Gospodarka dostosowała się do pandemii

W pandemicznym roku ludzie chętnie zaciągali kredyty na remont domów|
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Pandemia, pomijając liczne, pesymistyczne prognozy, nie wpłynęła znacząco na sytuację materialną mieszkańców Litwy. Wynagrodzenia w sektorze publicznym i prywatnym rosły. Ludzie też chętnie zaciągali kredyty na remont domów czy inwestycje w panele słoneczne. Tylko klienci Swedbanku zaciągnęli kredyty na sumę 77 mln euro.

Wynagrodzenia w roku 2020 wzrosły. W pierwszej kolejności wzrost dotyczył sektora publicznego, ale również sektor prywatny dosyć szybko dostosował się do nowych okoliczności. „Pandemia praktycznie nie spowolniła wzrostu wynagrodzeń. W czasie pierwszej kwarantanny wzrost trochę przyhamował. Sądzę, że przede wszystkim z powodu płaconych subsydiów na poziomie minimalnego wynagrodzenia. Jednak już od lipca wzrost wynagrodzeń przyśpieszył. Tempo wzrostu było podobne, jak w ostatnich trzech latach. Przykładowo, w czwartym kwartale 2020 r. średnie wynagrodzenie było o 12,2 proc. większe niż w tym samym okresie roku 2019” – podkreśliła w swym komentarzu Eglė Coppa, kierowniczka Departamentu Mikroekonomii i Prognozowania Banku Litwy.

Dostosowanie się do sytuacji

W sektorze publicznym wynagrodzenia wzrosły nawet o 15,2 proc., natomiast w prywatnym był to wzrost na poziomie 10,6 proc. Wzrost w sektorze prywatnym był spowodowany m.in. brakiem pracowników. Przykładowo, zapotrzebowanie na pracowników w sektorze budowlanym był taki sam jak przed pandemią. Spadek, co prawda, był odnotowany, ale w sektorze handlowym i usług. „Porównując z pierwszą falą pandemiczną, wygląda na to, że w czasie drugiej fali gospodarka i rynek pracy ucierpiały mniej. Na to, że wpływ był mniejszy, zadziałało kilka czynników. Pierwsza fala pokazała, że kraj jest w stanie zapanować nad sytuacją, dlatego w czasie drugiej fali poczucie braku pewności w sprawie przyszłości zmalało. Poza tym, od wiosny 2020 r. spółki nauczyły się dostosowywać do sytuacji i wprowadzonych ograniczeń. Dlatego wiosenne lekcje mogły zastosować w praktyce jesienią i zimą” – dodała Eglė Coppa.

Sytuacja z wynagrodzeniami miała też wpływ na liczbę zaciąganych kredytów. Mieszkańcy Litwy nie bali się zapożyczać w bankach. Tylko klienci Swedbanku zaciągnęli kredyty na 77 mln euro. Co prawda, ludzie zaczęli mniej kupować rzeczy nieistotne. W pierwszej kolejności kredyty dotyczyły remontu domu, nabycia nowego samochodu lub kupna paneli słonecznych. Z danych Swedbanku wynika, że średnia suma kredytu na remont domu wynosiła 10 tys. euro, na samochód – 6,3 tys. euro, a na kredyty konsumenckie – 2,3 tys. euro.

Czytaj więcej: Bankructwo małego biznesu wywoła falę bezrobocia

Mniej kredytów

Co prawda, pod koniec roku ludzie zaczęli zaciągać mniej kredytów. „Druga kwarantanna ponownie zamknęła drzwi giełd samochodowych oraz sklepów budowlanych. To ograniczyło mieszkańcom możliwość realizacji własnych planów. Generalnie tego typu zakupów ludzie wolą dokonać po bezpośrednim jego zobaczeniu w sklepie lub na giełdzie” – wytłumaczył Tomas Pulikas, szef Departamentu Finansowania Kredytów Konsumenckich i Samochodowych Swedbanku.

Ludzie nie tylko pożyczali na remont własnych posesji, ale również kupowali nowe nieruchomości. Agencja Nieruchomości Ober-Hause poinformowała, że wzrost cen na mieszkania i domy w skali roku wyniósł 4,9 proc. Ta tendencja utrzymała się też w nowym roku. W styczniu wzrost cen na nieruchomości był na poziomie 1,2 proc.

Rok pandemiczny zachęcił też mieszkańców do kupowania paneli słonecznych. W ciągu roku kredyt na instalację słoneczną zaciągnęło 270 osób na sumę 1,64 mln euro. „Nie patrząc na nieokreśloność spowodowaną pandemią, część mieszkańców doceniło możliwość zaoszczędzenia środków na rachunkach za prąd” – oświadczył Pulikas.