Litwie (nie)grozi przegrzanie gospodarcze

Litwa w porównaniu z innymi państwami ucierpiała tylko nieznacznie, dlatego ożywienie gospodarki jest o wiele szybsze niż w wielu innych krajach
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Po pandemii kraje odbudowują się w różnym tempie. Litwa w porównaniu z innymi państwami ucierpiała tylko nieznacznie, dlatego ożywienie gospodarki jest o wiele szybsze niż w wielu innych krajach. Vytenis Šimkus, starszy ekonomista Swedbanku w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ zaznaczył, że szybkie ożywienie nie jest równoznaczne z przegrzaniem gospodarczym.

– Przegrzanie gospodarcze występuje, gdy w wyniku poprawy sytuacji gospodarczej następuje duży wzrost popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego. Po początkowym okresie rozkwitu gospodarczego nadmierna konsumpcja powoduje zmniejszenie poziomu oszczędności, co skutkuje niedoborem środków na kredyty inwestycyjne. Zaczynają następować niedobory czynników wytwórczych. Reakcją na niedobór tych czynników jest wzrost ich cen, co powoduje wzrost kosztów produkcji i wzrost cen towarów. Z uwagi na to, że produkcja nie nadąża za szybkim wzrostem popytu, wzrastają ceny i szybko rośnie inflacja. Na razie w naszym kraju tego nie widać, jest tylko ożywienie gospodarcze – tłumaczy starszy ekonomista Swedbanku.

Litwa już w tym roku osiągnęła poziom sprzed pandemii w 2019 r. Płace, które w ubiegłym roku wzrosły o jedną dziesiątą, rosną w tym roku jeszcze szybciej, bezrobocie spada szybciej niż oczekiwano i sięga 7,5 proc.

– A więc chcę wszystkich uspokoić, na razie przegrzanie gospodarcze nam nie grozi. Gospodarka litewska ożywa po doznanym szoku. Ożywienie gospodarcze w naszym kraju jest dosyć szybkie, ale nie na tyle, żeby mówić o przegrzaniu. Mamy dosyć duże bezrobocie, mogłoby być mniejsze. Nie ma powodu, dla którego bezrobocie na Litwie nie mogłoby osiągnąć 3-4 procent. Wzrost płac jest najbardziej widoczny w obszarach o wysokich płacach, gdzie niedobory siły roboczej były nawet w czasie kwarantanny – podkreśla Vytenis Šimkus.

Czytaj więcej: Dochody gospodarstw domowych rosną

Inflacja wzrosła w tym roku z powodu czynników krótkoterminowych, takich jak wyższe ceny ropy naftowej i innych surowców, ale efekt ten jest terminowy. Łańcuchy dostaw w końcu dostosują się do nowego popytu, firmy przywrócą poziom zapasów, a presja cenowa zmniejszy się. Ani polityka podatkowa, ani pieniężna nie mogą znacząco przyspieszyć dostosowania łańcuchów dostaw, więc nie byłoby sensu reagować na te czynniki. Kluczowym czynnikiem wpływającym na to, czy tendencja wzrostowa cen może stać się długoterminowa, jest stan rynku pracy, który się poprawia, ale jest zbyt wcześnie o tym mówić.

– W tej chwili nie ma ryzyka przegrzania, nie oznacza to jednak, że nie będzie go w przyszłości. Za kilka lat gospodarka może się naprawdę rozgrzać, ponieważ, jak pokazuje historia, politycy lubią przesadzać ze środkami stymulacyjnymi i nie odwracać od nich uwagi na czas. Ponadto Europejski Bank Centralny planuje utrzymać swoją politykę stymulującą przez długi czas. Litwa odbudowuje się szybciej niż cała strefa euro, więc może się zdarzyć, że Włochy lub Hiszpania nadal będą musiały być promowane, a Litwa będzie bliska progu przegrzania – zaznacza ekonomista.

Dobrą wiadomością jest jednak to, że starcza narzędzi do chłodzenia gospodarki. Jeżeli niezrównoważone tendencje na rynkach mieszkaniowych lub w sektorze finansowym zaczną nabierać kształtu, mogą one zostać powstrzymane za pomocą środków makroostrożnościowych. Polityka fiskalna jest tak samo dobra dla chłodzenia gospodarki, jak i dla jej stymulacji. Może to być dobra okazja, aby za jednym zamachem rozwiązać dwa problemy – ochłodzić gospodarkę za pomocą wyższych podatków i rozwiązać problem strukturalny niedofinansowania sektora publicznego.

Czytaj więcej: Gospodarka dostosowała się do pandemii

– Oczywiście, cykl polityczny często prowadzi do nieoptymalnych rozwiązań. Byłoby zatem mądre, aby myśleć o szerszych, automatycznych stabilizatorach, które bez interwencji polityków zwiększyłyby wydatki publiczne w czasie recesji i zmniejszyłyby je w miarę ich ożywienia – tłumaczy Vytenis Šimkus.

Rozgrzanie ekonomiczne ma wiele plusów. Niskie bezrobocie i rosnące dochody osób o niskich dochodach przyniosłyby więcej korzyści niż jakikolwiek program społeczny. Wysoki popyt zmusza również przedsiębiorstwa do znalezienia bardziej efektywnych sposobów wykorzystania istniejących zasobów. Oczywiście, utrzymanie bilansu jest trudne, możliwa jest utrata kontroli, a to może prowadzić do baniek finansowych lub niekontrolowanej inflacji, ale zbyt agresywne chłodzenie gospodarki zawsze kończy się stagnacją. Konieczne jest więc poszukiwanie sposobów na optymalne utrzymanie temperatury gospodarczej bez utraty kontroli i reagowania.