Problemy wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku

0
88
Inauguracja roku akademickiego na Wydziale Ekonomiczno-Informatycznym w Wilnie, filii Uniwersytetu w Białymstoku, 1 października 2019 r.

Na Wydziale Ekonomiczno-Informatycznym w Wilnie, filii Uniwersytetu w Białymstoku, po raz pierwszy od lat nie zebrała się grupa studentów na pierwszy rok studiów II stopnia. Po decyzji władz UwB Polacy na Litwie nie mają już możliwości rozpoczęcia studiów magisterskich w języku polskim.

Jedną z najważniejszych kwestii dla mieszkających na Litwie Polaków bez wątpienia jest edukacja w języku ojczystym. W tej chwili Litwa jest jedynym krajem na świecie, gdzie Polacy mogą się kształcić w swoim języku w ramach państwowego systemu edukacyjnego, od przedszkola aż do studiów magisterskich.
O uruchomienie uniwersytetu w języku polskim nie było wcale łatwo. Wiele trudności sprawiały władze litewskie. Ostatecznie dzięki wsparciu ówczesnego premiera Polski Jarosława Kaczyńskiego i premiera Litwy Gediminasa Kirkilasa udało się w latach 2006–2007 przezwyciężyć problemy. Jako partnera polscy naukowcy z Litwy wybrali Uniwersytet w Białymstoku – i tak właśnie powstał Wydział Ekonomiczno-Informatyczny UwB, czyli filia w Wilnie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Filia UwB w Wilnie i Orlen Lietuva podpisały umowy o współpracy

Zlekceważono litewskie realia prawne

Niestety, w ostatnim czasie uczelnia przeżywa nie najlepszy czas, a najbardziej widocznym tego objawem jest nieudana rekrutacja na pierwszy rok studiów magisterskich. Rezygnacja z formowania roku jest o tyle smutną wiadomością, że jest to jedyna możliwość ukończenia studiów magisterskich w języku polskim na Litwie. W Wilnie działają co prawda dwie polonistyki, jednak kształcą one studentów jedynie na poziomie licencjatu.
Jak podkreśla wykładowca filii, były dziekan prof. Jarosław Wołkonowski, studia mają ogromne znaczenie dla przyszłości polskiej społeczności na Litwie. Podjęto o nie starania, gdyż pod względem wykształcenia Polacy są na szarym końcu litewskiego społeczeństwa. To jeden czynników, który ułatwia manipulowanie nimi przez kremlowską propagandę.
– W tym roku nie uruchomiono studiów drugiego stopnia, ponieważ zgłosiło się na nie tylko siedmiu kandydatów. Uczelnia wymaga natomiast 12. Być może takie wymagania są uzasadnione w Polsce, ale nie na Litwie, gdzie po prostu studentów jest znacznie mniej. Wystarczy powiedzieć, że polonistykę na litewskiej uczelni uruchomiono przy zaledwie czterech kandydatach na studia – wyjaśnia „Kurierowi Wileńskiemu” były dziekan wydziału.
Wykładowca uważa, że tak mała liczba kandydatów na studia jest wynikiem działań podjętych w ciągu ostatnich trzech lat, gdy funkcję dziekana sprawowała prof. Mieczysława Zdanowicz.
– Na bardzo wielu poziomach popełniono błędy, zaczynając od niewłaściwej promocji uczelni w warunkach litewskich, kończąc na zmianie profilu kształcenia na praktyczny, który strona litewska nostryfikuje jako „profesinis bakalauras”, niedający na Litwie możliwości kontynuowania nauki bezpośrednio na studiach magisterskich. Wiele problemów wynika właśnie z nieznajomości realiów i wymagań prawnych, czego najlepszym dowodem jest choćby to, że w tym roku w nieprawidłowy sposób zostały wydane dyplomy. Niemal na każdym kroku mamy więc do czynienia z działaniami podważającymi sens studiowania na naszej uczelni – podkreśla prof. Wołkonowski.

Prof. Jarosław Wołkonowski, były dziekan wydziału, liczy, że trzynasty rok działalności uczelni nie okaże się wcale pechowy. Na zdjęciu podczas zawieszania tablic po rejestracji uczelni w 2007 r.

Szkolenia w Kaliningradzie

Według naszego rozmówcy największe zastrzeżenia budzi rozpoczęcie przez uczelnię w ubiegłym roku akademickim współpracy z Bałtyckim Federalnym Uniwersytetem im. Immanuela Kanta w Kaliningradzie.
– Uważam, że jest to rzecz całkowicie niedopuszczalna. Napisałem pismo do pani dziekan, wskazując, że powinniśmy w naszej współpracy kierować się na Zachód, przede wszystkim na Polskę i inne kraje Europy Zachodniej, a nie na kontakty z Rosją. Nie odniosło to jednak skutku – opowiada wykładowca wileńskiej uczelni.
W ramach współpracy podjętej przez uczelnię wykłady na europeistyce w Wilnie prowadzili wykładowcy z Kaliningradu, a studenci z Litwy mieli możliwość odbycia stażu w Rosji.
– Poszedłem na jeden z takich wykładów, który odbywał się w języku rosyjskim, ze slajdami w języku angielskim. Było to dla mnie bardzo przykre. Nie po to staraliśmy się o polską uczelnię w Wilnie, by naszą młodzież rusyfikować i uczyć na przykładach rozwiązań powstałych na Kremlu. Jest to zatruwanie naszej młodzieży – podkreśla Wołkonowski.
Negatywnie współpracę z rosyjską uczelnią oceniają także studenci. – Na początku kwietnia otrzymałem od pani dziekan propozycję wyjazdu do Kaliningradu na dwutygodniowe szkolenie, które miało się odbywać w języku angielskim. Miałem przekazać ogłoszenie innym studentom. Muszę przyznać, że było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, że polska uczelnia proponuje mi szkolenie w Rosji. Nie skorzystałem z takiej możliwości – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Jarosław Antoniewicz, student trzeciego roku europeistyki.
Dlaczego nie chciał przyjąć propozycji? – Przede wszystkim uważam, że tego rodzaju wyjazd nie jest mi potrzebny. Jako student europeistyki, który myśli w przyszłości o jakimś zaangażowaniu społecznym, może działalności politycznej na Litwie, nie chcę mieć w swoim życiorysie szkolenia w Kaliningradzie. Myślę, że to zrozumiałe. W litewskich realiach szkolenie w Rosji zdecydowanie nie jest atutem, to coś, co po prostu obciąża. Jako Polak mieszkający na Litwie bardzo żałuję natomiast, że w ciągu dwóch lat studiów nie zaproponowano mi stażu w Polsce, który na pewno byłby dla mnie wielką korzyścią – wyjaśnia Antoniewicz.

Ogromne nadzieje na przezwyciężenie problemów spoczywają na władzach uczelni

Różnice zdań w wielu kwestiach

Prof. Jarosław Wołkonowski uważa, że niezrozumiałe są też inne decyzje podjęte w ostatnich latach, które będą rzutowały na przyszłość uczelni, jak choćby wybór na budowę siedziby uczelni niewielkiej działki przy ul. Makowej w Wilnie. Podkreśla, że siedziba dla wydziału to sprawa absolutnie kluczowa, gdyż od 12 lat to studenci muszą ponosić koszty wynajmowania budynków – na studiach stacjonarnych płacą czesne w wysokości 434 euro rocznie. Co więcej, brak zaplecza infrastrukturalnego był wskazywany jako najważniejsza ze słabości uczelni w procesie akredytacji na Litwie.
– Staraliśmy się o wsparcie Polski od lat i dopiero obecny rząd odpowiedział pozytywnie na nasze potrzeby, przyznając 19 mln zł na nową siedzibę. Uniwersytet deklaruje, że dołoży jeszcze 4 mln zł. Obawiam się jednak, że będą to źle wykorzystane pieniądze, gdyż nie da się na działce o powierzchni 11 arów, na Starówce, gdzie obowiązują bardzo rygorystyczne wymagania architektoniczne, wybudować budynku, który zgodnie z wymaganiami musi mieć 3 tys. mkw. powierzchni użytkowej, odpowiednią liczbę miejsc parkingowych i salę sportową – zauważa prof. Wołkonowski.
Wykładowca podkreśla jednak, że trzynasty rok działalności uczelni nie musi być wcale pechowy. – Dużo zależy od władz uniwersytetu, nowego dyrektora filii, którym został dr hab. Adam Doliwa, prof. UwB. Wiem, że studenci, którzy zgłaszali się w tym roku na studia magisterskie, prosili o możliwość dodatkowej rekrutacji i nierezygnowanie z formowania pierwszego roku. Niektórzy z nich zrezygnowali z kontynuowania studiów na uczelniach litewskich, bo chcą studiować po polsku. Nie wiem, czy uda się zrealizować taki scenariusz, ale nie mam wątpliwości, że jest to kwestia szczególnie ważna dla przyszłości szkolnictwa wyższego w języku polskim na Litwie – mówi Wołkonowski.

CZYTAJ WIĘCEJ: Uroczystość wręczenia dyplomów wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku

Spojrzenie z Białegostoku

Jak na poruszane przez nas sprawy patrzy Uniwersytet w Białymstoku? Na pytania dotyczące kwestii poruszanych w artykule odpowiedziała rzecznik prasowa UwB Katarzyna Dziedzik. Jak wyjaśniła, szkolenia studentów i pracowników wileńskiej filii nie są jedyną formą współpracy z Rosją. Uniwersytet współpracuje z dwiema uczelniami w tym kraju, w Kaliningradzie i Smoleńsku, z którymi od 2015 r. realizuje wymianę akademicką studentów, nauczycieli akademickich, pracowników administracji z krajami spoza UE w ramach programu Erasmus+, a decyzja o doborze krajów i uczelni partnerskich zapada na szczeblu władz uczelni, a nie poszczególnych wydziałów.
„Studenci i pracownicy indywidualnie aplikują o możliwość skorzystania z wymiany i wskazują uczelnie, kraj, gdzie wymiana miałaby być realizowana. Z kolei uczelnie zagraniczne swoje wnioski aplikacyjne kierują do nas” – napisała w odpowiedzi na przedstawione pytania.
Jak podkreśliła, UwB współpracuje już od wielu lat z Bałtyckim Federalnym Uniwersytetem im. Immanuela Kanta. „BUF jest członkiem utworzonej w październiku 2013 r. z inicjatywy UwB Sieci Uniwersytetów Pogranicza (SUP). Obie uczelnie współpracują też w ramach Baltic Sea Region University Network (BSRUN). To był powód, dla którego uniwersytet w Kaliningradzie został objęty także programem Erasmus+” – twierdzi przedstawicielka uczelni.
Wybór niewielkiej działki przy ul. Makowej na budowę siedziby wydziału rzeczniczka wyjaśniła tym, że działka ta jest własnością Uniwersytetu w Białymstoku i nie ma konieczności jej kupowania. „Inwestycja odpowiada realnym potrzebom i możliwościom finansowym UwB i właśnie w takim kształcie zaaprobowało ją Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego [RP], przeznaczając na nią dotację w wysokości niemal 19 mln zł” – napisała Dziedzik.
Najważniejszą dla polskiej społeczności na Litwie kwestię, czyli rezygnację z formowania pierwszego roku studiów magisterskich, wyjaśniła niżem demograficznym i wysokimi kosztami. Jak napisała, w efekcie niżu demograficznego zmniejsza się w ostatnich latach liczba kandydatów oraz studentów na studiach pierwszego stopnia w wileńskiej filii.
„To głównie nasi absolwenci studiów licencjackich rekrutują się na studia drugiego stopnia. Już w ubiegłym roku chętnych na studia drugiego stopnia było mało i zgoda na ich uruchomienie była wydana warunkowo. Ze względów finansowych (koszty organizacji kształcenia) nie możemy sobie pozwolić na prowadzenie zajęć dla kolejnych tak małych grup. Z identycznych powodów w ostatnich latach nie udało nam się uruchomić studiów także na kilku kierunkach realizowanych na naszych białostockich wydziałach” – wyjaśniła decyzję władz UwB.

CZYTAJ WIĘCEJ: Filia UwB w Wilnie wkroczyła w 13. rok działalności

Wileńszczyzny nie można mierzyć miarą Polski

Niż demograficzny jest problemem dobrze znanym polskiej oświacie na Litwie. Bez wątpienia instytucją, która ma największe doświadczenie w pracy oświatowej, jest Stowarzyszenie Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna”. Jak na decyzję władz UwB zapatruje się prezes Józef Kwiatkowski?
– Zamknąć coś jest bardzo łatwo, czasem nawet wygodnie, ale trzeba pamiętać, że jeśli w tym roku nie będzie pierwszego roku studiów magisterskich, za rok zebranie grupy będzie jeszcze trudniejsze. Tak już jest, że czasem musimy pracować z siedmioma osobami, żeby w przyszłym roku mieć 10 czy 12. Jeśli chodzi o polskie szkoły, cenią one każdego ucznia. Nie możemy sobie pozwolić na rezygnację z nikogo i nie patrzymy, czy się to opłaca, czy nie. Grupy na Litwie zawsze będą mniejsze niż w Polsce, mierzenie warunków na Wileńszczyźnie miarą Polski naprawdę nie jest dobrym pomysłem – mówi „Kurierowi Wileńskiemu”.
Jak zauważa prezes Macierzy Szkolnej, warto przeczekać trudny okres także dlatego, że tendencje demograficzne są pozytywne. – To prawda, w ostatnich latach obserwowaliśmy spadek liczby maturzystów, jednak najgorsze czasy są już za nami. W tym roku mamy ponad tysiąc pierwszoklasistów, przeszło o 100 więcej niż w ubiegłym roku – cieszy się prezes Kwiatkowski.
Szef polskiej organizacji oświatowej zauważa pewną niespójność w działaniach uniwersyteckich władz. – Z jednej strony jest mowa o budowie siedziby, inwestowaniu w bazę materialną 19 mln zł, z drugiej – bardzo łatwo rezygnuje się z potencjalnych studentów. Polska naprawdę wydaje ogromne pieniądze na wspieranie oświaty w naszym kraju. Żeby zostały dobrze wykorzystane, konieczna jest często ogromna determinacja – twierdzi działacz.

Ilona Lewandowska
Fot. Marian Paluszkiewicz


Co nam z filii UwB w Wilnie?

To była ogromna radość, gdy w 2007 r. w Wilnie rozpoczął działalność Wydział Ekonomiczno-Informatyczny Uniwersytetu w Białymstoku. Powołanie filii uniwersytetu stało się spełnieniem marzeń wielu wileńskich Polaków, którzy od końca lat 80. walczyli o utworzenie w Wilnie polskiej uczelni wyższej.

Uczelni, która miała nie tylko kształcić młodych Polaków w języku ojczystym w Wilnie, lecz także sformować nową polską elitę dla Wileńszczyzny. Albowiem wiele trudności, z jakimi dzisiaj boryka się społeczność polska na Litwie, wynika właśnie z tego, że w latach 40. i 50. na skutek sowieckich represji i przesiedlenia do PRL prawie całkowicie zostaliśmy pozbawieni inteligencji. Dzisiaj na Wileńszczyźnie prawie nie istnieje polskie środowisko akademickie, które odgrywa wiodącą rolę w każdym normalnym społeczeństwie. Czy możemy powiedzieć dzisiaj, po 12 latach funkcjonowania w Wilnie filii białostockiego uniwersytetu, że spełniła ona tę misję? Owszem, ukończyło ją 716 Polaków. Ci młodzi ludzie zdobyli wykształcenie w ojczystym języku w Wilnie i nieco podnieśli odsetek Polaków legitymujących się wyższym wykształceniem. Ale nadal pozostajemy pod względem wykształcenia na szarym końcu litewskiego społeczeństwa. Czy możemy stwierdzić, że filia wytworzyła tak potrzebne Polakom na Wileńszczyźnie wpływowe akademickie środowisko? Niestety, nie. W 2007 r. wydawało się, że profesorowie przyjeżdżający z Białegostoku do Wilna będą nie tylko nauczali swoich studentów, lecz także odgrywali ważną rolę w życiu społeczności polskiej na Litwie. Okazało się jednak, że białostocka profesura ograniczyła się wyłącznie do uczenia studentów. Profesorowie oraz władze uczelni w Białymstoku popisali się absolutną obojętnością w stosunku do naszej społeczności. Przez 12 lat nie zechcieli zrozumieć specyfiki Wileńszczyzny. Dlatego nie dziwi, że w tym roku filia nie potrafiła uruchomić studiów drugiego stopnia. Zabrakło chętnych? Na Wileńszczyźnie walczy się o każdego ucznia. I wie o tym każdy nauczyciel i dyrektor polskiej szkoły na Wileńszczyźnie. Ale nie wiedzą o tym w Białymstoku. Podobną niewiedzą popisano się też, wybierając pod budowę siedziby uczelni niewielką działkę przy ul. Makowej. Ale szczytem bezmyślności stała się współpraca filii z uczelnią w Kaliningradzie. Cóż, władzom UwB należy się medal za wkład w rusyfikację polskiej młodzieży na Wileńszczyźnie. Medal oczywiście od Putina.

Robert Mickiewicz


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 40(194); 12-18/10/2019

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.