Chciałbym odkryć dla prawa karnego perspektywę miłosierdzia

dr Tomasz Snarski
| Fot. Damian Trawicki

Miłosierdzie jest niedocenionym sposobem rozwiązywania problemów poprzez pojednanie, ugodę, mediację, naprawienie szkody czy wreszcie – przebaczenie. My wciąż żyjemy w przekonaniu o konieczności odpłaty, kary, a zapominamy o innych możliwościach. Miłosierdzie jest ideałem sprawiedliwości chrześcijańskiej – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” dr Tomasz Snarski, adwokat, filozof prawa.


W swojej najnowszej książce „Kościół katolicki wobec kary śmierci. Między prawem a filozofią i teologią” porusza Pan tematykę kary śmierci w sposób bardzo niecodzienny dla prawnika. W zakończeniu stawia Pan pytanie, co Jezus powiedziałby o karze śmierci, a odpowiedź rozpoczyna od słów: „Znając Jezusa…”.

Oczywiście jest to skrót myślowy. W Ewangelii Jezus nie mówi wprost o karze śmierci. Jeśli ktoś zna Pismo Święte albo przynajmniej stara się je poznać, wie jednak, że Jezus nauczał w sposób specyficzny. Nie mówił wprost, ale wyjaśniał poprzez przypowieści. Właśnie znając takiego Jezusa, czuję się zobowiązany do głębszej refleksji nad tym, co mógłby powiedzieć o karze śmierci, nie zadowalając się prostymi odpowiedziami. Z perspektywy chrześcijaństwa można zadać wiele pytań o karę śmierci. Jestem przekonany, że Jezus zniósł nie tylko starotestamentowy odwet, lecz także retrybutywną sprawiedliwość, zgodnie z którą istotą kary jest wyłącznie odpłata za wyrządzone zło, proporcjonalna do czynu i winy sprawcy. Poprzez głoszenie miłosierdzia, miłości nieprzyjaciół Jezus zniósł logikę sprawiedliwości opierającą się na odpłacie. Jednocześnie wielu myślicieli katolickich, w tym przywoływany przeze mnie w książce dominikanin o. Jacek Woroniecki, uważa, że Jezus nie zniósł kary śmierci, tylko starotestamentowy odwet. Głosy teologów czy filozofów na ten temat są bardzo różne, ale do mnie przemawia miłosierdzie jako najbardziej doskonała forma sprawiedliwości.

Prawo, filozofia i teologia to nie są dyscypliny, które łatwo połączyć. Pisząc książkę, czuł się Pan bardziej prawnikiem, filozofem, a może po prostu chrześcijaninem?

Pisałem tę książkę jako przedstawiciel gdańskiej szkoły prawa karnego, dedykując ją jednocześnie mojemu mistrzowi, śp. prof. Jarosławowi Warylewskiemu, który przywiązywał niezwykłą wagę do ludzkiego wymiaru prawa. Nie zapominajmy, że system prawny pozbawiony wartości w istocie staje się panowaniem bezprawia. Dlatego nie można oddzielać prawa od wartości i uważać, że są to zupełnie inne sprawy. Osobiście uważam, że wciąż zbyt rzadko prawnicy podejmują problemy interdyscyplinarne bez głębszego wniknięcia w materię pozaprawną. To dotyczy również problemów etycznych, które prawo reguluje. W przypadku kary śmierci zdarza się, że prawnicy wypowiadają się ex cathedra, powołując się na standardy ochrony praw człowieka. Taka wypowiedź może być niezrozumiała dla kogoś, kto nie jest prawnikiem, i może podważać to, co dla prawnika jest niepodważalne. Osoby, które wychodzą z myślenia katolickiego, bardzo często zupełnie ignorują w dyskusji świecki abolicjonizm. Dla retrybutywnego filozofa, zwolennika kary śmierci, zakazy wynikające z praw człowieka są postulatami bardziej ideologicznymi niż merytorycznymi. Dlatego uważam, że takie połączenie prawniczo-filozoficzne, odwołujące się ponadto do teologii, pozwala na lepsze zrozumienie tematu.

Czytaj więcej: „Nie żałuję, że wybrałem Wilno”. Rozmowa z Donatem Jurewiczem — Polakiem na litewskiej uczelni

W książce odwołuje się Pan również do tradycji związanych z Wilnem.

Tak, odwołuję się w niej do moich wileńskich korzeni w sposób bardzo symboliczny. Kończę ją datą 16 listopada 2020 r., w liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia, co jest przecież nie bez znaczenia w kontekście całych rozważań. W tekście przywołuję także postać bł. ks. Michała Sopoćki, który dla Kościoła odkrył na nowo miłosierdzie. Jestem przekonany o tym, że w pewnym sensie to rozwój nauki o Bożym Miłosierdziu spowodował, że Kościół ostatecznie odszedł od usprawiedliwiania wyjątkowych wypadków kary śmierci. Ja z kolei, powołując się na ks. Michała Sopoćkę, chciałbym odkryć miłosierdzie dla prawa karnego. W swoim traktacie o miłosierdziu, który ks. Sopoćko stworzył w Wilnie, pisał on o miłosierdziu jako zapomnianym przymiocie Boga. Chciałbym pokazać, że ta stricte chrześcijańska idea ma też ogromny, niewykorzystany dotąd potencjał w dziedzinie prawa karnego.

W jaki sposób w prawie karnym może znaleźć się miejsce dla miłosierdzia?

Uważam, że miłosierdzie jest niedocenionym sposobem rozwiązywania problemów poprzez pojednanie, ugodę, mediację, naprawienie szkody czy wreszcie – przebaczenie. My wciąż żyjemy w przekonaniu o konieczności odpłaty, kary, a zapominamy o innych możliwościach. Miłosierdzie jest ideałem sprawiedliwości chrześcijańskiej. Mówił o tym pięknie papież Franciszek w setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, w homilii przy jego grobie. Miłosierdzie rozsadza wszystkie dotychczasowe formuły sprawiedliwości i w prawie karnym byłaby to zapewne rewolucja, gdybyśmy traktowali je jako zasadę, ale przecież ewangeliczne ideały przyniosły rewolucyjne zmiany. Ktoś może powiedzieć, że to utopia, ale warto pamiętać o pozytywnych aspektach utopii, które, jeśli nie są realizowane, mogą być wartościowym źródłem krytyki zastanego stanu rzeczy. Prawdziwe wyzwanie dla chrześcijan, o którym często zapominamy, to radykalna miłość nieprzyjaciół. To coś bardzo trudnego, bo łatwiej walczyć o słuszne sprawy, kochać ojczyznę czy bronić nienarodzonych, ale prawdziwy test naszego chrześcijaństwa to właśnie przebaczenie naszym wrogom. Jestem przekonany, że chrześcijanie nie powinni się zatrzymywać jedynie na głoszeniu ideałów ewangelicznych, powinniśmy wcielać je w życie. W jaki sposób? Nie wystarczy „być przeciw”. Jeśli chodzi o karę śmierci, nie wystarczy jej odrzucenie, trzeba wziąć się do pracy i stworzyć system, w którym społeczeństwo będzie dobrze ochronione przed najgroźniejszymi przestępcami. Tak samo nie wystarczy być przeciw aborcji, po prostu musimy czuć się zobowiązani do troski o kobiety, które znalazły się w trudnej sytuacji i ich dzieci. Podobnie jest z eutanazją – nie wystarczy zakaz, konieczne jest stworzenie warunków godnego życia dla ludzi starych i chorych. Dopiero jeśli w taki sposób zmienimy naszą rzeczywistość, będziemy mogli mówić w wprowadzeniu w życie ideałów chrześcijańskich.

Wspomniał Pan o ochronie społeczeństwa przed najgroźniejszymi przestępcami. Zwolennicy kary śmierci najczęściej mówią o jej konieczności właśnie ze względu funkcję odstraszającą, która według nich pomaga w budowaniu bezpieczeństwa społecznego i walce z przestępczością. Te argumenty Pana nie przekonują?

Nie. Przez wieki podnoszono, że kara śmierci jest obroną konieczną społeczeństwa przed najgorszymi zbrodniarzami, ale przecież państwo jest w zupełnie innej sytuacji niż broniący się człowiek, a nadto ma multum innych metod i sposobów, którymi może zapewnić bezpieczeństwo. Kara śmierci nie odstrasza od popełniania wielu zbrodni, czasem wręcz przeciwnie, powoduje, że sprawcy są jeszcze bardziej okrutni, wiedząc, że grozi im wyłącznie kara śmierci.

Patrząc na historię stosowania kary głównej, łatwo zauważyć, że w tym argumencie o konieczności obrony kryje się ogromna pułapka, widoczna również w dziejach Kościoła. Najpierw zgodzono się na stosowanie kary śmierci w przypadku najcięższych przestępstw, potem ta możliwość uległa znacznemu rozszerzeniu – postulowano karanie śmiercią heretyków, innowierców, odstępców od wiary. Dwuznaczna była też rola Kościoła w tzw. procesach o czary. Zauważmy, że niestety dopuszczenie małego wyjątku rodzi pole do nadużyć i nie dotyczy to tylko Kościoła. Stosowanie kary śmierci było przecież bardzo szerokie, np. w procesach politycznych czy jako kara za przestępstwa gospodarcze, a zatem w całkowitym oderwaniu od mającej ją uzasadniać potrzeby bezpieczeństwa. W filozofii etyki nazywa się to tzw. argumentem śliskiego zbocza – najpierw zgadzamy się na wyjątki, odstępstwa od zasad moralnych w sytuacjach granicznych, potem akceptujemy jednak coraz więcej wyjątków, które są radykalnie sprzeczne z naszymi zasadami, na które pierwotnie byśmy nie przystali. Trzeba tutaj dużej ostrożności. O wiele bardziej przemawiają do mnie argumenty za odrzuceniem kary śmierci. Najważniejszym z nich jest po prostu świętość ludzkiego życia. Jeśli Kościół mówi o świętości życia ludzkiego, konieczności jego ochrony od poczęcia do naturalnej śmierci, to powinno być ono chronione również niezależnie od moralnej kondycji człowieka. Życie zbrodniarza nie przestaje być święte, jeśli traktujemy na poważnie zobowiązania ewangeliczne.

Czytaj więcej: Religia jako źródło przemocy?

Książka Tomasza Snarskiego kończy się datą 16 listopada 2020 r., w liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia. Autor jest przekonany o tym, że w pewnym sensie to rozwój nauki o Bożym Miłosierdziu spowodował, że Kościół ostatecznie odszedł od usprawiedliwiania wyjątkowych wypadków kary śmierci.
| Fot. Marian Paluszkiewicz

W nauczaniu Kościoła kara śmierci została radykalnie odrzucona niedawno, zaledwie w 2018 r. Jak można wytłumaczyć taką zmianę?

Widać na tym przykładzie, że nauczanie Kościoła jest niezmienne, ale dynamiczne. W ciągu wieków na temat kary głównej pojawiały w chrześcijaństwie bardzo różne opinie. W pierwszych stuleciach chrześcijanie stronili od kary śmierci. Laktancjusz, na którego powołuje się papież Franciszek w encyklice „Fratelli tutti”, radykalnie podkreślał, że każde zabójstwo jest przestępstwem i nie należy czynić żadnego rozróżnienia. Później św. Tomasz z Akwinu czy bł. Jan Duns Szkot rozważali warunki akceptowalności i dopuszczalności kary śmierci, jednakże ograniczając ją wyłącznie do absolutnie wyjątkowych przypadków. Współczesne odrzucenie kary śmierci w Katechizmie Kościoła katolickiego odwołuje się do argumentów teologicznych i filozoficznych, a nadto okoliczności związanych z rozwojem prawa karnego. Dziś nie ma już wątpliwości, że istnieją środki reakcji karnej na popełnione przestępstwo zapewniające społeczeństwu bezpieczeństwo bez stosowania kary śmierci. Korektę do punktu 2267 Katechizmu, który o tym mówi, wprowadził już św. Jan Paweł II w 1998 r., tłumacząc, że być może nie ma już wcale sytuacji uzasadniających stosowanie kary śmierci, która była uznawana jako niezbędna tylko w krańcowych wypadkach, koniecznych dla dobra wspólnego. Ks. Alfred Wierzbicki napisał, że papież Franciszek w 2018 r. po prostu postawił kropkę nad i. Niewątpliwie ważna jest też dojrzała afirmacja świętości ludzkiego życia na jego każdym etapie i niezależnie od jakichkolwiek jego przymiotów, jaką obecnie dostrzegamy w nauczaniu Kościoła. Po prostu etyczna świadomość wartości ludzkiego życia bardzo się rozwinęła. Warto jednak podkreślić, że zawsze, niezależnie od uwarunkowań historycznych, kara śmierci była dla chrześcijan porażką. Nawet gdy się na nią godzono, nie mogła być rozwiązaniem chcianym, ale wynikającym z braku dostrzegania innych możliwości. Poza tym wyrok śmierci to swoiste porzucenie nadziei, samo w sobie głęboko niechrześcijańskie.

Polska i Litwa to kraje bardzo związane z katolicką tradycją, a jednak nie brakuje w nich zwolenników kary śmierci. Jak można to wyjaśnić?

Muszę przyznać, że sam się zastanawiam nad tym, iż w katolickim kraju jest tak dużo zwolenników kary śmierci, i to nie tylko w wyjątkowych okolicznościach, ale wobec wielu różnych sprawców. To wiele mówi o naszej otwartości na ideały ewangeliczne i powierzchowności naszego katolickiego wychowania. Myślę, że papież Franciszek, którego nauczanie jest bardzo radykalne ewangelicznie, daje nam tu trudną lekcję do odrobienia. Czy jestem w stanie zaakceptować wezwanie do miłości nieprzyjaciół? Jak reagujemy wobec zła, które nas spotyka? Chrześcijanin ma zwyciężać zło, ale tylko używając godziwych metod, a taką na pewno nie jest odebranie życia, nawet gdyby było to życie największego zbrodniarza.


Tomasz Snarski

(ur. 28 września 1985 r. w Gdańsku) adwokat, doktor prawa, wykładowca akademicki, społecznik i wolontariusz o wileńskich korzeniach rodzinnych. Adiunkt w Katedrze Prawa Materialnego i Kryminologii na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, autor książek: „Debata Hart–Fuller i jej znaczenie dla filozofii prawa” (2018), „Wróblewski” (2020), „Kościół katolicki wobec kary śmierci. Między prawem a filozofią i teologią” (2021), a także tomów poezji: „Przezpatrzenia” (2012), „Werblista” (2016), „Żmuty” (2021). Jest członkiem Zespołu Laboratorium „Więzi”. Prowadzi wideoblog „Morze prawa”, poświęcony zagadnieniom z pogranicza prawa karnego, filozofii i praw człowieka.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 11(30) 13-19/03/2021