Dlaczego brakuje nam Jana Pawła II?

131

Najważniejszą spuścizną, którą pozostawił nam Jan Paweł II, jest jego przekonanie, że wszystkie pozytywne zmiany, jakie dokonują się w nas i wokół nas, są możliwe tylko dzięki niezmiennym wartościom fundamentalnym umocowanym w Ewangelii.

Tymczasem świat jest przekonany, że wszelkie zmiany dokonują się dzięki stosunkom ekonomicznym, rozwojowi nauki czy – w skrajnych przypadkach – dzięki interwencjom zbrojnym. Wydarzenia ostatnich lat pokazują, jak ten świat bardzo się myli. Wystarczy jeden kryzys ekonomiczny, jeden wirus, jeden szaleniec z karabinem, aby wszystko nagle zamieniło się w ruinę. Jeśli trzymamy się wartości niezmiennych, wszystko wokół nas może zmienić się na lepsze. Tylko trzeba być im wiernym, bez żadnych kompromisów. Trzeba być jednoznacznym. Zło nazywać złem, dobro dobrem. Takiej postawy dzisiaj szczególnie brakuje, niestety, nawet w głosach kościelnych hierarchów. Pan Bóg potwierdził intuicję Jana Pawła II, który realizował swoją misję przypominania o prawdziwych fundamentach przez cały pontyfikat. Dowodem na to jest chociażby nasza polska historia.
Podczas I pielgrzymki do ojczyzny Ojciec Święty przypominał nam w każdym swoim wystąpieniu, że zawsze wtedy, kiedy byliśmy wierni Panu Bogu, potrafiliśmy przejść zwycięsko przez wszystkie dziejowe wichry i burze, powstać z kolan, kiedy inni wymazywali nas z mapy Europy. Posłuchaliśmy wówczas Jana Pawła II i na oczach całego świata wydarzył się cud Solidarności, padła żelazna kurtyna, Polska stanęła na czele narodów zrucających komunistyczne jarzmo. Upadł system, który wielu wydawał się nieśmiertelny. Korzystają dzisiaj z tego wszyscy, także nasi rodacy na Litwie. Dzisiaj, kiedy szukamy rozwiązań trudnych spraw, warto po prostu być wiernym temu, czego uczył nas Pan Jezus. Nie oglądać się na poprawnych politycznie krzykaczy, ale wokół ewangelicznych wartości zmieniać najpierw swoje serce i świat wokół nas. Tak jak uczył nas tego Jan Paweł II.


ks. Jarosław Wąsowicz SDB


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 20(56) 16-20/05/2020