Łagodzenie kwarantanny także w Kościele

266
Kościół Ducha Świętego to jedna z większych świątyń w Wilnie, może pomieścić ok. 100 osób z zachowaniem bezpiecznej odległości

Od niedzieli 10 maja, po niemal dwóch miesiącach przerwy, wierni na Litwie mogą ponownie uczestniczyć w niedzielnych Mszach św. w kościele. „Ta niedziela była dla nas bardzo radosnym dniem, choć oczywiście w kościele było znacznie mniej osób, niż zwykle” – wyjaśnia „Kurierowi Wileńskiemu” , proboszcz parafii Ducha Świętego w Wilnie.

– Nasz kościół został dostosowany do wymogów kwarantanny, kiedy tylko pojawiła się możliwość uczestniczenia wiernych w Mszach św. w dni powszednie. Ponumerowane zostały miejsca, które można zajmować, dostawione krzesła, przy wejściu umieściliśmy płyn do dezynfekcji – informuje ks. Tadeusz Jasiński.
Kościół pw. Ducha Świętego to jedna z większych świątyń w Wilnie, pomieścić może więc ok. 100 osób z zachowaniem bezpiecznej odległości.

– W ostatnią niedzielę wystarczyło miejsca, nikt nie został poza kościołem. Ale wynika to również z tego, że mamy sporo Mszy św., po sześć, więc może w nich normalnie uczestniczyć 600 osób – tłumaczy proboszcz. Najmniej osób gromadzi się zwykle na pierwszej z niedzielnych mszy, o godz. 8.00. Potem frekwencja jest nieco większa, ale nie trzeba się bać o brak miejsca.

Tymczasem znacznie mniej wiernych mieści się w kościele w Kalwarii Wileńskiej. Jedna z największych parafii na Litwie, bo zamieszkuje ją aż 80 tys. wiernych, do dyspozycji ma niewielki kościół.

ks. Tadeusz Jasiński

Muszę przyznać, że byłem bardzo szczęśliwy, gdy w niedzielę zobaczyłem po tak długiej przerwie swoich parafian – mówi ks. Rusłan Wilkiel, proboszcz parafii Odnalezienia Krzyża Świętego w Kalwarii. – To był trochę młodszy kościół niż ten, do którego jestem przyzwyczajony. W kościele byli przede wszystkim ludzie młodzi, wielu stało także wokół kościoła, bo nie zmieścili się do środka. Niektóre rodziny uczestniczyły we Mszy św., stojąc przy grobach swoich bliskich, na cmentarzu przy kościele. Na pewno sprzyjała temu bardzo dobra pogodna – opowiada o pierwszej, po prawie dwóch miesiącach przerwy, niedzielnej Mszy św. z wiernymi.

Jak wyjaśnia, już wcześniej, gdy Konferencja Episkopatu Litwy zezwoliła na udział wiernych w nabożeństwach w ciągu tygodnia, zauważył, że wielu osobom bardzo brakowało udziału we Mszach św.
– To zależy od człowieka, ale również od sytuacji. Brak możliwości udziału we Mszy św. bardzo odczuwali np. ci, którzy stracili w tym czasie swoich bliskich. Nie mogli pomodlić się za ojca czy matkę w kościele, przyjąć komunii św. W takich sytuacjach bardziej odczuwalne były ograniczenia – podkreśla proboszcz. – Ważne jest też to, że w Kościele nadal jesteśmy w okresie wielkanocnym, niemało jest więc osób, które chcą w tym czasie wyspowiadać się i przyjąć komunię – dodaje duchowny.
Po ogłoszeniu kwarantanny biskupi Litwy podjęli decyzję o zawieszeniu nabożeństw z udziałem wiernych. Kościoły pozostały otwarte tylko na prywatną modlitwę. Wierni uczestniczyli w Mszach św. transmitowanych przez telewizję, internet oraz radio.
Msze św. z Kalwarii były już transmitowane od 15 maja przez Radio Znad Wilii.
– Był to dla nas bardzo ważny krok, który ułatwił nam kontakt z parafianami i prowadzenie pracy duszpasterskiej w trudnych warunkach kwarantanny. Ponieważ otrzymaliśmy bardzo wiele pozytywnych informacji od naszych parafian, postanowiliśmy wprowadzić dodatkową Mszę św. w dni powszednie, sprawowaną specjalnie ze względu na radiową transmisję. Teraz, gdy warunki kwarantanny zostały złagodzone, postanowiliśmy z tej Mszy św. zrezygnować – komentuje rozmówca „Kuriera Wileńskiego”.
Jak zauważa, brak transmisji w dni powszednie spotkał się z licznymi komentarzami, a parafia w tej sprawie otrzymała wiele telefonów. Dlaczego Kalwaria zrezygnowała z dodatkowej, radiowej Mszy św.?
– Wynika to w dużej mierze z organizacji naszej pracy. Nasza parafia jest jedną z największych na Litwie. Zamieszkuje ją 80 tys. osób. Teraz, gdy powoli rozszerzają się możliwości naszej zwykłej działalności, nie możemy obiecać codziennie Mszy św. o godz. 13.00. Przygotowujemy się też do komunii św., które planujemy na lipiec. Za względu na pandemię będą się odbywać w małych, 20-osobowych grupach. Łatwo sobie wyobrazić, jak wiele będzie trzeba czasu na przygotowania tak wielu grup i same komunijne Msze św. – podkreśla proboszcz.
Jak zauważa, to nie względy praktyczne są dla niego najważniejszym czynnikiem.

ks. Rusłan Wilkiel

– Czasem, kiedy rozmawiam z ludźmi, wydaje mi się, że przyzwyczajenie się do transmisji Mszy św. nie jest wcale dobre. Są osoby, które traktują je jako okazję do głębokiej modlitwy, ale niemało jest wcale ludzi, którzy oglądając Msze św., piją kawę czy robią inne rzeczy. Tak nie może być. Msza św. to nie jest serial, do którego się przyzwyczajamy. Oglądanie czy wysłuchanie w radiu nie jest pełnym w niej uczestnictwem, nie oszukujmy się, to nie to samo. To środek na wyjątkowy czas, ale nie przyzwyczajajmy się do niego. Wierzymy, że Eucharystia to Ciało Chrystusa. Nie może się ograniczać do obrazu czy dźwięku. Nie chcemy stwarzać pozoru, że tak jest, dlatego po zniesieniu kwarantanny zrezygnujemy również z transmisji w powszednie dni na Facebooku – zapewnia ks. Rusłan Wilkiel.

Jak wyjaśnia proboszcz, rezygnując z transmisji w dni powszednie, parafia zamierza kontynuować je w niedziele.
– To zupełnie inna sprawa. Jako katolicy mamy obowiązek uczestniczyć w niedzielnej Mszy św., a jako duszpasterze cieszymy się, że mamy możliwość zapewnienia włączenia się w modlitwę również osobom, które nie mogą przyjść do kościoła – zauważa duchowny.
Transmisje Mszy św. na swoich stronach, Facebooku czy za pośrednictwem „Wilnoteki”, prowadzi wiele parafii.
– Jest to nowe zjawisko, które uczymy się wykorzystywać, tak my, księża, jak i nasi parafianie. Śledzimy, ile osób ogląda transmisje z naszego kościoła i widać, że coraz mniej osób je obserwuje. Na początku zainteresowanie nimi było ogromne. Jest to bardzo cenny sposób na łączenie się w modlitwie z parafią dla chorych czy osób, które z różnych powodów nie mogą przyjść do kościoła. Myślę, że jest to bardzo dobry dodatek w naszej pracy duszpasterskiej w tych szczególnych warunkach, ale nie można go uważać za zamiennik Eucharystii w Kościele – komentuje ks. Tadeusz Jasiński.
Jak ten czas wpłynie na Kościół?
– Myślę, że jest potrzeba zastanowienia się, co dalej, jak będzie wyglądać nasza praca duszpasterska. Niektórzy na pewno odzwyczają się od Kościoła, być może przestaną chodzić na Mszę św. Ale przez te ostatnie dni mogę powiedzieć, że doświadczam, jak bardzo ludzie stęsknili się za Mszą św., jak ze łzami w oczach przyjmują komunię św. Można więc potraktować te wydarzenia jako próbę naszej wiary, w czasie której musimy się na nowo określić – konkluduje proboszcz parafii Ducha Świętego.


Fot. Marian Paluszkiewicz