Trzy rękopisy Konstytucji 3 maja

Frontyspis Konstytucji 3 maja, czyli Ustawy Rządowej, oraz innych podstawowych ustaw Sejmu Czteroletniego regulujących zreformowany ustrój polityczno-społeczny Rzeczypospolitej, wydanej nakładem drukarni Piotra Dufoura, Warszawa, 1791 r.
| Fot. AGAD

W Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie znajdują się trzy rękopisy Konstytucji 3 maja sporządzone w trakcie obrad Sejmu Czteroletniego. Zachowały się w zadziwiająco dobrym stanie. Wystawiane na widok publiczny cieszą się ogromnym zainteresowaniem.

Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie (AGAD) zostało utworzone w 1808 r. przez księcia warszawskiego Fryderyka Augusta jako Archiwum Ogólne Krajowe. Obecną nazwę przyjęło w 1918 r. po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Po II wojnie światowej znalazło swoją siedzibę w pałacu Raczyńskich przy Długiej 7 w Warszawie. Gromadzi ocalałe po zniszczeniach wojennych archiwalia polskich, a także zaborczych władz, urzędów, instytucji naczelnych i centralnych oraz prowincjonalnych z terenów dawnej Rzeczypospolitej, a ponadto archiwa rodzin i osób o szczególnym znaczeniu.

W archiwum znajdują się trzy egzemplarze rękopisów Konstytucji 3 maja sporządzone w trakcie obrad sejmowych w maju 1791 r. Przy okazji 230. rocznicy uchwalenia tego doniosłego aktu „Kurierowi Wileńskiemu” opowiedzieli o nich Michał Kulecki, kierownik oddziału I AGAD, faktyczny opiekun dokumentów, oraz Anna Czajka kierownik Centralnego Laboratorium Konserwacji Archiwaliów w AGAD.

Z ostatnimi poprawkami

– Zacznę od zaprezentowania chronologicznie najstarszego rękopisu, który wyprzedza posiedzenie sejmowe z dnia 3 maja – Michał Kulecki otwiera grubą księgę. – Nad tym tekstem pracowano jeszcze najprawdopodobniej rankiem 3 maja. Główni twórcy ustawy – król Stanisław August Poniatowski, Ignacy Potocki, Hugo Kołłątaj czy Stanisław Małachowski – czytali i nanosili ostatnie poprawki stylistyczne, ale i merytoryczne. Proszę spojrzeć, na egzemplarzu zapisano prawą połowę strony, a na czystej lewej nanoszono poprawki, dopisywano różne rzeczy. Najpewniej są tu dopiski Ignacego Potockiego i Stanisława Małachowskiego, być może też króla, ale ja nie jestem przekonany, bo jego pismo było tak charakterystyczne, że łatwo by je rozpoznać.

Koło południa rozpoczęła się sesja sejmu otwarta przez marszałka Stanisława Małachowskiego. Król oświadczył, że od ambasadorów przy obcych dworach dotarły niepokojące informacje o wrogich zamiarach mocarstw ościennych w stosunku do Rzeczypospolitej i że w związku z tym zostało przygotowane remedium na tę okoliczność. Wówczas powstał sekretarz sejmowy, wziął do ręki rękopis i przeczytał gotowy tekst ustawy. I ten właśnie tekst zachował się do dnia dzisiejszego.

– Ten tekst pozostał w archiwum sejmowym, ale już w XIX w. jeden z sekretarzy Sejmu Czteroletniego, Jan Nepomucen Łuszczewski, wraz z całością przechowywanych przez siebie materiałów kancelarii sejmowej przekazał go Królewskiemu Towarzystwu Przyjaciół Nauk – kontynuuje Kulecki. – Aż do powstania listopadowego rękopis pozostawał w tych zbiorach. Po jego upadku wszystkie materiały zostały wywiezione do Rosji i znalazły się w Moskwie. Nie zostały zwrócone po traktacie ryskim i dopiero w 1965 r. natrafiono na nie w Centralnym Archiwum Historycznym ZSRS. To był ostatni moment postalinowskiej odwilży, żeby je odzyskać. Tak 25 obszernych tomów znalazło się Archiwum Głównym Akt Dawnych. Pośród nich ten cenny tekst Konstytucji wraz z tzw. Deklaracją Stanów Zgromadzonych stanowiącą wtedy końcową część dokumentu, która mówiła, że Ustawa Rządowa (to właściwy tytuł Konstytucji 3 maja) stanie się najwyższym prawem, a wszystkie prawa z nią sprzeczne zostają zniesione, zaś wszyscy urzędnicy i oficerowie pod groźbą utraty urzędu i zdrady zobowiązani są do zaprzysiężenia Konstytucji.

Czytaj więcej: Konstytucja 3 Maja – unikalne dziedzictwo Polski i Litwy

Tak zwana Metryka Litewska

4 maja 1791 r. Sejm nie obradował. Oficerowie stacjonujący w Warszawie oraz urzędnicy tzw. Komisji Wielkich Obojga Narodów, Skarbu i Wojskowej złożyli przysięgę na wierność Konstytucji. Sejm do obrad powrócił 5 maja sesją o nie mniej burzliwym przebiegu niż ta dwa dni wcześniej. – Postanowiono na niej, że zostaną sporządzone egzemplarze Konstytucji o charakterze uroczystym, ale w tym przypadku już bez Deklaracji Stanów Zgromadzonych, która stała się odrębnym dokumentem – wyjaśnia Michał Kulecki. – W AGAD zachowały się dwa takie egzemplarze. Każdy przebył do naszego archiwum inną drogę. Pierwszy, zdaniem wydawcy tekstu Konstytucji Jerzego Kopyckiego, był troszkę ważniejszy, ale raczej ze względu na miejsce przechowywania, bo najprawdopodobniej znajdował się w archiwum tzw. Straży Praw, czyli rządu, który Konstytucja 3 maja powołała. Następnie król Stanisław August Poniatowski w momencie, gdy konfederacja targowicka ścigała te materiały w celu zniszczenia, ukrył go w swoim archiwum i po upadku Rzeczypospolitej razem z inną spuścizną zostały przez Rosjan wywiezione do Petersburga, a tam w sposób sztuczny połączone z księgami kancelaryjnymi Wielkiego Księstwa Litewskiego i znalazły się w Metryce Litewskiej, tworząc tzw. dział 7, znany pod nazwą Nowych Ksiąg. Po traktacie ryskim w latach 20. ub.w. zostały zrewindykowane i umieszczone w naszym archiwum. Tu wiedziano, że nie mają nic wspólnego z Metryką Litewską – która nie została rewindykowana i do dzisiaj jest w Moskwie – i zespół owych rewindykowanych materiałów nazwano tzw. Metryką Litewską, o czym trzeba koniecznie pamiętać. Te materiały szczęśliwie przetrwały wojnę i są dalej w dziale I AGAD. Konstytucja 3 maja jest w księdze nr 4 wraz z innymi ustawami uchwalonymi przez Sejm Czteroletni, których ten uchwalił około 500.

Pierrwsze strony rękopisów (od lewej): Rękopis zawarty w tzw. Metryce Litewskiej, Rękopis z Archiwum Publicznego Potockich, Rękopis z Archiwum Sejmu Czteroletniego
| Fot. AGAD, domena publiczna

Archiwum Potockich

– Ten drugi uroczysty egzemplarz, który posiadamy, prawdopodobnie przechowywany był w Komisji Policji Obojga Narodów – mówi kierownik Kulecki. – On również został zabrany, gdy usiłowali go dopaść targowiczanie, i dostał się w ręce Ignacego i Stanisława Potockich. Ignacy należał do najważniejszych twórców tekstu. Rękopis został wówczas włączony do zbiorów wilanowskich, o których w XIX w. mówiono Biblioteka Wilanowska. Po wygaśnięciu wilanowskiej linii Potockich, gdy ich dobra przejęli Braniccy, te materiały zostały wywiezione do Krzeszowic pod Krakowem i tam były przechowywane do 1945 r. Być może ukrywano je w jakimś okresie wojny w krakowskim pałacu Pod Baranami. Później znacjonalizowane w związku z reformą rolną trafiły do Archiwum Głównego Akt Dawnych, stając się częścią zespołu archiwalnego znanego dziś pod nazwa Archiwum Publiczne Potockich.

– Jest pewne, że uroczystych egzemplarzy rękopiśmiennych Konstytucji 3 maja było więcej, ale nie zachowało się zbyt wiele gdyż konfederacja targowicka ścigała egzemplarze urzędowe, by je zniszczyć – kontynuuje nasz przewodnik. – Trzeba jednak pamiętać, że one same w sobie nie miały mocy prawnej. Aby Ustawa Rządowa stała się obowiązującym prawem, musiała być oficjalnie wpisana do akt ziemskich grodu warszawskiego. To nie był problem. Wystarczyło przejść do kancelarii grodzkiej, która urzędowała na zamku w Warszawie, w wieży zwanej ówcześnie grodzką, a dzisiaj zegarową, i tam wpisać ją do ksiąg grodzkich warszawskich. Niestety, uległy one zniszczeniu w 1944 r. i nie bardzo możemy potwierdzić, jak wyglądał ten wpis. Wiemy za to, jak wyglądał wypis dokonany 5 maja 1791 r. To urzędowy druk potwierdzający wiernie tekst Konstytucji, opatrzony pieczęcią ziemi i grodu warszawskiego oraz podpisem Adama Skulskiego, pisarza ziemskiego i grodzkiego warszawskiego. Dopiero ten akt miał moc prawną i był rozsyłamy do lokalnych urzędów w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim, aby Konstytucja stała się powszechnie znanym i obowiązującym prawem. Tych wypisów sporządzano wiele, pewna liczba jest w prywatnych kolekcjach i bibliotekach starodruków. My również mamy owe oficjalne egzemplarze, których nie należy mylić z drukami Konstytucji, bo tych w latach 1791 i 1792 wydano kilkadziesiąt tysięcy.

Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie po II wojnie światowej znalazło swoją siedzibę w pałacu Raczyńskich przy Długiej 7 w Warszawie
| Fot. wikipedia

Zachować dla potomnych

– Rękopisy dotrwały do naszych czasów w zadziwiająco dobrym stanie – tłumaczy Anna Czajka. – Zwłaszcza ten z Archiwum Publicznego Potockich. Zawdzięczamy to na pewno temu, że wszystkie trzy zostały oprawione. Najbardziej charakterystyczna i, powiedziałabym, luksusowa jest oprawa z Archiwum Potockich, ponieważ archiwalia oprawione są w czerwoną, safianową skórkę z wyklejkami wykonanymi z oryginalnych papierów zdobionych w tureckiej technice ebru. Pozostałe dwa rękopisy znajdują się w oprawach wykonanych prawdopodobnie w czasach ZSRS, które nie są tak efektowne, ale z punktu widzenia archiwizacyjnego spełniają swoją funkcję, czyli zabezpieczają zawarte w nich dokumenty. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że ustawy Sejmu Wielkiego spisywano na kartach papieru, a dopiero później oprawiano. Czyli nie są to księgi, które składały się z pustych kart, na których spisywano konstytucje i ustawy, tylko było odwrotnie. Sekretarze czy pisarze sejmowi mieli luźne arkusze papieru czerpanego, które na pewnym etapie były dawane do introligatorni, zszywane i zamieniały się w oprawione księgi. Dzisiaj dodatkowym utrudnieniem dla konserwacji jest na przykład to, że w tzw. Metryce Litewskiej znalazły się karty o dwóch różnych formatach.

Przed pandemią AGAD co roku z okazji Święta Narodowego Trzeciego Maja w Polsce organizował publiczne pokazy rękopisów, które cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem. Dwa lata temu tłum chętnych do zobaczenia Konstytucji był tak duży, że ludzie stali w kolejce. – Zainteresowanie rękopisami sprawia, że regularnie są co roku eksponowane na światło dzienne, ponieważ publiczność chce zobaczyć oryginały – mówi Anna Czajka. – Wiele instytucji muzealnych także zgłasza się do nas z prośbą o wypożyczenie oryginałów. Staramy się nigdy nie wypożyczać wszystkich jednocześnie. Na ogół je też wymieniamy, raz wypożyczamy jeden, raz drugi.

Rękopisy Konstytucji 3 maja wpisane są na Polską Listę Krajową Programu UNESCO „Pamięć Świata”. Konstytucja wyróżniona jest też Znakiem Dziedzictwa Europejskiego. – Także z tego powodu na Archiwum Głównym Akt Dawnych spoczywa szczególne zobowiązanie zabezpieczania tych dokumentów – mówi Anna Czajka. – Z jednej strony przed uszkodzeniami mechanicznymi na skutek używania, z drugiej – pod kątem należytego stanu zachowania na kolejne lata. Dlatego księgi zawierające te dokumenty są zabezpieczone w specjalnych pudłach ochronnych, wykonanych z odpowiednich alkalicznych materiałów, i monitorowane mikrobiologicznie. Sukcesywnie sprawdzamy odporność papieru i użytych atramentów na światło za pomocą technologii zwanej mikrofedometrią. Specjalistyczną aparaturą, mikrofedometrem, możemy konkretnie określić wrażliwość atramentów lub innych materiałów użytych w zabytkowym dokumencie i możliwość wystąpienia potencjalnych zmian blaknięcia lub ciemnienia na skutek kumulującego się wpływu światła widzialnego i promieniowania UV. Pozwala nam to bardzo rygorystycznie określać, ale już na podstawie konkretnych danych, warunki i długość eksponowania i natężenie światła podczas eksponowania. Cały czas patrzymy w przyszłość z nadzieją, że jak najdłużej będzie można korzystać z rękopisów w takim stanie, w jakim są obecnie.

Ważnym elementem systemu ochrony jest udostępnianie dokumentów w postaci cyfrowej. Całe archiwum Sejmu Czteroletniego, 25 tomów, jest zeskanowane i można je obejrzeć z dowolnego miejsca na Ziemi. Każdy zainteresowany na stronie https://agad.gov.pl może uzyskać dostęp do skanów w doskonałej jakości, studiować je, czytać. Oryginały można oglądać tylko na pokazach rocznicowych.

Czytaj więcej: Konstytucja 3 Maja Obojga Narodów


(Nie)zapomniany rękopis

W Bibliotece Naukowej Polskiej Akademii Umiejętności i Polskiej Akademii Nauk w Krakowie pod sygnaturą 1261 znajduje się bardzo ciekawy rękopis. W katalogu rękopisów sporządzonym przez Jana Czubka zatytułowany jest „Konstytucja 3 maja po litewsku”. Czubek katalog sporządził w roku 1906, rękopis trafić więc musiał do Akademii Umiejętności przed tą datą. Nie wiadomo, jaką drogą, nie wiadomo, czy ktoś go sprzedał, czy może podarował. Nic nie jest odnotowane. Całość to zeszyt pozbawiony okładki liczący 24 numerowane karty. Datowany jest na końcówkę XVIII, początek XIX w., o czym świadczy też niebieskawosiny papier. W opisie podane są wymiary, 34×22 cm. Na rękopisie nie ma żadnych znaków własnościowych, żadnego exlibrisu, pieczątki, podpisu, które mogłyby zaświadczać, kto był jego właścicielem. Nigdy nie było metryki korzystania z niego (albo zaginęła).

Zachowany jest dość dobrze. Na kartkach od pierwszej do siódmej w dolnym prawym rogu jest ubytek tekstu. Szczególnie karty 1–5 są mocno naderwane i nie wiadomo, co tam było napisane. Są też ślady zalania, ale nie wodą, bo ta rozpuściłaby ciemnobrunatny atrament, który zachował się w dobrym stanie, raczej jakimś tłuszczem. Charakter pisma jest czytelny. Tłumaczenie napisane jest jedną ręką, ale nie wiemy, czy napisał to ten sam człowiek, który go dokonał.

Zadziwia co innego. Do tej pory rękopis nie był poddany żadnej konserwacji. Jak go przekazano, tak jest zabezpieczony w magazynie. Nikt nie poddał go też jakimś większym badaniom, acz fakt jego istnienia nie jest przecież objęty tajemnicą. Trudno stwierdzić, jaka jest jego wartość językowa, prawna, czy nie ma przekłamań merytorycznych. A mówimy, tak się przynajmniej zdaje, o jednym z najstarszych i najcenniejszych dokumentów sporządzonych w języku litewskim.

Jak poinformowała mnie dr Ewa Danowska, kierownik działu zbiorów specjalnych biblioteki, z okazji 230. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja rękopis zaczął się cieszyć sporym zainteresowaniem. Przeglądał go ambasador Litwy w Polsce, który przybył do Krakowa wraz z attaché kulturalnym. Skany rękopisu zamówiły też Lietuvos Bankas oraz warszawskie instytucje – Biblioteka Sejmowa i Muzeum Historii Polski. Dopytywały Instytuty: warszawski Adama Mickiewicza i Polski z czeskiej Pragi. Nie jest też wykluczone, że rękopis pojedzie na Litwę i będzie pokazany w Wilnie, o co zwrócił się Vydas Dolinskas, dyrektor Pałacu Władców Wielkiego Księstwa Litewskiego. Oby pozwoliło to w końcu ustalić, z czym tak naprawdę mamy do czynienia i odpowiednio o to coś zadbać.

Jarosław Tomczyk


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 18(51) 01-07/05/2021