykorzystywać, bo one nie są wieczne. Okienko otwiera się i zamyka.
Ukraina nie wykorzystała tej możliwości, Polacy wykorzystali, Litwini również — powiedział marszałek.

„Gdyby Polska nie weszła do NATO 15 lat temu i do UE przed 10 laty, to teraz na pewno nie zostałaby przyjęta” — powiedział Bogdan Borusewicz Fot. Marian Paluszkiewicz
„Gdyby Polska nie weszła do NATO 15 lat temu i do UE przed 10 laty, to teraz na pewno nie zostałaby przyjęta” — powiedział Bogdan Borusewicz Fot. Marian Paluszkiewicz

Polityk zaznaczył, że w Polsce obecnie trwają dyskusje na temat wprowadzenia euro. Gospodarczo kraj korzysta z tego, że nie ma euro. Finansiści polscy twierdzą, że z wprowadzeniem nowej waluty należy poczekać.

Po wykładzie najważniejszym pytaniem gości na sali było pytanie o stosunkach polsko-litewskich. To pytanie padło z ust Antanasa Valionisa, byłego ambasadora Litwy w Polsce, byłego ministra spraw zagranicznych, obecnie ambasadora do specjalnych poruczeń i prywatnie przyjaciela Borusewicza.

— Też sobie zadaję pytanie, co się stało, gdy Litwa zaczęła budować swoją państwowość. Vytautas Landsbergis odtworzył państwowość opierając się na czasach przedwojennych, gdzie miał miejsce konflikt o Wilno. Polacy na Litwie nie są w stanie się dogadać z władzami. My w Polsce nie możemy zrozumieć, o co tu chodzi. To są drobne sprawy, czy problemem jest pisanie „w”, czy tabliczki, wszędzie poza Litwą to jest stosowane. I nikt nie robi z tego żadnego problemu. Mieliśmy olbrzymie problemy historyczne z Niemcami, a teraz są najlepszym naszym sojusznikiem — mówił.
Polityk zaznaczył, że mu się bardzo nie podobają kary za tabliczki dwujęzyczne. Uważa, że takie prawo, które nie zapewnia swobód obywatelskich mniejszościom narodowym, należy zmienić. To, że rząd kara za dwujęzyczne tabliczki, jest to bardzo dziwne.