„Solidarumas” zapowiada akcje protestacyjne, jeśli wzrost cen na prąd i gaz nie zostanie odwołany

Jeśli VERT nie odwoła decyzji o podwyżce cen prądu i gazu, „Solidarumas” zapowiada bezterminowe protesty
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Od lipca średnia cena energii elektrycznej dla większości odbiorców ma wzrosnąć o około 8 proc., a gazu dla gospodarstw domowych – o 26-50 proc. Litewski Związek Zawodowy „Solidarumas” (Solidarność) wysłał petycję do prezydenta Litwy Gitanasa Nausėdy, przewodniczącej Sejmu Viktorii Čmilytė-Nielsen, premier Ingridy Šimonytė i Rady Trójstronnej z prośbą o powstrzymanie planowanego wzrostu cen dla gospodarstw domowych, w przeciwnym razie obiecują zorganizowanie protestów na czas nieokreślony.

Litewski Związek Zielonych i Chłopów chce wyjaśnić przyczyny, dla których rząd nie ingeruje w ten proces i jakie są powody, że kierownicy przedsiębiorstw państwowych dążą wyłącznie do własnego zysku i nie myślą o tym, jak będą żyć zwykli ludzie.

– Dzisiaj, w tak trudnych czasach, gdy tylko ludzie powoli zaczynają wracać do pracy, tak drastycznie podnosić ceny na gaz i elektryczność jest po prostu egoistycznie. Po prostu, brak słów. Gdy idzie mowa o zwiększenie minimalnego wynagrodzenia, to od razu jest sprzeciw, zaczynają mówić, że nie ma pieniędzy. To skąd biedny, zwykły pracownik weźmie te pieniądze i zapłaci za prąd i gaz? – pyta retorycznie w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Kristina Krupavičienė, przewodnicząca Litewskiego Związku Zawodowego „Solidarumas”.  

Społeczeństwo jest bardzo oburzone decyzją Państwowej Rady Regulacji Energetyki (VERT) o dopuszczeniu do wzrostu cen energii elektrycznej na Litwie i cen gazu dla gospodarstw domowych. W nadesłanej petycji wskazano, że taka decyzja VERT jest niezrozumiała, ponieważ, jak podano w petycji, zyski spółki Ignitis grupė, która zajmuje pozycję monopolisty państwowego, prawie potroiły się w ubiegłym roku, do 170 mln euro. W 2020 r. zysk netto spółki ESO, która sprzedaje gaz, wyniósł 69,5 mln euro, czyli o 102,5 proc. więcej niż w 2019 r., podczas gdy skontrolowany zysk netto operatora systemu przesyłowego energii elektrycznej AB Litgrid wzrósł w ubiegłym roku niemal dziewięciokrotnie, do 26,6 mln euro. Tymczasem stała część wynagrodzeń szefów tych przedsiębiorstw państwowych jest równa, a część zmienna znacznie przewyższa wynagrodzenie najwyższego urzędnika państwowego – prezydenta Republiki Litewskiej.

– Monopole państwowe nie mogą nadużywać swojej pozycji i zwiększać swoich zysków poprzez zwykłe podnoszenie cen dla konsumentów. Nagły i gwałtowny wzrost cen energii elektrycznej i gazu uderzy w firmy i spowoduje wzrost cen produktów i usług. Ucierpią dochody ludności litewskiej, zmniejszy się ich siła nabywcza, a jednocześnie utrudnione będzie ożywienie gospodarki litewskiej po pandemii. Wzrośnie nierówność społeczna ludności, która jest jedną z najwyższych na Litwie w Unii Europejskiej, ponieważ najbardziej ucierpi ludność o najniższych i średnich dochodach – twierdzi przewodnicząca Litewskiego Związku Zawodowego „Solidarumas”.

Jeśli VERT nie odwoła decyzji o podwyżce cen prądu i gazu, związek zawodowy zapowiada, że zorganizuje bezterminowe protesty i wezwie ludność litewską do przeciwstawienia się zubożeniu obywateli i nadużyciom szefów państwowych spółek monopolistycznych.

Koszt prądu dla standardowego gospodarstwa domowego, które zużywa średnio około 100 kWh energii elektrycznej miesięcznie, wzrośnie o około 1,16 euro
| Fot. Marian Paluszkiewicz

– Bardzo nas także dziwi stanowisko rządu, przecież widzą, co się dzieje. Wszystko wskazuje na to, że im jest obojętne, że ludzie staną do kolejki po kompensacje, zapomogi. Wtedy zaczną się rozmowy, że pełno tych, co żyją z zapomóg, zaczniemy ich wyzywać różnymi słowami, mówić, jak bardzo ich nie lubimy. Gdyby dzisiaj te firmy, które podnoszą ceny na prąd i gaz, nie miały dochodów, to nie otrzymywałyby wynagrodzeń większych niż prezydent – podkreśla Kristina Krupavičienė.

Zdaniem przewodniczącej formuła kalkulacji cen energii elektrycznej i gazu przez VERT jest wątpliwa. Jak mówi, aż trudno uwierzyć, że chwilowy wzrost cen gazu w Europie z powodu mroźnej zimy, globalnego ocieplenia i przejścia na energię odnawialną w całej Europie, co zmniejszy popyt na gaz, spowoduje wzrost cen gazu zgodnie z ceną Państwowego Urzędu Regulacji Energetyki.

W petycji napisano, że zaskakujące jest to, że partnerzy społeczni nie uczestniczą w pracach Państwowej Rady Regulacji Energetyki w ustalaniu tak ważnych cen energii elektrycznej i gazu dla całej ludności Litwy, choć wcześniej uczestniczyli w działaniach takich instytucji. Rząd nie może się wycofać, gdy rozstrzygnie się ta ważna dla całej litewskiej ludności i gospodarki kwestia.

Czytaj więcej: Rynek drewna: Podaż rośnie, ceny idą w górę, a surowca brakuje

9 czerwca w sejmie odbyło się spotkanie frakcji Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych z Renatasem Pociusem, szefem Państwowej Służby Regulacji Energetyki, podczas którego parlamentarzyści prosili o wyjaśnienie niepokojącej sytuacji.

– Odbyło się spotkanie z szefem Państwowej Służby Regulacji Energetyki, podczas którego pytaliśmy, dlaczego właśnie teraz tak bardzo wzrosną ceny. Odpowiadał na pytania, przedstawił nam tabele. Nie rozumiemy, dlaczego rząd nic nie robi. Za naszych rządów także wiele razy mówiono, że trzeba podnosić ceny, ale szukaliśmy wyjścia, żeby temu zapobiec. Rozumiem, że rząd nie może wtrącać się w sam proces regulacji cen, ale musieliby przynajmniej powiedzieć, jak zamierzają pomóc ludziom, w jaki sposób kompensować. Nie myślę, że rząd zdąży podnieść wypłaty i emerytury o tyle, żeby tę różnicę kompensować. Dziwi taka postawa rządu, oni o tym wcale nic nie mówią – komentuje w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ Aušrinė Norkienė, starosta sejmowej frakcji Litewskiego Związku Zielonych i Chłopów.

– Pogoń za takimi zyskami w czasach tak wysokiego bezrobocia jest nie tylko bardzo niewrażliwa, ale także nieuzasadniona społecznie. Oczywiste jest, że rosnące ceny nieuchronnie uderzą przede wszystkim w osoby o niskich dochodach, które nie mają możliwości ogrzania swoich domów inaczej niż gazem. Tymczasem rząd nie mówi o rekompensowaniu wydatków poniesionych przez mieszkańców ani o świadczeniach czy innej pomocy dla tych osób. Skoro władza nie proponuje żadnych kompensacji, to my jako opozycja będziemy coś proponować, rozmawiać o tym – zaznacza Aušrinė Norkienė.

Czytaj więcej: Były monopolista dostaw prądu drwi ze swych klientów

Komentując wzrost cen energii elektrycznej i gazu, premier Ingrida Šimonytė stwierdziła, że ​​VERT, który zadecydował o podwyżce cen, „z pewnością nie jest uzależniony od rządu i rząd nie interweniuje w ten proces”.

Dla gospodarstw domowych, które do ogrzewania w ciągu roku zużywają do 20 tys. m3 gazu rocznie, cena wzrośnie o 46,4 proc., od 28 do 41 centów, a dla tych, którzy konsumują więcej – od 26 do 39 centów za m3 gazu, część stała pozostanie taka sama – 3,99 euro. Koszt dla standardowego gospodarstwa domowego, które zużywa średnio około 100 kWh energii elektrycznej miesięcznie, wzrośnie o około 1,16 euro. Cena zakupu energii elektrycznej, która obecnie wynosi 4,240 centów za kWh, wzrośnie od lipca do 5,036 centów, a jej wzrost determinują wyższe ceny kontraktów terminowych, uprawnień do emisji (ETS) oraz wyższe ceny surowców – gazu, ropy, węgla – na rynkach międzynarodowych.