Walery Jagliński: „Szkoła ma perspektywę, rodzice i nauczyciele to widzą”

Dyrektor Gimnazjum im. Szymona Konarskiego w Wilnie, Walery Jagliński, trzy lata po uzyskaniu przez szkołę wywalczonego statusu „długiego” gimnazjum — czyli szkoły, która może formować klasy od 1. do 12., maturalnej — opowiada o tym, co się zmieniło. Pytamy o warunki dla uczniów, atmosferę w szkole i nowy kurs innowacyjnej przedsiębiorczości.


Walery Jagliński, dyrektor Gimnazjum im. Szymona Konarskiego w Wilnie
Walery Jagliński, dyrektor Gimnazjum im. Szymona Konarskiego w Wilnie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Rozmawiamy trzy lata po uzyskaniu przez Szkołę im. Szymona Konarskiego statusu gimnazjum. Czym obecne Gimnazjum im. Szymona Konarskiego różni się od dawnej Szkoły Średniej im. Szymona Konarskiego?

Droga od szkoły średniej do gimnazjum była ciernista, ponieważ początkowo zdegradowano nas do szkoły podstawowej i dopiero jako szkoła podstawowa, nie mając najstarszego pionu, ubiegaliśmy o status gimnazjum — w naszym wypadku długiego gimnazjum. To na pewno nie była zmiana tylko kosmetyczna.

W celu uzyskania statusu długiego gimnazjum mieliśmy wybrać ukierunkowanie. Od dawna kształciliśmy naszą młodzież w kierunku przedsiębiorczości lub nowoczesnych technologii, wobec czego, gdy się dowiedzieliśmy, że jest możliwość obrania ukierunkowania innowacyjnej przedsiębiorczości, chętnie obraliśmy ten właśnie kurs. Otrzymaliśmy, szczęśliwie, status długiego gimnazjum wraz z ukierunkowaniem innowacyjnej przedsiębiorczości.

Czytaj więcej: Gimnazjum im. Szymona Konarskiego chce wychować osoby otwarte na świat

Na czym polega kształcenie innowacyjnej przedsiębiorczości? Czym się różni od zwykłej szkoły średniej?

Szkoła średnia jest szkołą ogólnokształcącą, nie ma żadnego ukierunkowania, nie ma pewnych elementów.

W przypadku naszej szkoły — nie mogę powiedzieć, że kształcimy tutaj samych przedsiębiorców, gdyż musimy realizować ten sam program ogólnokształcący, ale uzupełniamy każdy przedmiot o pewne elementy przedsiębiorczości i innowacyjności.

Trudno jest dodać nowe przedmioty, ponieważ szkoła mniejszości narodowej ma dodatkowy przedmiot — język ojczysty obok państwowego, w odróżnieniu od szkół z państwowym językiem nauczania. Siatka godzin już graniczy z maksymalną liczbą godzin, ale staramy się wprowadzać nowe przedmioty, takie jak robotyka i temu podobne.

Co z dziećmi, które chciałyby pójść w innym kierunku, niż przedsiębiorczość? Powinny szukać innej szkoły?

Te cechy, które kształcimy, są potrzebne w większości dziedzin. Jak mówiłem, nie kształcimy przedsiębiorcy totalnego, ale dajemy umiejętności przedsiębiorcze.

Sposób prezentacji, umiejętność wypowiadania się, otwarte myślenie, to wszystko potrzebne jest też w innych sferach.

Z kolei osoba, która chce być aktorem czy tancerzem, może realizować się w naszych zespołach ludowych, może wybrać nasze kółka zainteresowań, ponieważ twórczość również jak najbardziej rozwija te cechy, które chcielibyśmy w uczniach kształtować.

Wspomniał pan dyrektor, że mimo napiętej siatki godzin dodawane są nowe przedmioty, to z kolei wymaga specjalistów. Jak szkoła radzi w kontekście ogólnokrajowego braku nauczycieli?

Muszę przyznać, że patrząc na całokształt radzimy bardzo dobrze. Mamy pełną kadrę. Z powodu zwiększającej się co roku liczby uczniów dołączają nowi nauczyciele, a w tym roku zatrudniliśmy aż 4.

Sposób prezentacji, umiejętność wypowiadania się, otwarte myślenie, to wszystko potrzebne jest też w innych sferach.

Dołączył nauczyciel języka polskiego, nauczyciel fizyki, dwóch nauczycieli matematyki.

Czy do takiego wyniku szkoły przyczyniła się do tego jakaś konkretna strategia?

Staramy się być szkołą atrakcyjną dla uczniów, dzięki czemu co roku zwiększa się liczba uczniów w szkole. Z czasem nie tylko rodzice, ale i nauczyciele widzą, że szkoła ma perspektywę. Myślę, że jest to podstawowa zachęta. Z kolei po stronie administracji stoi zadanie zapewnienia warunków pracy. Ważna jest dobra atmosfera, która panuje w naszej szkole.

Jak uczniowie poradzili z maturami?

Stabilnie. W tym roku nie wyróżniliśmy się, nie mieliśmy przypadków, aby ktoś otrzymał dwie setki, ale inne wyniki są satysfakcjonujące. Połowa maturzystów, która wybrała się na studia zagraniczne, dostała się na Uniwersytet Amsterdamski. Cieszy, że młodzież nie boi się wyzwania studiów w języku angielskim.

Czy setki z matur to dobre narzędzie oceniania skuteczności szkoły?

Na pewno jest to narzędzie jedno z wielu. Oczywiście, setka ucznia jest osiągnięciem szkoły, ale nie jest to jedyny wskaźnik.

Jak te matury wyglądały w pandemii? Czy były przesłanki, które można potraktować jako sygnały, że mogły być mniej precyzyjne, niż w innych latach?

W zasadzie przebiegała w tradycyjny sposób, to samo nauczanie było zdalne. Dezynfekatory, maseczki, dystans — poza tym sam proces nie różnił się od poprzednich matur. Przewidziano dodatkowe 15 minut dla maturzystów, aby zniwelować skutki zdalnego nauczania.

W mojej ocenie wyniki matur były w miarę obiektywne.

W poprzednim roku szkolnym przeznaczono dodatkowe środki na niwelowanie skutków kształcenia zdalnego. Czy takie środki w jakiś sposób dotarły do Gimnazjum im. Szymona Konarskiego?

Były to środki dla całej szkoły i pewna pula dla maturzystów. Pieniądze wydane zostały na konsultacje dla młodzieży. Szkoła miała swobodę, dla kogo dokładnie te środki przeznaczyć. Pieniądze skierowano na zniwelowanie luk w wiedzy uczniów, którym trudno było dostosować się do nauczania zdalnego.

Mówi się coraz odważniej, na szczęście, o zdrowiu psychicznym. Czy gimnazjum w jakiś sposób zajmuje się tym tematem?

Najwięcej pracy w tym kierunku ma szkolny psycholog. Poza tym mamy też wychowawców i nauczycieli. Z kolei w poprzednim roku psycholog prowadził grupy konsultacyjne. Zresztą, nawet po egzaminach wstępnych przyszli uczniowie mają rozmowę z naszym psychologiem. Rozumieliśmy, że o ile na początku stresem było przejście z tradycyjnego nauczania na zdalne, tak teraz we wrześniu kolejna zmiana, tym razem ze zdalnego na nauczanie tradycyjne.  

Wspomniał pan dyrektor o egzaminach wstępnych. Wprowadzenie takich egzaminów to odgórna decyzja, czy decyzja samego gimnazjum?

Zauważyliśmy, że liczba chętnych do naszego gimnazjum co roku się zwiększa i wkrótce nie będziemy mogli przyjąć wszystkich chętnych, niestety.

Każdy uczeń ma swoją oficjalną skrzynkę pocztową i zna adres psychologa, nauczyciela.

Jako, że jesteśmy placówką ukierunkowaną, mamy możliwość przeprowadzania takiej rekrutacji poprzez egzaminy czy testy motywacyjne, jeśli chodzi o uczniów chcących dostać się do klasy pierwszej gimnazjum. W tym roku egzaminy były zdalne, więc ufaliśmy uczniom, że pracowali samodzielnie. Na podstawie tego przyjmowaliśmy do szkoły.

Taką możliwość mają szkoły, które nie posiadają swojego terytorium (określonego obszaru, z którego rekrutuje uczniów — przyp. red.) i szkoły mające ukierunkowanie, jak właśnie nasze gimnazjum.

Porozmawiajmy o nękaniu, gdyż to temat zawsze aktualny w kontekście szkół. Czy szkoła uczestniczy w jakichś programach dotyczących tej sprawy?

Prowadzimy projekty, z tym, że jesteśmy po części szkołą rodzinną, gdzie żaden uczeń nie jest anonimowy, nie mamy zatem na szczęście dużych problemów z nękaniem. Nasz udział jest bardziej prewencyjny, niż zwalczający. Jak to bywa w rodzinie, starsze rodzeństwo młodszego nie krzywdzi i staramy się taką atmosferę wprowadzić i przypadki przemocy praktycznie się nie zdarzają.

W rodzinie jednak zdarzają się czasem różne przypadki… Co może zrobić uczeń, który nie chce stracić w oczach rówieśników, a chce po pomoc zgłosić?

Każdy uczeń ma swoją oficjalną skrzynkę pocztową i zna adres psychologa, nauczyciela, jeśli nie chce fizycznie podejść do nauczyciela — chociaż oczywiście zawsze to zalecam, gdyż nasi pedagodzy są otwarci, a ostatecznie i psycholog służy pomocą.

Jeśli ktoś się obawia, że może zostać dostrzeżony przez kolegów, może napisać i w ten sposób uzyskać pomoc.

Uczniowie mają własną skrzynkę w domenie szkoły?

Tak, wprowadziliśmy to jeszcze przed pandemią, dlatego zdalne nauczanie nie było dla nas tak wielkim wyzwaniem. Każdy uczeń, każdy nauczyciel ma nie tylko skrzynkę pocztową, ale i pakiet narzędzi cyfrowych z chmurą na własne pliki i prace.

Poruszmy temat mowy ojczystej — jak jest z językiem polskim wśród uczniów?

Większość uczniów pochodzi z rodzin polskojęzycznych, więc na co dzień nie tylko w szkole, ale i w domu mówi po polsku. Angażujemy się, aby uczeń rozwijał się nie tylko w rodzinie i szkole, ale również zachęcamy młodzież do wzięcia udziału w różnych imprezach kulturalnych, oczywiście akcentując polskojęzyczne.

A jak jest z mediami?

Wśród nauczycieli i uczniów dominują oczywiście media polskie. Wiadomo, nie można mówić o wszystkich. Cieszy jednak fakt, że o ile wcześniej drugim po polskim językiem był język rosyjski, tak teraz to miejsce zajmować zaczyna język angielski. Młodzież chętnie korzysta także z mediów zachodnich. Stąd też nie dziwi, że coraz częściej wybierają naukę w języku angielskim.

Sam codziennie czytam i przeglądam informacje w mediach polskich — wybieram ciekawiące mnie tematy. Z kolei przyznam, że często posiłkuję się mediami z Polski, nie tylko naszymi polskimi na Litwie.

Wróćmy do szkoły — jakimi zajęciami pozalekcyjnymi może pochwalić się gimnazjum?

Tradycyjnie, od wielu dziesięcioleci działa w szkole zespół ludowy „Świtezianka”, cieszymy się, że wciąż się rozwija. Do tego mamy kółko teatralne, zajęcia sportowe, zajęcia z klockami lego, prace w laboratorium, gdzie uczniowie mogą technologicznie programując tworzyć obiekty, informatyczne szkolenia z chemii eksperymentalnej i mnóstwo innych.

Oferta jest bardzo bogata. Jeśli czymś nie dysponujemy wewnątrz, to korzystamy z pomocy z zewnątrz.

Czytaj więcej: Śpiew i taniec łączą pokolenia – „Świtezianka” obchodzi 40. urodziny

Czym jest to laboratorium FabLab?

To pracownia w byłej pracowni technologicznej, ale całkiem unowocześniona. Wyrzynarka przestaje być głównym narzędziem, podstawowym staje się programowanie maszyny, która za ucznia wykonuje pracę fizyczną.

Uczniowie mogą pochwalić się wieloma pracami. Mamy także frezarki, a nawet drukarkę 3D.

Czy te urządzenia i umiejętności wyszły poza zastosowanie edukacyjne?

Jak najbardziej, zastosowaliśmy także praktycznie — upominki od szkoły są wykonywane właśnie przez uczniów pod kierownictwem nauczycieli.

Na stronie gimnazjum przeczytałem o budżecie partycypacyjnym…

Od dwóch lat bierzemy udział w projekcie „Budżet partycypacyjny”, organizowanym przez litewski oddział organizacji Transparency International. Jesteśmy pierwszą szkołę w Wilnie — i to wśród wszystkich, nie tylko polskich — która przystąpiła do tej inicjatywy. W projekcie chodzi, aby nie tylko administracja, ale i uczniowie współdecydowali o budżecie. Na inicjatywy uczniowskie przydzielana jest pewna pula pieniężna — w naszym przypadku 1000 euro.

Oczywiście, są pewne ograniczenia, ale uczniowie mają dużą swobodę. Muszą napisać projekt, określić zastosowanie i korzyści z projektu, wskazać, gdzie dokonać zakupu produktu lub usług. W końcowym etapie uczniowie głosują na poszczególne projekty i zwycięski jest realizowany.

Jesteśmy pierwszą szkołę w Wilnie —
i to wśród wszystkich, nie tylko polskich
— która przystąpiła do inicjatywy budżetu partycypacyjnego.

W ubiegłym roku zwyciężyła inicjatywa wody pitnej. Uczniowie nie muszą już kupować butelek, zamontowano aparaty do wody pitnej. W tym roku wygrał projekt renowacji szatni sportowych.

W ciągu lata wyremontowaliśmy te pomieszczenia, są nowoczesne ławki z wieszakami, odnowiono pomieszczenia. Nie tylko realizujemy, ale też wywiązujemy się z obietnic przed uczniami.

Skoro jesteśmy w temacie sportu, to szkoła może pochwalić się swoim absolwentem, Robertem Tworogalem.

Tak, ciągle trzymamy kciuki. Jesteśmy dumni, że Polak z Litwy reprezentował Litwę na olimpiadzie drugi raz z rzędu. Cieszymy się z każdego medalu, który zdobywa*.

Czytaj więcej: Rozdano statuetki św. Krzysztofa. Wśród nagrodzonych Polak, Robert Tworogal

Jak zatem wyglądają warunki do uprawiania sportu w szkole?

W tym momencie wolałbym, aby były lepsze, ale kładziemy wszelkie starania, aby naprawdę się poprawiały. Obecnie ubiegamy się o to, by zapewnić nowoczesne boisko i mamy nadzieję, że w następnym roku będzie już nie tylko projekt, ale przede wszystkim realizacja projektu, samo boisko.

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę dalszego stabilnego rozwoju.


*Robert Tworogal krótko po rozmowie z dyrektorem gimnazjum osiągnął kolejny sukces — zdobył brązowy medal w Pucharze Świata w gimnastyce sportowej.

Czytaj więcej: Gimnastycy z Litwy z medalami, w tym Polak