Artur Ludkowski: Mam nadzieję na przełom w sprawach mniejszości

Artur Ludkowski będzie doradzał w sprawach mniejszości narodowych premier Ingridzie Šimonytė
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozmowa z Arturem Ludkowskim, doradcą premier Ingridy Šimonytė ds. mniejszości narodowych.

Był Pan doradcą do spraw mniejszości narodowych premiera Sauliusa Skvernelisa, teraz będzie Pan doradzał w tym obszarze premier Ingridzie Šimonytė. Czy sprawy mniejszości narodowych na Litwie zmierzają w dobrym kierunku czy też – wręcz przeciwnie?

Reklama

Wydaje mi się, że na to pytanie najlepiej mogą odpowiedzieć po prostu mniejszości. Z mojej perspektywy – kierunek zmian jest pozytywny. W czasie minionej kadencji rządu Chłopów i Zielonych nie została przyjęta żadna ustawa pogarszająca sytuację mniejszości narodowych. To nie jest wcale oczywiste, zwłaszcza, jeśli zauważymy, że dotąd w kolejnych kadencjach, niezależnie od opcji politycznej rządzących, przyjmowane były rozwiązania, które sytuację mniejszości faktycznie pogarszały. Oczywiście, nie rozwiązano wszystkich problemów, jednak pewne kroki naprzód zostały poczynione. Za najważniejsze uważam zintensyfikowanie prac nad ustawą o mniejszościach narodowych. Poprzedni rząd stworzył grupę roboczą, przy Departamencie Mniejszości Narodowych podlegającemu ministerstwu kultury, która pracowała nad tą ustawą, jej projekt omawiany był we wszystkich ministerstwach. Ta ustawa jest już praktycznie na ukończeniu. Bardzo dobrze też złożyło się, że przewodniczącą grupy roboczej była Ewelina Dobrowolska, aktualna minister sprawiedliwości. Ponieważ tę ustawę opiniować ma właśnie minister sprawiedliwości, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku ta ustawa trafi na wokandę sejmu. Z tego, co wiem, takie są plany obecnego rządu. Obecnie trwają także rozmowy o ustawie dotyczącej zapisu w dokumentach z użyciem liter, których nie ma w litewskim alfabecie. Propozycje w tej sprawie podają różne partie.

Odrzucenie projektu ustawy o oryginalnym zapisie, jaki zaproponowali socjaldemokraci, było jedną z pierwszych decyzji obecnego sejmu w kwestiach dotyczących również mniejszości narodowych. Taką decyzję tłumaczono niedoskonałością zgłoszonego projektu. Czy nie jest tak, że te prace nad ustawami, ciągłe poprawki będą trwać tak długo, aż problem przestanie być aktualny, bo po prostu – zabraknie Polaków na Litwie? Doświadczenia ostatnich dziesięcioleci pokazują przecież, że pracować nad ustawami można właściwie w nieskończoność.

Czytaj więcej: Wywiad z Gitanasem Nausėdą. „Ustawa o mniejszościach narodowych jest potrzebna”

Dobre pytanie i bardzo aktualne. Rzeczywiście, liczba Polaków na Litwie stale się zmniejsza. Widzimy to po każdym spisie ludności i nie mam wątpliwości, że będzie to szczególnie dostrzegalne po tym, który będzie przeprowadzony w tym roku. Po raz pierwszy będzie on sporządzony nie na podstawie odpowiedzi mieszkańców, ale informacji zawartych w dokumentach, więc wśród spisanych jako Polaków zabraknie tych, którzy nie zadeklarowali swojej narodowości w dokumentach. Faktycznie, projektów ustaw dotyczących pisowni mieliśmy w ciągu ostatnich lat bardzo wiele. Głosowanie, które najbardziej zapadło w naszą pamięć, to oczywiście to z 2010 r., podczas wizyty w Wilnie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na kilka dni przed katastrofa smoleńską. Wydaje mi się, że z każdą kadencją sejmu coraz więcej posłów popiera rozwiązanie tego problemu. Jeśli chodzi o stanowisko w tej sprawie, różnice poglądów występują nie między konkretnymi partiami, ale także wewnątrz partii. Myślę, że możemy mieć nadzieję, że w tej kadencji dojdzie w tej sprawie do przełomowych decyzji.

Dla Polaków możliwość oryginalnego zapisu swoich nazwisk w dokumentach jest niewątpliwie sprawą ważną, ale równie ważna wydaje się obecność języka polskiego w przestrzeni publicznej. Dlaczego tak wiele usług, także w instytucjach państwowych na Litwie, dostępnych jest w języku rosyjskim, a brakuje ich po polsku? Czy jest szansa, że języka polskiego w naszej przestrzeni informacyjnej będzie więcej?

W ostatnim czasie już możemy zauważyć, że języka polskiego jest nieco więcej. Polską wersję strony internetowej ma choćby Ministerstwo Spraw Zagranicznych, po polsku możemy również korzystać z usług w Samorządzie Miasta Wilna. Nie jest to tylko kwestia sektora państwowego, ale także komercyjnego, np. najczęściej przytaczanych bankomatów, w których jest zwykle wersja rosyjska, ale brakuje polskiej. Oczywiście, dodatkowy język jest dla tych instytucji pewnym wysiłkiem, bo wiąże się z koniecznością tłumaczeń czy zatrudnieniem osób znających polski, ale możemy liczyć na zmiany zmierzające w kierunku większej obecności polskiego, jeśli będziemy się o nie upominać. Obecnie na Litwie Polacy nie mają problemu ze znajomością zarówno litewskiego, jak i rosyjskiego, i po prostu godzą się z zaistniałą sytuacją. Rosyjskiego jest coraz więcej, bo przybywa na Litwę wielu imigrantów, tak zarobkowych, ale także uchodźców politycznych, którzy litewskiego nie znają i zwracają się do instytucji państwowych, by mogli kontaktować się z nimi w języku rosyjskim. Po prostu, warto zabiegać o obecność języka polskiego, warto się skarżyć. Nie muszą robić tego tylko organizacje, każdy mieszkaniec ma prawo do wyrażania swoich potrzeb. Może po tak wielu latach walki o prawa językowe w polskim społeczeństwie jest już pewne zmęczenie, ale na pewno nie warto z tego rezygnować. Wydaje mi się, że ta troska o podniesienie poziomu i prestiżu języka polskiego może rozgrywać się na różnych płaszczyznach. W założeniach programowych nowego rządu znalazł się np. zapis dotyczący możliwości zapraszania przez ministerstwo oświaty nauczycieli z zagranicy. Mamy na Litwie ewidentnie brak nauczycieli fizyki czy chemii, jeśli uda się takie rozwiązanie wprowadzić i przyjadą oni np. z Polski, to w polskich szkołach rozwiąże się nie tylko problem nauczania tych przedmiotów, ale podniesie się również poziom języka polskiego.

Oświata to jeden z obszarów, w którym w kadencji poprzedniego rządu podjęto najwięcej kroków zmierzających do poprawy sytuacji mniejszości narodowych. Czy ta polityka będzie kontynuowana?

Polacy mogą wykorzystywać różne okazje, by zabiegać o obecność języka polskiego w przestrzeni publicznej na Litwie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Bardzo wiele dla spraw oświaty mniejszości narodowych zrobiła była wiceminister, Jolanta Urbanowicz, i doradca ministra, Barbara Stankiewicz. Oczywiście, bardzo dużo zależy od osób, które teraz będą się zajmować tymi sprawami, ale bardzo wiele kwestii, jak choćby możliwość zdawania języka polskiego na maturze jako egzaminu państwowego, została zawarta w polsko-litewskiej deklaracji o współpracy w dziedzinie oświaty mniejszości narodowych, co znacznie zwiększa szansę na kontynuację tego kierunku i wprowadzenie zapowiadanych rozwiązań.

Czytaj więcej: Ogłoszono skład Komisji ds. Edukacji Mniejszości Narodowych

Jakie oczekiwania wiąże Pan z kadencją premier Ingridy Šimonytė?

Jak dotąd rozmawialiśmy z Panią Premier kilka razy, trudno mi więc mówić o konkretnych oczekiwaniach. Wolę oceniać założenia programowe rządu. Jest w nich wiele elementów wskazujących na to, że może być to pierwszy w historii prawicowy rząd, który nie będzie przyjmował rozwiązań szkodliwych dla mniejszości narodowych.