Kaziuki-Wilniuki w Lidzbarku Warmińskim–– podwójnie piękne jubileusze

0
57
Tancerze „Ojcowizny” na scenie w Olsztynie

Podczas tegorocznej imprezy kaziukowej w dniach 1-3 marca w Lidzbarku Warmińskim świętowaliśmy nie jeden, lecz dwa jubileusze. W Polsce obchodzono 35. edycję tego święta, ekipa z Wileńszczyzny obchodziła jubileusz 30-lecia.

Chociaż w kilku słowach wspomnijmy o wydarzeniach i ludziach z tamtych lat. Rok 1985 to pierwszy koncert kaziukowy zorganizowany przez dawnych mieszkańców Ziemi Wileńskiej, tzw. repatriantów. Rok 1989 – impreza nabiera wiatru w żagle, gdy entuzjaści z Lidzbarka wpadli na pomysł zaproszenia Polaków z Wileńszczyzny na swoją szóstą już z kolei imprezę kaziukową. A byli to: Władysław Strutyński, Alicja Gdańska, Jolanta Adamczyk, pracownicy Lidzbarskiego Domu Kultury (LDK).

Pierwszy wspólny koncert pod nazwą Kaziuki-Wilniuki odbył się w 1990 r. Pierwszą ekipę wileńską przywiozła Krystyna Adamowicz, zastępca redaktora naczelnego polskiego dziennika „Czerwony Sztandar”, dzisiejszego „Kuriera Wileńskiego”, który przez wszystkie lata jest patronem medialnym tej imprezy. Wydarzenia z tamtych lat zostały opisane w pierwszej kronikarskiej edycji o lidzbarsko-wileńskich kaziukach – „Otwórzmy serca przed Słońcem”, autorstwa Krystyny Adamowicz i Heleny Gładkowskiej, ilustrowanej zdjęciami Jerzego Karpowicza. Bardziej szczegółowa relacja znalazła miejsce w książce pt. „Kaziuki-Wilniuki 25 lat” (2009 r.), której autorkami są Krystyna Adamowicz i Jolanta Adamczyk.

Znakomita „Perła Warmii”

Nieprzypadkowo wymieniłam powyższe, tak cenne dziś wydania. Tegoroczny, galowy dzień imprezy, czyli niedziela 3 marca, rozpoczął się bowiem w Lidzbarku Warmińskim od rozmowy na temat innej książki Krystyny Adamowicz – „Zawsze wierni »Piątce« 2”. Wydarzenie miało miejsce w reprezentacyjnej Oranżerii Kultury, byłym letnim, przepięknym pałacu biskupów warmińskich. Jest to również miejsce spotkań ludzi kultury i sztuki, znanych działaczy i polityków, których nie zabrakło także podczas spotkania z naszą wileńską kronikarką. Na prezentację przybyli: poseł na Sejm RP Jacek Protas, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Gustaw Marek Brzezin, wicewojewoda warmińsko-mazurski Sławomir Sadowski, a także burmistrz Lidzbarka, Jacek Wiśniowski. Obecni byli również dziennikarze z Wilna, dziennikarz I programu Polskiego Radia Krzysztof Renik, znany słuchaczom z ciekawych audycji o Polakach z Kresów oraz Romuald Mieczkowski, pracownik Centrum Kultury Mazowieckiej w Warszawie, redaktor i wydawca kwartalnika „Znad Wilii”, znany poeta.

Prowadząca spotkanie, Jolanta Adamczyk, opowiedziała o 50-letniej pracy dziennikarskiej Krystyny Adamowicz, o jej kronikarskich książkach poświęconych nie tylko legendarnej wileńskiej „Piątce”, ale też zespołowi „Wilia”, działalności Centrum Kultury Polskiej na Litwie im. Stanisława Moniuszki.
Krystyna Adamowicz poproszona o odpowiedź, co było powodem kontynuowania tematu o „Piątce”, przyznała, że było nim zainteresowanie losami powojennego pokolenia wileńskich Polaków, którzy nie tylko przeżyli wojnę, ale też prześladowania NKWD i wywózki. Potem nadeszły listy z propozycjami przedstawienia losów młodszych absolwentów „Piątki”, którzy żyją, pracują i osiągają sukcesy. Chodziło przy tym o odzwierciedlenie walki o gmach tej historycznej polskiej placówki, którą władze miasta Wilna przekazały litewskiej szkole.

To ciekawe spotkanie zakończyło się rozmową o wileńskich Polakach, ich dążeniu do zachowania języka ojczystego oraz polskiego szkolnictwa. Następnie wszyscy ruszyli do domu kultury, gdzie na scenie już „urzędowali” Ciotka Franukowa i Wincuk, „doradzając” widzom, jak można szybko schudnąć. Od tych „porad” wybuchały salwy śmiechu. Najbardziej rozweselił publikę kawał Wincuka o tym, jak pewnemu miłośnikowi papużek sprzedano zamiast gadającego ptaka – ufarbowaną, milczącą wronę.
Na scenie pojawiła się również „Perła Warmii”, zespół założony przed 10 laty przez Jolantę Adamczyk, a kierowany obecnie przez uzdolnionego tancerza, Pawła Sadowskiego, dyrektora LDK, który zatańczył z zespołem, razem ze swą żoną. Ich półroczny synek wraz z babcią przyglądali się temu występowi, który zauroczył wszystkich widzów dzięki temperamentowi i mistrzostwu tancerzy.

Podczas części artystycznej zaprezentowała się wileńska „Ojcowizna”, po raz pierwszy uczestnicząca w tak długiej i pracowitej imprezie kaziukowej. Chociaż zespół narodził się całkiem niedawno, jednak już cieszy doskonałym wykonaniem polskich ludowych pieśni i tańców. Ma własną kapelę pod kierownictwem Krzysztofa Stankiewicza. Dyrygentem i kierownikiem zespołu jest Wioletta Leonowicz, grupą taneczną kieruje znana choreograf, Teresa Andruszkiewicz.

Jak wiadomo, „Ojcowizna” powstała na początku 2017 r. jako część zespołu „Wileńszczyzna”, założonego i prowadzonego przez śp. Jana Mincewicza. Zespół poświęcił jego pamięci utwór Fryderyka Chopina „Żal” (do słów Mariana Józefowicza), który jest wykonywany na każdym koncercie. Widzowie słuchali tej pieśni na stojąco, z powagą, smutkiem i łzami w oczach. Wzruszenie budzą słowa: „Serce bić przestało,/ bo mu Wiosny żal./ Wszystko gdzieś umknęło,/ wszystko przeminęło./Prysł życia cel,/dnie pędzą w dal./ Minionych chwil nie wrócisz już./ I Wiosny żal.” Cały repertuar „Ojcowizny” jest nastawiony na patriotyzm, kultywowanie i zachowanie dorobku oraz twórczości ojców.

Janina Surgal ze Szczytna

Dużo radości sprawił rodakom występ Kapeli Wileńskiej. Tym razem w nieco zmienionym składzie, bez Zbigniewa Lewickiego. Kapelę uzupełnił młody, ale już znany skrzypek i zdolny wokalista, Krzysztof Szturo. Jak zawsze dobrze się spisali muzycy Waldemar i Gerard Łatkowscy, wokalista i muzyk Zbigniew Sinkiewicz. Ponadto z Poznania dojechał poprzedni aktywny uczestnik kapeli, Jerzy Garniewicz. Ogólnie, pojawienie się Kapeli Wileńskiej na scenach pięciu miast podczas tegorocznych kaziuków na Warmii i Mazurach wywoływało ciepłe uśmiechy i burzę oklasków. Widzów nie brakowało.

Kiermasze kaziukowe mają swoją specyfikę i stałych bywalców. Nie zawsze chodzą na koncerty, ale nie żałują czasu, aby spacerować wśród ustawionych w rzędy palm wileńskich, co roku plecionych w inne wzory. Czas spędzają na pogawędkach ze znanymi mistrzyniami, jak Danuta Wiszniewska, jej uzdolniona córka Agata Granicka, czy Leokadia Szałkowska. Potem kupią sobie palmę lub kilka i znowu podziwiają różnorodność i urok przywiezionych palm z Wileńszczyzny.

Na jarmarku można było znaleźć obrazy i ręcznie malowane świąteczne kartki malarki Danuty Lipskiej, przy których stale jest dużo zainteresowanych osób. Podobnie, jak przy figurkach aniołków i świątków, niestrudzonego mistrza Michała Jankowskiego. Miło było popatrzeć też, co się dzieje przy stolikach z piernikami w kształcie serc. Nie tylko są oglądane, ale też chętnie kupowane. To zasługa rodziny Gryszkiewiczów, że odrodzili dawne piernikarstwo wileńskie i kontynuują jego tradycję.

W Szczytnie, które od niedawna gości u siebie Kaziuki -Wilniuki (za sprawą Janiny Surgal, prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Wileńskiej i Nowogródzkiej), gościł i witał artystów z Wileńszczyzny Dariusz Piotr Bonisławski, prezes Wspólnoty Polskiej. Podkreślił w wypowiedzi, jak ważne jest krzewienie tradycji kaziukowej, przyczyniającej się do wzmocnienia kontaktów między rodakami w Polsce i pozostałymi na Kresach, bo takie spotkania pozostają nie tylko w pamięci ludzi, ale też w ich sercach.

Fot. Paweł Salamucha (Olsztyn)

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.