Pracoholizm nie jest niczyją zaletą. To choroba

Mieszkańcy Litwy nigdy nie byli leniwymi ludźmi. W naszym kraju zawsze było wielu rolników, przyzwyczajonych do pracy

Pracoholizm już dawno urósł do rangi problemu społecznego, a przez niektórych uznawany jest nawet za chorobę cywilizacyjną. Jego skutki mogą być bardzo poważne – od załamania nerwowego i wypalenia zawodowego aż po zaburzenia osobowości i poważne choroby.

Okazuje się, że osiem godzin pracy dziennie to tylko zapis w kodeksie. Aż 60 proc. mieszkańców Litwy deklaruje, że pracuje również po powrocie do domu.
– Pracoholik to osoba cierpiąca na uzależnienie od pracy. Skupia swoje życie na pracy i nie przywiązuje zbytniej wagi do innych rzeczy, takich jak sprawy rodzinne, społeczne czy osobiste. Taka osoba nie umie odpoczywać, gdy nie pracuje, źle się czuje. Pracoholik myśli, że pracuje dla pieniędzy, dla kariery, ale tak naprawdę pracuje, bo nie umie już inaczej. Nie umie odpoczywać, nie umie skupiać się na innych sprawach. Ważna jest tylko praca – tłumaczy w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Genovaitė Petronienė, psycholog i psychoterapeuta.

Nie umie odpocząć

Pracoholicy wykazują wspólne symptomy z alkoholikami: zniekształcone postrzeganie rzeczywistości, potrzebę kontroli, mechanizmy zaprzeczania, lęk, objawy depresji, zamykanie się w sobie, skłonność do irytowania się i problemy w relacjach z bliskimi.
– Wśród moich klientów jest dużo osób uzależnionych od pracy. Są to osoby bogate, mają wspaniałe kariery, ale najczęściej do psychiatry zwracają się już wtedy, gdy mają problemy zdrowotne, gdy rozpadają się rodziny. Kiedy po prostu przyznają się, że są uzależnieni od pracy – mówi Petronienė.
Pracoholik żyje w ciągłym stresie i napięciu. Nie potrafi odpocząć. Cierpi na bezsenność lub nie ma wystarczającej ilości czasu w ciągu doby, by należycie się wysypiać. W efekcie cierpi na dolegliwości ze strony układu krwionośnego, zaburzenia pracy serca (tachykardia, zawał), chroniczne napięcie mięśniowe (bóle o różnym umiejscowieniu), zaburzenia ze strony układu pokarmowego (zaparcia, biegunki, wrzody). Przy pracy siedzącej mogą się nasilać problemy z kręgosłupem. Zdarzają się omdlenia.
Brak umiejętności wypoczywania powoduje, że pracoholik odczuwa stałe napięcie, przymus pracy, jest nadmiernie drażliwy, łatwo wpada w złość lub też miewa stany depresyjne. Doświadcza zaburzeń koncentracji uwagi i pamięci. Nie odczuwa satysfakcji z pracy.
– Myślę, że perfekcjonizm i pracoholizm to dość stare zjawisko w naszym kraju. Od pracy najbardziej uzależnieni są ludzie z Europy Wschodniej i z niektórych państw Europy Zachodniej. W Ameryce ludzie faktycznie są bardzo uzależnieni od pracy. Natomiast na Południu – Włochy, Hiszpania, Francja – tam jest o wiele mniej pracoholików – zaznacza psycholog.

Pracuś sowiecki

Pokolenie okresu sowieckiego od najmłodszych lat słyszało, że praca jest cnotą, że „chleb płacze, gdy go darmo jedzą”. Na czas wolny trzeba było ciężko zapracować, a twierdzono nawet, że człowiek i tak nie jest jego godzien. Jego szczęście miało zależeć od tego, jak znosi nieprzyjemne czynności.
Nawet Adam i Ewa nie musieli pracować, dopóki nie złamali Bożego zakazu, a potem Pan Bóg dał im pracę jako karę…
W XX w. pojawiły się korporacje, które stosują pogłębione metody oddziaływania na psychikę człowieka. Pracownik jest zachęcany do przekraczania swoich możliwości, do rywalizacji, do pozostawania po godzinach w pracy. W zakładach pracy powstają stołówki i kluby sportowe – po to, aby pracownik jak najwięcej czasu spędzał w pracy.
– Pracoholizm na Litwie jest bardzo popularny. Mieszkańcy Litwy nigdy nie byli leniwymi ludźmi. Przecież w naszym kraju zawsze było wielu rolników. Ludzie są przyzwyczajeni do pracy. Zwłaszcza w czasach sowieckich, gdy finansowo ludziom było bardzo ciężko, dzięki ciężkiej pracy próbowano polepszyć swój byt – zwraca uwagę Genovaitė Petronienė.
– Niektórzy twierdzą, że pracoholizm wzrósł wraz z kapitalizmem, ale myślę, że na Litwie, w przeciwieństwie do Azji, istnieje on od dawna. Weźmy czasy sowieckie. Jeśli ktoś był, powiedzmy, mieszkańcem miasta, dorastał w nim jako dziecko, musiał sprzątać pokoje komunalne, pracować w ogrodach społecznych, pomagać rodzicom robić na drutach, szyć, gotować i tym podobne. Jak się mieszkało na wsi, to w ogóle nie można było usiąść – na wsi trzeba cały czas pracować. Osoba dorastająca w środowisku, w którym każdy pracuje, przyzwyczaja się do panowania nad swoimi pragnieniami, nie ma już marzeń, nie pragnie już czegoś więcej. Próbuje się przystosować do tego ciągłego trudu – opisuje Genovaitė Petronienė.

Na pracoholizm najbardziej narażone są osoby prowadzące firmę lub wykonujące wolny zawód, a także ludzie ambitni

Pracoholizm z pokolenia na pokolenie

Psychoterapeutka twierdzi, że dla tak pracowitego narodu przestać pracować wydaje się czymś niemożliwym. I teraz, gdy ludzie mają wszelkie możliwości, żeby więcej zarobić – mogą wyjechać za granicę, gdzie okazują się cenionymi pracownikami – nie mogą się zatrzymać. Są tacy, którzy pracują po 20 godzin na dobę.
– Obywatele Litwy nadal czują się niepełnowartościowi, czują się gorszymi ludźmi od tych Zachodu. A więc za wszelką cenę chcą jak najwięcej osiągnąć – podkreśla Genovaitė Petronienė.
W rodzinie pracoholika dziecko także może się stać uzależnione od pracy. – Rodzice uzależnieni od pracy kochają swoje dzieci warunkowo, czyli nie mimo wszystko, lecz pod warunkiem – że np. będą grzeczne lub będą miały dobre stopnie. Wynika to z dążenia do perfekcjonizmu, którego wymagają od samych siebie, i z tego, że samych siebie nie lubią za to, jacy są, tylko za to, że dużo pracują. Ich samoocena zależy od tego, ile w ciągu dnia napiszą raportów czy zrealizują projektów. Przekładanie tego na dzieci może się stać przyczyną ich skłonności do uzależnień w dorosłości – mówi Petronienė.

Aktywny urlop zalecany

Pracoholizm – podobnie jak inne uzależnienia – wymaga profesjonalnego leczenia. Pracoholik nie poradzi sobie z nałogiem sam – ograniczenie pracy może spowodować sięgnięcie po inne formy stymulacji, np. alkohol, narkotyki, nieumiarkowane jedzenie.
– Przede wszystkim należy pomyśleć o urlopie. Nie może być on krótszy niż trzy tygodnie. W czasie odpoczynku należy w miarę możliwości zrezygnować z telefonu i komputera. Pamiętajmy, że pracoholik nie będzie mógł spokojnie wylegiwać się na plaży. Taki urlop all inclusive na plaży mu nie pasuje. To musi aktywny wypoczynek, np. wypad na narty – zaleca Genovaitė Petronienė, psycholog i psychoterapeuta.
Mieszkańcy Litwy i Polski to pracoholicy, co widać gołym okiem. Ale to odpowiedzialni pracoholicy. O tym połączeniu stało się głośno na polach hiszpańskich mandarynek, a później w fabrykach i biurach Londynu.
Jednak ani w Polsce, ani na Litwie nie zbiera się danych, ilu ludzi jest całkowicie uzależnionych od pracy. Eksperci szacują, że problem ten może dotyczyć nawet kilkunastu procent osób aktywnych zawodowo. Najczęściej są to osoby prowadzące własną firmę lub wykonujące wolny zawód, a także perfekcjoniści i ludzie ambitni.
Nie można jednak mylić dwóch pojęć: pracowitości i pracoholizmu. Człowiek pracowity, a za takich uchodzą Litwini i Polacy, to cecha osobowościowa, zaszczepiona najczęściej w dzieciństwie i w młodości przez rodziców, rodzinę i środowisko. Ludzie pracowici bardzo poważnie traktują swoją pracę, są zaangażowani, odpowiedzialni, chcą osiągać wyniki. Nie czynią tego jednak kosztem własnego zdrowia i własnej rodziny.


Fot. ADOBE STOCK


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 41(118) 09-15/10/2020