Mikołaj Falkowski o nieprawidłowościach w ZPL: Wyjaśnienie tej sprawy wzmocni Polaków na Litwie

Konferencja prasowa w Warszawie fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” Fot.zw.lt

Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” przedstawiła 7 czerwca, podczas konferencji prasowej w Warszawie dokumentację dotyczącą nieprawidłowości w rozliczeniach Zarządu Głównego Związku Polaków na Litwie. Sprawa dotyczy druku tygodnika „Nasza Gazeta”.

– Z różnymi rozliczeniami mieliśmy okazję się spotykać, czasem zdarzały się w nich pomyłki, ale przez dwa lata mojej pracy w fundacji nie miałem do czynienia z taką dokumentacją jak ta, którą tutaj przedstawiliśmy. Polacy na Wileńszczyźnie powinni dawno o tym wiedzieć. Mówimy o tym teraz, wywołani do tablicy spekulacjami w niektórych mediach – mówił Mikołaj Falkowski, prezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, przedstawiając zebraną dokumentację.

Zarząd fundacji przedstawił w czwartek szczegółowe informacje na temat sprawy, która od kilku tygodni budzi ogromne zainteresowanie w mediach polskich, jak i litewskich. Chodzi o nieprawidłowości w rozliczeniach finansowych największej polskiej organizacji, czyli Związku Polaków na Litwie, a konkretnie wydawanego przez ZPL tygodnika „Nasza Gazeta”. W styczniu 2017 r. Zarząd Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” zauważył pewne nieprawidłowości w przekazanej przez ZPL dokumentacji za rok 2016. Chodziło o druk tygodnika w Białymstoku i o konto w PKO.

– Poprosiliśmy Zarząd Główny ZPL o przysłanie potwierdzeń przelewów i zaczęliśmy analizować ich wiarygodność. Faktury budziły wątpliwość (…). Poprosiliśmy o dostarczenie oryginałów i wystąpiliśmy do drukarni. Kwoty faktur drukarni różniły się od tych, które przywiózł prezes Mackiewicz – wyjaśniał prezes FPPnW.

Podważona została również oryginalność potwierdzeń przelewów. Wątpliwości wynikały zarówno z wyglądu przedstawianych dokumentów, które znacznie odbiegały od bankowych wzorców, jak i dat ich wystawienia. W takiej sytuacji fundacja poprosiła o przedstawienie wyciągu z konta. Okazało się, że przedstawionych w rozliczeniu przelewów w ogóle nie wykonano.

Z prezentacji przedstawionej dziennikarzom przez Zarząd FPPnW wynika, że faktury otrzymane z drukarni w Białymstoku, znacznie różniły się od tych, które przedstawiał Zarząd Główny ZPL. Z roku na rok widać było wyraźnie, że różnice w stanie faktycznym i przedstawianym w rozliczeniu zwiększają się. ZPL prosił co roku o coraz większe dofinansowanie, argumentując to tym, że zwiększa nakład gazety, zaś faktycznie nakład pozostał na takim samym poziomie, czyli 1 tys. egzemplarzy.

W 2014 roku nakład „Naszej Gazety” według faktur przedstawionych przez ZPL wynosił 2 tys. egzemplarzy, podczas gdy nakład według informacji otrzymanych z drukarni – 1 tys. egzemplarzy. (w 2015 roku – 3 tys. egzemplarzy, według drukarni – 1 tys. i w 2016 roku – 4 tys. egzemplarzy, według drukarni – 1 tys.). Koszt druku według faktur ZPL wynosił 1 088 zł, koszt druku według faktur drukarni – od 600 do 863 zł (2015 r. – 1 500 zł/881 zł; 2016 r. – 1 900 zł/1 195 zł). Łączna wartość dotacji niewykorzystanych przez Związek Polaków na Litwie zgodnie z umową w latach 2014-2016 (w tym odsetki liczone do dn. 6.06.2018 r.) według szacunków Fundacji wynosi 127 790,51 zł.

Według Mikołaja Falkowskiego nieprawidłowości w rozliczeniach rozpoczęły się w maju 2014 r., wykryte zostały natomiast niemal trzy lata później. Prezes zaznaczył, że pomimo wykrytych nieprawidłowości fundacja nie przestała przekazywać dotacji dla „Naszej Gazety”. Ograniczyła je jedynie do sumy, która faktycznie wynika z faktur.

Głos zabrał również wiceprezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, Rafał Dzięciołowski.

– Od wielu lat zajmujemy się wspieraniem rodaków na Wschodzie. Proszę mi wierzyć, nie jest łatwe wejście na drogę postępowania w sprawie nadużyć. Najbardziej nas do tego przekonał charakter wykrytych nieprawidłowości. ZPL przez 3 lata zwracał się do nas o zwiększenie nakładów na wydawanie gazety. Mechanizm, który został uruchomiony, w moim przekonaniu miał charakter działania na szkodę gazety, na szkodę Polaków na Litwie. Nikt mnie nie przekona, że gazeta ukazująca się w nakładzie 1 000 egzemplarzy ma większą siłę oddziaływania niż w przypadku, gdyby ukazywała się w nakładzie 4 000 egzemplarzy, gdyby przeznaczone na to środki nie zostały przekazywane na jakieś inne, nieznane nam cele – mówił Dzięciołowski, podkreślając, że współpraca między Polakami na Wschodzie a Polską może i musi być oparta wyłącznie na zasadach prawdy, transparentności i prawa.

Kończąc prezentację, Mikołaj Falkowski odniósł się do oskarżeń kierowanych wobec FPPnW a także przedstawicieli państwa polskiego.

– Chcielibyśmy wyrazić nasze ubolewanie wobec tego, w jaki sposób ta sprawa jest komentowana przez kierownictwo ZPL i przez ważnych polskich polityków na Litwie, jakie wokół tego rozkręcono medialne „racowicko”, naruszając nie tylko dobre imię FPPnW, ale przede wszystkim naruszając dobra osobiste pani Ambasador Urszuli Doroszewskiej, która jest najważniejszym przedstawicielem państwa polskiego na Litwie – podkreślił prezes fundacji.

Mikołaj Falkowski zauważył, że sposób wypowiadania prezentowany w ostatnich dniach przez kierownictwo ZPL, jak i polskich polityków z Litwy, nie przystoi, a osoby zajmujące takie miejsce w polskiej społeczności nie powinny „traktować jako obce polskiego państwa, polskiego prawa, a za własne i niepodlegające kontroli, uważać pieniądze polskich podatników”.

– Uważamy, że wyjaśnienie tej sprawy może wzmocnić polskość na Litwie, przełamać pewien impas w dostępie opinii publicznej do wiarygodnych informacji i oczyścić atmosferę. Wokół tej sprawy krążyła niezliczona ilość plotek. Reakcje, które państwo obserwujecie w ciągu ostatnich dni wobec pani ambasador, mnie, czy przewodniczącego rady, pana Jana Dziedziczaka, my odczuwamy od ponad roku. Ta atmosfera nieufności wobec nas, ciągłego rzucania nam wyzwań, zbyt emocjonalnych, politycznych komentarzy, zupełnie nie pasuje do tej sprawy. Tu należy rozmawiać o faktach i metodach działania. To wszystko zostało poddane ocenie prokuratury. Mamy prawo apelować o kontrolę społeczną i mamy prawo sprawdzać dogłębnie. Mieliśmy okazję spotykać się z różnymi rozliczeniami, czasem zdarzały się w nich pomyłki pisarskie, ale przez 2 lata mojej pracy w fundacji nie miałem do czynienia z taką dokumentacją jak ta, którą tutaj przedstawiliśmy. Polacy na Wileńszczyźnie powinni byli dawno o tym wiedzieć. Mówimy o tym teraz, wywołani do tablicy spekulacjami w niektórych mediach – dodał Mikołaj Falkowski.

Prezes fundacji zapewnił, że nadal będzie wspierał Polaków na Litwie. Zaznaczył również, że podobnych trudności we współpracy nie zauważył w realizacji innych projektów.

– Kiedy przychodziłem do fundacji, poziom finansowania wynosił 5,5 mln zł, w kolejnym roku 8 mln zł, w tym roku przekroczył 10 mln zł. Myślę, że bez względu na szum medialny w całej tej sprawie, podniesiemy poziom finansowania. Będziemy otwierać się na nowe środowiska, na ludzi młodych, przedsiębiorców, na osoby myślące o aktywizacji zawodowej – zapewniał dziennikarzy.