Anna Adamowicz: „W tym strasznym czasie trzeba podkreślić solidarność z kobietami Ukrainy”

Na Litwie Międzynarodowy Dzień Kobiet to święto dosyć kontrowersyjne. Często uważane jest za święto przejęte z ZSRR.

Anna Adamowicz.
„8 marca kojarzy mi się z młodością, wiosną, kwiatami. Dzień ten odbieram bardzo pozytywnie” — mówi Anna Adamowicz
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Dla mnie jest to bardzo miły dzień wiosenny i kojarzy mi się przede wszystkim z wiosną, z kwiatkami, które w mojej pamięci zawsze były darowane kobietom — mówi w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Anna Adamowicz, znana powszechnie jako gawędziarka Ciotka Franukowa, konferansjerka wielu imprez, festynów ludowych i festiwali.

Czytaj więcej: Dożynki w Solecznikach: odpocząć po trudach lata

Justyna Giedrojć: Z czym Pani się kojarzy Międzynarodowy Dzień Kobiet 8 marca?

Anna Adamowicz: Przede wszystkim z młodością, wiosną, kwiatami. Dzień ten odbieram bardzo pozytywnie i bardzo nie lubię, kiedy mówi się, że jest to święto sowieckie. Jeżeli o to chodzi, to trzeba zapoznać się z historią powstania tego dnia. To jest dzień solidarności kobiet, który wymyślili całkiem nie sowieci. Trzeba też pamiętać, że w czasach mojej młodości na Litwie nie był jeszcze obchodzony Dzień Matki i zawsze 8 marca, w trybie obowiązkowym, jechałam do swojej mamy, żeby wręczyć jej kwiatki wiosenne. Oczywiście były to skromne tulipany, które też były w swoim czasie deficytowe.

Przez wiele lat wykładała Pani w Szkole Rolniczej w Wojdatach. Jak to święto kiedyś tam obchodzono?

W tym dniu tradycyjnie zawsze było u nas uroczyste zebranie kobiet, wręczano nam kwiaty i prezenty. Chłopcy zawsze darowali kwiatki dziewczynom i swoim nauczycielkom.

Ta tradycja przetrwała także w Litwie niepodległej i trwa nadal.

Na szczęście nie została zlikwidowana. Jest obchodzona, może nie w tej skali, jak dawniej. Nie ma już tych uroczystych zebrań z wygłaszaniem przemówień, ale zawsze jakiś akcent Dnia Kobiet jest. Powiedzmy szczerze — w Dniu Matki nie wszystkie kobiety otrzymują kwiaty i prezenty, bo nie wszystkie są matkami. Wydaje mi się, że nigdy nie jest za dużo uśmiechów, przecież święto to można potraktować trochę żartobliwie, jako na przykład dzień „uciemiężenia” mężczyzn. Osobiście uważam, że jest to bardzo miły dzień wiosenny i kojarzy mi się przede wszystkim z wiosną, z kwiatkami, które w mojej pamięci zawsze były darowane kobietom i niech ta tradycja zostaje.

Czytaj więcej: Wiosna nie tylko praska

Czy obecnie w polskich szkołach Wileńszczyzny ten zwyczaj jest kultywowany?

Przypuszczam, że tak się dzieje w większości szkół. Mężczyźni zawsze pamiętają. Kupują na przykład bombonierkę cukierków i bukiecik kwiatków, stawiają w pokoju nauczycielskim i w ten sposób akcentują ten dzień. Uczniowie chyba różnie. W tym strasznym czasie trzeba podkreślić solidarność z kobietami Ukrainy, tym, co je spotkało, żeby nie daj Boże, nigdy to nikogo nie spotkało. Żeby ten symboliczny kwiat, który na ruinach wyrasta, był symbolem wiosny i solidarności.

„Traktujmy to święto przytomnie, po ludzku” — dodaje rozmówczyni
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Czy kobiety na Ukrainie i w Rosji mogą się zjednoczyć i zapobiec wojnie?

Wierzę, że matki rosyjskich żołnierzy jakoś się odezwą, że zechcą ratować swoje dzieci. To jest straszne, co się teraz dzieje na Ukrainie, ale mnie się wydaje, że nie mniej straszne, co się dzieje z psychiką i w ogóle z młodymi ludźmi w Rosji, którzy są „mięsem armatnim”. Każdy chłopak, który ginie, też ma swoją matkę, która podwójnie przeżywa. Jest to wojna zaborcza, niechciana. Krzywdząca inny naród i to jest najstraszniejsze. Trzeba wszystkim matkom współczuć i czekać, że one się jakoś zjednoczą i wspólnymi siłami spróbują walczyć z przestępstwem, z przedmiotowym traktowaniem ludzi.

Czytaj więcej: „Ciebie, Boże, Wysławiamy” w Dzień Matki

Czego Pani życzy kobietom Ukrainy z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet?

Wszystkim kobietom Ukrainy życzę pokoju, spokoju, bezpieczeństwa ich dzieci, ich rodzin. Ale to jest aktualne dla nas wszystkich. Wszystkim kobietom świata życzę pokoju, spokoju, miłości.