Atak na Jana Pawła II

W ostatnich latach co jakiś czas w mediach lewicowo-liberalnych pojawiały się doniesienia oskarżające Jana Pawła II o tuszowanie pedofilii. Od 10 listopada br. przybrały one rozmiar prawdziwej kampanii medialnej oczerniającej papieża Polaka. Tego dnia w Watykanie upubliczniono bowiem raport w sprawie byłego metropolity Waszyngtonu Theodore’a McCarricka, który w 2018 r. został pozbawiony godności kardynalskiej i wydalony ze stanu kapłańskiego z powodu swoich czynów pedofilskich.

Dokument miał odpowiedzieć na pytanie, jak to było możliwe, że amerykański hierarcha – mimo prowadzenia przez siebie podwójnego życia – mógł zrobić tak oszałamiającą karierę w Kościele. Jeszcze tego samego dnia, zanim ktokolwiek zdążył przeczytać ów raport (dostępny w całości jedynie w języku włoskim i angielskim), w Polsce już pojawiła się cała fala komentarzy narzucająca interpretację dokumentu. Zbudowana została narracja, jakoby odpowiedzialny za  tuszowanie afer związanych z McCarrickiem był Jan Paweł II, choć z treści raportu nic takiego nie wynikało. Tymi, którzy od samego początku utrwalali taką wizję, występując jako eksperci w sprawach kościelnych, okazali się m.in. działacze postkomunistyczni (np. były sekretarz KC PZPR Leszek Miller) czy duchowni, którzy porzucili stan kapłański (np. były jezuita Stanisław Obirek).

Komentując ich wystąpienia dominikanin o. Maciej Zięba w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną powiedział: „Raport przeczytałem dwukrotnie, a fragmenty dotyczące Jana Pawła II jeszcze bardziej szczegółowo. Widzę, że wymowa raportu jest zupełnie inna. Jeżeli pan Obirek oraz inni publicyści, a pan Zandberg i inni politycy mówią, że Jan Paweł II tuszował pedofilię, to albo nie czytali raportu, albo po prostu kłamią. Innej możliwości nie ma”. Mimo to medialna machina oczerniająca polskiego papieża została puszczona w ruch.

Z raportu wynika jednoznacznie, że Jan Paweł II wszystkie decyzje podejmował w dobrej wierze na podstawie dostępnych mu informacji. To nie jego wina, że część wiedzy nie docierała do niego, ponieważ była blokowana jeszcze w Stanach Zjednoczonych. Nie jest też jego winą, że był wprowadzany w błąd, m.in. przez trzech biskupów z New Jersey oraz przez samego McCarricka. Widać jednak, że fakty nie obchodzą tych, którzy szkalują imię Jana Pawła II. Ich celem jest zdyskredytowanie papieża, a przez to jego nauczania moralnego, które jest przeszkodą do przeprowadzenia nowej rewolucji obyczajowej.  


Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 47(136) 21-27/11/2020