Dyskusja PKD o Polakach wobec niepodległości Litwy

92
Polski Klub Dyskusyjny zaprosił na dyskusję „Wolność = laisvė”  Fot. Ewelina Mokrzecka

Tuż przed obchodami Dnia Odrodzenia Niepodległości Litwy, Polski Klub Dyskusyjny zaprosił na dyskusję „Wolność = laisvė”. 

O roli, jaką odegrała polska mniejszość w czasie zrywu niepodległościowego Litwy, uczestnicy spotkania dyskutowali z historyk Instytutu Historii Litwy, dr Vitaliją Stravinskienė, naukowcem, członkiem ruchu niepodległościowego Sąjūdis, dr. hab. Zygmuntem Mackiewiczem oraz dziennikarzem i komentatorem politycznym, Virginijusem Savukynasem. W wydarzeniu wzięli udział również sygnatariusze Aktu Niepodległości z 11 marca 1990 r., prawnik Czesław Okińczyc i Zbigniew Balcewicz – w latach przełomu redaktor naczelny „Czerwonego Sztandaru” a później „Kuriera Wileńskiego”.

„11 marca nie jest świętem wyłącznie litewskim. Jest to dzień ważny dla obywateli Litwy różnych narodowości. Wśród sygnatariuszy Aktu Niepodległości było również czterech Polaków” – rozpoczynając spotkanie, podkreślił Antoni Radczenko, prezes PKD.

Nie razem, lecz obok siebie

Jako pierwsza głos w dyskusji zabrała Vitalija Stravinskienė, która zwróciła uwagę na kontekst historyczny, w jakim znaleźli się Polacy na Litwie po powojennych przesiedleniach i zmianach granic.

„W ciągu całego tego okresu Litwę opuściło ok. 200 000 ludzi. W tej grupie byli niemal wszyscy przedstawiciele inteligencji, cała ówczesna elita. Polska społeczność na Litwie pozbawiona więc została warstwy, która inicjowała wcześniej życie społeczno-kulturalne. W okresie sowieckim polsko-litewskie napięcia z okresu międzywojennego zostały niejako zamrożone, a Polacy i Litwini żyli nie tyle razem, co obok siebie. Te napięcia odżyły ponownie na przełomie lat 80. i 90.” – podkreśliła historyk.

Virginijus Savukynas, mówiąc o okolicznościach, w jakich Litwa odzyskała niepodległość, podkreślił znaczenie powrotu narodowej historiografii, która związana była z antypolskim kierunkiem, nakreślonym przez Adolfasa Šapokę.

Savukynas przytoczył również wyniki badań, jakie przeprowadzono w tym okresie na temat stosunku Litwinów do Rosjan i Polaków. „Pomimo że był to czas walki z sowiecką okupacją, która w świadomości większości ludzi kojarzona była z Rosjanami, bardziej negatywnie oceniano Polaków. Jaki był skutek przywiązania do tego rodzaju stereotypów? Obopólny brak zaufania, tak ze strony Litwinów, jak również Polaków na Litwie” – kontynuował dziennikarz.

Mówiąc o idei autonomii, Savukynas wskazał na Moskwę, jako źródło inspiracji. „Znamy doskonale przykłady konfliktów w takich regionach jak Górski Karabach czy Naddniestrze. Jestem przekonany, że nie zrodziły się one samoistnie. W przypadku Litwy nie udało się do niego doprowadzić i całe szczęście. Gdyby podobny konflikt wybuchnął, nie moglibyśmy myśleć dzisiaj ani o Unii Europejskiej, ani o NATO” – powiedział komentator polityczny.

Polskie dążenia

Zygmunt Mackiewicz przypomniał, że jeszcze przed założeniem Sąjūdisu Polacy rozpoczęli tworzenie swojej organizacji, Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Polaków na Litwie, które potem przekształcone zostało w Związek Polaków na Litwie. W październiku 1988 r. Sąjūdis zorganizował pierwszy w swojej historii zjazd, na który zaproszono również przedstawicieli mniejszości, a Zygmunt Mackiewicz został wydelegowany jako przedstawiciel Polaków. Podczas zjazdu zabrał głos, w bardzo pojednawczym tonie, co nie spodobało się kierownictwu stowarzyszenia.

„Niedługo po zjeździe przyszedłem na spotkanie stowarzyszenia i okazało się, że jednym z punktów obrad jest »sprawa Mackiewicza«. Zostałem zawieszony jako członek i nigdy mnie nie przywrócono. Byłem więc Polakiem, ale bez prawa reprezentowania Polaków. Potem w polityce, gdy byłem posłem z ramienia Związku Ojczyzny, zajmowałem się przede wszystkim frankofonią – wspomina naukowiec.

Mackiewicz uważa, że pozycja Polaków, którzy 11 marca 1990 r. nie opowiedzieli się za niepodległością, lecz wstrzymali od głosu, jest zrozumiała. Na taką decyzję wpływ miały zarówno oczekiwania wyborców, jak również poczucie zagrożenia ze strony litewskiego nacjonalizmu. Mackiewicz jako przykład wskazywał demonstracje niechęci do Polaków w Suderwie, w której wówczas mieszkał.

Niepodległość i poszanowanie praw Polaków powinny iść razem

Zbigniew Balcewicz, sygnatariusz Aktu Niepodległości, nie zgodził się z prelegentem, wskazując na złożoność ówczesnej sytuacji. Zauważył, że faktycznie podczas zjazdu Mackiewicz stracił szansę na przedstawienie oczekiwań Polaków, którzy wówczas odczuwali duży niepokój. „Być może stowarzyszenie nie do końca poważnie potraktowało zaproszenie Sąjūdisu i możliwość wysłania delegata. Faktem jest, że Polacy bardzo mało angażowali się w te działania. Polacy wystraszyli się zmian, ogłoszenia litewskiego języka jako państwowego. Troszczyli się przede wszystkim o swoje sprawy. Nasza decyzja 11 marca, to zupełnie inna sprawa i mogę o tym mówić dużo. Ale faktem jest, że niepodległość i poszanowanie praw Polaków powinny iść razem, a tak nie było” – zauważył Balcewicz.

„Nie wyobrażałem sobie jednak, że mogę głosować inaczej, niż za niepodległością. Polskie sprawy nie były jeszcze załatwione, ale to nie mógł być powód” – podkreślił sygnatariusz. Zauważył również, że także w litewskim środowisku nie było jednomyślności co do tego, w jaki sposób dążyć do niepodległości, poprzez radykalną decyzję czy drobne kroki. „Zrobiliśmy ten rewolucyjny krok i od tego zaczął się rozpad Związku Sowieckiego” – powiedział.

„Zrobiliśmy ten rewolucyjny krok i od tego zaczął się rozpad Związku Sowieckiego” – powiedział Balcewicz Fot. Ilona Lewandowska

Były redaktor naczelny „Kuriera Wileńskiego” wspominał, że nie wszyscy rozumieli jego stanowisko. „Już po moim wystąpieniu przed Gorbaczowem, gdy powiedziałem, że my sami jako Polacy wyjaśnimy swoje sprawy z Litwinami, bez wsparcia Moskwy, rozpoczęła się nagonka na mnie, żądano nawet mojego usunięcia ze stanowiska. W 1990 r., okresie przed wyborami do Rady Najwyższej, gdy spotykałem się jako kandydat z wyborcami, nie było jednak wśród Polaków dyskusji na temat niepodległości. Odczuwalny był natomiast niepokój, jeśli chodzi o sytuację polskiej mniejszości, zapewnienie jej praw – komentował Balcewicz.

Polak nie może stać na uboczu w czasie walki o wolność

Czesław Okińczyc, sygnatariusz Aktu Niepodległości, przypomniał o początkach tworzenia się polskich organizacji, w których brał aktywny udział. Mówiąc o kontaktach z litewskim ruchem niepodległościowym, wskazywał na błędy popełnione przez każdą ze stron.

„Błąd Sąjūdisu polegał na tym, że nie szukał kontaktu z Polakami. Duży błąd popełnili również odwiedzający Wilno działacze Solidarności. Wielokrotnie tłumaczyłem im, że powinni zwrócić się do Polaków na Litwie i pomóc im w zaangażowaniu się w walkę o niepodległość kraju, w którym mieszkają. Niestety, odpowiadano mi, że teraz najważniejsza jest wolność Litwy… To były wielkie błędy” – podkreślił Okińczyc.

Sygnatariusz był bardzo surowy w ocenie decyzji podjętej przez polskich posłów przed 30 laty. „Wstrzymanie się od głosu było ogromnym błędem. Jestem przekonany, że nie rozumieli do końca, co znaczy być Polakiem. Polak nigdy nie może być na uboczu walki o niepodległość państwa, w którym mieszka. Mamy bardzo wiele przykładów z historii potwierdzających taką tezę. Bycie Polakiem, patriotą Litwy, to bardzo bogata kategoria historyczna, na którą składa się dorobek stuleci. Nie zrozumieć wagi tej chwili, nie zrozumieć, że Polak równa się walce o wolność i niepodległość, to największy błąd. Ostatnie 30 lat niepodległości pokazało, że w wolnej Litwie polska społeczność zyskała o wiele większe możliwości. Mamy ministrów Polaków, polskie media, wyższą uczelnię, szkoły. Teraz wszystko to musimy tylko mądrze wykorzystać” – ocenił Okińczyc.

Dyskusja „Wolność = laisvė” odbyła się 9 marca 2020 r. w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Spotkanie zorganizował Polski Klub Dyskusyjny. Dyskusję moderował dziennikarz Jan Jacek Komar.