40. rocznica zamachu na Jana Pawła II

Plac św. Piotra, miejsce zamachu na papieża Jana Pawła II
| Fot. wikipedia.org

– Gdybym miał wybrać jeden moment z życia Jana Pawła II, który najwięcej mówi o nim i jego świętości, to wróciłbym do 13 maja 1981 r., gdy na placu Świętego Piotra strzelał do niego zamachowiec. Papież, w chwili ogromnego bólu, gdy ocknął się chwilę po strzale, powiedział: „Przebaczam temu, kto strzelał”. Wyobraźmy sobie samych siebie w takiej sytuacji. Jaka byłaby nasza pierwsza myśl? Tu Jan Paweł II powiedział o sobie wszystko – to był człowiek, który naprawdę żył Miłosierdziem, przebaczeniem i poświęceniem dla innych – powiedział w wywiadzie dla „Kuriera Wileńskiego” Krzysztof Tadej, publicysta i dokumentalista, dziennikarz TVP Polonia.

Turecki zamachowiec Mehmet Ali Ağca trafił papieża w brzuch oraz rękę, choć celował w jego głowę. Strzał nie był śmiertelny, gdyż Jan Paweł II schylił się właśnie w tym momencie do małej dziewczynki Sary Bartoli, by wziąć ją na ręce. W chwilę później osunął się w ramiona stojącego za nim sekretarza Stanisława Dziwisza.

Jan Paweł II przewieziony został do polikliniki Gemelli, gdzie poddano go sześciogodzinnej operacji. Rany były bardzo poważne. Spędził na rehabilitacji 22 dni, a skutki postrzału nigdy nie dały o sobie całkowicie zapomnieć. Papież wielokrotnie cierpiał z powodu różnorodnych dolegliwości i nigdy nie powrócił do pełni zdrowia.

Papież wierzył, że swoje ocalenie zawdzięczał nie tylko szczęściu, ale także opieki Maryi, której zawierzył cały swój pontyfikat. „Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę” – powiedział o zamachu. Zamach miał miejsce 13 maja, w rocznicę pierwszego objawienia Matki Bożej w Fatimie w roku 1917.

Rok po zamachu Jan Paweł II udał się do Fatimy w swą 11. podróż apostolską, która miała również być wyrazem wdzięczności za ocalone życie. Dokładnie w rocznicę zamachu po raz drugi życie papieża było zagrożone. 13 maja 1982 r., w czasie nabożeństwa, niezrównoważony mężczyzna Juan María Fernández y Krohn ugodził papieża nożem. Tym razem rana nie była poważna – ochrona szybko obezwładniła napastnika, a papież dokończył nabożeństwo. Wydarzenie to nie zostało nagłośnione. Szersze kręgi osób dowiedziały się o nim dopiero w 2008 r., kiedy do kin trafił film „Świadectwo”.

Czytaj więcej: Dlaczego brakuje nam Jana Pawła II?

Jako wotum w sanktuarium w Fatimie papież pozostawił kulę, którą wystrzelił do niego zamachowiec. Została ona umieszczona w koronie zdobiącej figurę Matki Boskiej Fatimskiej, którą wystawia się tylko podczas największych wydarzeń religijnych. Została ona ofiarowana sanktuarium w 1942 r. przez portugalskie kobiety jako wotum wdzięczności za zachowanie przez Portugalię neutralności podczas II wojny światowej. Korona zwieńczona krzyżem, umieszczona na błękitnej kuli symbolizującej Ziemię, miała charakterystyczne puste, okrągłe miejsce. 13 maja 1982 r. Jan Paweł II włożył tam pocisk, który rok wcześniej ugodził go na placu Świętego Piotra w Rzymie. Okazało się, że pasował on idealnie pod względem średnicy.

Do sanktuarium maryjnego – na Jasną Górę – trafił również przestrzelony i noszący ślady krwi, biały pas, który papież miał na sobie w czasie zamachu. Papież przekazał go w czasie swojej pielgrzymki do ojczyzny, 19 czerwca 1983 r. „W dniu 13 maja minęło dwa lata od tego popołudnia, kiedy ocaliłaś mi życie. Było to na placu św. Piotra. Tam, w czasie audiencji generalnej, został wymierzony do mnie strzał, który miał mnie pozbawić życia. Zeszłego roku w dniu 13 maja byłem w Fatimie, aby dziękować i zawierzać. Dziś pragnę tu, na Jasnej Górze, pozostawić jako wotum widomy znak tego wydarzenia, przestrzelony pas sutanny” – mówił wówczas Ojciec święty.

Obecnie pas umieszczony w specjalnej, pancernej i przeszklonej szkatule można zobaczyć w ołtarzu jasnogórskim po lewej stronie, tuż przy Cudownym Obrazie Matki Bożej.

Czytaj więcej: Atak na Jana Pawła II