Kaziuki-Wilniuki na Ziemi Warmińsko-Mazurskiej

Po rocznej przerwie odbyły się w kilku polskich miastach XXXVIII Kaziuki-Wilniuki. Tradycyjnie udział w przedsięwzięciu wzięły polskie zespoły folklorystyczne, artyści i twórcy ludowi z Wileńszczyzny.

Zespół „Wilia”.
„Wilia” wystąpiła z fragmentami koncertu jubileuszowego, zaprezentowała folklor wileński i góralski, jak też program patriotyczny
| Fot. Facebook

Kaziuki-Wilniuki są organizowane od 38 lat, głównie dla społeczności, która po II wojnie światowej osiedliła się na Ziemi Warmińsko-Mazurskiej. Zachowują od zapomnienia zwyczaje, obrzędy, tradycje, pieśni, tańce, gwarę wileńską na ziemiach polskich. Na Warmię i Mazury przyjeżdżają polscy artyści z Litwy, tancerze, muzycy, pisarze, malarze, dziennikarze, literaci, twórcy rękodzieła, którzy poprzez spotkania, koncerty, wystawy, przekazują tradycje Wileńszczyzny. Festiwal kultury wileńskiej odbywa się w pięciu miastach województwa: Lidzbarku Warmińskim, Szczytnie, Bartoszycach, Kętrzynie, Olsztynie.

W tym roku w skład ekipy artystycznej weszli: Polski Artystyczny Zespół Pieśni i Tańca „Wilia” pod kierunkiem Renaty Brasel i „Kapela Świętojańska” z Sużan pod kierunkiem Emilii Żdanowicz-Peczkienie. W roli prowadzących tradycyjnie wystąpili bardzo lubiani przez publiczność gawędziarze, Anna Adamowicz — Ciotka Franukowa oraz Dominik Kuziniewicz — Wincuk Bałbatunszczyk z Pustaszyszek.

Czytaj więcej: Kaziuki-Wilniuki w Lidzbarku Warmińskim–– podwójnie piękne jubileusze

Gości z Wileńszczyzny witano bardzo serdecznie

— Tradycyjnie tegoroczna ekipa odwiedziła pięć miast Ziemi Warmińsko-Mazurskiej. Występowaliśmy w wypełnionych po brzegi salach. Wszędzie witano nas bardzo serdecznie, wielkimi brawami. Z każdego miasta przywieźliśmy najgorętsze pozdrowienia rodakom z Wileńszczyzny od życzliwej publiczności, gospodarzy tych miast, m.in. burmistrza miasta Kętrzyn Ryszarda Henryka Niedziółki, prezydenta miasta Olsztyna Piotra Grzymowicza, w Szczytnie — od Członka Zarządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego — Sylwii Jaskulskiej, przedstawiciela Stowarzyszenia Wspólnota Polska, członka Rady Krajowej Andrzeja Modzelewskiego, starosty szczycieńskiego Jarosława Matłacha, burmistrza Szczytna Krzysztofa Mańkowskiego, od prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Wileńsko-Nowogródzkiej Janiny Surgał, od posła RP Jacka Protasa, wicemarszałka województwa warmińsko-mazurskiego Mirona Sycza, starosty lidzbarskiego Jana Harhaja, burmistrza Lidzbarka Jacka Wiśniowskiego i in. Mszę św. w kolegiacie św. ap. Piotra i Pawła, za byłych i obecnych mieszkańców Wileńszczyzny, odprawił obecny na Kaziukach proboszcz Roman Chudzik — opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Agnieszka Skinder, konferansjerka i chórzystka „Wilii”.

Z wiadomych przyczyn Kaziuki nie odbyły się w roku ubiegłym i czuć było, że publiczność się stęskniła. Przecież właśnie na tych ziemiach mieszka bardzo dużo wilniuków, Kresowian. W organizację wydarzenia co roku angażuje się wiele organizacji społecznych. Organizatorem tego święta ludowego jest Jolanta Adamczyk, sercem oddana Kaziukom-Wilniukom oraz swojej rodzinnej ziemi — Wileńszczyźnie.

Gawędziarze ludowi — Anna Adamowicz — Ciotka Franukowa i Dominik Kuziniewicz — Wincuk Bałbatunszczyk z Pustaszyszek wprowadzają zapomnianą gwarę ludową charakterystyczną tylko dla regionu Wileńszczyzny
| Fot. Facebook

Ukraina była obecna podczas przedsięwzięcia

„Wilia” wystąpiła z dwuczęściowym jubileuszowym koncertem „65+1”, dołączając obrazki wileńsko-kaziukowe.

— Część patriotyczna została poświęcona św. Janowi Pawłowi II. Były w niej motywy góralskie, jako że Ojciec św. był góralem i bardzo kochał góry. Do repertuaru w ostatniej chwili załączyliśmy też numer ukraiński, który szczególnie wzruszył publiczność. Solistka zespołu, Małgorzata Nausewicz, wykonała piosenkę „Kruchy czas”, zaś Elana Galin, najpierw po ukraińsku, a następnie po polsku zaśpiewała pieśń „Hej, sokoły”. Do wspólnego śpiewania dołączyła się cała sala. Tragedia Ukrainy była obecna podczas wszystkich koncertów — kontynuuje rozmówczyni.

Czytaj więcej: „Wilia” zaprasza na wirtualny koncert pod hasłem „65+1”

Wspomniano Jadwigę Podmostko

Wspomniano i uczczono też pamięć śp. Jadwigi Podmostko, wileńskiej dziennikarki, która co roku jeździła na Kaziuki do Lidzbarka, była tu bardzo znana i lubiana. Przez wiele lat opisywała wydarzenie na łamach polskiej prasy Wileńszczyzny.

Krystyna Adamowicz — głównym koordynatorem Kaziuków-Wilniuków

Od początku istnienia lidzbarskich Kaziuków wileńska dziennikarka Krystyna Adamowicz jest głównym koordynatorem święta ze strony litewskiej.

— W tym roku z powodu choroby nie mogła uczestniczyć, ale była obecna z nami sercem. Ludzie podchodzili do mnie za kulisami, szukali jej, ze łzami w oczach pytali, dlaczego nie przyjechała — opowiada Agnieszka Skinder, córka pani Krystyny. W tym roku właśnie ona zastąpiła swoją mamę w roli kierownika grupy artystów z Litwy.

Ludzie chętnie kupowali coś miłego sercu

Koncertom towarzyszył jarmark z podwileńskimi palmami, rękodziełem, regionalnymi potrawami, wydawnictwami wileńskimi. W składzie ekipy twórców ludowych byli m.in. Agata Granicka i jej matka, Danuta Wiszniewska, które od lat prowadzą szkołę mistrzostwa plecenia palm.

— Imprezy nie można sobie wyobrazić bez palm podwileńskich, serc kaziukowych z napisami, bez litewskiego czarnego chleba. Ludzie przychodzą na koncerty, jak też chętnie kupują coś miłego sercu — dodaje Agnieszka Skinder.

Kaziuków-Wilniuków nie można sobie wyobrazić bez palm podwileńskich
| Fot. Facebook

Pozostały pięknie wspomnienia

Po zakończeniu Kaziuków pozostały piękne i wzruszające emocje.

— Po koncertach często nas pytali, jak to jest, że u nas polski folklor jest tak popularny, a w zespołach ludowych jest sporo młodzieży. Tłumaczyliśmy, że nie musimy mocno motywować młodzieży, ona sama się garnie do tego, a zespoły folklorystyczne działają przy każdej polskiej szkole — podkreśla nasza rozmówczyni.

Przedsięwzięcie ma charakter kulturotwórczy

Kaziukowe jarmarki przeniosły się na Ziemię Warmińsko-Mazurską w 1985 r. Właśnie na tych obszarach po II wojnie światowej osiedliło się najwięcej ludności z Wileńszczyzny. To właśnie wtedy po raz pierwszy, w Lidzbarku Warmińskim, odbyło się spotkanie z kulturą wileńską. Każdego roku odbywają się spotkania z malarzami z Wilna, z dziennikarzami, poetami wileńskimi, koncerty zespołów artystycznych, kiermasze rękodzieła ludowego, degustacja potraw kuchni wileńskiej. Przedsięwzięcie odbywa się przy udziale społeczności lokalnych skupionych wokół Towarzystw Miłośników Ziemi Wileńskiej, instytucji kultury, samorządów lokalnych miast partnerskich. Przedsięwzięcie odbyło się pod patronatem medialnym: „Kuriera Wileńskiego”, Radia Znad Willi, Radia Olsztyn, „Gazety Olsztyńskiej”, mediów lokalnych Ziemi Warmińsko-Mazurskiej.

Czytaj więcej: Jarmark Kaziukowy wraca na wileńskie ulice

Wileński rodowód Warmii i Mazur wciąż jest utrwalany i pielęgnowany

,,Gdyby światło nie zapaliło się w Wilnie, zgasłoby w całej Polsce” — to słowa Stanisława Staszica. Dziś światło nad Polską, Europą i światem próbuje zgasić ktoś inny. Dla mieszkańców Warmii i Mazur, których rodziny pochodzą z Wileńszczyzny, wydarzenia za naszą granicą mają silniejszą moc. Wasze rodziny wiedzą, co oznacza wędrówka z ziemi, która przestaje być domem”zaznaczyła Sylwia Jaskulska, członek Zarządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Kaziuki to wydarzenie, którego historia sięga jeszcze początku XVII wieku i nawiązuje do dnia św. Kazimierza.

— Ale Kaziuki to nie tylko wydarzenie kulturalne, to również niezwykle istotny element pielęgnowania pamięci o wileńskim rodowodzie mieszkańców Warmii i Mazur. Polacy z dumą przyznają się do korzeni wileńskich, bo to właśnie z Wileńszczyzny pochodzili Ci, którzy na ziemiach odzyskanych zakładali szpitale, szkoły, instytucje kultury, którzy organizowali życie miast i miasteczek po wojnie. Mijają lata, a wileński rodowód Warmii i Mazur wciąż jest utrwalany i pielęgnowany. Z drugiej strony mamy mieszkańców Wilna, którzy pamiętają i pielęgnują to, że są Polakami. Dbają o język, tradycje, utrwalanie wiedzy historycznej. W miłości i szacunku do Polski wychowują dzieci i wnuki. Okazją do spotkania obu tych środowisk, tak niezmiernie spragnionych wzajemnych relacji, wymiany myśli i doświadczeń są właśnie Kaziuki. To wydarzenie wyjątkowe, bardzo ważne w utrwalaniu wielokulturowego charakteru Warmii i Mazur, który stanowi przecież o naszej wyjątkowości. Pamiętajmy o tym, że mało kto z nas tu na Warmii i Mazurach ma korzenie tylko w tej ziemi. Olsztyński MOK przeprowadził ostatnio piękną akcję przypominającą nam wszystkim, że jesteśmy skądś. Życzę nam wszystkim zdrowia i pokoju i aby nikt nigdy więcej nie był zmuszany do zakładania życia na nowo w nowym miejscu, jeśli nie jest to jego decyzja — powiedziała Sylwia Jaskulska.

Czytaj więcej: „Z Wileńszczyzny rodem”